Tło sytuacji to dwa różne przekazy. Barcelona wysyła swoim zaprzyjaźnionym dziennikarzom, że transfer Juliána Alvareza to kwestia krótkiego czasu i że już trwają zaawansowane rozmowy w sprawie jego pozyskania. Atlético wczoraj zaczęło odpowiadać poprzez media, że nie jest to prawda, że nie ma żadnych rozmów, że Barcelona nie wysłała oferty, co sugerowała oraz że Argentyńczyk nie jest na sprzedaż. Sąsiedzi Królewskich dodali, że to strategia Barcelony, by doprowadzić do transferu, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i jest po prostu oszustwem.
Wobec dalszych nacisków medialnych z Katalonii dzisiaj Rojiblancos wysłali poniższe wpisy na portalu X. Zapowiedzieli je komentarzem: „Za kilka minut opublikujemy komunikat w sprawie istotnej kwestii, która wywołuje liczne dezinformacje”.
HERE WE GO! Wysłaliśmy faksem do @FCBarcelona_es naszą ofertę transferu: 4 bilety na jutrzejszy koncert Bad Bunny’ego, roczną prenumeratę ABC i paczkę słonecznika. Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź, by przygotować „announce”.
HERE WE GO! Przy tej drugiej ofercie mieliśmy problem: skończyły nam się bilety na jutrzejszy koncert, więc poprawiamy poprzednią propozycję poprzez 6 biletów na niedzielny koncert.
HERE WE GO! A żeby domknąć 3 w 1, poniosło nas i postanowiliśmy rzucić wszystko: zawodnik przychodzi na roczne wypożyczenie, a w zamian my wypożyczamy Toma Forda i Smitha [chodzi o przejęzyczanie prezesa Atleti z tego sezonu, że liczy na takich zawodników, którzy w rzeczywistości nie istnieją - dop. red.] bez opcji wykupu. Oferta nie do odrzucenia.
AKTUALIZACJA: Rojiblancos zamieścili dwa dodatkowe wpisy na X:
Na koniec chcemy skorzystać z okazji, by stanowczo zdementować, że złożyliśmy ofertę dyrektorowi sportowemu FC Barcelona, aby dołączył do naszego zespołu skautów na rynku brazylijskim.
Nie, Atlético Madryt nigdy nie zrobiłoby czegoś takiego. Jednak w ostatnich miesiącach jesteśmy ofiarami kampanii nękania i niszczenia wymierzonej w jednego z naszych piłkarzy. Celowe przecieki, „fake newsy”, ciągłe braki szacunku, wersja machiny culé wymyślająca historyjki, telefony przed bezpośrednimi meczami… Ale jasne, nam też nie przyszłoby do głowy mieć na liście płac wiceprezesa sędziów ani uciekać się do politycznych przysług, by rejestrować zawodników. SZACUNEK i WARTOŚCI.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się