REKLAMA
REKLAMA

El Debate: Otoczenie Haalanda wściekłe na wykorzystywanie jego nazwiska w kampanii

Tomás González-Martín z El Debate informuje, że agentka Erlinga Haalanda, Rafaela Pimenta, zaprzecza, by doszła z kimkolwiek do porozumienia ws. transferu Norwega. Brazylijka miała przekazać, że jeśli Haaland trafi do stolicy Hiszpanii, to w niedalekiej przyszłości i tylko po rozmowach z Florentino Pérezem.

REKLAMA
REKLAMA
El Debate: Otoczenie Haalanda wściekłe na wykorzystywanie jego nazwiska w kampanii
Erling Haaland. (fot. Getty Images)

Wśród madridistas trwa intensywna debata o ewentualnym transferze Erlinga Haalanda. „Jeśli Haaland przyjdzie do Realu Madryt, trzeba będzie sprzedać jedną gwiazdę, bo nie ma miejsca w obecnym składzie obok Mbappé, Viniciusa i Bellinghama”, mówi większość. „Ja grałbym z całą czwórką, bo najlepsi zawsze mogą grać razem”, argumentują inni. „Trzeba poczekać rok lub dwa na jego przyjście”, twierdzą kolejni.

REKLAMA
REKLAMA

Tomás González-Martín z El Debate informuje, że norweski napastnik jest przyzwyczajony do półprawd i zniekształconych informacji, które otaczają świat pełen interesów, jakim jest futbol, ale nie lubi, gdy wykorzystuje się go w kampanii wyborczej. Norweg zaprzecza, jakoby miał z kimkolwiek rozmawiać lub zawrzeć z kimś porozumienie. Jest związany z Manchesterem City do 2034 roku i ani on, ani angielski klub nie otrzymali żadnej propozycji. Jego agentka, Rafaela Pimenta, następczyni Mino Raioli, podkreśla: nie prowadziła żadnych rozmów ani nie osiągnęła żadnego porozumienia czy nawet wstępnego porozumienia z kimkolwiek w sprawie rzekomego transferu Haalanda.

Jeśli Pimenta niczego nie podpisze, to cała reszta jest zwykłą stratą czasu. Właścicielka agencji One Sarl irytuje się, gdy opowiada się kłamstwa, bo zmusza ją to do ciągłego ich dementowania. Pimenta zawsze powtarzała, że zawodnik może opuścić Premier League i pozostać wielkim tylko wtedy, gdy zwiąże się z Realem Madryt. Ta zasada jest dla niej jasna i nauczyła się jej od Raioli, który przez lata miał rozbieżne zdania z Florentino, choć w ostatnich latach życia włoski agent ponownie zbliżył się do prezesa Realu Madryt. Jego śmierć pozostawiła One Sarl w rękach jego najważniejszej współpracowniczki i agentka z São Paulo będzie starała się doprowadzić do transferu Haalanda do Realu Madryt w przyszłości, jeśli obie strony będą tego chciały, ale nie pozwoli, by bawiono się jej piłkarzami, ani by ich wykorzystywano.

REKLAMA
REKLAMA

Nie ma żadnego porozumienia

Tomás González-Martín pisze wprost: w tej kampanii wykorzystano nazwiska Haalanda i Rodriego. Hiszpan zaprzeczył jakimkolwiek kontaktom, podobnie jak Norweg. Ludzie Florentino Péreza rozmawiali z agentami obu piłkarzy, Pablo Barquero i Rafaelą Pimentą, i oboje odpowiedzieli, że do tej pory nie negocjowali niczego związanego z Królewskimi. Brazylijska agentka zna Florentino Péreza od dawna i mają bezpośredni kontakt.

Pimenta jest absolutnie przejrzysta: jeśli Real Madryt kiedykolwiek będzie chciał podjąć temat transferu Haalanda, to wie, że będzie rozmawiać z Florentino Pérezem. Agentka i działacz Królewskich wielokrotnie dyskutowali zarówno o Norwegu, jak i innych zawodnikach. Kiedy Real zdecyduje się ruszyć po Haalanda, to czerwony telefon będzie aktywny 24 godziny na dobę, a po obu stronach linii znajdą się tylko dwie osoby: Florentino Pérez i Pimenta.

Wszystkie zaangażowane strony wiedzą, że Haaland dwa lata temu przedłużył kontrakt z Manchesterem City do 2034 roku, z klauzulą „made in Real Madrid”, którą Rafaela Pimenta uważa za fundamentalny punkt każdej negocjacji. Włącza ją do wszystkich kontraktów swoich najważniejszych piłkarzy, aby zostawić sobie otwarte drzwi, jeśli zapuka do nich tak wielki klub, jak Real. Norweg podpisał taki kontrakt, bo choć przyznaje, że jest szczęśliwy w Manchesterze, to zawsze myślał o przyszłości w lidze hiszpańskiej.

REKLAMA
REKLAMA

Dlatego słuchanie teraz w kampanii, że Haaland zostanie sprowadzony, to czysta fantazja. Tomás González-Martín informuje, że w tym momencie priorytetem Florentino jest przedłużenie kontraktu z Viníciusem, który wygasa za rok. Priorytetem Mourinho jest z kolei sprowadzenie dwóch pomocników, dwóch stoperów i dwóch bocznych obrońców, ponieważ Endrick i Víctor Muñoz wzmocnią atak, a Nico Paz wraca, by wnieść świeżą krew do środka pola. Haaland znajduje się w rezerwie, po którą można sięgnąć w każdej chwili, ale w tym momencie nie znajduje się na szczycie listy potrzeb dyrekcji sportowej.

Norweski napastnik urodził się wraz z początkiem tego stulecia, czyli w momencie, gdy Florentino Pérez obejmował stery Realu Madryt. To podobieństwo podoba się madridismo. 21 lipca skończy 26 lat, 9 dni po Vinim. Jest jeszcze czas, by sprowadzić Haalanda, jeśli w klubie chwycą za czarowny telefon i przekażą Pimencie, że chcą go pozyskać. Granicą są najbliższe dwa lata.

Analiza ostatniego sezonu wskazuje, że Norweg prezentował się słabiej niż w poprzednich latach. Strzelił 38 goli, czyli tyle samo, co dwa sezony temu, gry wygrywał Ligę Mistrzów. Spadek jego oceny wynika z faktu, że nie był decydujący w najważniejszych meczach. W dwumeczu z Realem Huijsen i Rüdiger skutecznie go wyłączyli, ale mimo tego w klubie panuje przekonanie, że snajper byłby w Realu Madryt piłkarzem niezwykle skutecznym, kończy artykuł Tomás González-Martín.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (21)

REKLAMA