REKLAMA
REKLAMA

El Confidencial: Notariusz zabezpieczający głosowanie listowne od 20 lat współpracuje z firmą Florentino

El Confidencial to jeden z najbardziej krytycznych portali wobec Florentino Péreza, który też od dłuższego czasu poświęcał najwięcej miejsca potencjalnemu kandydatowi na stanowisko prezesa klubu Enrique Riquelme. Teraz wskazuje na jego zdaniem kontrowersyjną decyzję Królewskich dotyczącą procesu wyborczego.

REKLAMA
REKLAMA
El Confidencial: Notariusz zabezpieczający głosowanie listowne od 20 lat współpracuje z firmą Florentino
Florentino Pérez na piątkowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy ACS. Obok dyrektor Juan Santamaría. (fot. Getty Images)

El Confidencial podaje, że komisja wyborcza Realu Madryt wybrała Cruza Gonzalo Lópeza-Mullera Gómeza jako osobę odpowiedzialną za przeliczenie głosów, które zdecydują, kto będzie prezesem klubu, jeśli ostatecznie Enrique Riquelme zgłosi swoją kandydaturę przeciwko Florentino Pérezowi. Ten notariusz jest tym samym, którego obecny sternik Królewskich od ponad 20 lat zatrudnia do najważniejszych działań korporacyjnych ACS, firmy budowlanej, której jest największym akcjonariuszem.

REKLAMA
REKLAMA

Zgodnie z zasadami regulującymi proces wyborczy członek Kolegium Notariuszy w Madrycie, Cruz Gonzalo López-Muller Gómez, który 8 maja był odpowiedzialny za sporządzenie protokołu z walnego zgromadzenia akcjonariuszy ACS, będzie teraz odpowiedzialny za przechowywanie „głosów otrzymanych drogą korespondencyjną w celu przekazania ich komisji wyborczej”. Chodzi o formę udziału, która historycznie budziła najwięcej podejrzeń, ponieważ spis wyborców znajduje się w rękach obecnych władz klubu. Te same zasady wskazują, że spis „nie zostanie udostępniony żadnej z kandydatur ogłoszonych za ważne”, przez co pretendenci nie mogą kontaktować się z wyborcami.

Rzeczywistość wygląda tak, że w wyborach w 2006 roku Ramón Calderón wygrał głosowanie, ponieważ 10500 głosów nadesłanych listownie nie zostało uznanych za ważne. Była to sprawa, którą Arturo Baldasano, jeden z jego ówczesnych rywali, skrytykował, zapewniając, że chodziło o „intrygę uknutą przez Florentino Péreza poprzez statut klubu”. Chociaż Florentino zrezygnował kilka miesięcy wcześniej ze stanowiska prezesa klubu, to niektórzy kandydaci podejrzewali, że stał wtedy za kandydaturą Juana Miguela Villara Mira.

„Wywierana jest presja na pracowników niektórych firm i prezesów fanklubów. Fałszowane są podpisy z bardzo ciemnych kserokopii legitymacji, bo są to kserokopie kserokopii. Są kandydaci, którzy mówią, że wyślą głosy korespondencyjne z podrobionym podpisem z kserokopii, które zdobyli, wkładając kartę do głosowania innego kandydata, żeby go przyłapać. Mówi się, że klub ma możliwość wydrukowania wszystkich legitymacji Realu Madryt i dowodów osobistych 65000 socios... Odmawiam dalszego uczestnictwa w czymś takim i wejścia w grę uknutą przez Florentino Péreza”, opowiadał wtedy Baldasano.

REKLAMA
REKLAMA

Ten kandydat odnosił się do Florentino Péreza, ponieważ prezes ACS wygrał swoje pierwsze wybory w 2000 roku dzięki tej formie głosowania. Uzyskał ponad 4000 głosów więcej (12 000 do 8000) od Lorenzo Sanza, który pokonał go o nieco ponad 1000 głosów w głosowaniu osobistym. Pokonany kandydat stwierdził, że „dochodzi do fałszowania głosowania korespondencyjnego. Jeśli łącznie głosować może 50 000 socios, niemożliwe jest, by połowa zrobiła to korespondencyjnie. W firmach pana Péreza dochodziło do nacisków i mam nadzieję, że jutro nie dojdzie do skandalu”.

El Confidencial dodaje, że Pérez, z którym klub wygrał 66 trofeów w trakcie jego dwóch etapów na czele madryckiej instytucji, dobrze znał tę sprawę, ponieważ swój pierwszy próbę zostania prezesem Realu Madryt w 1995 roku przegrał właśnie z Ramónem Mendozą różnicą zaledwie 698 głosów, z których większość wysłano korespondencyjnie.

Od kiedy Florentino Pérez wrócił do klubu, wygrywając wybory w 2009 roku, Real Madryt nie przeprowadził już żadnego głosowania. Ze względu na wymagające warunki kandydowania, w tym konieczność poręczenia 15% budżetu własnym majątkiem, żaden kandydat nie zgłosił się do rywalizacji z 79-letnim inżynierem, który ostatni raz został automatycznie wybrany w styczniu 2025 roku.

REKLAMA
REKLAMA

Dlatego głosowanie korespondencyjne ma tak szczególne znaczenie. Rola Cruza Gonzalo, który według oficjalnych dokumentów współpracuje z ACS od ponad 20 lat, jest kluczowa. Musi bowiem sporządzać akty notarialne dotyczące głosów korespondencyjnych, które będzie umieszczał „w skrzyniach, workach lub podobnych pojemnikach”, które będzie musiał zapieczętować, przechowywać i przewieźć do klubu. „W jego obecności komisja wyborcza przy pomocy personelu klubu, który uzna za stosowny, oraz w stosownym przypadku w obecności prawidłowo ogłoszonych pełnomocników przystąpi do unieważnienia kopert z głosami korespondencyjnymi, które nie spełniają wymaganych warunków i/lub nie zawierają wymaganej dokumentacji; oraz następnie do uporządkowania ich zależnie od komisji wyborczych, do których należą, prawidłowo nadesłanych głosów korespondencyjnych”, wskazują zasady wyborcze Realu Madryt.

Ostatecznie notariusz po takiej sesji zapieczętuje w obecności komisji wyborczej i obecnych pełnomocników poszczególnych kandydatur pojemniki, w których przechowywana będzie całość otrzymanych głosów korespondencyjnych, sporządzając odpowiedni akt notarialny. Głosy te pozostaną pod nadzorem komisji wyborczej w zamkniętym pomieszczeniu, przygotowanym do tego celu i pilnowanym przez 24 godziny na dobę.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA