Real Madryt sensacyjnie przegrał z Tenerife na otwarcie ćwierćfinałowej rywalizacji. Królewscy prowadzili przez większość meczu, ale nie potrafili zbudować większej przewagi. Nie byli skuteczni na obwodzie (4/17). Katastrofalnie pod tym względem wypadł Campazzo (0/8). Goście wręcz przeciwnie, na tej podstawie byli w stanie wygrać (16/31). Graczem spotkania został Jaime Fernández, a Real Madryt zagra o wszystko w czwartek.
Początek spotkania był nieco chaotyczny. Obie drużyny spudłowały kilka rzutów. Wynik otworzył Abromaitis i to Tenerife przez większość kwarty znajdowała się na prowadzeniu. Królewscy postawili w ten fazie spotkania na akcje podkoszowe. Działało to nieźle, bo Yurtseven skutecznie je wykańczał. Dobre wejście z ławki zaliczyli Lyles czy Krämer. Szansę na debiut otrzymał Mady Sissoko i pierwsze momenty w białej koszulce miał całkiem udane. Madrytczycy odrobili straty i wyszli na kilkupunktowe prowadzenie po dziesięciu minutach (26:21).
Królewscy dobrze rozpoczęli drugą kwartę. Krämer oraz Lyles trafili z obwodu, a później znów dobrą robotę wykonywał Yurtseven pod koszem. Do tego trzeba dodać świetny moment Maledona i przewaga gospodarzy wzrosła do 12 punktów. Tenerife nie zamierzało się poddawać. Trzy celne rzuty za trzy punkty pozwoliły gościom na szybko powrót do gry. I od tego momentu Królewscy nie potrafili zgubić rywali, a różnica w połowie meczu wynosiła tylko dwa oczka (50:48)
Pierwsze punkty do zmianie stron zdobył Real Madryt, ale Tenerife dwoma rzutami za trzy punkty doprowadziło do remisu. W tej sytuacji Królewscy postawili na to, co funkcjonowało w pierwszej połowie, czyli rzuty spod obręczy. W takim sposobie gry pomagała waleczność Decka, który nie tylko zdobywał punkty, ale również zbierał piłki. Kanaryjczycy natomiast ciągle byli tuż za plecami Madrytczyków. W trzeciej kwarcie najlepszym graczem gości był Van Beck, autor 10 punktów (75:71).
Ostatnia część meczu rozpoczęła się bardzo podobnie do wcześniejszych meczów, lecz w końcu po efektownym trafieniu Jaime Fernándeza drużyna Tenerife wyszła na prowadzenie. To był zwiastun późniejszych kłopotów Realu Madryt, który najpierw właściwie zareagował i konsekwencją w ataku utrzymywał kilka punktów przewagi. Jednak za każdym razem w kryzysowym momencie goście trafiali z obwodu.
Wreszcie, kiedy Feliz dwukrotnie trafił z linii rzutów osobistych, to na 53 sekundy przed końcem Królewscy prowadzili siedmioma punktami (96:89). Od tej chwili sekwencja była katastrofalna dla Realu Madryt. Jaime Fernández za trzy, Feliz zablokowany, Doornekamp za trzy, Lyles zmarnował rzut osobisty i ponownie Jaime Fernández za trzy. Na zegarze zostały 4 sekundy, Tenerife miało punkt więcej, a Madrytczycy mieli piłkę. Ostatnia akcja została rozegrana fatalnie, Hezonja oddał bardzo słaby rzut z trudnej pozycji i goście mogli cieszyć się z wyjścia na prowadzenie w ćwierćfinałowej rywalizacji.
97 – Real Madryt (26+24+25+22): Abalde (5), Campazzo (3), Hezonja (12), Deck (11), Yurtseven (10), Lyles (15), Krämer (7), Sissoko (7), Maledon (13), Almansa (-), Llull (0), Feliz (14).
98 – Tenerife (21+27+23+27): Huertas (7), Scrubb (8), Abromaitis (15), Doornekamp (15), Mills (5), Fernández (17), Van Beck (17), Friðriksson (4), Sastre (0), Bordón (0), Yebo (10), Alderete (0).
Poza kadrą znaleźli się:
Edy Tavares – uraz więzadła w kolanie (nie wróci już do gry w tym sezonie)
Ołeksij Łeń – uraz stopy (nie wróci już do gry w tym sezonie)
Usman Garuba – zerwanie ścięgna Achillesa (nie wróci już do gry w tym sezonie)
Chuma Okeke – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportami spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Lyles oraz Deck)
Gabriele Procida – decyzja trenera
Play-offy Ligi Endesa
Ćwierćfinały (rywalizacja do 2 wygranych):
Real Madryt – Tenerife 0:1
Valencia – Bilbao 0:0
Baskonia – Joventut 0:0
UCAM Murcia – Barcelona 0:1
Półfinały (rywalizacja do 3 wygranych):
Real Madryt/Tenerife – UCAM Murcia/Barcelona
Valencia/Bilbao – Baskonia/Joventut
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się