REKLAMA
REKLAMA

Vozpópuli: Florentino chce potraktować wybory jak plebiscyt w sprawie przyszłości Realu

Według Vozpópuli Florentino Pérez uważa, że bardzo wysokie zwycięstwo nad Enrique Riquelme dałoby mu mandat do uruchomienia projektu częściowego otwarcia Realu Madryt na kapitał prywatny. Operacja miałaby zakładać przekształcenie praw socios w udziały oraz wpuszczenie do klubu inwestorów mniejszościowych, przy zachowaniu kontroli przez członków klubu.

REKLAMA
REKLAMA
Vozpópuli: Florentino chce potraktować wybory jak plebiscyt w sprawie przyszłości Realu
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)

Florentino Pérez podchodzi do wyborów w Realu Madryt jak do czegoś więcej niż zwykłej walki o kolejną kadencję. Jak pisze Joaquín Hernández Rader z Vozpópuli, obecny prezes Królewskich traktuje starcie z Enrique Riquelme jako plebiscyt dotyczący nie tylko jego osoby, ale przede wszystkim projektu instytucjonalnego, który w jego ocenie jest niezbędny do zabezpieczenia finansowej przyszłości klubu.

REKLAMA
REKLAMA

Chodzi o reformę modelu własnościowego, która miałaby pozwolić na wejście kapitału prywatnego w ramach ściśle zabezpieczonego systemu. Jego założeniem byłoby ograniczenie swobodnego obrotu udziałami oraz zachowanie kontroli przez socios.

Według źródeł z otoczenia Florentino, na które powołuje się Vozpópuli, prezes Realu Madryt uważa, że tylko bardzo wyraźne zwycięstwo – w okolicach 90:10 lub przynajmniej 80:20 – dałoby mu wystarczającą legitymację do uruchomienia tego projektu. Następnym krokiem miałoby być zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia delegatów socios, a także referendum. José Luis del Valle, najważniejszy człowiek Péreza w sprawach prawnych, miał wewnętrznie podkreślać, że w takim głosowaniu konieczne byłoby uzyskanie poparcia ponad 50 procent wszystkich uprawnionych do głosowania.

W najbliższym czasie dla Florentino nie chodzi więc jedynie o wygranie wyborów, lecz o zwycięstwo z tak dużą przewagą, by politycznie osłabić opozycję wobec tego projektu. Dotyczy to zarówno sprzeciwu zewnętrznego, jak i głosów krytycznych wewnątrz samego klubu. Tak wysoki wynik pozwoliłby przedstawić całą operację jako wyraźny mandat od społeczności Realu Madryt.

Spółka zależna i inwestorzy mniejszościowi

Projekt Florentino, wspierany przez jego doradcę finansowego Anasa Laghrariego, zakłada utworzenie spółki zależnej o charakterze handlowym. To do niej miałoby zostać wydzielone zarządzanie biznesową częścią klubu. Za jej pośrednictwem Real Madryt mógłby następnie badać możliwość wejścia jednego lub kilku potencjalnych „partnerów strategicznych”.

REKLAMA
REKLAMA

Analizowany wariant przewiduje dopuszczenie kapitału mniejszościowego, na poziomie od 5 do 10 procent, bez utraty wyjątkowego charakteru klubu jako jednostki macierzystej. Konstrukcja prawna miałaby uniemożliwiać swobodną sprzedaż tych udziałów. Real Madryt zachowałby prawo ich odkupienia, a ich zbywanie zostałoby objęte ograniczeniami. Celem byłoby wydobycie wartości klubu, który według założeń miałby osiągnąć wycenę na poziomie 10 miliardów euro, oraz wzmocnienie jego możliwości finansowych bez narażania się na przejęcie kontroli przez podmiot zewnętrzny.

Plan ma też drugi, bardzo wrażliwy dla socios wymiar. Ich prawa miałyby zostać przekształcone w udziały możliwe do przekazywania w ramach samego środowiska madridismo. W grę wchodziłaby sprzedaż między socios oraz dziedziczenie. Liczba takich udziałów byłaby ograniczona i ustalona na podstawie cenzusu istniejącego w momencie zatwierdzenia reformy.

Ta część projektu pozwoliłaby Florentino przedstawiać reformę nie tylko jako operację finansową, lecz również jako sposób na „zabezpieczenie” klubu i nadanie bardziej namacalnego charakteru własności należącej do socios.

W otoczeniu Florentino przekonują, że Real Madryt musi wyprzedzić zmiany zachodzące w europejskim futbolu. Mowa o rosnącej obecności funduszy inwestycyjnych, presji klubów-państw i coraz większym dystansie finansowym wobec Premier League. Na tej transformacji miałyby opierać się takie aktywa jak nowe Santiago Bernabéu, Madrid Innovation District, nowe sposoby eksploatacji biznesu audiowizualnego, globalne zarządzanie marką oraz nowa relacja z UEFA, nad którą Florentino pracuje w kontekście Superligi.

REKLAMA
REKLAMA

Model własnościowy w centrum debaty

Decyzja Enrique Riquelme o starcie w wyborach zmieniła kalendarz całej operacji. Prezes Cox uczynił z obrony modelu socios oraz krytyki wobec jakiegokolwiek zwrotu w stronę „prywatyzacji” jeden z głównych punktów swojej kandydatury. Dlatego w sztabie Florentino zakładają, że niewielka przewaga w wyborach ochłodziłaby cały proces i zmusiła do dostosowania terminów. Przytłaczające zwycięstwo zostałoby natomiast odczytane jako wewnętrzna zgoda na otwarcie kolejnego etapu.

Jak zauważa Vozpópuli, kalkulacja jest delikatna. Florentino wie, że operacja takiej skali wymagałaby intensywnego tłumaczenia jej socios i bardzo złożonej konstrukcji prawnej, trudnej do wyjaśnienia w trakcie kampanii. Jednocześnie uważa, że jego nowa kadencja miałaby pełny sens tylko wtedy, gdyby udało mu się rozwiązać najważniejszy problem stojący przed klubem: jak zagwarantować Realowi Madryt stabilność ekonomiczną bez formalnego zerwania z jego historyczną tożsamością.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (26)

REKLAMA