REKLAMA
REKLAMA

El Mundo: Tak wygląda plan Florentino Péreza na sprzedanie inwestorowi do 10% Realu Madryt

Florentino Pérez rozważa zmianę modelu własności Realu Madryt poprzez przeniesienie „biznesu piłkarskiego” do nowej spółki zależnej i sprzedaż od 5 do 10% jej udziałów pasywnym inwestorom finansowym, informuje madryckie El Mundo. Operacja miałaby zapewnić klubowi duży zastrzyk płynności, ale jednocześnie budzi wątpliwości prawne i społeczne, ponieważ socios formalnie zachowaliby kontrolę nad klubem, choć część jego najważniejszych aktywów trafiłaby do odrębnego podmiotu.

REKLAMA
REKLAMA
El Mundo: Tak wygląda plan Florentino Péreza na sprzedanie inwestorowi do 10% Realu Madryt
Florentino Pérez w niedzielnym meczu kobiecego Realu Madryt. (fot. Getty Images)

Florentino Pérez próbuje dokonać niemożliwego. Innymi słowy, zmienić model własności Realu Madryt, by otworzyć go na nowe źródła płynności, nie wkurzając przy tym socios i nie zapisując się w historii jako prezes, który sprywatyzował najbardziej utytułowany klub w dziejach. Zwłaszcza że wybory przeciwko Enrique Riquelme są tuż za rogiem. Jego prawnicy pracują nad tym od ponad roku i znaleźli już formułę, donosi madryckie El Mundo.

REKLAMA
REKLAMA

Jak gazeta dowiedziała się ze źródeł zbliżonych do projektu, schemat, który obecnie znajduje się na stole, zakłada przeniesienie „biznesu piłkarskiego” do nowej spółki zależnej i sprzedaż mniejszościowego pakietu jej udziałów jednemu inwestorowi finansowemu lub kilku takim inwestorom. Real Madryt pozostałby spółką holdingową, pod którą podlegałaby wspomniana spółka zależna. Klub pozostałby swego rodzaju skorupą, która zachowałaby swój obecny charakter stowarzyszenia sportowego i nadal pozostawałaby w rękach blisko 100 tysięcy socios.

Choć nie istnieje konkretna definicja wszystkiego, co obejmuje „biznes piłkarski”, najprawdopodobniej nowa spółka zależna skupi największe źródła przychodów klubu: prawa telewizyjne, sponsoring, merchandising, a nawet zyski wynikające ze sprzedaży zawodników. Nie obejmowałoby to natomiast eksploatacji stadionu Santiago Bernabéu, która została już wyodrębniona do innej spółki i jest prowadzona razem z amerykańskim funduszem Sixth Street.

Pomysł Florentino polega na sprzedaży mniejszościowego pakietu tej nowej spółki zależnej jednemu lub kilku pasywnym inwestorom finansowym. To znaczy takim, którzy wniosą siłę ekonomiczną niezbędną do dalszej rywalizacji z klubami-państwami, ale bez prawa głosu i bez możliwości ingerowania w zarządzanie sportowe czy codzienne funkcjonowanie instytucji. Celem jest prywatyzacja od 5 do 10% tej spółki zależnej. Liczby, którymi posługuje się otoczenie prezesa ACS, wskazują, że taki pakiet osiągnąłby enterprise value, czyli wycenę w ramach operacji, na poziomie od 500 milionów do 1 miliarda euro, co oznaczałoby wycenę 100% spółki zależnej na około 10 miliardów euro. Byłby to kluczowy zastrzyk płynności przy obecnej sytuacji ekonomicznej klubu. „Nie jesteśmy jak Barça, ale sytuacja nie jest kwitnąca”, wskazują źródła.

REKLAMA
REKLAMA

To ostatni schemat transformacji, jaki prawnicy doradzili prezesowi Królewskich, który początkowo rozważał inną drogę: zmianę natury prawnej Realu Madryt z klubu sportowego na spółkę handlową. W ramach tej recepty 51% kapitału pozostałoby w rękach Fundacji Realu Madryt, która stałaby się większościowym akcjonariuszem, a reszta zostałaby sprzedana prywatnym inwestorom, jak informował El Confidencial. Prawnicy odrzucili ten schemat z powodu jego wad prawnych i podatkowych. Ostatecznie postawili na „wydzielenie do spółki zależnej” biznesu sportowego. Wstępnie nawet w przypadku tej drogi, która ściśle rzecz biorąc nie oznacza zmiany natury prawnej klubu, Florentino zamierza poddać tę kwestię pod referendum.

Wygląda to jak łamigłówka, ale pomysł na papierze jest prosty. Obecny Real Madryt byłby jak wielki dom rodzinny należący do wszystkich jego członków, czyli socios. W nowym modelu nadal byliby oni absolutnymi właścicielami aktu własności tego domu, czyli klubu albo spółki holdingowej, ale niemal cała zawartość nieruchomości, czyli biznes piłkarski, zostałaby przeniesiona do sąsiedniego budynku, czyli spółki zależnej, a mniejszościowy pakiet tej spółki trafiłby w ręce osób trzecich. Innymi słowy, socios byliby formalnymi właścicielami pierwotnej nieruchomości, ale zostałaby ona pozbawiona dużej części swojej wartości.

REKLAMA
REKLAMA

Choć socios będą właścicielami od 90 do 95% nowej spółki zależnej, prawda jest taka, że w przeciwieństwie do potencjalnych prywatnych inwestorów, którzy będą mogli monetyzować swój udział w tej spółce zależnej poprzez dywidendy, praktycznie niemożliwe jest, by taki model zastosowano wobec socios. Oni również nie mogliby ewentualnie swobodnie dysponować swoją częścią tej spółki.

Wiedząc, że może to wywołać tarcia w masie społecznej klubu, Florentino polecił swojemu zespołowi poszukanie drugiej formuły, która pozwoliłaby mu rozdzielać zyski między niemal 100 tysięcy socios. „Do tego odnosi się, gdy mówi o przekazaniu socios własności ekonomicznej. Jest to jednak bardzo skomplikowane, ponieważ klub sportowy z prawnego punktu widzenia nie może wypłacać dywidendy, gdyż jest stowarzyszeniem non profit”, wyjaśniają źródła.

Jakie jest ryzyko? „Jednym z głównych ryzyk prawnych tego typu operacji jest możliwe wydrążenie podmiotu”, wskazuje Álvaro Gómez de la Vega, partner w Jofre Sports Law. „Pytanie nie brzmi, czy Real Madryt formalnie nadal będzie klubem sportowym, ale czy nadal pozostanie rzeczywistym podmiotem prowadzącym działalność, która uzasadnia jego istnienie?”, dodaje. W tym sensie czym innym jest zarządzanie przez przyszłą spółkę zależną obszarami dodatkowymi, takimi jak merchandising, wydarzenia czy hospitality, a czym innym powierzenie jej eksploatacji kluczowych elementów profesjonalnego futbolu.

REKLAMA
REKLAMA

El Mundo skontaktowało się z kandydaturą Florentino w sprawie tej formuły spółkowej, ale z jej strony odmówiono komentarza i odesłano do słów prezesa z wczorajszego wydarzenia w Toledo, podczas którego zarysował kilka idei proponowanego przez siebie modelu. Socio stanie się realnym i handlowym właścicielem bardzo wartościowego aktywa. Chodzi o przekształcenie legitymacji socio w coś mającego wartość”, oświadczył.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA