REKLAMA
REKLAMA

Vinícius: Chcę zostać w Realu Madryt przez całe życie, ale nie spieszy mi się też z przedłużeniem kontraktu

Vinícius Júnior udzielił obszernego wywiadu CazéTV, brazylijskiemu kanałowi sportowemu stworzonemu przez popularnego streamera i dziennikarza Casimiro Miguela we współpracy z firmą LiveMode. Platforma zyskała dużą rozpoznawalność dzięki transmisjom wielkich wydarzeń piłkarskich, między innymi Klubowego Mundialu czy meczów ligi brazylijskiej. Przedstawiamy tłumaczenie najważniejszych fragmentów tej rozmowy.

REKLAMA
REKLAMA
Vinícius: Chcę zostać w Realu Madryt przez całe życie, ale nie spieszy mi się też z przedłużeniem kontraktu
Vinícius Júnior podczas wywiadu dla CazéTV. (fot. YouTube)

Porozmawiajmy o piłce. Spróbuję zbudować oś czasu, żeby dojść do tego momentu przed mistrzostwami świata. Zacznijmy od początku sezonu Realu Madryt, czyli od Klubowego Mundialu, który transmitowała CazéTV. Rozmawialiśmy tam, widzieliśmy się zresztą. To była nowość w kalendarzu i wielu piłkarzy narzekało. Że trochę zabrało wakacje, trochę wszystko opóźniło i tak dalej. Jak ty to widziałeś? To zaszkodziło twojemu rokowi albo rokowi Realu Madryt? Bo widziałem wiele osób mówiących, że terminarz przez to zrobił się beznadziejny. Jak ty to odebrałeś?
Piłkarze zawsze bardzo narzekają, bo jest dużo meczów, prawda? Myślę jednak, że Klubowy Mundial był trafionym pomysłem, bo daje możliwość, żeby Real Madryt zagrał z Flamengo, z Botafogo, czyli drużynami, które normalnie nigdy się z nami nie mierzą. I taka okazja się pojawia. Myślę, że to było fajne, tylko że przez to, że to był pierwszy raz i wszyscy nie są jeszcze przyzwyczajeni do tego w kalendarzu, trochę to utrudniło sprawę. Skoro jednak będzie co cztery lata, ludzie z czasem też będą to coraz bardziej lubić. Ostatnio było w Stanach Zjednoczonych, ale mogą to zmienić i następnym razem wysłać nas do Brazylii. W Brazylii byłoby super. Brazylijczycy mogliby z bliska zobaczyć Real Madryt, Barcelonę, wielkie drużyny grające z zespołami, których ludzie sobie nie wyobrażają. Widziałeś zwycięstwo Botafogo z Paris Saint-Germain, Fluminense w półfinale, więc to bardzo ważne przede wszystkim dla drużyn z Ameryki Południowej, które dostają taką szansę. A my zawsze chcemy grać.

REKLAMA
REKLAMA

Zaskoczył cię ten wynik? Byłeś w szatni, przygotowywałeś się do jakiegoś meczu, nie pamiętam teraz kalendarza, a tu Botafogo gra z Paris Saint-Germain. Dotarło to do ciebie? Ktoś coś skomentował? Rozmawiałeś o tym z kimś?
Ten mecz akurat oglądałem. Nie oglądam wielu meczów, ale Botafogo strzeliło na 1:0 i pomyślałem: „Zacznę oglądać, zobaczę, co tu się wydarzy”. To było fajne, brazylijscy kibice bardzo się tym cieszyli i weszli w klimat jak przy mistrzostwach świata. Mogłeś z bliska kibicować swojej drużynie. Myślę, że było fajnie, ale zobaczymy, jakie będą kolejne kroki.

Czynnikiem, który mocno wpłynął na ten turniej i wpłynie teraz na mistrzostwa świata, jest upał. Ty narzekałeś, ale wyobrażam sobie, że Europejczycy też.
Nie, to było bardzo słabe. Bardzo złe.

To była najbardziej absurdalna rzecz, z jaką się mierzyłeś? Przecież grałeś już w Bangu.
Tak, ale to inny poziom. Grasz tam z Paris Saint-Germain przy 40 stopniach. Skończyło się 4:0.

Rozumiem, chociaż oni też mieli gorąco.
Tak, ale oni byli lepiej przygotowani niż my.

Sezon Realu Madryt poszedł dalej. Okej, nie było zwycięstwa w Klubowym Mundialu, ale zaczęła się liga hiszpańska i intensywna walka Realu Madryt z Barceloną o prowadzenie. Pamiętam, że byłem tutaj, nawet w tym miejscu, i zapytałem cię: „No i co, wygracie to?”. A ty odpowiedziałeś: „Cholera, oni nie dają żadnej szansy”. W pewnym momencie Barcelona dała wam szansę, Real Madryt wyszedł przed nią, potem znowu…
Mieliśmy siedem punktów przewagi, chyba na początku rozgrywek, ale liga jest długa. Barcelona bardzo dobrze wie, jak grać w tych rozgrywkach. Popełniliśmy błędy w meczach, w których nie można ich popełniać. Przegrywasz mecze u siebie, tracisz mecze, w których trzeba zremisować, uciekają punkty, dystans rośnie, druga drużyna nabiera pewności siebie, a ty tę pewność tracisz. Mamy nadzieję, że w następnym sezonie wrócimy w lepszej wersji niż w ostatnich dwóch. To były moje pierwsze dwa sezony bez tytułu. Odkąd gram w Realu, zawsze zdobywałem co najmniej jeden tytuł w sezonie. Mamy jednak drużynę, żeby wrócić i znowu zostać mistrzami, bo Real zawsze wraca na szczyt.

REKLAMA
REKLAMA

Wyobrażam sobie, że to bardzo przeszkadza. Dwa lata bez zwycięstwa, Real Madryt, gigantyczny klub… Jak to uderza w szatnię? Ten rok był bardzo burzliwy. Poprzedni był mniej burzliwy, a w tym wszystko eksplodowało. Jak wyglądała ta presja? Ona wychodziła od was w szatni i przychodziła też z zarządu? Jak to wyglądało w trakcie sezonu? Przegrywacie Klubowy Mundial, potem liga zaczyna uciekać, Liga Mistrzów też, wracacie do ligi i znowu przegrywacie. Przegraliście też Puchar Króla. To był najgorszy rok, jaki przeżyłeś w Realu Madryt?
Jako drużyna uważam, że tak. Mój pierwszy rok tutaj też był bardzo trudny, bo zmieniał się cykl. Odchodził Cristiano Ronaldo, przychodzili nowi piłkarze. Teraz odszedł Ancelotti, zmienił się trener, przyszli nowi zawodnicy. Nie mamy już tylu doświadczonych piłkarzy, ilu mieliśmy w ostatnich sezonach. Był Nacho, Carva grał więcej, nie był jeszcze kontuzjowany. Luka Modrić i Toni Kroos to piłkarze, którzy robią wielką różnicę i wnoszą doświadczenie do drużyny. Teraz jestem ja, jest Jude, jest Fede, mamy duże doświadczenie w meczach i we wszystkim, ale jeśli chodzi o szatnię i takie sprawy, nie mamy jeszcze aż tylu lat, żeby dźwigać ten bagaż. Uczymy się tego. Uważam, że w tym sezonie wiele się nauczyliśmy i w następnym będziemy lepsi, bardziej zwarci, lepsi jako drużyna. Będziemy mogli zmienić tę historię. To są zmiany cyklu. Trzeba je przeprowadzać, żeby pomagały. Czasami dobrze też przez coś takiego przejść, bo wtedy uczysz się i rozumiesz, że to nie jest tak łatwe, jak się wydaje. Ja zawsze wygrywałem tutaj wszystkie tytuły od czasu, kiedy gram, i przyzwyczaiłem się do wygrywania.

REKLAMA
REKLAMA

Źle się przyzwyczaiłeś.
Tak, źle się przyzwyczaiłem, a Real też jest przyzwyczajony do ciągłego wygrywania. Musimy rywalizować dla koszulki, którą nosimy, bo presja jest ogromna. Jesteśmy w najlepszej drużynie świata, gdzie ludzie tylko czekają na nasz błąd. Popełniliśmy błędy dwa lata z rzędu i teraz nie ma już na nie miejsca.

Brazylijczycy patrzą na Mbappé głównie przez pryzmat jego relacji z Neymarem. Ludzie w Brazylii, którzy lubią piłkę, trochę się do niego uprzedzili. Mówili: „Ten gość jest taki, jest owaki”. I jedną z pierwszych rzeczy, o jakie cię zapytałem, kiedy miał tutaj przyjść, było: „Mbappé, ta cała poza…”. A ty powiedziałeś: „Nie, stary, on jest w porządku”. Jak wygląda twoja relacja z nim? On naprawdę jest fajny? Jaki on jest?
Jest fajny. W Brazylii został taki obraz, ale kiedy tylko możemy, spędzamy czas razem poza boiskiem, robimy rzeczy po przyjacielsku. Dużo trzyma się też z Camavingą, który zawsze był jednym z moich najlepszych przyjaciół w Realu. Zawsze miałem z nim dobre relacje. Wysyłałem mu wiele wiadomości, żeby przyszedł grać z nami. Jeszcze nie udało nam się grać tak, jak chcemy, nie udało nam się zdobyć tytułu, którego chcą kibice, ale wierzę, że w bardzo niedalekiej przyszłości odwrócimy tę sytuację. On zawsze był bardzo w porządku. Zawsze bronił mnie też w wywiadach. W meczu z Benficą także mocno mnie bronił w sprawie rasizmu. To wielki piłkarz. Wygrał mistrzostwa świata, strzelił trzy gole w finale, to legendarny zawodnik, który zapisze epokę w Realu Madryt i już zapisuje ją w futbolu.

REKLAMA
REKLAMA

Skoro mówisz o sytuacji, którą przeżyłeś na Estádio da Luz, to było coś strasznego. Mówiłeś już o tym, ale chciałbym, żebyś jeszcze raz powiedział, co wtedy poczułeś. Po wszystkim Mbappé poszedł do wywiadu, a ty nie.
Sam poprosił. Powiedział: „Nie, nie, pozwólcie, że ja pójdę”. Powiedział: „Vini, nie musisz dzisiaj nic mówić. My porozmawiamy, ja porozmawiam”. Poszedł i bronił mnie tak, jak ja zrobiłbym to dla niego. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to piłkarz o ogromnym światowym formacie. Ludzie go słuchają i może coś zmienić, tak jak FIFA stara się pomagać, UEFA też, wszyscy próbują pomóc, bo coś takiego nie może zdarzać się tyle razy w futbolu i w roku, w którym żyjemy. Jeśli mamy takich piłkarzy jak Kylian i wszyscy jesteśmy razem, wierzę, że w niedalekiej przyszłości może się to skończyć.

Przejdźmy teraz do mistrzostw świata. Kiedy poszedłeś na konferencję i powiedziałeś o Brazylii, że Brazylia nie jest jednym z faworytów i że nawet nie chcesz, żeby nim była, część ludzi zrozumiała twoje podejście, a część mówiła: „Jak to? Brazylia zawsze jest faworytem”. Jak widzisz to dzisiaj? Rozmawialiśmy wcześniej i ty bardzo dobrze wiesz, kiedy będzie powołanie, kto został powołany, kto nie. Jakie masz oczekiwania? Zmieniłeś zdanie czy podtrzymujesz opinię, że Brazylia faktycznie nie jest jednym z faworytów, bo są reprezentacje z dłuższą pracą i bardziej doświadczonymi piłkarzami? Jak to widzisz?
W ostatnich eliminacjach wypadliśmy bardzo słabo i to odbiera pewność siebie. Teraz jednak wszystko zaczyna się od zera. To, co każdy zrobił do tej pory, nie ma znaczenia. Kiedy wychodzisz na pierwszy mecz i przegrywasz, masz mniej punktów niż inni. Oczywiście uważam, że nie jesteśmy faworytami dla kibiców i dla wszystkich, ale wśród piłkarzy wierzymy, że możemy rozegrać świetne mistrzostwa świata i zmienić historię Brazylii po tak długim czasie bez zwycięstwa. Presja jest bardzo duża, bo jesteśmy krajem, który wygrał najwięcej razy, i coraz więcej osób chce, żebyśmy byli na poziomie innych piłkarzy. Futbol oczywiście się zmienił. Mieliśmy Ronaldinho, Ronaldo, Romário, wielkich piłkarzy. Teraz też mamy wielu zawodników. Neymar jest z nami. Jest Raphinha, Casemiro, są młodzi, którzy nadchodzą: Endrick, Estêvão, którego nie ma, Rayan, wielcy piłkarze. Każdy chce stworzyć wielką grupę, bo wszyscy zawodnicy, o których mówiłem, przed zdobyciem mistrzostwa świata byli tacy jak my. Nie wygrali wielu rzeczy, nie wygrali mundialu. Jeśli Bóg pozwoli, w lipcu wszystko może się zmienić i Brazylia może napisać inną historię, pójść inną drogą niż w ostatnich latach.

REKLAMA
REKLAMA

Rozmawiałeś z którymś kolegą z drużyny o mistrzostwach świata? Mbappé coś mówił? Rozmowa z Mbappé o mistrzostwach świata to chyba trudna sprawa, lepiej jej unikać.
To trudne, stary.

Ludzie w szatni mówią już, że to się zbliża?
Tak, zbliża się. Wszyscy zawsze wymieniają wśród największych faworytów Hiszpanię, Portugalię, Francję i Brazylia też zawsze jest wśród nich. Być może w naszym kraju, ponieważ presja jest tak duża, nie doceniamy aż tak piłkarzy, których mamy. Wierzę, że na mistrzostwach świata wykonamy świetną pracę. Będziemy bardzo dobrze bronić i próbować wychodzić z kontratakami. Tego zawsze wymaga od nas trener. Wnosi swoje doświadczenie, bagaż i tytuły. To bardzo się liczy. Posiadanie w kadrze piłkarzy, którzy już dużo wygrali, jest ważne na mistrzostwach świata.

Jak wygląda twoja presja wobec samego siebie? Dużo od siebie wymagasz? Ludzie mówią: „Vinícius Júnior w reprezentacji to jedno, w Realu Madryt to drugie”. Jesteś niesamowitym piłkarzem w Realu Madryt, wielkim idolem, rozstrzygnąłeś dwa finały Ligi Mistrzów, a w reprezentacji nie potrafisz powtórzyć występów z Realu Madryt. Tak samo Raphinha i wielu innych. Skupię się na was dwóch, bo jesteście dwoma zawodnikami dominującymi w Europie. Macie ogromne znaczenie w klubach, a kiedy spotykacie się w reprezentacji, nie potraficie wejść na ten sam poziom. To ci przeszkadza? Masz takie poczucie? Uważasz, że gadam głupoty? Może myślisz: „Gram dobrze, tylko ludzie się czepiają”. Przeszkadza ci to?
To normalne, że ludzie tyle mówią o mnie i o Rafie, bo w klubach gramy bardzo dobrze. Tylko że tutaj jesteśmy codziennie, co trzy dni mamy kolejną szansę. Jeśli w dziesięciu meczach dwa zagram słabo, nikt nie będzie o tym aż tyle mówił. W reprezentacji masz cztery mecze w ciągu trzech miesięcy, od jednego meczu do drugiego mija dużo czasu. Presja zawsze jest więc bardzo duża. Ludzie chcą, żebym grał najlepiej, jak potrafię. Zawsze próbuję robić wszystko, żeby być na swoim poziomie. Mam nadzieję, że te mistrzostwa świata będą lepsze niż moje ostatnie. Byłem wtedy bardzo młody, miałem 22 lata. Uważam, że grałem bardzo dobrze, ale potem ciężar porażki w mundialu zawsze jest bardzo duży. Masz taką odpowiedzialność, próbujesz wrócić jak najszybciej i wiele rzeczy się dzieje. To już jednak za mną. Dzisiaj jestem bardzo spokojny, jeśli chodzi o odpowiedzialność, którą mam w reprezentacji, zaufanie, które dają mi trener i piłkarze, oraz spokój, że rozegramy świetne mistrzostwa świata, że zagram bardzo dobrze i będę mógł zrobić wszystko, żeby Brazylia wróciła na szczyt.

REKLAMA
REKLAMA

Spójrzmy na to z innej strony. Jesteś zawodnikiem, który sezon po sezonie bije rekordy w Realu Madryt. Przeskoczyłeś na przykład Lionela Messiego w golach w fazie pucharowej. W reprezentacji Brazylii, nawet jeśli drużyna w tym cyklu grała bardzo słabo, rozstrzygnąłeś kilka ważnych meczów, z Kolumbią, z Paragwajem, strzelałeś zwycięskie gole. Na mistrzostwach świata uczestniczyłeś przy pięciu z ośmiu goli Brazylii. Czasami ludzie wrzucają wszystkich do jednego worka. Brazylia była na mundialu słaba. Mówiłem już nawet na live, że kilku piłkarzy zagrało dobrze, ale kiedy odpadasz, to nie ma znaczenia.
Nic nie ma znaczenia.

Czujesz się czasami niedoceniony albo pomniejszany? Takie: „Stary, strzeliłem kolejnego gola w fazie pucharowej, znowu awansowałem z Realem Madryt, mam dwa gole w finałach. W reprezentacji też nie gram aż tak źle”. A ludzie zdają się wrzucać wszystko do jednego worka i mówią: „Vini jednak nie jest aż taki”. Czujesz, że nie doceniają cię tak, jak powinni?
Wiele razy tak, ale zawsze starałem się nie przejmować za bardzo tym, co mówią ludzie, tylko tym, co mówią osoby wokół mnie i piłkarze, którzy grają ze mną tutaj i w reprezentacji. Oczywiście mogę bardzo poprawić swój poziom w reprezentacji, żeby grać tak jak w Realu, ale dobre jest to, że zawsze mam kolejną szansę. Znowu mam okazję zagrać na mistrzostwach świata dzięki temu, co zrobiłem w Realu Madryt, dzięki temu, że, jak powiedziałeś, biję rekordy i tworzę historię, o której ludzie czasami zapominają. Jestem jednak bardzo spokojny, bo mam 25 lat i mogę zrobić o wiele więcej. Strzeliłem na razie chyba tylko osiem goli w reprezentacji, ale jeśli przyjadę na mistrzostwa świata, strzelę cztery albo pięć goli i zostaniemy mistrzami, cała ta historia się zmieni. O wszystkich poprzednich meczach, w których grałem słabo, ludzie powiedzą, że przygotowywałem się do mundialu. Zawsze są wzloty i upadki. W mojej karierze zawsze tak było. Dzisiaj jestem bardziej doświadczony, spokojniejszy i lepiej przygotowany na ciosy, które zadają mi życie, prasa i kibice. Często niesprawiedliwie, chociaż wiem też, jaki jest ciężar reprezentowania tak wielkiego klubu w tak młodym wieku. Ludzie często zapominają o wieku innych. Chcą, żeby wszystko było natychmiast. W Realu Madryt też długo potrzebowałem, żeby odpalić. Wszyscy mówili, że nie będę strzelał goli, a to jest już mój piąty sezon z ponad 20 golami. Uczę się więc. Wierzę, że już nauczyłem się, jak grać w reprezentacji i jak robić to lepiej. Oczywiście nie zawsze będę miał swój najlepszy dzień, ale mam nadzieję, że na mistrzostwach świata te osiem meczów będzie najlepszymi meczami mojego życia.

REKLAMA
REKLAMA

Jak przeżyłeś dzień powołania? Spodobała ci się lista? Rozmawiałeś z wieloma zawodnikami? Ktoś wysłał ci wiadomość? Ty wysłałeś komuś?
Endrick ciągle zawracał mi głowę, pytając, czy pojedzie, czy nie i co o tym myślę. Mówiłem mu: „Spokojnie”. Jeszcze przed powołaniem. A wczoraj przyszedł tutaj i powiedział, że musimy świętować. Przyszedł zagrać z nami w padla. Wysyłał mi wiadomości prawie codziennie: „Kurczę, jestem bardzo, bardzo zdenerwowany”. Mówiłem mu: „Spokojnie, stary, to nadejdzie. Pojedziesz, będziesz tam z nami”. On też jest bardzo młody. Pierwszy mundial w wieku 19 lat to coś, co nie jest dla każdego. Rozmawiałem też zawsze z Neymarem. Przy każdym powołaniu mówił: „Kurczę, Ancelotti znowu mnie nie zabrał. Jestem bardzo smutny”. Zawsze mówiłem mu, że trener mu ufa i że kiedy przyjdzie moment prawdy, zabierze Neymara. To jest moment prawdy. Neymar jest naszym idolem. Zawsze miałem do niego ogromną sympatię. Zawsze też bardzo mnie bronił. Śledziłem go od początku kariery i cieszę się z jego powodu, bo po kontuzjach i po tym, ile wycierpiał, może wrócić do reprezentacji i mieć ostatnią szansę ze świetną grupą, w której jest wielu młodych grających tutaj w Europie. Bardzo nas wspierał, kiedy przychodziliśmy, Rafa, Bruno… Zawsze dodawał nam dużo pewności siebie. Teraz znowu móc z nim zagrać będzie zaszczytem i, jeśli Bóg pozwoli, oby to był wspaniały ostatni taniec z tytułem mistrza świata.

REKLAMA
REKLAMA

Ludzie w internecie próbują tworzyć rywalizację. Internet jest trudny, prawda? „Vinícius Júnior zabrał dziesiątkę Neymara”, „co za gość” i tak dalej. Powiem prawdę. Jak to wygląda? Dziesiątka wróci do Neymara? Ty zostaniesz z siódemką, twoją siódemką z Realu Madryt?
Nie znam jeszcze swojego numeru, stary.

Jak to? Jeśli nie będziesz miał siódemki, to będzie problem, Ancelotti…
Swojego nie znam, ale dziesiątka jest Neymara. To oczywiste.

Jak to wygląda w środku? Z tymi numerami. Ludzie myślą, że Vini przychodzi i mówi: „Neymara tu nie ma, dziesiątka jest moja”. Jak to jest?
Myślę, że Ancelotti poprosił mnie, żebym zagrał z dziesiątką, bo byłem ja albo Rafa, a Rafa gra z jedenastką w Barcelonie. Żeby nie nakładać tak dużej odpowiedzialności na innego zawodnika, poprosił mnie, żebym jej użył. Użyłem jej bez żadnego strachu, ze spokojem, że przechowuję ją dla Neymara na właściwy moment, bo Rodrygo, który jej używał, doznał kontuzji. W tych meczach, w których nie było Rodrygo i nie było Neymara, mogłem założyć dziesiątkę. To był niesamowity zaszczyt grać z koszulką Pelégo, Zico, Neymara. Teraz mam jednak nadzieję, że ta koszulka wróci do Neymara, żeby mógł nam pomóc. Ja mogę grać z każdym numerem, chociaż z siódemką zawsze jest najlepiej.

REKLAMA
REKLAMA

Wspomniałeś Rodrygo. To zawodnik, którego zabraknie i będzie bardzo brakować. Brazylia bardzo cierpi przez kontuzje przed mistrzostwami świata. Straciła Militão, Estêvão, Rodrygo. Ważni zawodnicy. Jest też dodatkowa motywacja, żeby grać dla nich? Wymieniłeś wiadomości z którymś z nich? Z Rodrygo, z Militão?
Militão widzę codziennie. Zawsze mówimy, że całe życie przygotowujemy się do gry na mistrzostwach świata. Ja byłem podstawowym zawodnikiem na poprzednim mundialu, ale Rodrygo i Militão nie. Uważam, że na tym mundialu byliby podstawowymi piłkarzami i jednymi z najważniejszych dla nas. Stracić mistrzostwa świata przez kontuzję to coś bardzo smutnego. Życzę im, żeby wrócili jak najszybciej, bo najgorszy moment dla piłkarza to kontuzja, tym bardziej przy mistrzostwach świata. Teraz nie mamy już jednak dokąd uciec, nie mamy kogo powołać. Jesteśmy tymi 26 zawodnikami, którzy są tutaj. Tych 26 plus sztab i trener. Nie ma dokąd uciec. Musimy być bardzo zjednoczeni, bo mistrzostwa świata właśnie tym są. Jedność prowadzi cię do rozegrania meczów, których sobie nie wyobrażasz, i do wiary do samego końca. W ostatnim mundialu, jak wszyscy wiedzą, przegraliśmy, kiedy brakowało tylko trzech minut. Jeśli w tych mistrzostwach świata będziemy przegrywać jakiś mecz, musimy zachować spokojną głowę, bo wszystko może zmienić się w jednej chwili. Ancelotti powiedział, że mistrzem zostanie najbardziej odporna drużyna.

REKLAMA
REKLAMA

To była też cecha Realu Madryt Ancelottiego, prawda? Wiara do końca. Jak mówiłeś. Uważasz, że w reprezentacji Brazylii też jest trochę Realu Madryt i tej cechy?
Uważam, że Liga Mistrzów i mistrzostwa świata są bardzo podobne. W Realu mówimy, że nie chodzi o zabicie meczu, tylko o pozostanie przy życiu. Jeśli zostaniesz przy życiu do rzutów karnych, możesz wygrać. O to chodzi. Możesz bardzo cierpieć, ale kiedy przychodzi moment, cierpiałeś 90 minut, 95 minut, strzeliłeś gola i koniec. Ludzie zapominają, jak bardzo cierpiałeś. W Realu Madryt zawsze mamy wiele odrabiania strat. To coś, co dzieje się dzięki kibicom, piłkarzom, klubowi i inspiracji. Wierzę, że posiadanie takiej inspiracji w reprezentacji pomoże nam dojść do innych miejsc, w których możemy wygrać.

Jest jakaś reprezentacja, z którą w ogóle nie chcesz mierzyć się na mistrzostwach świata?
Nie. Myślę tylko, że jeśli ktoś jest tam, to trzeba grać z każdym.

A jest jakaś, z którą chcesz się zmierzyć?
Francja, Hiszpania, Portugalia.

Bo to byłyby dobre mecze?
Argentyna… chyba prawie wszystkie. Wszystkie mecze na mistrzostwach świata są dobre i wyjątkowe. To momenty, które zostają na całe życie. Hymn, wyjście na mecz, atmosfera powołania, wszystko, co wiąże się z mundialem, jest inne. W Brazylii jeszcze bardziej, przez pasję naszego kraju, przez to, jak długo nie wygraliśmy, przez ludzi malujących ulice i zbierających się, żeby wspólnie oglądać mecze. Przeżyłem to jako kibic, a możliwość przeżycia tego jako piłkarz to coś, czego sobie nie wyobrażałem. Móc to robić i żyć tym marzeniem jest czymś niewyobrażalnym.

REKLAMA
REKLAMA

Jesteś jeszcze młody, ale można już powiedzieć, że jesteś doświadczony. Drugi mundial, w kadrze jest wielu młodych. Endrick jest bardzo młody, Rayan jeszcze młodszy, Igor Thiago przeżywa pierwsze takie doświadczenie, Martinelli jest młody, Luiz Henrique… To młoda grupa. Jaka jest twoja rola lidera w szatni? Widzisz się jako lider? Bo jesteś liderem w szatni Realu Madryt, a w reprezentacji też chyba stałeś się takim liderem. Jak widzisz swoją rolę w szatni z tymi młodymi chłopakami?
Bardzo lubię żartować, więc żeby być liderem, często trzeba zmienić sposób bycia. W tym aspekcie nie potrafię jednak często przestać żartować. Staram się natomiast dawać przykład punktualnością. Zawsze przychodzę na czas, zawsze przychodzę przed wszystkimi na siłownię i na treningi. Zawsze próbuję robić dla nich maksimum i pomagać w każdy możliwy sposób. Nie chcę też być jakimś ojcem dla wszystkich, bo mam tylko 25 lat. Nie jestem lepszy od nikogo, kto tam jest, ale mam trochę więcej doświadczenia i trochę większy bagaż niż niektórzy zawodnicy. Staram się przekazywać im doświadczenie, które zdobyłem od innych piłkarzy i świetnych nauczycieli, których miałem w życiu. Zawsze próbuję też zostawiać lekką atmosferę, bo z uśmiechem i radością możemy dojść wszędzie. Kiedy jestem na boisku, próbuję mieć największe możliwe zaangażowanie, żeby pociągnąć wszystkich na szczyt. Oni zawsze mówią: jeśli Vini biega do obrony, wszyscy będą biegać. Jeśli Vini jest szczęśliwy, wszyscy będą szczęśliwi. Jeśli będę strzelał gole, wszyscy wygrają. Wszyscy jesteśmy razem, bo mistrzostwa świata to nasz kraj przeciwko wszystkim innym. Wszyscy chcą nas pokonać.

REKLAMA
REKLAMA

Z ciekawości: był ktoś z tych nowych zawodników na treningach reprezentacji, kto cię zachwycił? Ktoś, z kim wcześniej nie miałeś kontaktu?
Estêvão.

Fenomen?
Szkoda, że go zabraknie, ale wierzę, że wróci po kontuzji tak, jak zawsze wraca. Wróci bardzo dobrze. Ma niesamowitą osobowość, ma taki strzał, że gdybym ja miał taki strzał, strzelałbym o wiele więcej goli w sezonie. Jest jeszcze bardzo młody, uczy się, będzie umiał to wszystko dobrze prowadzić i na pewno zagra na kolejnych mistrzostwach świata. Będzie jednym z najlepszych na świecie. Bez żadnych wątpliwości.

Porozmawiajmy o przyszłości. Lubisz rozmawiać o przyszłości czy wolisz żyć teraźniejszością?
Żyję teraźniejszością, ale myślę też o przyszłości.

Nie ma wyjścia, prawda? Twój kontrakt z Realem Madryt kończy się w przyszłym roku.
Tak.

Wyobrażałeś sobie siebie poza Realem Madryt? To bardzo dziwna myśl, prawda?
Nie, nigdy nie wyobrażałem sobie siebie poza Realem Madryt. Bardzo korzystam z każdego momentu, kiedy tutaj jestem, bo to klub moich marzeń. Zawsze marzyłem, żeby tutaj grać, i móc grać tu tak długo… Teraz jestem jednym z kapitanów drużyny, mimo że jestem tak młody. To ważne i w historii zdarza się bardzo rzadko. Korzystam z każdej chwili, chcę zostać tutaj przez całe życie, ale nie spieszy mi się też z przedłużeniem kontraktu. Mam kontrakt do 2027 roku. Do 2027 roku mamy dużo czasu, żeby rozmawiać z Realem i żeby Real rozmawiał z nami. Real jest spokojny, ja jestem spokojny, prezes mi ufa, ja ufam jemu. I tyle. Trzeba czekać, żyć każdym dniem, każdą chwilą i korzystać z największego klubu świata.

REKLAMA
REKLAMA

Rozumiem. Czyli tą historią o powrocie do Flamengo nie muszę się martwić?
Nie wrócę teraz.

A w którym momencie? Żebym mógł się przygotować.

Trzeba to zaplanować. Nie wrócę aż tak stary. Nie wrócę bardzo stary, bo gram dużo.

Co dla ciebie znaczy „stary”? Bo fizycznie jesteś piekielnie uprzywilejowany.
Jestem, ale zacząłem grać bardzo wcześnie.

Masz już dość?
Nie, to niemożliwe.

Powiedziałeś to takim tonem…
Nie mam dość, ale tęsknię za Flamengo. Jest tęsknota.

Teraz nie wrócisz?
Nie.

Przez najbliższe trzy, cztery lata jeszcze nie?
Mam dopiero 25 lat.

Jak to trzy, cztery lata, stary? Dziewięć lat.
Nie. Wtedy będę już bardzo stary. Muszę wygrać Libertadores z Flamengo.

Dasz radę wygrać, stary.
Tenuję po to, żeby móc grać jak najdłużej i wrócić do Flamengo w dobrej formie. Trzeba też zobaczyć, czy Flamengo będzie mnie chciało, bo skład, jaki tam mamy, trzeba zawsze śledzić, stary.

Robisz sobie żarty. Kpisz sobie, stary. Przyjdź do Vasco, Vasco na ciebie czeka.
Flamengo na to nie pozwoli.

Przed chwilą powiedziałeś, że jeśli cię nie będzie chciało…
Nie, nie. Jeśli mnie nie będzie chciało, zakończę karierę i będzie dobrze.

A po zakończeniu kariery chciałbyś dalej pracować w piłce?
Nie chcę.

REKLAMA
REKLAMA

Nie chcesz już nic robić?
Nie chcę już tego widzieć.

Mówiłeś, że byłeś bardzo młody na mundialu w 2022 roku. Wszystko, o czym rozmawialiśmy i o czym sam już mówiłeś, było dla ciebie bardzo traumatyczne po porażce. Po odpadnięciu powiedziałeś: „Chcę stąd wyjechać”. Przebywanie w tamtym miejscu sprawiało ci ból?
Oczywiście. Kto nigdy nie przeżył mistrzostw świata od środka, nie wyobraża sobie, jak bardzo są ważne i jak bardzo różnią się od wszystkiego innego, co przeżyłem. Przegranie mundialu… Myślę, że to był najgorszy dzień mojego życia, bo żyję piłką, żyję po to, żeby dobrze grać, robić wielkie rzeczy i bronić swojego kraju w najlepszy możliwy sposób. Przegrać, widzieć wszystkich smutnych, kibiców złych na nas, wiedząc, że mogliśmy zrobić więcej i wygrać tamten mundial… To zostało w mojej głowie. Nie chcę przechodzić przez to ponownie i cieszę się, że mogę mieć kolejną okazję, żeby reprezentować kraj i zrobić coś inaczej. Piłka jest cudowna właśnie dlatego. W klubie daje ci szansę co trzy dni, żeby zrobić coś inaczej. Na mistrzostwach świata dzieje się to co cztery lata. Długo trzeba czekać, trzeba dużo pracować, trzeba modlić się, żeby nie doznać kontuzji i robić właściwe rzeczy, żeby tam być. Ja robiłem właściwe rzeczy, nie doznałem kontuzji. Mam nadzieję, że nie doznam jej też do turnieju. Grałem cały sezon. Jestem w swojej najlepszej wersji fizycznie, technicznie i mentalnie, żeby rozegrać świetne mistrzostwa świata.

REKLAMA
REKLAMA

Uważasz, że to mogą być twoje mistrzostwa? Nie chodzi o to, czy wolisz dzielić tę odpowiedzialność, bo wiesz, że ona też jest podzielona. Czy chcesz jednak wziąć tę odpowiedzialność na siebie? Jak to widzisz?
Nigdy nie uciekałem od odpowiedzialności. Zawsze miałem odpowiedzialność, żeby robić wszystko dla swojej rodziny. Potem, kiedy trafiłem do futbolu, w Flamengo byłem największą obietnicą i miałem odpowiedzialność, żeby wchodzić w każdym meczu i próbować nie tyle być najlepszym, ile sprostać temu, że ludzie byli tam, żeby mnie oglądać i oceniać. Nauczyłem się tego bardzo młodo. Później trafiłem do Realu Madryt, największego klubu świata. Największa presja, jaką może mieć piłkarz, jest tutaj. Przechodziłem wzloty i upadki. Jak mówiłem wcześniej, ludzie mówili, że nie będę grał w Realu Madryt, potem, że nie będę strzelał goli w Realu Madryt, potem, że nie będę wygrywał tytułów. Przełamywałem te tabu krok po kroku. Był też temat przełamania tabu 45 milionów, bo mówili, że jestem bardzo drogi, a ja zawsze mówiłem, że byłem bardzo tani. Ostatecznie wyszło tanio, bo udało mi się wygrać tytuły. Gram dobrze w tej drużynie, prezes mnie kocha, klub mnie kocha i robię wszystko dla wszystkich piłkarzy, żeby zawsze być na szczycie. W reprezentacji jest tak samo. Teraz jestem tym, na którego wszyscy patrzą, bo miałem dobre sezony w Realu Madryt. To już pięć albo sześć sezonów, w których jestem wśród dziesięciu najlepszych na świecie. To zwiększa odpowiedzialność. To odpowiedzialność, której chcę, bo wiem, że stać mnie na więcej, że mogę się poprawiać i rozwijać. Nie wiem, gdzie mogę dojść, bo mój sufit zawsze jest bardzo wysoko. Osiągnąłem poziom, po którym ludzie zawsze będą chcieli ode mnie dużo więcej.

REKLAMA
REKLAMA

Zostało 25 dni do mundialu.
To dobrze. Zaczyna się moment prawdy.

Jesteś podekscytowany? Pojawia się nerwowość?
Jeszcze nie. Na razie jestem spokojny. Żyję dniem codziennym tutaj w Realu Madryt, próbuję przygotować się maksymalnie, żeby dalej nie mieć kontuzji. Nie doznałem kontuzji przez cały sezon. To wymarzony sezon, kiedy nie masz urazów. To bardzo trudne. Zagrałem 56 albo 57 meczów. Opuściłem w tym sezonie tylko jeden mecz Realu Madryt, bo byłem zawieszony. W pozostałych byłem dostępny. Mimo że dostałem w tym sezonie wiele ciosów, były wzloty i upadki, wiele gwizdów, zawsze nadstawiałem twarz, bo znam swoją odpowiedzialność. Jedyną rzeczą, jaką mogę zrobić i zmienić, jest to, co dzieje się na boisku.

Gdybyś miał zrobić top pięć reprezentacji na mistrzostwa świata? Bez kolejności, żeby ludzie cię nie męczyli.
Trzeba dać Brazylię.

Twoje top pięć.
Brazylia, Hiszpania, Portugalia…

Dlaczego Hiszpania?
Bo wygrała ostatnie mistrzostwa Europy. Ma drużynę, która gra ze sobą od dłuższego czasu. Ma Lamine'a, jednego z najlepszych piłkarzy świata, który zawsze robi niesamowite rzeczy na boisku. To zawodnik, który może sam wygrać mistrzostwa świata. Ma Pedriego, ma dobrych piłkarzy.

REKLAMA
REKLAMA

Ty, Real Madryt, Barcelona… Toczyliście z Yamalem niesamowite bitwy. Gra przeciwko niemu nie jest łatwa, prawda?
Nie, nie jest.

Jesteś po przeciwnej stronie, patrzysz i myślisz: „Cholera, ten dzieciak się nie zatrzymuje”.
Mówienie o piłkarzu Barcelony zawsze jest bardzo skomplikowane, bo potem kibice zaczynają gadać. Musimy jednak podziwiać piłkarzy, których mamy na boisku. Każdy powinien płacić za bilet, żeby oglądać najlepszych. Lamine jest jednym z tych, dla których ludzie płacą za bilet, żeby zobaczyć, jak gra. Kiedy jednak wychodzimy na boisko, każdy chce wygrać z drugim i bronić swojego.

Jakaś mała szpilka też jest, prawda?
Oczywiście, zawsze dobrze. Po meczu podajemy sobie ręce i każdy idzie w swoją stronę. Jestem też pewny, że on podziwia piłkarzy Realu Madryt i innych zawodników. Tak wygląda futbol. Kiedyś w piłce nikt nie mógł mówić o innych zawodnikach, a dzisiaj jesteśmy na to otwarci. Uważam, że oni też powinni mówić o mnie, o Mbappé, o Jude, o Fede. To piłkarze, którzy już dużo zrobili i nie widzę problemu w tym, żeby zawodnicy innych drużyn o nich mówili.

Powiedziałeś Hiszpania, Portugalia…
Portugalia, bo jest tam nasz ojciec Cristiano Ronaldo, zawsze ważny. Vitinha, João Neves, którzy są teraz jednymi z najlepszych. Jest Nuno Mendes, Rafael Leão, który jest moim przyjacielem, João Félix, z którym mam bardzo dobrą relację.

REKLAMA
REKLAMA

Wyobrażałeś sobie kiedyś, że możesz trafić na Cristiano Ronaldo w fazie pucharowej mistrzostw świata? Szaleństwo.
W fazie pucharowej może być, ale wtedy będzie musiał przegrać. Musimy wygrać my.

Nie ma wyjścia.
On zrozumie. Jest naszym idolem, ale zrozumie.

Hiszpania, Portugalia, Brazylia, Francja…
Francja, bo była w dwóch ostatnich finałach. Ma Kyliana Mbappé, ma Dembélé, który w ostatnich dwóch sezonach był potworem. A jako kolejną dam Argentynę, bo była ostatnim mistrzem, ma pewność siebie i ma Messiego, który zawsze jest czymś innym. Nigdy nie możesz sobie wyobrazić, co on może zrobić.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (145)

REKLAMA