W środę podano, że sąd Audiencia Provincial orzekł, iż ani José Ángel Sánchez Periáñez, dyrektor generalny klubu i członek jego zarządu, ani stadionowa spółka nie ponoszą odpowiedzialności za żaden czyn zabroniony w związku z koncertami organizowanymi na stadionie Santiago Bernabéu w 2024 roku, w tym tworzeniem nadmiernego hałasu. W orzeczeniu stwierdzono, że to promotorzy wydarzeń odpowiadają za przestrzeganie limitów decybeli przy emisji dźwięku, a wina oraz odpowiedzialność spada na nich. Nie oznacza to automatycznego powrotu koncertów na stadion, ale stanowi dla klubu ważny krok w kierunku ich przywrócenia. Obecnie trwają prace nad lepszym wyciszeniem stadionu, na które – nie jest to oficjalnie potwierdzone – Królewscy mogli wydać dodatkowo już nawet ponad 100 milionów euro.
W dniu opublikowania orzeczenia Florentino Pérez był gościem Josepa Pedrerola w specjalnym wywiadzie dla telewizji La Sexta. Prezes przekazał, że potwierdzono, iż klub nie był winny powstałej sytuacji i gdy powstała, zaczął współpracę z władzami regionu oraz miasta, by poprawić obiekt w tym względzie. Sternik Realu dodał, że czeka na przepisy, które określą, w jakim stopniu koncerty będą mogły odbywać się na stadionie, a klub w pełni się do nich dostosuje, ale koncerty – jak sam wskazał – wrócą bardzo szybko na Bernabéu.
Tymczasem Sąsiedzkie Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Bernabéu potwierdziło, że odwoła się od wspomnianej decyzji do Sądu Najwyższego i dalej będzie walczyć w sprawie hałasu generowanego przez stadion. Ci mieszkańcy otoczenia obiektu wyrażają też swój sprzeciw wobec otwarcia drogi do ustawy, która ułatwiłaby organizację koncertów na stadionie. Uważają, że istnieją już przepisy dotyczące hałasu, „które trzeba przestrzegać”, a nowe ramy prawne oznaczałyby postawienie interesów Realu Madryt „ponad” zdrowiem mieszkańców.
Sytuację w czwartkowym wywiadzie dla esRadio skomentowała Isabel Díaz Ayuso, prezydentka Wspólnoty Madrytu, która odpowiada właśnie za tworzenie i nadzorowanie przepisów w sprawie wielkich wydarzeń w regionie. Przedstawiamy jej wypowiedź w tej sprawie:
Chcę zapytać też o koncerty na Bernabéu, ponieważ wczoraj prezes Realu Madryt w wywiadzie telewizyjnym ciągle mówił o Wspólnocie Madrytu i o ratuszu po wyroku, który poznaliśmy. Promotorzy muzyczni są bardzo źli, ponieważ rozumieją, że to oni będą teraz musieli wziąć na siebie 100% ryzyka i naruszenia, które zostaną stwierdzone, jeśli odbędzie się koncert i przekroczone zostaną limity. Jak ta kwestia zostanie rozwiązana?
W tym punkcie zamierzamy zapewnić równowagę, bo po to też jest administracja: żeby regulować, zapewniając równowagę, nic więcej. A co zamierzamy zrobić? Pogodzić odpoczynek mieszkańców z obiektem, który już tam był i który jest obecnie najlepszym obiektem na świecie do organizowania wydarzeń o takich cechach. Dlatego zapewnimy bezpieczeństwo prawne promotorom i poszukamy też sposobu, by można było pogodzić codzienne życie strefy miasta, która gdy nie było to w ten sposób uregulowane, zamieniała się w prawdziwy chaos, kiedy odbyła się seria koncertów, które nie tylko przekraczały decybele, ale przez wiele dni zamieniły dzielnicę mieszkalną w obozowisko. Ale ta równowaga jest możliwa, jeśli jest umiar, jeśli nie są to koncerty codziennie, jeśli odbywają się o określonych godzinach, jeśli również stadion dalej dostosowuje swoją infrastrukturę. I chodzi też o to, że Madryt to miasto hałasu. Trzeba zrozumieć, że żyjemy w mieście i w kraju, w którym jesteśmy hałaśliwi. W przeciwnym razie nie moglibyśmy robić niczego. Nie byłoby obchodów świętego Firmina, nie byłoby kwietniowych Ferii, nie byłoby ulicy Ponzano w Madrycie, nie byłoby tego centrum Madrytu, nie byłoby tylu wydarzeń... Wszystko jest możliwe, kiedy robi się to z zachowaniem równowagi i właśnie tego będziemy szukać.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się