Poniżej przedstawiamy film wyborczy kandydatury Florentino Péreza na prezesa Realu Madryt razem z jego pełnym tłumaczeniem. Pogrubione fragmenty to hasła między wypowiedziami Hiszpana.
REAL MADRYT NIE JEST NA SPRZEDAŻ
PRYWATYZACJA?
– Proszę spojrzeć, ten, kto tak mówi, albo się nie zorientował, albo nie chce, żeby pan się zorientował, ponieważ to, co chcemy zrobić, jest dokładnie odwrotne.
CO BY SIĘ ZMIENIŁO?
– Nic, klub nadal będzie należał do swoich socios, będzie miał swojego prezesa, swój zarząd, swoje zgromadzenie socios-delegatów, którzy będą wybierani co cztery lata. Wszystko, co jest ważne dla klubu, będzie odbywać się tak jak do tej pory. Ci, którzy chcą oszukać, że coś się zmieni albo że nie wiem, co się zmieni, po prostu mają ochotę wprowadzać zamęt.
CO PROPONUJEMY?
– Popatrzmy, dziś Real Madryt należy do swoich socios, bez wątpienia, ale z romantycznego i sentymentalnego punktu widzenia. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia nie mamy nic. A prawdziwa własność polega także na tym, żebyśmy my byli właścicielami wartości, jaką ma Real Madryt i żeby mogły ją odziedziczyć nasze dzieci, kiedy umrzemy, ponieważ dziś umierasz, grzebią cię i twoja relacja z Realem Madryt kończy się na zawsze. Dla ciebie i dla twoich potomków.
– Obecna sytuacja jest bardzo niebezpieczna, bo w gruncie rzeczy przychodzi pozbawiony skrupułów zarząd, zadłuża klub, doprowadza go do ruiny, a kiedy ten nie jest już nic wart – sytuacja, jaką zastałem, gdy przyszedłem w 2000 roku – przejmuje klub za jedno euro. Widzieliśmy to w innych klubach i ja nie chcę, żeby coś takiego stało się w Realu Madryt. Chcę, żeby zawsze należał do swoich socios.
– A to zagrożenie może przyjść także od środka, bo proszę sobie wyobrazić, że przychodzi zarząd, któremu przychodzi do głowy stworzyć milion socios. Wtedy odebraliby nam klub, a ja chcę dokładnie czegoś przeciwnego: zabezpieczyć tę możliwość.
JAK TO ZROBIĆ?
– Klub zawsze będzie klubem ze swoim prezesem, ze swoim zarządem i ze swoimi organami władzy, tak jak do tej pory.
– Po drugie, klub może stworzyć spółkę, która w 100% należy do klubu, do której przeniesiemy działalność piłkarską i koszykarską. Wyłącznie po to, że jeśli chcemy wycenić, ile wart jest klub, to żeby można było symbolicznie dopuścić kogoś, kto dokonam nam tej wyceny.
– I po trzecie, jeśli w odpowiednim momencie socios zdecydujemy się dopuścić inwestora z maksymalnym udziałem 5%, aby wycenił nam klub, to ta globalna marka czy ktokolwiek to będzie, nie będzie rządzić w klubie ani uczestniczyć w żadnych jego decyzjach. To, jak powiedziałem, należy do organów, które ma klub. I to nie jest prywatyzacja, tylko dokładnie coś odwrotnego: to przekazanie socios ekonomicznej własności klubu.
REZULTAT
– Po raz pierwszy socios Realu Madryt staną się ekonomicznymi właścicielami klubu, a to właśnie daje nam pełną własność. Teraz jesteśmy właścicielami symbolu, dumy, ale ekonomicznie rzecz biorąc, nie mamy nic. A ja chcę, żeby ta relacja była wieczna, poprzez dzieci i wnuki, jeśli chodzi o majątek ekonomiczny.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się