REKLAMA
REKLAMA

MARCA: Mourinho wraca do szatni pełnej ego

José Mourinho ma dostać drugą szansę w Realu Madryt. Jak pisze MARCA, Portugalczyk trafi do szatni podzielonej, po sezonie bez trofeów i z napięciami, które wyszły już poza mury Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA
MARCA: Mourinho wraca do szatni pełnej ego
José Mourinho. (fot. Getty Images)

José Mourinho będzie miał swoją drugą szansę. W odróżnieniu od Ancelottiego i Zidane’a w pierwszym etapie pracy nie zdobył upragnionej Ligi Mistrzów, ale dla jego największych obrońców w klubie otworzył drogę do późniejszych sukcesów. Trener zastanie szatnię podzieloną, przynajmniej na pierwszy rzut oka bardziej niż tę, którą spotkał w 2010 roku. Jest jednak jeden punkt wspólny. W obu przypadkach trzeba zarządzać ego galaktycznych piłkarzy. Doświadczenia mu nie brakuje, bo za pierwszym razem trafił do drużyny z dużo większą liczbą „nietykalnych”, takich jak Benzema, Cristiano, Kaká, Ramos, Casillas czy Xabi. Wraz z nim do klubu przyszedł jednak także Di María, a nieco później Modrić i Özil.

REKLAMA
REKLAMA

W pierwszych trzech latach Mourinho pokazał, że nie przywiązuje się do nazwisk. Miał swoje spięcia niemal ze wszystkimi gwiazdami, włącznie z Cristiano w końcówce swojej przygody w Realu Madryt. Po drodze sadzał na ławce Casillasa, Kakę, Benzemę, Marcelo, Pepe czy samego Özila. Z każdym z nich miał mniejsze lub większe tarcia, podobnie jak z Ramosem.

W drugim etapie Portugalczyk będzie musiał zarządzać ego szatni, która ma za sobą sezon bez trofeów i która ujawniła swoje różnice zdań, nie tylko przez bójkę Valverde z Tchouaménim. Wypowiedzi Mbappé w strefie mieszanej po tym, jak zaczął mecz z Oviedo na ławce, pokazały wewnętrzne wojny. Mourinho będzie musiał sprowadzić grupę z powrotem na jedną drogę i sprawić, by wszyscy grali do tej samej bramki.

Jeśli Xabi chciał zbudować drużynę wokół Mbappé, Arbeloa próbował odbudować Viníciusa. Portugalczyk zarządzał już ego dwóch napastników, Benzemy i Higuaína, ale tym razem wyzwanie wygląda na trudniejsze. Karim miał za sobą dopiero pierwszy sezon w Realu Madryt i był projektem na przyszłość, podobnie jak Argentyńczyk. Dwaj obecni napastnicy Królewskich to jednak ugruntowane gwiazdy. Wtedy teoretycznie podstawowym napastnikiem był Karim, galaktyczny transfer Florentino, ale i on nie uniknął ławki. Klub sprowadził mu nawet kolejnego napastnika, Adebayora.

REKLAMA
REKLAMA

W poszukiwaniu nowego Modricia i wsparcia w grupie

Jednym z największych sukcesów Mourinho w Realu Madryt było sprowadzenie Modricia. Stało się to jednak dopiero w jego ostatnim sezonie. Wcześniej szukał wzmocnień i twardego trzonu, na którym mógłby się oprzeć. Częściowo byli to zawodnicy, których już zastał i z którymi znalazł większą nić porozumienia, jak Pepe czy sam Arbeloa, a częściowo nowi piłkarze, jak Khedira.

Ta szatnia jest dla niego nowa, choć zna dobrze dwóch zawodników. Pierwszym jest jeden z liderów drużyny, Courtois, z którym pracował w Chelsea. Drugim jest Huijsen, którego spotkał w Romie. Belg może być dla trenera ważnym punktem oparcia, tym bardziej że odejście pierwszego kapitana, Daniego Carvajala, jest już potwierdzone.

Głośne posadzenia na ławce

W ciągu trzech lat niewielu zawodników uniknęło władzy Mourinho. Najgłośniejszym przypadkiem był bez wątpienia Iker Casillas, kapitan, który został odsunięty na ławkę, gdy Portugalczyk zdecydował się postawić na Diego Lópeza. Innym galaktycznym piłkarzem, który trafił na ławkę, był Kaká, choć trzeba przyznać, że Brazylijczyk po kontuzji i powrocie z mundialu nie odzyskał w Realu Madryt dawnego poziomu. Mourinho otworzył mu drzwi do odejścia.

Kolejnym galaktycznym zawodnikiem, który cierpiał u Mourinho, był Marcelo. Portugalczyk sprowadził bowiem Coentrão na lewą obronę i zawsze próbował zrobić z niego swojego podstawowego lewego defensora. Przez pewien czas obaj toczyli twardą walkę o miejsce w składzie.

REKLAMA
REKLAMA

Przypadków było więcej. Bardzo głośna była też sytuacja Özila, którego Mourinho więcej niż raz zdejmował już w przerwie. W szatni między nimi iskrzyło do tego stopnia, że Ramos stanął po stronie pomocnika, wykonując słynny gest gry w koszulce kolegi założonej pod własnym trykotem.

Sam Ramos również kilka razy zobaczył, jak Mourinho zostawia go na ławce. Stało się tak w meczu z Manchesterem City w ostatnim sezonie Portugalczyka, gdy różnice między jednym z kapitanów a trenerem stały się już oczywiste. Stoper odpowiedział wcześniej w strefie mieszanej na wypowiedzi szkoleniowca po porażce z Sevillą, a na debiut w Lidze Mistrzów Mourinho wstawił do składu młodego Varane’a.

Pepe też się nie uratował

Przyjście Varane’a ostatecznie zepchnęło Pepe na ławkę, choć bardzo głośny był również jego konflikt z Mourinho. Po tym, jak obrońca stanął w obronie Ikera w strefie mieszanej, trener nie gryzł się w język i powiedział, że słowa defensora są efektem „frustracji po tym, jak został rozjechany przez osiemnastoletniego dzieciaka o nazwisku Varane”.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (15)

REKLAMA