REKLAMA
REKLAMA

Riquelme w COPE: Jeśli zostanę prezesem, to będzie piłkarz Realu, który zagrał na mundialu w kadrze Hiszpanii

Enrique Riquelme był w nocy gościem radia COPE w programie El Partidazo. Przedstawiamy fragment rozmowy z kandydatem na prezesa Realu Madryt o tematach sportowych.

REKLAMA
REKLAMA
Riquelme w COPE: Jeśli zostanę prezesem, to będzie piłkarz Realu, który zagrał na mundialu w kadrze Hiszpanii
Enrique Riquelme. (fot. Getty Images)

Przejdźmy do spraw sportowych. Powiedział pan wczoraj w ABC, że ma pan zamknięte dwa transfery, dwie międzynarodowe gwiazdy. Żeby być międzynarodową gwiazdą w Realu, to musi być wielka gwiazda. To znaczy, to jest bardzo ważne ogłoszenie. Naprawdę ma pan je domknięte?
Tak.

REKLAMA
REKLAMA

Tak?
Tak.

A jeśli nie zostanie pan prezesem, musi pan im zapłacić karę?
Nie.

Nie? To znaczy, podpisali z panem po prostu dokument?
Zobaczmy, jeśli zostanę prezesem Realu Madryt, te dwie gwiazdy będą w Realu Madryt. Ludzie chcą przychodzić do Realu Madryt. Zobaczmy, każda gwiazda i każdy wielki sportowiec zawsze chciał przyjść do Realu Madryt. Dzisiaj jest strach, bo nie wiadomo, co się wydarzy. Nie wiedzą, jaka jest sytuacja klubu. Gdy rozmawiasz z niektórymi trenerami, to oczywiście wielcy trenerzy chcą trenować Real Madryt, a wielcy piłkarze chcą w nim grać. Chcą przychodzić, ale nie wiedzą, w co się pakują. Nie wiedzą, jaki to projekt. Ile ten projekt potrwa? Jaki jest długoterminowy plan Realu Madryt? Jaka jest profesjonalizacja? Rywalizujemy z innymi klubami w Europie, których poziom profesjonalizacji w ostatnich 10 latach jest na innym poziomie.

Kiedy poda pan nazwiska?
Najpierw jutro kończymy z częścią socjalną. A od jutra mamy jeszcze ponad 10 dni. Ja dzisiaj opowiem panu wszystko i tyle, idziemy do domu, nie trzeba prowadzić dalej kampanii.

Jednym z tych piłkarzy jest Rodri z Manchesteru City?
Proszę posłuchać, ja najpierw jutro opowiem…

Rozmawiał pan z Rodrim?
Proszę posłuchać, powtarzam panu, ja nie wiem, czy rozmawiałem, czy nie rozmawiałem, nie będę o tym mówił.

REKLAMA
REKLAMA

Jak może pan tego nie wiedzieć? Musi pan wiedzieć, czy rozmawiał, czy nie.
[śmiech] Zobaczymy w najbliższych dniach. Jutro opowiem o części dotyczącej socio. Po części dotyczącej socio w kolejnych dniach ocenimy, jak stopniowo opowiadać o projekcie. Jeśli pan chce, opowiem panu to inaczej. Skoro chce pan informacje, to panu nie wydaje się dobre, że Real Madryt nie ma żadnego piłkarza w reprezentacji Hiszpanii, prawda?

Tak.
Dobrze. Wydaje mi się, że na 16 mundialach zawsze byli piłkarze Realu Madryt z Hiszpanii. Ja jako madridista jestem wkurzony i szukam rozwiązania.

Więc to dwóch Hiszpanów?
Jeśli będę prezesem Realu Madryt, to będzie piłkarz Realu Madryt, który zagrał na mundialu w reprezentacji Hiszpanii.

Może to Lamine?
[śmiech] Cóż, jest wielu. Który panu się podoba?

Mnie z reprezentacji Hiszpanii podobają się wszyscy, ale problem polega na tym, że musi się podobać panu.
Musi się podobać mnie, dyrektorowi sportowemu i trenerowi. Musi się podobać wielu osobom.

Gra w reprezentacji Hiszpanii. Jeden z nich gra w reprezentacji Hiszpanii.
Nie, koniec. Nie mogę tutaj przedstawić całej kandydatury na okres od teraz do niedzieli 7 czerwca w pierwszym wywiadzie radiowym. To wspaniały program, ale przed nami jeszcze wiele dni. Rozumiem, że madridismo chce to wiedzieć, że to jest najbardziej soczysta część, najbardziej atrakcyjna...

REKLAMA
REKLAMA

To część, która może dać najwięcej głosów…
Nie wiem tego...

Florentino wygrał wybory, bo miał Figo. Laporta wygrał pierwsze wybory, bo mówił, że ma Beckhama.
[śmiech]

Taka jest prawda. Pan chce wygrać wybory mówiąc, że socios będą mieli parę wejściówek więcej rocznie, których do tej pory nie mieli?
Proszę posłuchać, naprawdę, ja nie będę wchodził w populizm i mówił: „Cholera, sprowadzę Pepito albo Fulanito”. Po co? Żeby potem w listopadzie oni nie przyszli i żeby na mnie gwizdali? Nie mam takiej potrzeby. Wróćmy do poprzedniej części. Tutaj jest odpowiedzialność związana z tym, by stanąć do tej kandydatury po 20 latach bez wyborów. To prawie 200 milionów euro, które trzeba wyłożyć, żeby móc wziąć udział i trzeba zbudować kandydaturę w rekordowym czasie. Cóż, ja chciałbym do jutra przedstawić część socjalną, a potem… Ja zdecydowałem, że dotrę do socios i że dotrę w tym krótkim czasie, jaki mamy, z przekazami, których potrzebuję dla socios. A dla socios najpierw jest część socjalna. A potem będziemy mówić o części sportowej. Wiem, że to jest najciekawsze dla socios i dla madridismo.

Zobaczmy, w ramach części sportowej, którą trzeba poruszyć, bo ona bardzo interesuje socio Realu Madryt… Czy panu wydawałoby się złe, gdyby Florentino podpisał kontrakt z Mourinho w ciągu prawie dwóch tygodni kampanii, które zostają? Zaapelowałby pan stąd do Florentino, żeby nie podpisywał kontraktu z Mourinho?
Cóż, mnie wydawałoby się, że w trakcie kandydatury, gdy są wybory, jeśli ktoś dokonuje transferu, zobowiązując klub… Bo jeśli go podpisze i jakiekolwiek pozyskanie odbędzie się na jego koszt, to będzie mi się to wydawało świetne.

REKLAMA
REKLAMA

Jak to na jego koszt?
No jasne. Jeśli w trakcie wyborów kogoś podpisujesz? Proszę go też zapytać, czy ma Mourinho. Bo on też nie powiedział, czy ma Mourinho, czy nie ma Mourinho, ale czy to będzie Mourinho, czy jakikolwiek inny trener, wydawałoby mi się to złe. To tak, jakbym ja podpisał… Chociaż ja nie mam takiej władzy, bo on jest w tym momencie prezesem i jednocześnie kandydatem.

Dobrze, ale on będzie miał swoją propozycję, a pan swoją. Jego jest jasne, że to Mourinho. A pańska? Jaka jest pańska?
Zobaczmy, mamy półtora tygodnia kandydatury…

Super, idealnie, ale pan wie, kogo chce na trenera Realu Madryt?
Mam trenera Realu Madryt.

Ma go pan?
Tak.

Ma pan już trenera?
Mam trenera Realu Madryt. Mam dyrektora sportowego Realu Madryt. Powiedziałem, że ich domykamy i że z tymi profilami pracujemy nad transferami dla Realu Madryt.

Ale proszę posłuchać: mówi mi pan, że w 6 dni domknął pan dwie międzynarodowe gwiazdy, dyrektora sportowego i trenera dla Realu Madryt?
Tak.

To ja mówię: jeśli są domknięci, to dowiemy się tego przed niedzielą 7 czerwca.
Oczywiście, oczywiście, najoczywiściej. Z kandydaturą najpierw pokryjemy część socjalną, a od czwartku zaczynamy część sportową i zaczniemy podawać odpowiednie nazwiska, odpowiednie projekty i odpowiedni proces.

REKLAMA
REKLAMA

Kiedy domknął pan trenera?
Trenera domknęliśmy przed ogłoszeniem kandydatury.

Przed?
Oczywiście, bo powiedzieliśmy: „Słuchaj, musimy wiedzieć, czy mamy odpowiedni zespół”. Bo jak mam podpisywać gwiazdy ja sam?

Jest w innym klubie? Trener jest bez klubu?
Nie, pracuje w klubie. I co teraz? Będziemy teraz schodzić do tego, czy ma okulary, czy nie ma okularów? Czy ma włosy, czy nie ma włosów? Zobaczymy, powtórzę panu, że też to właśnie oznacza przyjście na wywiad do was jako pierwszych, że nie możesz ujawnić całej kampanii pierwszego dnia. Ja chcę teraz mówić o tym, na czym się skupiam, czyli o socio, bo jeśli zaczniemy mówić o części sportowej, to nie dojdziemy do przekazu z socio.

Zdążymy, proszę się nie martwić, mamy całą noc. O socio wszystko, co pan chce, ale dział sportowy jest bardzo ważny, bo Realu od 2 lat jest bez trofeów i bo Real nie ma żadnego piłkarza w reprezentacji Hiszpanii na mundialu po raz pierwszy w historii mundiali. Pan już powiedział, że jeden z pańskich transferów…
Jeśli będę prezesem, będzie jeden! Tyle mogę panu powiedzieć. Jeśli będę prezesem, będzie jeden.

Dobrze. Trener jest Hiszpanem?
Zobaczmy… I teraz jeszcze przedział wiekowy? Naprawdę chciałbym móc…

REKLAMA
REKLAMA

Rozumiem, ale na przykład, gdy Florentino podpisał Figo…
Proszę zapytać Florentino. Florentino będzie miał swoją kandydaturę i proszę go zapytać jutro. Jutro o 19:00, chyba tak?

On też któregoś dnia tu przyjdzie.
Tak? To przyjdźmy obaj i zróbmy debatę.

Wziąłby pan udział w debacie?
Proszę o to przy każdej okazji. On wyraźnie powiedział na tamtej konferencji prasowej - nieimprowizowanej, bo nie lubi improwizacji - wyraźnie powiedział, że chce, żebyśmy stanęli do wyborów, żeby debatować o tematach, ale najpierw żebyśmy złożyli kandydaturę i gwarancje. My spełniliśmy naszą część. My podchodzimy do tego z pełnym szacunkiem. To najlepszy prezes Realu Madryt, ale Real Madryt potrzebuje długoterminowego projektu. Więc my podchodzimy do niego z całym szacunkiem świata… To nie jest kandydatura przeciwko komukolwiek, a to jest kandydatura na rzecz Realu Madryt. Każda debata projektów jest dobra dla socio i dobra nawet dla madridismo. To różne opcje.

Rozmawiał pan z byłymi piłkarzami Realu?
To informacja publiczna, jasne.

Raúl, Sanchís…?
Sanchísa nie znam, prawdę mówiąc.

Míchel?
Proszę posłuchać...

Pytam tylko, czy ma pan z nimi kontakty, żeby dowiedzieć się, jak widzą sytuację…
Spokojnie, oczywiście. Proszę posłuchać, ja panu powiem…

REKLAMA
REKLAMA

Myślę, że jest pan trochę w defensywie. Tak, tak. I jedna rzecz: zostało panu 12 dni. Czas leci. Kiedy się pan zorientuje, powie pan: „Dlaczego, do cholery, nie powiedziałem tego wcześniej w COPE?”.
Może ma pan całkowitą rację, ale proszę posłuchać. Jednym z powodów, dla których w 100% z mojej strony wykładam gwarancje finansowe i dla których jest to kandydatura, w której to ja płacę 100%, jest to, żeby nie być nikomu nic dłużnym. Ja wiem, skąd przychodzimy i wiem, jak działa ogólnie świat. My robimy projekt najpierw z profilami, a potem dodajemy osoby, które pasują do tych profili. To profesjonalny projekt. I w tym wszystkim na dzisiaj nie ma żadnego zobowiązania absolutnie wobec nikogo. A pan idzie w temat, czy poszedłem do legend. Oczywiście, że rozmawiało się z nimi o historii. Mam przyjaźnie z wieloma ludźmi ze świata futbolu, wszelkiego typu. Na dzisiaj nie ma jednak żadnego zobowiązania i nie ma żadnej legendy z jakimkolwiek zobowiązaniem w kandydaturze, jeśli o to pan pyta.

Czy uważa pan, że istnieje strach przed pojawieniem się z panem na zdjęciu? Że są ludzie, którzy mówią: „Jeśli stanę obok Riquelme, a potem przegra wybory, to Florentino postawi na mnie krzyżyk na najbliższe 4 lata”?
A ten problem jest mój? Problemem jest właśnie brak demokracji i przejrzystości.

REKLAMA
REKLAMA

Powiedziano to panu?
Mnie tak.

Ile osób?
Mówili mi to w ostatnich tygodniach w peñach członkowie fanklubów.

Nawet członkowie fanklubów?
Nie „nawet”, a mówili mi to socios i peñistas. To jest barbarzyństwo. Mówią: „Jeśli zagłosuję na pana... Nie mogę zagłosować…”.

Ale głosowanie jest tajne.
Jest głosowanie korespondencyjne, przy którym ja nie mam dostępu do spisu wyborców, żeby dotrzeć do socio. Poprosiłem o to komisję wyborczą i komisja wyborcza mówi mi: „Nie, chodzi o dane, nie możemy panu dać spisu socios”. Jak mam dotrzeć do socio?

Florentino ma ten dostęp?
To prezes klubu. Nie wiem, czy użyje go w wyborach, czy nie, tego nie wiem, ale go ma.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (17)

REKLAMA