REKLAMA
REKLAMA

De la Fuente: Mourinho? To fantastyczny trener, wyjątkowy, jego powrót to bardzo dobra idea

Luis de la Fuente był gościem programu Los Desayunos zorganizowanego przez telewizję RTVE i agencję prasową EFE. Przedstawiamy wybrane fragmenty rozmowy z selekcjonerem reprezentacji Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA
De la Fuente: Mourinho? To fantastyczny trener, wyjątkowy, jego powrót to bardzo dobra idea
Luis de la Fuente. (fot. Getty Images)

Od ogłoszenia listy powołanych minęło niewiele czasu. To oznacza, że będziemy jeszcze dużo mówić o tych, którzy się na niej znaleźli, również dzisiaj porozmawiamy o czekających nas meczach. Spośród wszystkich rozmów, które selekcjoner, w tym przypadku pan, musiał przeprowadzić z Carvajalem, Moratą, Le Normandem i w pewnym stopniu także z Huijsenem, która była dla pana najtrudniejsza?
Najbrzydsza część tej pracy przychodzi wtedy, gdy musisz zrezygnować z ludzi, z piłkarzy, z którymi masz relację wykraczającą poza czysto sportowe sprawy. Chwalę się tym, że moje relacje z tymi piłkarzami, z tą generacją zawodników, wykraczają poza czysto zawodowy wymiar. Niektórych znam od 10 czy 12 lat. Znam ich rodziny, rodziców, mówiłem o tym już wiele razy, znam ich dzieci. To wszystko sięga więc dużo dalej. Kiedy trzeba zrezygnować z któregoś z tych piłkarzy, z tych ludzi, człowiek przeżywa to źle. To nie jest przyjemne. Jest jednak także bardzo ważny aspekt, który oni znają. To uczciwość zawodowa. Tak jak przez wiele lat domagałem się ich obecności i uważałem, że są lepszą opcją niż inny kolega, który na pewno również byłby przygotowany, by być tutaj z nami, tak teraz muszą zrozumieć, że kiedy zmieniam zdanie, robię to z taką samą uczciwością, rzetelnością i zgodnie z tymi samymi zasadami, które prowadziły mnie przez wszystkie te lata. To właśnie ułatwia tę relację i komunikację.

REKLAMA
REKLAMA

Czy uważa pan, że skoro na liście nie ma żadnego hiszpańskiego reprezentanta z tak ważnego klubu, bo oczywiście wszystkie kluby są ważne, ale mówimy o klubie takiej rangi jak Real Madryt, to istnieje ryzyko, że część kibiców tego klubu odwróci się emocjonalnie od reprezentacji?
Dla mnie największą drużyną, największą bez żadnych wątpliwości, jest reprezentacja Hiszpanii. Ja jestem z reprezentacji Hiszpanii. Nie patrzę na pochodzenie, na klub, z którego ktoś przychodzi, i nie muszę tego robić. Uważam, że najważniejsze jest to, by byli to hiszpańscy piłkarze dumni z reprezentowania kadry swojego kraju, całego kraju. To właśnie musi mnie motywować, oczywiście obok aspektów sportowych. Zapewniam cię i sądzę, że nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że jestem jedyną osobą, która przy podejmowaniu takich decyzji kieruje się wyłącznie motywacją sportową. Zapewniam to, ponieważ w dniu, w którym się pomylę, w którym nie wybiorę kogoś, kto moim zdaniem mógłby pomóc w uzyskaniu wyniku, narażam swoje stanowisko, a także odpowiedzialność, którą mam wobec całego kraju. To sprawia, że jestem ogromnie obiektywny, choć oczywiście później muszę podejmować również decyzje, które mają pewien wymiar subiektywny. Przy podejmowaniu decyzji powtarzam jednak: to jest reprezentacja całego kraju, niezależnie od tego, skąd pochodzi każdy zawodnik.

REKLAMA
REKLAMA

(…)

Wiem, że telefony między sztabem medycznym i technicznym reprezentacji a Barceloną były nieustanne. Rozmawiacie z Barceloną. Wszystkich interesuje, jak czuje się największa gwiazda Hiszpanii, jak czuje się Lamine. Rozmawiał pan z nim wczoraj? Rozmawiał pan z nim w ostatnich dniach? Jak się czuje? Jakie mniej więcej terminy zakładacie w przypadku zawodnika, który ma być jednym z punktów odniesienia reprezentacji?
Najpierw chcę jasno zaznaczyć, że relacje z klubami dotyczą wszystkich klubów. Byliśmy w Barcelonie, byliśmy w Londynie, gdzie widzieliśmy się z Mikelem Merino, byliśmy w Bilbao, gdzie odwiedziliśmy Nico Williamsa, oglądaliśmy też innych zawodników. Mamy informacje medyczne i fizyczne, nasz dział przygotowania fizycznego utrzymuje bardzo bliskie relacje ze wszystkimi klubami. Wiemy, że stan fizyczny tych piłkarzy jest dobry. Jest dobry na etapie, na którym każdy z nich znajduje się w swoim procesie powrotu do zdrowia. To oznacza, że według naszych wyliczeń wszyscy zdążą. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony. Myślę, że będą dostępni na pierwszy mecz. Potem ocenimy, czy będzie sens, aby zagrali w tym spotkaniu, ze względu na ryzyko, o którym mówiłem też wczoraj. To określenie, „ryzyko”, jak powtarzam, nie jest moje, należy do wszystkich sportowców. Zawsze słyszeliśmy, jak mówi się: „Gdyby to był finał, trzeba byłoby podjąć ryzyko”. Chyba się z tym zgadzamy, prawda? Nie odkrywam niczego nowego. Jeśli więc trzeba będzie podjąć ryzyko, to na mundialu podejmiemy ryzyko, jakie niesie ze sobą piłka. Mimo to zachowujemy ostrożność i patrzymy dalej niż tylko na pierwszy mecz, a nawet dalej niż na drugi. Jeśli trzeba będzie poczekać trochę dłużej, poczekamy.

REKLAMA
REKLAMA

Jak on czuje się psychicznie?
Jest pełen entuzjazmu i ogromnej chęci. To bardzo młody chłopak, ma 18 lat, ale jest bardzo dojrzały piłkarsko. Wie, że to jest moment, a momenty w życiu trzeba wykorzystywać, bo jak mówiłem wcześniej, w życiu częściej się przegrywa, niż wygrywa. Nie wiesz, czy dotrzesz do kolejnego mundialu, pomyśl, za cztery lata, Boże, nie wiesz nawet, czy dotrzesz do przyszłego tygodnia. Trzeba więc wykorzystywać chwile. To jest jego moment. To jest jego chwila, tak samo jak chwila wielu innych. Lamine jest bardzo dobry i będzie jeszcze lepszy, jeśli koledzy pozwolą mu wejść na jeszcze wyższy poziom. Mamy szczęście, że moim zdaniem dysponujemy wieloma z najlepszych piłkarzy świata na różnych pozycjach. Myślę, że to bardzo pomoże Lamine’owi i innym kolegom, którzy również będą mogli zagrać na poziomie, jakiego się od nich oczekuje, i otrzymać światowe uznanie, które zwykle zdobywa się właśnie na tego typu turniejach.

(…)

Czy w ostatnich dniach czuł się pan samotny? Bo tutaj wszyscy mówimy, wszyscy wyrażamy opinie, pan ma swój sztab, ale ostatecznie to pan pokazuje twarz. Czy przed wczorajszą konferencją prasową czuł się pan w którymś momencie samotny, mówiąc sobie: „Nie zabiorę żadnego piłkarza Realu Madryt, podejmę odważne decyzje”? Bardzo cenię ludzi odważnych, bo w życiu jest wielu tchórzy. Pan pokazał mi, że był odważny na wczorajszej konferencji prasowej i przy tej liście. Czy w tym procesie czuł się pan samotny?
Nie, jestem uprzywilejowany. Mam spektakularną grupę współpracowników. Są niestrudzeni, pracują niewyobrażalnie dużo. Towarzyszy mi Aitor Karanka.

REKLAMA
REKLAMA

Często wymieniamy jego nazwisko, selekcjonerze. Coś musi w tym być.
Ma bardzo ważną pracę. Bardzo ważną. Na pewno wykonuje ją w cieniu, ale jest dla nas kluczowy. Właśnie jedna z rzeczy, które robi, polega na tym, że mogę dziś siedzieć tutaj tak spokojny, jak jestem. Wczoraj byłem dokładnie tak samo spokojny. Dlaczego? Bo to była decyzja, lista, która nie jest kaprysem. To oczywiste, to truizm. Nie jest kaprysem, to lista bardzo przemyślana i bardzo przeanalizowana. Lubię mówić o tym, bo to najtrudniejszy moment przy układaniu listy, z powodów osobistych, o których wspominałem wcześniej, ale także dlatego, że przy tworzeniu tej grupy, tego składu, jak bym powiedział, bierzemy pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze, które mogą pojawić się we wszystkich meczach. Trzeba mieć piłkarzy do gry w określony sposób, do neutralizowania rywala, jeśli zaproponuje określony typ obrony, trzeba mieć zawodnika, który w razie gry w dziesiątkę będzie miał inne cechy, trzeba mieć kogoś, kto odmieni mecz i tak dalej. W naszej analizie wszystkie te okoliczności mamy zabezpieczone w tej kadrze. Tego typu analizy nigdy nie robiłem sam. Zawsze czułem ogromne wsparcie, wzmocnienie i bezpieczeństwo. Jestem uprzywilejowany. Mogę powiedzieć w życiu, wychodząc już trochę poza piłkę, że jestem szczęściarzem. Szkoda mi ludzi, którzy mówią, że ich przyjaciele mieszczą się na palcach jednej ręki. Naprawdę szkoda. Ja nie mieszczę moich przyjaciół ani na palcach rąk, ani nóg, ani nigdzie indziej. Mam bardzo wielu przyjaciół. Prawdziwych przyjaciół. To sprawia, że nigdy nie czuję się samotny. Wręcz przeciwnie.

REKLAMA
REKLAMA

(…)

W reprezentacji jest zawodnik, o którym mówiliśmy na początku, Víctor Muñoz. Osasuna kupiła go za pięć milionów euro. To była dobra operacja Braulio, dyrektora sportowego Osasuny, bo w tamtym momencie trudno było na niego postawić. Chłopak chwilę wcześniej zmarnował też bardzo klarowną sytuację przeciwko Barcelonie i naprawdę wszystko na niego spadło. Czy ten zawodnik jest przygotowany do gry w Realu Madryt?
Myślę, że jedyny sposób, by to sprawdzić, to dawać szanse. Wywodzę się z kultury futbolu młodzieżowego, szkolenia. Uważam się za trenera-formatora. Jedynym sposobem, by piłkarz, czy w ogóle jakikolwiek profesjonalista, pokazał swoje możliwości, jest danie mu szansy i ciągłości. Powtarzam: ponieważ mam to we krwi, w żyłach, i jestem do tego głęboko przekonany, ludziom trzeba dawać szanse. To nie znaczy, że potem nie oceniamy. Przechodzę tu już do innego tematu, do doświadczenia. Oczywiście doświadczenie jest dla mnie bardzo ważne. Bardzo ważne i decydujące, tak jak było w moim życiu. Kiedy wiedziałem, kim muszę być, grałem dużo lepiej niż na początku, gdy też byłem młody, miałem energię i możliwości. Dano mi jednak szansę i miałem trafność, bo to nie szczęście, tylko praca, praca i jeszcze raz praca, choć wtedy zapewne mogłem pracować lepiej. To jest mój dług wobec siebie, że mogę powiedzieć: gdybym robił to, co powinienem, być może zaszedłbym dalej. Poszło mi jednak tak, jak poszło, i nie poszło źle, dzięki Bogu. Trzeba dawać szanse ludziom, którzy na nie zapracowali, zasłużyli, pracują na to, są konsekwentni i mają wartości, których należy wymagać. Czy może grać w Realu Madryt? Myślę, że to chłopak z bardzo dużym potencjałem piłkarskim. Pokazał w reprezentacji, na najwyższym poziomie międzynarodowym, że jest przygotowany także do rywalizacji na takim poziomie.

REKLAMA
REKLAMA

(…)

Czy podoba się panu, że Mourinho wraca do ligi hiszpańskiej?
Cóż. Bardzo szanuję to, co robią kluby. Nie lubię wypowiadać się bez wiedzy, a ja oczywiście nie znam od środka tego, czego potrzebuje klub taki jak Real Madryt, Atlético Madryt czy Athletic, który też zmienił trenera. Mam pełny szacunek do decyzji podejmowanych przez kluby, bo nie mam wiedzy i bez wiedzy nie można opiniować. Uważam, że to wielki trener. Nie będziemy go teraz odkrywać. Fantastyczny trener, wyjątkowy, z bardzo ważną historią w Realu Madryt. Myślę, że ta idea wydaje mi się dobra, bardzo dobra.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA