Kiedy i dlaczego zdecydował się pan zrobić ten krok i ubiegać się o prezesurę Realu Madryt?
To bierze się z marzenia. Jest wiele dzieci, które chcą zostać piłkarzami Realu Madryt, wielkimi sportowcami, a moim marzeniem od wielu lat jest wspieranie Realu Madryt z gabinetów. Tak samo wyglądało to w moim życiu zawodowym. Od ponad dziesięciu lat byliśmy zaangażowani, pracowaliśmy, analizowaliśmy, jak możemy pomóc Realowi Madryt, a szczególnie od 2021 roku, słusznie czy niesłusznie, szukałem sposobu, by przewidzieć przyszłość i zobaczyć, co moglibyśmy zrobić, aby pomóc Realowi Madryt.
Na przełomie 2024 i 2025 roku były też wybory w środku świąt Bożego Narodzenia i prawdę mówiąc, te wybory zaskoczyły mnie, gdy akurat lądowałem w Meksyku. Widzieliśmy wtedy, że Florentino, najlepszy prezes w historii Realu Madryt, wielki prezes, wielki przedsiębiorca, zawsze to mówiłem, stworzył wielkie dziedzictwo, które trzeba chronić. Real Madryt jest ponad wszystkim i Real Madryt zasługuje też na plan na przyszłość, nie tylko krótkoterminowy, lecz także średnio- i długoterminowy.
Uważamy, że po 20 latach zdrowa alternatywa, poważna alternatywa i profesjonalna alternatywa jest czymś dobrym, żeby socios mogli głosować. Żeby mogli wybrać między dwiema alternatywami, dwoma projektami. Niektóre rzeczy będą podobne, inne bardzo różne, ale chodzi o to, by zaproponować socios demokrację i możliwość zdecydowania, w którym kierunku chcą iść.
Wybory zostały rozpisane nagle, a terminy skrócono absolutnie do minimum. Zdążył pan zbudować ten projekt?
Tak, zdążyłem, bo został przedstawiony. Mówiłem to od momentu ogłoszenia wyborów. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, była ocena sytuacji z ludźmi, którzy zaufali mi zawodowo i osobiście, z moimi akcjonariuszami, z moim najbliższym otoczeniem. Widzieliśmy, że czasami profesjonaliści, madridistas, którzy mają szczęście móc zrobić krok naprzód, muszą ten krok wykonać. Widzieliśmy, że ze względu na ostatnie lata Realu Madryt trzeba było zrobić krok naprzód.
Wiem, że czasami może pojawiać się strach, może być pewne rozczarowanie, ale naprawdę czuliśmy moralny i etyczny obowiązek, jak powiedziałem na forum Expansión, by wykonać krok naprzód. Tak to zobaczyliśmy i tak do tego podeszliśmy. Spróbujemy. To bardzo trudne, wiedzieliśmy, że to wyzwanie jeszcze większe niż projekty, które realizujemy w sektorze energii i infrastruktury, ale Real Madryt zasługuje na to, byśmy zrobili krok naprzód i spróbowali.
Pójdziemy jednak tylko wtedy, jeśli kandydatura i projekt, który możemy przedstawić, będą poważne, niezwykle ekscytujące i pozytywne dla Realu Madryt. Powtarzałem to codziennie, gdy pytały o to media. Między wczoraj a dziś zdecydowaliśmy, że projekt jest wystarczająco ekscytujący sportowo, jest projektem skupionym na socio, który moim zdaniem był w ostatnich latach wielkim zapomnianym. Brak demokracji może prowadzić właśnie do tego. Jestem pewien, że mamy projekt, którego socios, jeśli dadzą nam możliwość i proszę ich, by mogli go wysłuchać, naprawdę bardzo im się spodoba.
Podczas forum Expansión powiedział pan, że martwi pana prywatyzacja klubu. Czy to jest podstawa wszystkiego?
To jest podstawa wszystkiego. Od kilku lat, odkąd mówi się o tym publicznie i w różnych kręgach, wielu socios się tym martwi. Madryt ostatecznie jest duży, ale jednocześnie mały. Martwi to wielu socios, wielu z możliwością działania. Być może niektórzy z nas w przyszłości znajdą się naprzeciw siebie, w różnych kandydaturach, a może pójdziemy razem, ale ważną grupę socios połączył strach przed prywatyzacją klubu, do której nie ma żadnej potrzeby.
Mówi się o prywatyzacji, mówi się, że to dla socios, a to prywatyzacja, w której socios stracą kontrolę. Już dziś od 20 lat nie było wyborów na prezesa Realu Madryt. W strukturze, w której zarządzanie zostaje sprywatyzowane, socio przestaje być podstawą, a klub przestaje należeć do niego. Jeśli tego chce socio, uznam to za coś doskonałego, ale my mamy zupełnie inną wizję. Chcemy Realu Madryt, który przez kolejne ponad 120 lat nadal będzie należał do swoich socios. Dlatego mamy projekty, struktury finansowe, struktury sportowe, zmianę zarządzania i przejrzystość, aby socio naprawdę mógł to ocenić i ponownie poczuć się częścią klubu.
Projekt opiera się na trzech filarach: sportowym, ekonomicznym i społecznym. Jeśli chodzi o ten ostatni, uważa pan, że w ostatnich latach odwrócono się plecami do socio?
Uważam, że istotnym faktem jest to, że przez 20 lat nie było wyborów na prezesa. Przez 20 lat. Myślę, że wymogi potrzebne do startu w wyborach, czego właśnie doświadczyliśmy z pierwszej ręki, nie są łatwe, a tym bardziej w ciągu tygodnia czy pięciu dni. Sądzę, że to nie jest właściwe, jeśli szuka się demokracji i chce się położyć projekty na stole. Widzimy też, jak wygląda kwestia abonamentów, socios bez karnetów, jak rozkłada się ta część przejrzystości. Co daje panu bycie socio Realu Madryt? Nie wiem, czy państwo są socios Realu Madryt, czy socios sami zadają sobie to pytanie: co poza przywilejem, bo to niemało, daje bycie socio Realu Madryt? 15 procent zniżki na koszulki? Jeśli jest pan posiadaczem karnetu albo socio bez karnetu, ma pan ogromne szczęście. Chociaż zmieniają panu miejsce, bo lożę sprzedają jako miejsca VIP i przenoszą pana na trzecie piętro. Jeśli chce pan usiąść z inną osobą, bo jesteście przyjaciółmi, jeśli chcecie iść razem grupą znajomych, to albo trzeba mieć znajomości, albo nie można. Innych też przenoszą. Ja nadal mam te same miejsca od ponad 20 lat. Co poza tym daje bycie socio Realu Madryt? To właśnie chcemy zmienić, wejść w rzeczywistość. Słuchaliśmy tego już od dawna, ale szczególnie w ostatnich dniach, od członków stowarzyszeń, gdzie jest wielu socios, i słuchaliśmy o codzienności. To drobne rzeczy, które robią różnicę.
Kiedy Real Madryt podróżuje, kto zajmuje się socio? Kiedy na każdy mecz jest pula biletów, które mogą kupić socios bez karnetu, ja nie znam nikogo, kto miałby dostęp do tych biletów. Za to odsprzedaż jest pełna biletów. Sprzedają je trzy razy drożej. Dlaczego socio bez karnetu ma płacić dodatkową cenę za bilety? Rozumiem, że Real Madryt jest światowy i madridismo jest światowe, dlatego muszą być też turyści, ale muszą istnieć pule dla socios, nawet dla stowarzyszeń. Trzeba tę część profesjonalizować. Nie może opierać się wyłącznie na układach.
Wiem, że ta część dotycząca socio może wydawać się nawet populizmem, wielu ludzi wykorzystuje to przy ważnych finałach, ale w tym przypadku bycie socio Realu Madryt sprowadza się do życzeń świątecznych, życzeń urodzinowych i 15 procent zniżki na koszulki. Tak nie może być. Tym bardziej nie może być prywatyzacji klubu. To całkowite przeciwieństwo. Oddajmy socio tę część klubu, sprawmy, żeby ktoś w podróży mógł czuć, że jest socio Realu Madryt i że to znaczy coś więcej. Mamy bardzo ekscytujące projekty i pozwolą państwo, że jeśli Komisja Wyborcza, z należnym jej szacunkiem, oficjalnie ogłosi nas kandydatami, przedstawimy naprawdę bardzo ważne i ekscytujące projekty dla socio.
W kwestii sportowej: będzie dyrektor sportowy? Może pan zdradzić nazwiska, które wzbudzą entuzjazm kibiców?
W ostatnich dniach, kiedy zastanawiałem się, czy wystartuję czy nie, kładłem nacisk na część ekonomiczną, społeczną, a przede wszystkim na część społeczną, nad którą pracujemy od lat. Wiele rzeczy, które powiedziałem już w 2021 roku, będzie podobnych do tego, co przedstawimy. W części ekonomicznej też było ostatnio dużo szumu. W Hiszpanii nie jest łatwo kandydować na prezesa Realu Madryt.
W części sportowej skupialiśmy się na tym, co najważniejsze. Skoro inne kwestie mieliśmy rozwiązane i wiedzieliśmy, dokąd zmierzamy, to w części sportowej też wiemy, czego chcemy. Mieliśmy to bardzo jasno określone. W tak krótkim czasie jest jednak bardzo trudno. To prawda, przygotowywaliśmy coś na 2028 czy 2029 rok, gdy miały odbyć się wybory. Nie kontraktuje się jednak dziś zawodnika na 2029 czy 2028 rok. Potrzeby drużyny sportowo są inne. Trener musi być trenerem, dyrektor sportowy to inna rola, inne profile i inne etapy.
Szczególnie gdy ma się Barcelonę z ludźmi z akademii, Hiszpanami z akademii, którzy bardzo mocno naciskają. Trzeba bardzo dobrze przygotować się do rywalizacji od pierwszego dnia, a do tego stworzyć drużynę na średnią i długą perspektywę. To nie jest łatwe, nie chodzi o transfer dla samego transferu, bo ktoś lubi nazwisko na okładkę, żeby wygrać wybory.
Można wygrać wybory, a potem, jeśli po sześciu miesiącach zacznie się przegrywać, trzeba będzie odejść. Nie po to przyszliśmy tutaj, do Realu Madryt. Projekt sportowy oczywiście mamy i potwierdzam, że mamy ważne nazwiska, które przyjdą. Przyjdą najlepsi piłkarze, których Real Madryt w tym momencie potrzebuje, oraz profesjonalizacja części sportowej. W tej części Real Madryt oczywiście musi mieć dyrektora sportowego. Musi mieć profesjonalny plan, ale nie tylko w pierwszej drużynie, także w akademii.
Nie może być tak, że brakuje zawodników wychodzących z akademii, a inne hiszpańskie kluby, niektóre rywalizujące z nami bezpośrednio, wypełniają reprezentację Hiszpanii zawodnikami ze swoich akademii. Chcielibyśmy, żeby to była podstawa szkolenia. Trzeba poprawić profesjonalizację w tej drodze, a potem stopniowo wprowadzać zawodników do pierwszej drużyny. Real Madryt musi odzyskać wartości, które na szczęście nie zostały utracone, ale przez długi czas były mocno ścierane i coraz bardziej to widać. To jedna z rzeczy, która martwi wielu z nas stojących za tym projektem. Odzyskać te wartości.
Real Madryt ma wiele konfliktów z niemal wszystkimi instytucjami, nie poszedł na galę Złotej Piłki, jest Superliga, kłótnie w szatni. Czy mamy do czynienia z kryzysem wizerunkowym?
To bardzo delikatny temat. Według badań przeszliśmy drogę od najbardziej lubianego klubu w Hiszpanii do sytuacji, w której dziś nadal jesteśmy najbardziej rozpoznawalnym klubem na świecie, głównym klubem sportowym świata. To zostało zbudowane także dzięki dziedzictwu, trzeba przyznać, że to też pochodzi z dziedzictwa. Trzeba to uznać i docenić.
Jeśli jednak chcemy nadal być najważniejszą marką sportową świata i najważniejszym klubem świata, uważam, że potrzebujemy zmian. Kiedy projekt trwa tak długo, ostatecznie pojawiają się osobiste problemy z różnymi ludźmi, a gdy problemy osobiste stawia się ponad instytucjami, powstają tego typu konflikty. Nie może być tak, że jesteśmy skłóceni ze wszystkimi. To prawda, że jeśli ktoś zrobił albo próbował zaszkodzić Realowi Madryt, a w niektórych przypadkach tak było, trzeba to przeciąć. Real Madryt nie może pozwolić, by okazywano mu brak szacunku.
Tak samo Real Madryt nie może pozwolić sobie na wspieranie klubu, który zrobił nam coś takiego jak sprawa Negreiry, a przecież w 2024 roku wspieraliśmy go na zgromadzeniach, bo potrzebowaliśmy silnej Barcelony. Ja nie potrzebuję silnej Barcelony. Potrzebuję silnego Realu Madryt, żeby rywalizować z resztą. Potrzebujemy tego, by znów nas szanowano, a nie by się nas bano. To coś zupełnie innego.
Jaką ma pan wizję futbolu kobiecego i koszykówki? Jak zamierza pan je wzmocnić?
Uważam, że Real Madryt jest klubem zwycięskim. Nie tylko w piłce nożnej. W tym, co robi, musi być numerem jeden. Od strony sportowej, infrastrukturalnej, korporacyjnej, we wszystkim, co robi Real Madryt. Jeśli Real Madryt rywalizuje w futbolu kobiecym, uważam to za bardzo słuszne. To część przyszłości, opcja Barcelony, i trzeba postawić na kobiecy Real Madryt oraz kobiece kategorie młodzieżowe. Jeśli jednak rywalizujemy, musimy być numerem jeden.
Do Realu Madryt muszą przychodzić najlepsze piłkarki. Musimy mieć podstawę w akademii, tak jak w części męskiej, by zasilać pierwszą drużynę najlepszym kobiecym talentem, który przyjdzie i będzie rozwijany z wartościami oraz zasadami Realu Madryt. Jeśli jest pan bardzo dobrym piłkarzem albo piłkarką czy koszykarką, ale nie przynosi pan wartości, które mamy my, madridistas i socios Realu Madryt, to nie jest pana klub. Dlatego część szkoleniowa jest fundamentalna.
Kobiecy Real Madryt i koszykówka, skoro rywalizujemy, to rywalizujmy. Potrzebujemy tego, co najlepsze. To, co najlepsze, nie polega jednak wyłącznie na płaceniu. To, co najlepsze, polega na szkoleniu, tworzeniu struktury i tworzeniu profesjonalistów. Właśnie w tym kierunku powinien iść klub.
Co doceniłby pan u Florentino Péreza?
Powtarzam: to najlepszy prezes, jakiego miał Real Madryt. Bez wątpienia odmienił Real Madryt w 2000 roku. Doskonale pamiętam, jak kupowałem dziennik MARCA i sprawdzałem, czy Luís Figo przyjdzie czy nie przyjdzie. Doskonale pamiętam tamto ekscytujące lato. Osobiście przeżyłem najlepsze doświadczenia w świecie futbolu i pasji, a ta pasja ostatecznie kiełkuje z tego, że chce się być z Realu Madryt.
Oczywiście wielu młodszych chłopaków do niedawna nie widziało przegrywającego Realu Madryt, a to nie jest normalne. Trzeba docenić te tytuły, Puchary Europy, La Ligę, sprowadzanie najlepszych, przekształcenie klubu i obronę klubu. Oczywiście trzeba to docenić. I trzeba się z tego uczyć. Cykle jednak też się wyczerpują.
Nie przychodzimy rywalizować z jedną osobą, przychodzimy zaproponować inny plan. Mamy maksymalny szacunek, ale uważamy, że potrzebna jest zmiana cyklu. Trzeba chwycić to dziedzictwo, które on stworzył, i trzeba je docenić. To musi być podstawa do stworzenia nowej przyszłości. Jako madridistas i socios jesteśmy zachwyceni, że mieliśmy takiego prezesa jak Florentino Pérez, który był najlepszym prezesem. Widzimy jednak również, że Real Madryt nie potrzebuje krótkoterminowego przedłużenia. Potrzebuje nowego projektu na średnią i długą perspektywę.
Kto towarzyszy panu w tej przygodzie?
W naszym zarządzie będą przede wszystkim madridistas, wielcy profesjonaliści, którzy szukają dobra Realu Madryt. Wielcy profesjonaliści, którzy nie chcą dać się wciągnąć w nic innego. Wszystkich połączyła kwestia Realu Madryt, tego, by nie utracono części należącej do socio i by klub nie został sprywatyzowany. To ludzie, którzy zawodowo decydują się poświęcić część swojego czasu w tego typu kampaniach.
Poza tym pojawią się też inne profile: wielcy menedżerowie, dyrektorzy i przedsiębiorcy z tego kraju, którzy będą dołączać w kolejnych dniach kampanii. Są w spółkach notowanych na giełdzie, w wielkich firmach, które potrzebują czasu i wewnętrznych procedur, by mogli się włączać. Ze względu na krótki czas właśnie dziś poprosiliśmy też Komisję Wyborczą, by dała czas na dalsze włączanie wielkich profili.
Na poziomie zarządzania Real Madryt stanie się miejscem dla ludzi, którzy nie chcą od Realu Madryt niczego poza jego dobrem. Ludzi, którzy nie przychodzą niczego z Realu Madryt wyciągnąć, tylko poświęcić swój czas i swoje godziny. Właśnie temu się poświęcimy. Dla wielu osób to zawodowo poświęcenie, by móc oddać swój czas. Sam zarządzam firmą mającą prawie 14 000 pracowników w 37 krajach. Właśnie kupiliśmy Iberdrolę w Meksyku za ponad 4 miliardy dolarów. Mamy też osobisty i zawodowy projekt firmy, którą założyłem, pasjonujący projekt, ale powtarzam: wspólnym mianownikiem tych, którzy idą w tej kandydaturze, jest to, że trochę odkładamy nasze życie zawodowe, by poświęcić czas, duże poświęcenie, ale z ogromnym entuzjazmem, żeby postawić na Real Madryt i móc poświęcić klubowi cztery lata, dopóki będzie tego chciał socio, w ramach nowego projektu.
W przesłanym materiale w tym miejscu ponownie pojawia się dosłownie ten sam blok pytań i odpowiedzi o futbolu kobiecym i koszykówce, Florentino Pérezie oraz osobach towarzyszących Riquelme. Nie powielam go drugi raz.
Jednym ze słów, które najczęściej słyszał pan w ostatnich dniach, była gwarancja. Dużo kosztowało pana jej zdobycie? Na jaki bank ostatecznie pan postawił?
Przyjrzeliśmy się i oceniliśmy, jak działa ta struktura w tego typu wyborach, jeśli chodzi o zdobycie gwarancji. W Hiszpanii wymogi są bardzo złożone. Obecny zarząd teoretycznie nie musi przedstawiać gwarancji, a ten, który przychodzi, już tak. 15 procent budżetu w 2000 roku liczyło się w pesetach. W tym roku, także dzięki bardzo dobremu zarządzaniu, Real Madryt i kluby ogólnie zwiększyły budżety. Budżet klubu wynosi około 1,2 miliarda euro. W związku z tym była to znacząca gwarancja.
Widzieliśmy, że jako grupa właśnie przeprowadziliśmy emisję długu w Stanach Zjednoczonych. Szukaliśmy 1,5 miliarda dolarów, a w trzy godziny otrzymaliśmy 8 miliardów dolarów od największych funduszy świata. To rekord w Ameryce Łacińskiej w sektorze infrastruktury. I podjęliśmy decyzję.
Jesteśmy profilem, grupą, która porusza się po rynkach finansowych i czuje się na nich komfortowo. Prawdopodobnie kosztowało to więcej, niż się spodziewano, ze względu na sytuację kraju. Czasami pojawiają się pewne naciski, których nie powinno być, ale naprawdę mamy wsparcie Andbanku dla mojego majątku. Trzeba pamiętać, że gwarancję może przedstawić zarząd w podziale między swoich członków. W tym przypadku było to w 100 procentach moje osobiste poręczenie, wynikające z decyzji. Prawdopodobnie w Realu Madryt również trzeba podejmować decyzje, także ważne. Klub nie jest w najlepszym momencie finansowym, nie będę wchodził w szczegóły, ale trzeba podejmować decyzje. Dlatego uznałem za właściwe, skoro wykonuję główny krok, by zagwarantować 100 procent kandydatury wyłącznie moim majątkiem osobistym.
Co sądzi pan o Real Madrid TV?
Real Madrid TV ma budżet około 40 albo 45 milionów euro i oglądalność na poziomie około 0,1%, a gdy emituje filmy Winsora, 0,2%. Uważam, że Real Madrid TV może poprawić się finansowo. Ma możliwość korzystania z akademii, całego klubu Realu Madryt i zawodników, by tworzyć określone treści, informować socio, informować madridistę. To nie powinno zmienić się wyłącznie w część sekciarską, lecz powinno być czymś, co przyciąga madridismo. Najpierw powinno informować obecnych kibiców, bawić obecnych kibiców, ale też być magnesem przyciągającym madridistas na świecie. I to musi być rentowne, a nie funkcjonować z budżetem 40 czy 45 milionów euro.
Co zrobiłby pan jako pierwsze, gdyby został wybrany prezesem Realu Madryt?
Kilka rzeczy równolegle, ale zaletą posiadania zespołu jest to, że można podejmować kilka decyzji równolegle. Pierwszą rzeczą byłoby ustawienie zespołu, a potem każdy profesjonalista w swojej dziedzinie podjąłby pierwszą decyzję. Zespół sportowy, dyrektor generalny do spraw sportowych, osoba od koszykówki, część korporacyjna, finansowa, sponsoringowa, socio, stadion, trzeba zobaczyć kwestie prawne, żeby zmienić i sprawdzić, jak można poprawić zarządzanie oraz zwiększyć przejrzystość. Moją pierwszą decyzją jest to, by Real Madryt się sprofesjonalizował i by od tego momentu budować.
Jaką obietnicę składa pan socio, jeśli zostanie pan wybrany prezesem?
Jest ich kilka, ale najważniejsza dotyczy zarządzania i przejrzystości. Real Madryt potrzebuje solidnych podstaw w zakresie zarządzania, przejrzystości i demokracji. Musi zostać sprofesjonalizowany. Jeśli chcemy krótkoterminowo jednego tytułu, to działa. Jeśli chcemy stworzyć Real Madryt, który przetrwa kolejne 100 lat, trzeba zmienić tę podstawę.
Na tej bazie obiecuję jedną część. To jeden z projektów, które wzbudzają we mnie największy entuzjazm, bo niezależnie od kolejnych osób, które mogą przyjść i które przyjdą, będzie część dla socio Realu Madryt, której nikt mu nie odbierze. Mam ogromną chęć przedstawienia tego projektu, ale oczywiście muszę się powstrzymać, żeby zaprezentować go tak, jak na to zasługuje, w najbliższych dniach. Bardzo chciałbym jednak, żeby ten projekt stał się rzeczywistością dla socio.
Komentarze (93)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się