Endrick wraca do Madrytu w nowej wersji. Po udanym pobycie w Lyonie Brazylijczyk będzie przygotowywał się do mundialu w Valdebebas. Poprosił klub o zgodę na korzystanie z ośrodka treningowego i, co oczywiste, ją otrzymał. Jak informuje dziennik AS, napastnik pojawił się już wczoraj w klubie, by się przywitać, a od piątku rozpocznie indywidualną pracę. Nie będzie trenował z zespołem Arbeloi, lecz samodzielnie.
Brazylijczyk wraca po bardzo dobrym okresie we Francji. Pod wodzą Paulo Fonseki zanotował osiem goli i tyle samo asyst, co otworzyło mu drogę do spełnienia wielkiego celu – wyjazdu na mundial. W pożegnalnym wpisie po wypożyczeniu do Lyonu Endrick mówił, że „miesiące niepokoju ustąpiły miejsca miesiącom radości, zwycięstw i nauki”, a także nawiązywał do symboliki lwa i Lyonu. Teraz wraca do domu bogatszy o doświadczenie, pewność siebie i konkretny dorobek na boisku.
W Valdebebas czeka go praca ukierunkowana na utrzymanie rytmu i dalsze podniesienie formy przed zgrupowaniem reprezentacji Brazylii, które rozpocznie się 27 maja w Granja Comary, tradycyjnej bazie Canarinhos. Endrick znalazł się w kadrze dzięki występom w Lyonie i zaufaniu Carlo Ancelottiego. Włoch wcześniej przekazał mu prosty komunikat: „Jedź, rozwijaj swoją grę”. Zapowiedź się sprawdziła. Carletto przyznał po ogłoszeniu listy, że ostateczną decyzję podjęto tego samego poranka, ale dla Endricka najważniejsze było jedno – marzenie zostało spełnione.
To dla niego podwójny powrót: do reprezentacji i do Realu Madryt. Według Asa napastnik jest przekonany, że tym razem może odgrywać ważniejszą rolę w zespole. Wie, że konkurencja jest ogromna, a przy Kylianie Mbappé liczba minut może być ograniczona, ale w klubie nadal postrzegają go jako prawdziwą alternatywę dla Francuza, niezależnie od tego, co wydarzy się z Gonzalo.
Atutem Endricka ma być także większa uniwersalność. W Lyonie często występował na skrzydle, podobnie jak wcześniej w Palmeiras, gdzie grał z prawej strony i schodził do środka na lewą nogę. W barwach Les Gones rozegrał w tej strefie 13 spotkań. Dla José Mourinho ma być więc kimś w rodzaju pierwszego „wzmocnienia” przed nowym sezonem. To portugalski trener będzie musiał dopracować jego nową wersję.
Pierwszy etap w Realu Madryt był dla Endricka trudny, choć niepozbawiony błysków. Najlepsze momenty miał w Pucharze Króla w sezonie 2024/25, gdy zdobył pięć z siedmiu bramek w białej koszulce. Problemem były jednak minuty. Od przyjazdu do Madrytu rozegrał tylko 946 minut. Wykorzystał je dobrze, bo trafiał średnio co 135 minut, a po doliczeniu asysty brał udział przy golu co 118 minut, ale szans dostawał niewiele.
Początek sezonu 2025/26, dodatkowo utrudniony przez kontuzje, tylko pogłębił problem. Endrick wystąpił w trzech meczach i uzbierał 99 minut. To właśnie dlatego zdecydował się na wypożyczenie. Ruch okazał się dla niego przepustką na mundial i być może nowym otwarciem w Realu Madryt.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się