Florentino, część I: Wszystko zaczęło się od Klubowego Mundialu, nie mieliśmy okresu przygotowawczego
Dlaczego pan tak bardzo przy tym obstaje? Dlaczego pan tak bardzo przeszkadza? Dlaczego chcą pana usunąć? Mówi pan o tym każdego ranka, zna pan ich wszystkich, tego dziennikarza, to medium… Ale dlaczego pan przeszkadza? Bo nie daje pan sobą sterować? Dlaczego uważa pan, że pan przeszkadza? Dlaczego chcą usunąć pana i postawić kogoś innego?
Oni chcą wpływać na Real Madryt. Przy mnie nie będą wpływać. wrócić do przeszłości, opierając się na plotkach o tym, że jestem chory… Cóż, takiej sytuacji naprawdę nigdy nie przeżyłem. Mówię panu szczerze, jestem jednak gotów bronić tego razem z socios, którzy są właścicielami, bo są ludzie, którzy chcą, żeby socios nie rządzili, a ja chcę, żeby rządzili właściciele, socios. Kiedy startowałem, zrobiłem wszystko, by to socios rządzili, i mieliśmy bardzo dobrą relację. Prawdą jest jednak, że również wewnątrz, muszę to panu powiedzieć, są niektórzy Ultras Sur, którzy nadal się z tym nie pogodzili.
Oni nadal tam są?
Tak, tak, są niektórzy, bo są socios i nie wiem co jeszcze, działają potajemnie, ale przy mnie ich nie będzie. Proszę spojrzeć, wie pan, za co najbardziej gratulują mi ci, którzy przyjeżdżają z zagranicy? Za to, że nie mamy ultrasów. Nie mamy ultrasów, a to, jak pan wie, problem całej Europy. Gratulują mi tego.
Pan sam ich doświadczył.
Oczywiście, ale nie chodzi o mnie. Oni nie mogą być na stadionie piłkarskim, mówię to bardzo jasno. To nie jest tak, że gratulują mi ludzie z zewnątrz. Oni po prostu nie powinni być na żadnym stadionie. Jeśli w innych miejscach nie potrafili ich wyrzucić, ja potrafiłem. Powiedzmy prawdę: jeśli oni się tutaj zbierają razem z organizacjami mafijnymi, które sprzedają karnety i zajmują się odsprzedażą, to wiedzą, na co się narażają. W tym roku wyrzuciliśmy 1600 socios Realu Madryt, którzy handlowali karnetami. Mieliśmy przy tym współpracę policji. Real Madryt musi być wzorowym klubem pod każdym względem. Nie możemy mieć takich rzeczy.
Barça grozi, że pana pozwie.
Bardzo dobrze zrobi, jeśli uważa, że powinna to zrobić. Zobaczmy…
Pan prosi Barçę, żeby pana pozwała?
Nie, mówię, że jeśli uważa, że powinna nas pozwać…
Wczoraj powiedział pan, że ukradziono panu siedem mistrzostw Hiszpanii.
Cóż, to sposób mówienia, to prawda. Łatwiej wygrać Ligę Mistrzów niż La Ligę, ale to też jest głupota, bo nie dzieje się tak w żadnym klubie na świecie. Tutaj jednak tak się dzieje. Zobaczmy, ja nie dowiedziałem się o sprawie Negreiry aż do trzech lat temu. Dowiedziałem się wtedy, bo tego postępowania nie wszczął Real Madryt, tylko urząd skarbowy zauważył, że może być tam coś dziwnego. Wszczęto postępowanie karne, w którym pierwszym podmiotem zgłaszającym się jako poszkodowany był Real Madryt. Nie wiedzieliśmy o tym. I wtedy zdałem sobie sprawę, że przez praktycznie dwie dekady Barcelona płaciła, mówiąc rzeczy, które później w trwającym procesie nie odpowiadają prawdzie.
Wczorajsze stwierdzenie brzmiało mniej więcej tak: „Nie przyszedłem tutaj po to, żeby sędziowie bogacili się za pieniądze Barçy”. Nie udowodniono przecież, że sędziowie…
Nie wiem, czy to powiedziałem. Myślę, że nie.
Tak, tak, tak brzmiało zdanie, które wywołało reakcje.
To, co Barça przyznała, to że płaciła te pieniądze.
Wiceprezesowi arbitrów.
Tak, oczywiście. Po co?
Ale oni mówią, po co?
Żeby walczyć z Realem Madryt.
Tak to przyznali?
No to mamy już kogoś, kto to przyznał. Potem mówią, że przygotowywali raporty. Te raporty nie istnieją. Co więcej, miały być dla trenerów, a trenerzy mówili: „Proszę pana, ja tych raportów nie widziałem”. Jak mówią tutaj w Madrycie: białe i w butelce.
Niech rozstrzygnie to sąd.
Oczywiście.
Uważa pan, że będzie rozstrzygnięcie?
Z jednej strony jest zwykły wymiar sprawiedliwości, a z drugiej sprawiedliwość sportowa.
Uważa pan, że sąd przyzna panu rację?
Myślę, że tak. W przyszłym tygodniu przedstawimy UEFA całą dokumentację z tych lat. To bardzo ważna dokumentacja, bo sprawiedliwość sportowa również musi… Zobaczmy. To raport z mnóstwem stron, nie wiem, ile mówiłem, 500 stron, z wszystkimi informacjami o tym, co działo się przez 20 lat, kiedy płacili, i przez ostatnie 10 lat, kiedy mówią, że nie płacili, ale dalej są ci sami sędziowie i robią te same rzeczy. Rok po roku przygotowaliśmy wszystkie punkty, które odbierano nam w bezczelny sposób. Nie w jakiś sposób, tylko bezczelny.
W tym sezonie też.
W tym roku też. W tym roku zabrano nam od 16 do 18 punktów, ale w sposób perfekcyjny.
Rozmawiał pan o tym z Čeferinem?
Rozmawiałem i wie, że przedstawimy to w przyszłym tygodniu.
Z Čeferinem?
Tak, wie, że mamy do tego prawo. Bo ja nie dowiedziałem się o tym wiele lat temu, a jestem tutaj od 26 lat. Nie, nie. Dowiedziałem się, kiedy otwarto postępowanie sądowe, i pierwsi, którzy się do niego zgłosili, jako jedyni, to Real Madryt. La Liga też przystępuje do sprawy, ale nie zadaje pytań. A potem prezes Komitetu Arbitrów wie pan, co mówi? Że trzeba o tym zapomnieć, bo to było dawno temu. Jak mamy o tym zapomnieć? Cały świat czeka na rozstrzygnięcie największego przypadku korupcji w futbolu i w historii światowego futbolu. Zobaczmy, chcemy zrobić z futbolu coś poważnego czy chcemy przejść nad wszystkim do porządku dziennego, jak mówił prezes CTA? Jak możemy przejść nad tym do porządku dziennego? To systemowa korupcja, tak powiedział sędzia śledczy. To powiedział. Systemowa.
Real Madryt przystąpił do sprawy.
Jako jedyny. Jedyny, który przystąpił. A La Liga przystępuje i nic nie mówi. Ale to zabawne.
Trudno funkcjonować z La Ligą jako wrogiem, prawda?
La Liga jest wrogiem Realu Madryt. Cóż, La Liga jest wrogiem Realu Madryt, jak powiedziałem ostatnio. Muszę też powiedzieć, że finansowała medium, które nazywało się Relevo, żeby uderzać w Real Madryt i we mnie. To medium straciło 25 milionów euro i wywołało kryzys instytucjonalny w grupie właścicielskiej. Ludzie też to wiedzą. Ja jednak przychodzę tutaj wyłącznie po to, by bronić właścicieli Realu Madryt, czyli socios. Wybrali mnie po to, żebym ich bronił. Jak mam ich nie bronić, wiedząc, że sprawę Negreiry zna już cały świat? Tyle że ja dowiedziałem się ostatni. Kiedy sprawa trafiła do sędziego, zgłosiliśmy się jako jedyni, jako jedyni. Ja muszę działać. Występuję przeciwko UEFA, kiedy chcę poprawić futbol. Idziemy wtedy do TSUE, wygrywamy i tyle. Ja chcę tylko poprawiać futbol.
Superliga, o którą pan walczył, i w sprawie której ostatecznie udało się osiągnąć mniej więcej porozumienie po wyroku TSUE…
Ja nie grożę.
Ale była możliwość pozwu.
Skoro TSUE przyznał nam rację, a ludzie tego nie wiedzą, skoro TSUE przyznał nam rację, mamy prawo…
Prawo do stworzenia Superligi.
Mamy prawo i jesteśmy poszkodowani. Ale ja nie chcę pieniędzy ani niczego. Chcę dobra futbolu.
Co chce pan wnieść? Mówił pan wczoraj, że chce, żeby najbardziej potrzebujące dzieci oglądały futbol za darmo. To jest już uzgodnione?
Pracujemy z UEFA, teraz przy bardzo dobrych relacjach, odkąd TSUE bez wątpienia przyznał nam rację. Ja nie chcę, żeby Real Madryt miał więcej pieniędzy, ani żeby bogaci mieli więcej, a biedni mniej. Chcę, żeby futbol się poprawił. Doszliśmy do wniosku, że wszyscy chcemy tego samego. Prosimy o to, co chcieliśmy zrobić przy Superlidze, i UEFA to zaakceptuje, bo wszystko, co jest dobre dla futbolu… Muszę powiedzieć, że UEFA jest bardzo dobrze nastawiona i też zmieniła zdanie. Ja nie chcę konfrontować się z nikim. Nie jestem tutaj, nie pobierając ani euro, po to, żeby na wszystko mówić amen. Przyszedłem tutaj, żeby poprawiać Real Madryt i futbol w Europie oraz na świecie. A jeśli trafia mi się sprawa Negreiry, to co mam zrobić? Tak wyszło. Co pan chce, żebym zrobił? Nie wierzyłem, że coś takiego może wydarzyć się w historii.
Bernabéu, przy okazji. Temat hałasu. Chyba zapadło dziś orzeczenie. Czy to oznacza, że organizatorzy koncertów mają pilnować kwestii decybeli?
Real Madryt nie ponosi odpowiedzialności za to, co przekazywano. Będziemy więc negocjować ze Wspólnotą Madrytu i niech powstaną przepisy, bo to właśnie trzeba zrobić. Jeśli trzeba kończyć o 23:00 albo cokolwiek innego, to proszę bardzo. Ale we wszystkim, co dotyczy Realu Madryt, mówi się…
Spodziewał się pan tych problemów, prezesie?
Nie, po prostu wszyscy idą przeciwko nam. Rozumiem, że Real Madryt jest bardzo potężny i są ludzie, którzy nie chcą z tym żyć. Mamy stadion, a w różnych miejscach organizuje się wydarzenia. Bernabéu jest bardzo centralnie położone. Teraz przyjeżdża papież i papież też chce być na Bernabéu. Wszystko, co odbywa się w centrum Madrytu, na stadionie…
Pracujecie nad wygłuszeniem, nad poprawą?
Tak, nad wszystkim, o co poprosiła Wspólnota Madrytu. Wspólnota Madrytu i ratusz muszą przygotować przepisy, które nam pozwolą, z ograniczeniami, jakie uznają za stosowne… Jeśli nie chcą, proszę bardzo. My nie zarabiamy pieniędzy na koncertach.
Osiemdziesiąt procent?
Jeden procent.
Jeden procent zysku z koncertów?
Nic. To nic. To sprawa reputacyjna, oddajemy stadion do dyspozycji miasta.
Koncerty wrócą na Bernabéu?
Myślę, że tak.
I szybko?
Bardzo szybko. Po tym rozstrzygnięciu bardzo szybko.
Bolało pana to wszystko?
Tak, boli mnie. Tak samo jak parkingi. Parkingi miały być parkingami dla mieszkańców, bo poprosił nas o to ratusz. Mieliśmy zainwestować 100 milionów euro dla mieszkańców. I tego nie chcieli. Przez trzy lata byłem delegatem do spraw sanitarnych i środowiska w ratuszu Madrytu i we wszystkich dzielnicach Madrytu chciano tylko parkingów dla mieszkańców. To pierwszy raz, kiedy spotykam się z tym, żeby ci sąsiedzi występowali przeciwko Realowi Madryt. Muszę myśleć, że są z Atlético. Mamy pecha, bo jeśli nie, to żeby nie chcieli parkingów dla mieszkańców… Cóż, zrobimy te, które ma Bernabéu, te, które Bernabéu już ma przygotowane, a które są dla Madrytu, oczywiście.
Ile godzin dziennie pan śpi?
Siedem, mniej więcej. Śpię dobrze.
Śpi pan dobrze.
Oczywiście, że muszę dobrze spać.
Kładzie się pan wcześnie?
Nie wiem, wcześnie. Nie zarywam nocy.
Nadal nosi pan zawsze ten sam garnitur?
Zawsze. Zazwyczaj tak. Mam marynarki, zakładam je… Są takie same.
Warto to wszystko znosić?
Co?
Presję związaną z prezesurą Realu Madryt, z firmą taką jak ACS. Warto to wszystko znosić?
Ja w ACS nie mam presji.
Przy 200 tysiącach pracowników…
280 tysiącach. Ale wszystko jest normalne, każdy jest na swoim miejscu. Nie ma tych rzeczy, które dzieją się w futbolu. Nie rozumiem też tej niechęci niektórych mediów wobec Realu Madryt. Może są za innymi drużynami. Ja proszę tylko o to, żeby przestrzegano prawa. Nie wiem, dlaczego mają taką niechęć do Realu Madryt. Że to chaos, że Florentino jest skończony, że zniknął. Jak to zniknął? Do cholery, jestem codziennie w swoim biurze.
Nie, ale publicznie się pan nie pojawia.
Pan wie, że nie udzielam wywiadów. Nie udzielam wywiadów, nie chodzę na konferencje. Muszę prowadzić życie, powiedzmy, bardzo dyskretne, bo mam…
Ale ja uważam, że to dobrze. To nic nie kosztuje. W El Chiringuito był pan kiedyś i myślę, że ludzie to doceniają. Prezes Realu Madryt nie może mówić raz na cztery lata, kiedy są wybory. Uważam, że dobrze, gdy ludzie mogą pana posłuchać. Nie po to, żeby się złościć, tylko żeby wyjaśniać.
Ale nie prezes. Wyjaśnia to klub. To, co robimy, wyjaśnia klub.
Ale klub to pan, wizerunek klubu.
Nie, jak to ja? Mówią mi: przyjdzie Mou, przyjdzie ten…
Ale co pan mówi?
Po pierwsze, to nie jest teraz temat. Po drugie, to nie ja… Mamy dyrektora generalnego.
Jasne, oczywiście, że musi pan wyrazić opinię.
Oczywiście, że muszę wyrazić opinię.
Trenera zatrudnia prezes.
To nieprawda.
Zawsze.
Ależ skąd. Matko Boska. Być może to ja najmniej znam się na trenerach w klubie.
Lubi pan Mourinho?
Lubię wszystkich trenerów. Był u nas, podniósł naszą konkurencyjność, to prawda. Od tego momentu wygraliśmy sześć Pucharów Europy w dziesięć lat. Co ja mogę zrobić? City ma sobie strzelić w głowę? Manchester United też? Milan też? Bo od nie wiem ilu lat nie wygrali Pucharu Europy. Jak można wymagać od Realu Madryt, a właściwie nie od Realu Madryt, tylko od socios, którzy są właścicielami, takiej kampanii destabilizacji, że to chaos? Pan wie, czym jest chaos? Tym, że pobiło się dwóch zawodników. Jeśli przyniósłbym panu listę z tych lat, kiedy bili się dzień po dniu… Wie pan dlaczego? Bo na treningach wkładają w to tyle zaangażowania, że jeden kopnie drugiego, nawet jeśli nie ma takiego zamiaru.
Ale ta sankcja wyszła publicznie.
Bo ktoś o tym opowiedział. Sankcje wewnętrzne istnieją, ale nie wychodzą, bo nie mają powodu wychodzić. To, co zostaje w szatni, jak się mówi, zostaje w szatni. Jeśli więc jest ktoś, kto chce szkodzić też od środka Realu Madryt, to też to naprawimy.
To pokazuje napięcie w szatni Realu Madryt?
Nie, nie.
Drużyna nie zdobywa tytułów i to prowokuje taką atmosferę, prawda?
Nie, oni żyją ze sobą doskonale. Dlaczego tak mówią? To nieprawda. Takie bójki na treningach były stałe. Proszę zapytać w dowolnym klubie, przyznają to. Bójki są w każdej szatni, w pierwszej lidze, w drugiej, w regionalnej. Tyle że nie ma złej woli tej kampanii, o której mówię, tej zorganizowanej kampanii, żeby do tego się podłączać.
Powiem panu jedno: dziennikarze mają obowiązek zdobywać przecieki, a pan ma za zadanie im zapobiegać.
To zawsze tak było.
Zawsze różne rzeczy wychodziły. Atakowanie dziennikarzy… Pan też może to robić, ale mnie to zaskoczyło, bo uważam, że to nie jest pana rola. Szczerze, ten temat nie wypadł dobrze.
Który?
Ten z atakowaniem dziennikarzy. Uważam, że tutaj nie wypadł pan dobrze. Tak samo jak rozumiem, że był pan dotknięty artykułem.
Jakim artykułem?
Artykułem z ABC, który pan przeczytał, a w którym napisano, że jest pan zmęczony. To rozumiem. Ale potem zaczął pan wskazywać: teraz ABC, teraz COPE. To nie była pana rola. Nie musi pan być kimś, kto wymierza sprawiedliwość prasie.
Ja muszę bronić właścicieli Realu Madryt, czyli socios. Tych, którzy są powtarzającymi się wrogami Realu Madryt, trzeba wskazywać. Ludzie mają prawo słuchać radia albo go nie słuchać i będą wiedzieli, czego słuchają. Ja nie mówię o tym. Mówię o tym, że pewna grupa dziennikarzy tworzy straszną sytuację przeciwko Realowi Madryt, sytuację totalnego chaosu, że to ruina. Z punktu widzenia sportowego, ekonomicznego i społecznego jesteśmy liderami we wszystkim. Co w takim razie miałyby zrobić inne drużyny? Popełnić samobójstwo?
Zgadzam się z tym. Nikt panu tego nie kwestionuje. Wszyscy mówią, że Florentino to najlepszy prezes w historii, zapewne.
To tytuł, który mi nadano, przy okazji.
Tego nie da się podważyć. Ale najlepszy prezes w historii musi też zakładać, że są momenty dołka, w których nie robi dobrze albo się myli. Pomylił się pan, zatrudniając Xabiego Alonso?
Nie, też tak nie uważam. Pojawiły się okoliczności, które, jak mówię, mówię to naprawdę, nie po to, żeby go bronić, wynikały z tego, że nie mieliśmy okresu przygotowawczego. Kiedy przychodzisz po graniu środa – niedziela, środa – niedziela, środa – niedziela i nie masz okresu przygotowawczego, przyjeżdżasz tutaj i fizycznie padasz. To nam się przytrafiło. Doszliśmy do 28 kontuzjowanych. Później myśleliśmy, że po zmianie możemy to rozwiązać, ale trwało to chwilę i znów się posypali. To jest analiza, którą robię ja i którą robimy wszyscy.
Szatnia ma w Realu Madryt zbyt dużą władzę z pana winy?
Nie, żadnej.
Piłkarze mają w Realu Madryt dużą władzę?
Nie. Rządzą trenerzy. Jak piłkarze mają rządzić? Nigdy się w to nie mieszałem. Nigdy nie rozmawiałem z żadnym piłkarzem.
Dwadzieścia lat temu, kiedy pan odchodził, powiedział pan, że rozpieścił pan piłkarzy.
Nie wiem, dlaczego to powiedziałem. Prawda jest taka, że odszedłem, bo miałem dużo pracy z tą firmą, która jest tak wielka, i wtedy nie mogłem. Teraz jestem dobrze zorganizowany.
Po 20 latach mówi pan prawdę. Wtedy powiedział pan, że ich pan rozpieścił.
Może ich rozpieściłem.
Piłkarze dzwonili do pana, żeby się skarżyć?
Nigdy nie rozmawiałem z żadnym piłkarzem.
W tamtych czasach tak.
Przysięgam, nigdy. Nigdy nie rozmawiałem z żadnym piłkarzem.
Dzwonił do pana Figo, żeby powiedzieć, że nie podawano mu piłki? Zidane nie skarżył się na piłkę?
Nigdy, nic. To wszystko kłamstwo. Nigdy nie rozmawiałem z piłkarzami. Jeśli ich spotykam, rozmawiam: co tam, jak rodzina i tak dalej. Ale o sprawach sportowych? Ja mam się wtrącać w coś, co należy do trenera? Mówię panu. Teraz ma pan wszystkich piłkarzy, można ich zapytać.
Mbappé do pana nie dzwoni?
Nie. Nie rozmawiałem z Mbappé, odkąd tutaj jest. Jeśli widzę go na treningu, witam się z nim.
Mbappé jest zaangażowany?
Mbappé to najlepszy piłkarz, jakiego Real Madryt ma w tej chwili. Zdobył Złotego Buta i nie można mu zarzucić braku goli, bo to on strzela najwięcej. Jest jednak coś, co rzeczywiście musimy poprawić. Ja nie będę się w to mieszał.
Co to jest?
To, że nie wygraliśmy Ligi Mistrzów. Muszę też powiedzieć, że jesteśmy obolali, bo arbiter, którego nam przydzielono, pozbawił nas pięknego półfinału i finału, do którego mogliśmy dojść. Nie narzekam jednak, bo w przypadku tego arbitra muszę rozumieć, jak wszyscy wiemy, że nie zrobił tego w złej wierze. Ten człowiek nie zorientował się, że cztery minuty wcześniej pokazał kartkę. Gdyby się zorientował, nie pokazałby kolejnej. On nie chciał jej pokazać, a z VAR-u powiedzieli mu: „Słuchaj, on ma już jedną”. Nie mogę powiedzieć, że zrobił to w złej wierze. Że się pomylił, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. To jednak nie ma nic wspólnego z Negreira Boys.
Ten Mbappé to pański Mbappé?
Ten Mbappé… Ile goli strzelił w tym roku?
Mówię o czymś innym. Ten Mbappé, zaangażowanie, czy Mbappé zrozumiał, czym jest Real Madryt?
Myślę, że tak, bo w zeszłym roku i w tym strzelił wiele goli. Jeśli jego misją jest strzelać wiele goli, to może są inni, którzy strzelają mniej, rozumie pan? Ja nie muszę tego oceniać. Trzeba przeanalizować tę kadrę i zrobią to, powiedzmy, ci, którzy się na tym znają.
Wczoraj ludzie zostali trochę z poczuciem: niech przyjdzie tu José Ángel Sánchez, niech usiądzie i doprecyzujemy planowanie sezonu. Będą transfery w następnym sezonie?
Oczywiście, że będą transfery. Zawsze były transfery.
Ekscytujące transfery?
Zawsze sprowadzaliśmy najlepszych. Sprowadziłem Figo, Zidane'a, Ronaldo grubego, Beckhama. Później w drugim etapie poszedłem po Cristiano Ronaldo, Kakę, Benzemę. Kiedy jest ktoś dobry, idę po niego.
Podoba się panu ktoś?
Podoba mi się wielu, ale ja jestem tutaj po prostu prezesem. Niech powiedzą mi ci, którzy…
Haalanda nie da się sprowadzić, prawda?
Nie wiem.
Podoba się panu Haaland?
W tej sprawie się nie wypowiadam. Naprawdę się nie wypowiadam. Jeśli mówią mi, że trzeba wzmocnić to, co mamy… To naprawdę jest praca dyrekcji sportowej. Ja nie mieszam się w dyrekcję sportową.
Myślę, że w przypadku obrońców, piłkarzy uzupełniających kadrę, okej. Ale jeśli chodzi o gwiazdy, to pan sprowadza Beckhama. Dyrekcja sportowa, dobrze, ale to pan sprowadza Beckhama, pan sprowadza Mbappé i pan sprowadza Figo.
Figo sprowadziłem, gdy byłem kandydatem, nie byłem jeszcze prezesem.
Kiedy go pan sprowadzał, tak.
To był sposób, żeby przekazać mój komunikat: będę sprowadzał zdobywców Złotej Piłki. I sprowadziłem wszystkich zdobywców Złotej Piłki. Potem w kolejnym etapie też ich sprowadzałem: Cristiano, Kakę. Pojechałem też do domu Benzemy, żeby go przyprowadzić.
To dobra historia.
Wszystkich ich sprowadziłem, ale dlatego, że ludzie, którzy tam byli… To też nie jest bardzo trudne powiedzieć: kto był najlepszy? Figo. Kto był potem najlepszy? Zidane. Trzeba być sprytniejszym, żeby znaleźć kogoś, kogo nikt nie zna, a kto jest crackiem. W moim przypadku było łatwo.
Podoba się panu Lamine Yamal?
Tak, oczywiście, jak ma mi się nie podobać?
Nie da się go sprowadzić, prawda? Tego nie.
Nie, nie pójdę po niego. Przy tym wszystkim, co mamy z Barçą, jeszcze mielibyśmy iść po Lamine'a Yamala?
Relacje z Barçą są zerwane?
Relacje są całkowicie zerwane. Kiedy dowiedziałem się o tym, a nie dowiedziałem się dawno temu, nie chcę mieć relacji z klubem, który płacił sędziom przez dwie dekady. Nie chcę mieć relacji. Chcę, żeby sprawiedliwość zadziałała w tej sprawie, jak w każdej innej o takiej wadze. I rzeczywiście działa. Nie dlatego, że ja ich pozwałem. My dowiedzieliśmy się ostatni. Kiedy sprawa trafiła do sądu przez temat podatkowy, wtedy zgłosiliśmy się do postępowania, bo gdy dowiadujesz się, że płacono przez tyle lat, musimy się zgłosić, bo jesteśmy poszkodowani.
Jeszcze jedno. Vinícius przedłuży kontrakt?
Vinícius przedłuży kontrakt?
Tak.
To nie ja przedłużam, znów to panu mówię.
Ale zostało niewiele, został ten sezon. Liczy pan na Viníciusa w przyszłości?
Dla mnie Vinícius jest jednym z wielkich piłkarzy, których ma Real Madryt. Powiem panu, że moim zdaniem dwa ostatnie Puchary Europy wygrał on.
Negocjacje utknęły czy są zablokowane?
Nie, nie. To jest kwestia na cały rok.
Nie ma pośpiechu?
Nie ma pośpiechu. Dokończmy ten sezon i zostanie cały sezon na rozmowy. Musi o tym rozmawiać dyrekcja sportowa. Pan naprawdę myśli, że ja rządzę wszystkim?
Nie, ale wydaje mi się…
Mam jeszcze mówić, kto ma wykonywać rzuty rożne i takie rzeczy?
Nie, nie.
Czytałem gdzieś, że ja decyduję nawet o tym.
Chciałby pan być trenerem Realu Madryt?
Nie, chciałbym być piłkarzem.
Jasne. I chciałby pan, żeby trenował pana Mourinho?
Chryste, co wy z tym Mourinho? Mogę podać panu listę dziesięciu trenerów, którzy pojawili się w gazetach. Wszyscy są bardzo dobrzy. Mówią, że rozmawiam z Mourinho, mówią, że rozmawiałem z innym, z selekcjonerem…
Kiedy ostatni raz rozmawiał pan z Mourinho?
Z Mourinho? Proszę spojrzeć, nie rozmawiałem z nim nawet wtedy, gdy przyjechał tutaj.
Pamięta pan, że przyjechał tutaj z…
Nie widziałem go, bo nie chciał się pojawić albo nie wiem, gdzie się schował, bo chyba też był zawieszony.
W tym momencie w szatni Realu Madryt uważam, że Mourinho byłby najlepszy, jeśli pozwoli mi pan wyrazić opinię.
Dziękuję za nią, ale jeśli zapytamy innych, powiedzą panu, że nie. Do mnie przychodzi wiele wiadomości: „Sprowadź Mourinho”, i inne: „Nie waż się sprowadzać Mourinho”. Ja nie będę nikogo sprowadzał.
Co pan odpowiada?
Nie odpowiadam. Na takie rzeczy nie odpowiadam, bo cokolwiek powiem, powiedzą, że to powiedziałem ja.
Ten Florentino to mój Florentino. Ten dzisiejszy, nie ten wczorajszy.
Nie, wczorajszy to Florentino zraniony przez media, przez ludzi bardziej niż przez media, bo mówię o dziennikarzach i nie można powiedzieć, że wszyscy są tacy sami. Są jednak dziennikarze poświęcający się wyłącznie mówieniu, że Real Madryt jest chaosem. A ja im mówię: czy twoja firma nie jest chaosem, skoro trzyma ciebie, który całymi dniami knujesz rzeczy, które nie są prawdą? Pierwszą rzeczą, jaką trzeba powiedzieć dziennikarzom, jest to, żeby mówili prawdę. I żeby dali spokój z tym, że jestem zmęczony, że jestem chory, z tą brzydką formą…
Chciałby pan wyborów z debatą twarzą w twarz z kandydatem?
Zobaczmy, nie miałem chyba debaty twarzą w twarz, kiedy startowałem dawno temu, ale już nie pamiętam. Niech się zgłosi, niech powie, co chce zrobić i tyle. Niech przedstawi swoje poręczenie, które musi być, jak wszyscy wiedzą, zabezpieczone jego osobistym majątkiem. A nie, jak mi opowiadają, że chodzą po różnych miejscach i do banku prosić, żeby poręczył im ktoś inny. To nie ma wartości. Naprawdę chcę zakończyć ten bałagan i żeby wróciła normalność. Chcę przekazać socios, którzy są właścicielami, że nie zrobię niczego bez ich poparcia.
Prezesie, dziękuję za wybranie laSexty do rozmowy.
Bardzo dziękuję.
Dziękuję panu.
Dziękuję.
Komentarze (35)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się