Po wielu miesiącach zaciętej, trudnej i wyrównanej rywalizacji nadszedł czas na finałowe rozstrzygnięcia w Eurolidze. Cztery najlepsze drużyny są już w Atenach, gdzie dzisiaj rozegrają półfinałowe mecze. Jako pierwsi na parkiet wybiegną zawodnicy Olympiakosu oraz Fenerbahçe. Ci drudzy występują w roli obrońców tytułu. Wieczorem, o 20:00, naprzeciw siebie staną Valencia z Realem Madryt.
W Hiszpanii przez wiele lat standardem było wiele pojedynków Realu Madryt z Barceloną w trakcie sezonu. Kryzys, przez który przechodzą Katalończycy, sprawił, że w roli drugiej drużyny w kraju była najpierw Unicaja, a teraz tę funkcję pełni Valencia. Królewscy z tym rywalem mierzyli się w tym sezonie aż sześciokrotnie. Dzisiaj zmierzą się po raz siódmy. Dotychczasowy bilans to cztery zwycięstwa podopiecznych Scariolo i dwa tryumfy graczy Pedro Martíneza. To od nich właśnie rozpoczął się sezon.
Najpierw w finale Superpucharu niespodziankę sprawiła Valencia, sięgając po tytuł. Później wygrała również w Eurolidze. Madrytczycy wyciągnęli wnioski i zwyciężyli najpierw w lidze, a następnie w Pucharze Króla w spektakularnym stylu pokonali Valencię na jej parkiecie w półfinale. Do tego doszły również wygrane w Eurolidze i w lidze. Łącznie cztery tryumfy z rzędu, jednak dzisiaj sceneria jest zupełnie inna.
Przede wszystkim Real Madryt stracił Edy’ego Tavaresa. Jest to ogromny cios przede wszystkim dla defensywy. Na domiar złego z gry wypadł również jego zmiennik, czyli Ołeksij Łeń. Sprowadzony niedawno Ömer Yurtseven nie mógł zostać zarejestrowany do Euroligi. To sprawia, że bardzo ważny moment nadszedł dla Usmana Garuby. On sam dopiero zaleczył uraz i na pewno będzie mógł liczyć na wsparcie innych graczy, a przede wszystkim Treya Lylesa. Królewscy będą musieć stawić czoła Valencii, która jest drugą najlepiej zbierającą drużyną w Eurolidze. Real Madryt jest trzeci, ale duża w tym zasługa Tavaresa.
Valencia zbudowała wielką drużynę. Otrzymała również halę na miarę Euroligi i jej gra w pełni uzasadnia tę decyzję. Valencia jest bardzo ofensywnym zespołem, który lubi otwarte mecze. Pójście na wymianę ciosów może być dla Królewskich skomplikowanym rozwiązaniem, stąd tak duży nacisk Scariolo będzie stawiał na obronę.
W tym meczu może zdarzyć się wszystko. Nawet bukmacherzy mają problem ze znalezieniem faworyta, bo kursy na obie drużyny są wyrównane. Real Madryt w pełnym składzie na pewno byłby tym faworytem. Trzeba jednak poradzić sobie w obecnym składzie. Do rozegrania jest 40 minut, a stawką udział w wielkim finale.
Final Four:
17:00: Olympiakos – Fenerbahçe, Polsat Sport Extra 4
20:00: Valencia – Real Madryt, Polsat Sport Extra 4
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się