Manu de Juan z dziennika AS pisze, że Fede Valverde ma już za sobą prawdopodobnie najtrudniejszy moment w swojej karierze w Realu Madryt. Dwudniowa sprzeczka z Tchouaménim zakończyła się bójką, w której Urugwajczyk został uderzony i doznał urazu głowy, wymagającego hospitalizacji i odpoczynku w domu. Valverde wrócił już jednak do normalnych treningów i będzie dostępny na starcie z Athletikiem.
Zobaczymy, jak Bernabéu przyjmie go po ostatnich wydarzeniach. Jeśli chodzi o Francuza, podczas meczu z Oviedo dwa tygodnie temu, nie był zbytnio wygwizdywany. Kilka gwizdów pojawiło się przed spotkaniem, gdy ogłaszano składy, ale potem praktycznie nie karano pomocnika. Valverde poniósł największe straty w tej potyczce i teraz pozostaje tylko czekać, jak zareaguje Bernabéu.
AS przypomina, że Fede w tym sezonie już słyszał gwizdy. Na przykład podczas domowego meczu z Levante, kiedy to kibice na stadionie wyraźnie dali znać, co o nim myślą po zwolnieniu Xabiego Alonso. Na początku sezonu Valverde był przeciwny grze na prawej obronie w sytuacjach awaryjnych (pomimo świetnych występów na tej pozycji) i został uznany za jednego z przeciwników Baska.
W spotkaniu z Athletikiem Real nie ma już o co walczyć. Valverde natomiast kończy trudny sezon bez tytułów, z nierównymi występami, a także kłótnią z kolegą z drużyny, która zakończyła się nałożeniem przez klub kary w wysokości pół miliona euro na każdego z nich.
AS zaznacza, iż Real Madryt uważa sprawę za zamkniętą, podobnie jak piłkarze, którzy przeprosili się nawzajem oraz resztę drużyny za to, co się wydarzyło. Przed Urugwajczykiem wyzwanie powrotu na Bernabéu, a potem wymagające lato: zbliżają się mistrzostwa świata, na których jego kadra zmierzy się między innymi z Hiszpanią w fazie grupowej. Poza tym, w przyszłym sezonie, jeśli nie dojdzie do zmian w wyborze kapitanów (co jest rozważane), to właśnie Valverde będzie pierwszym wyborem po odejściu Daniego Carvajala.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się