REKLAMA
REKLAMA

El Confidencial: Zięć wroga Florentino dołącza do zarządu Riquelme, który negocjował transfery w Paryżu

El Confidencial jako pierwsze hiszpańskie medium mocno informował o kandydaturze Enrique Riquelme na prezesa Realu Madryt i tak stanowczo podawał, że ten wystartuje w trwających wyborach. Główny dziennikarz od tego tematu to Agustín Marco, prywatnie bliski przyjaciel Riquelme. Teraz przekazuje, że pretendent po cichu wzmocnił swoją kandydaturę w wyborach na prezesa Realu Madryt, włączając do swojego zarządu trzech ważnych przedsiębiorców, w tym Davida Mesonero z Iberdroli, firmy postrzeganej przez Florentino Péreza jako wróg jego firmy ACS. Jednocześnie Riquelme ma pracować nad wzmocnieniami sportowymi i w poniedziałek miał przebywać w Paryżu, gdzie negocjował możliwe sprowadzenie gwiazd w przypadku zwycięstwa w wyborach.

REKLAMA
REKLAMA
El Confidencial: Zięć wroga Florentino dołącza do zarządu Riquelme, który negocjował transfery w Paryżu
Enrique Riquelme. (fot. Getty Images)

AKTUALIZACJA DO PONIŻSZEGO ARTYKUŁU: Riquelme w wywiadzie na Twitchu potwierdził, że poszerzył swój zarząd i że w poniedziałek był w Paryżu, chociaż dodał, że „w sprawach, które nie dotyczyły Realu Madryt”.

REKLAMA
REKLAMA

Drugi i ostatni tydzień kampanii wyborczej na prezydenta Realu Madryt zapowiada się wybuchowo ze strony obu kandydatur. Kandydatura Florentino Péreza wcisnęła gaz do dechy w mediach społecznościowych, a także poprzez wywiady w przychylnych mediach, aby bronić swojego zarządzania i atakować Enrique Riquelmego. Ze swojej strony pretendent wzmocnił swój zarząd poprzez włączenie trzech ważnych przedsiębiorców, w tym działacza pochodzącego z Iberdroli, firmy uznawanej przez obecnego sternika Los Blancos za wroga numer jeden jego firmy ACS.

Jak wskazują El Confidencial źródła bliskie procesowi wyborczemu, Riquelme przekazał już klubowi wniosek o dołączeniu Davida Mesonero, dyrektora do spraw rozwoju korporacyjnego Iberdroli, której prezesem jest Ignacio Sánchez Galán, znany osobisty wróg Florentino. Chociaż od początku spekulowano, że Mesonero znajdzie się w proponowanym zarządzie Riquelme, to jego nazwiska zabrakło w komunikacie klubu przedstawiającym tę kandydaturę. Teraz jednak po cichu został do niej dołączony, twierdzi El Confidencial.

Dziennik analizuje, że to pokaz siły ze strony przedsiębiorcy z Alicante, ponieważ Florentino Pérez kilkukrotnie sugerował, że za kandydaturą Riquelme stoi między innym Iberdrola, pierwsza firma energetyczna w Hiszpanii, a przede wszystkim Galán, czyli jedyny biznesmen, który pokonał go w korporacyjnej walce, która w tym przypadku była toczona w latach 2006–2012. To Galán sprawił, że Pérez stracił wtedy prawie 2 miliardy euro.

REKLAMA
REKLAMA

El Confidencial podkreśla, że według jego informacji, Galán nie wykazuje żadnego zainteresowania Realem Madryt ani nawet piłką nożną, czyli sportem, który był na jego radarze tylko wtedy, gdy Iberdrola była oficjalnym sponsorem reprezentacji Hiszpanii w latach 2009–2016. Jego pasją jest polowanie i w symboliczny sposób piłka ręczna, w którą grał w młodości.

Jednak David Mesonero – mąż jednej z jego córek i dyrektor w jego firmie – jest już fanatykiem piłki nożnej i Realu Madryt, dlatego po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Iberdroli, które odbyło się w miniony piątek, uzyskał pozwolenie swojego teścia, by dołączyć do kandydatury Riquelme. Tę dwójkę łączy pasja do białych barw, a także biznes, ponieważ w ubiegłym roku właściciel Cox Energy kupił aktywa Iberdroli w Meksyku za 4,2 miliarda dolarów (około 3,6 miliarda euro).

Ta operacja obejmowała kredyt pomostowy w wysokości 60 milionów euro z oprocentowaniem w wysokości 20%, który Florentino wykorzystał do atakowania Riquelme, aby stworzyć wrażenie, że jego firma jest mało wypłacalna, a młody 37-letni przedsiębiorca z Alicante nie jest przygotowany do kierowania Realem Madryt. Sternik klubu w niektórych wywiadach zapewniał, że prezes Cox Energy przychodzi, by posłużyć się klubem, którego loża zwykle jest naszpikowana politykami z obu stron, sędziami oraz dyrektorami i redaktorami mediów.

REKLAMA
REKLAMA

Inne źródła podkreślają, że Mesonero zdecydował się na ten krok po rodzinnym spotkaniu w posiadłości, którą Galán ma w Salamance.

Łatwiejsza była decyzja drugiego wzmocnienia zarządu, czyli Dámaso Quintany, akcjonariusza Cox Energy i członka jego zarządu. Quintana jest jednak przede wszystkim prezesem Cunext Copper, firmy z Kordoby będącej liderem w Hiszpanii w przetwarzaniu miedzi i aluminium. El Confidencial opisuje, że to dyskretny przedsiębiorca zarządzający grupą z obrotami na poziomie 2 miliardów euro.

Trzecim wzmocnieniem kandydatury Riquelme jest Vicente Boluda Ceballos, syn Vicente Boludy, który był prezesem Realu Madryt od stycznia do czerwca 2009 roku: został nim po dymisji Ramóna Calderóna i pełnił tę rolę aż do wyborów wygranych przez Florentino Péreza pięć miesięcy później. Właśnie dlatego Florentino powtarza publicznie, że zespół Riquelme tworzą spadkobiercy Calderóna, który – jak wskazuje El Confidencial – musiał odejść z powodu informacji, które lata później okazały się fałszywe na drodze sądowej.

Tymi transferami o profilu biznesowym pretendent chce wzmocnić swoją kandydaturę wobec tego, co uważa zgodnie ze swoimi publicznymi wypowiedziami za największe zagrożenie dla Realu Madryt: prywatyzację lub sprzedaż osobie trzeciej, czyli operację, której Florentino broni jako formuły pozwalającej wycenić klub, by przekazać go socios.

REKLAMA
REKLAMA

Riquelme przy tym wie, że kibic Realu Madryt chce – oprócz tego, by instytucja była dobrze zarządzana – zwycięskiej drużyny. I jak dotąd wprost nie zaoferował nazwisk, którymi mógłby oczarować wyborców. Zasugerował nazwisko Rodriego, obecnego zawodnika Manchesteru City i nie ukrywał swojego zainteresowania Jürgenem Kloppem, byłym trenerem Liverpoolu, jako przyszłym szkoleniowcem.

Tutaj inne źródła El Confidencial twierdzą, że kandydat na prezesa w poniedziałek przebywał w Paryżu, negocjując możliwe sprowadzenie jakiejś gwiazdy w przypadku, gdyby wygrał wybory. Jednak zważywszy na to, że sondaże wskazują na zwycięstwo Florentino Péreza – tu dziennik podkreśla, że zarówno z powodu jego dziedzictwa, jak i dlatego, że kontroluje machinę wyborczą od środka klubu – nie może podać tych nazwisk publicznie, ponieważ chodzi o piłkarzy z obowiązującymi kontraktami.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA