– To mój dom. Mojego życia nie da się zrozumieć bez Realu Madryt, zarówno poza boiskiem, jak i na nim. Zawsze niosłem wartości klubu jako swoją flagę, odkąd trafiłem tutaj w wieku 10 lat. I tak będzie aż do dnia mojej śmierci.
– 22 lata temu położyłem ten kamień [pod Valdebebas] razem z don Alfredo Di Stéfano. Ten obraz towarzyszył mi przez wszystkie te lata. Ale tamtego dnia nie mogłem nawet marzyć o wszystkim, co wydarzyło się później. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy to zdjęcie było kwestią przypadku, wizji czy czegoś jeszcze, ale spośród wszystkich chłopców, którzy byli w szkółce, wybrali właśnie mnie, żebym złożył tę koszulkę Realu w tym kamieniu, reprezentując szkółkę Realu Madryt. I proszę, wiele lat później ten chłopiec, który ją tam włożył, jest wychowankiem z największą liczbą tytułów w historii klubu.
– Pierwszy gol? Przeciwko Rayo, lewą nogą. Widać tam dedykację dla mojej rodziny. To wyjątkowa pamiątka. Pamiętam też, że zadedykowałem go mojemu dziadkowi, kiedy dotknąłem głowy. Moja rodzina ostatecznie była częścią tego wszystkiego i bardzo ważnym powodem, dzięki któremu udało mi się spełnić marzenie. Nie tylko tutaj w Realu, ale też w dzieciństwie, oni zawsze robili wszystko, co możliwe, żebym mógł spełnić marzenie o zostaniu piłkarzem. I ten pierwszy gol był dla nich. Cristiano wystawia mi piłkę, a ja wykańczam. Strzelić pierwszego gola na Bernabéu po podaniu Cristiano Ronaldo… Wyobraź sobie, kto może coś takiego powiedzieć? Jestem wielkim szczęściarzem, że mogłem przeżyć takie chwile.
– Mój pierwszy tytuł? W tamtym Klasyku w Walencji [w finale Pucharu Króla]. Nie byłem jeszcze świadomy tego, co oznacza noszenie tej koszulki. Bo ostatecznie wielkie mecze na Bernabéu, stadion dopingujący… Ale finał z Barceloną, wszyscy ludzie, którzy pojechali do Walencji na ten mecz - ja byłem zdumiony. Do dziś, jeśli mam być szczery, nie byłem wtedy świadomy, jak ważną chwilę mogę przeżyć. Myślę, że finał w Lizbonie to był kluczowy moment. Kluczowy dla historii klubu, kluczowy dla mojej kariery. Przyjść w pierwszym roku, wygrać Ligę Mistrzów i La Décimę, na którą czekano tyle lat. Myślę, że to był punkt zwrotny tej złotej epoki, którą dane mi było przeżyć.
– Trzy Ligi Mistrzów z rzędu? To może zrobić tylko Real Madryt. To coś, co moim zdaniem jest bardzo, bardzo trudne do powtórzenia. Często nie jest łatwo nie zmęczyć się wygrywaniem. Myślę, że ta grupa z każdym rokiem była lepsza, z każdym rokiem rywalizowaliśmy lepiej, mieliśmy większe chęci, ale oczywiście nie jest łatwo przyswoić sobie, że jedna, druga, kolejna… Jak mówię, myślę, że to będzie niepowtarzalne i coś, co zostanie w historii.\
– MVP finału Ligi Mistrzów? Joselu w tamtym sezonie zdobył MVP meczu w Niemczech przeciwko Unionowi Berlin, dostał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu, strzelił dwa gole, a ja powiedziałem mu: „Kurde, a jestem tutaj mnóstwo lat [bez takiego wyróżnienia]”. To prawda, że trofeum zaczęto wręczać po latach, ale mówię: „Ja nie mam żadnego, chcę jedno z takich”. A kiedy wygrałem je w finale, powiedział mi: „Nie mówiłeś, że chcesz jedno? No to proszę, masz”. Musiałeś czekać aż do ostatniego meczu. Mamy taką anegdotę we dwóch.
– Kibice? Od pierwszego dnia byli niesamowici, nie mam żadnego „ale” wobec naszych kibiców. Wobec mnie byli wspaniali we wszystkich momentach, w najlepszych i najgorszych. Naprawdę to właśnie mnie wypełnia i to staram się osiągnąć: czuć dumę ze strony madridistas. I to właśnie jest w moim sercu i je wypełnia.
– Florentino jest żywą historią tego klubu. Myślę, że jest najlepszym prezesem w historii futbolu, patrząc na to, co osiągnął tutaj, z sukcesami sportowymi i stabilnością ekonomiczną. Prezes jest fantastyczną osobą.
– Nawet w najpiękniejszych snach nie wyobrażałbym sobie, że osiągnę wszystko, co osiągnąłem. Wiele meczów, wiele doświadczeń, wiele tytułów. To była absolutnie cudowna podróż, która minęła błyskawicznie. Minęło bardzo, bardzo szybko. Ale jak mówię, jestem bardzo, bardzo szczęśliwy, że mogłem się tym cieszyć, bo myślę, że to jest to, o czym marzy każde dziecko, które chce zostać piłkarzem: być w Realu Madryt, trafić tu jako dziecko, dojść do pierwszego zespołu, zdobyć wiele tytułów, skończyć jako kapitan oraz wiedzieć, jakiego klubu bronisz zarówno na boisku, jak i poza nim. I starałem się robić to od pierwszego dnia do ostatniego.
Pełny wywiad można obejrzeć poniżej. Zawiera on wbudowane napisy, które można przetłumaczyć automatycznie na język polski:
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się