REKLAMA
REKLAMA

Florentino, część I: Wszystko zaczęło się od Klubowego Mundialu, nie mieliśmy okresu przygotowawczego i doprowadziło nas to do 28 kontuzji

Florentino Pérez był dziś gościem Josepa Pedrerola w specjalnym wywiadzie dla telewizji laSexta. Przedstawiamy pełne tłumaczenie pierwszej części tej rozmowy.

REKLAMA
REKLAMA
Florentino, część I: Wszystko zaczęło się od Klubowego Mundialu, nie mieliśmy okresu przygotowawczego i doprowadziło nas to do 28 kontuzji
Josep Pedrerol i Florentino Pérez. (fot. X)

DRUGA CZĘŚĆ WYWIADU UKAŻE SIĘ W KOLEJNYM ARTYKULE.

Wczoraj poczuł pan ulgę, prawda?
Cóż, prawie zawsze czuję ulgę.

REKLAMA
REKLAMA

Wyobrażam sobie, że dziś rano wstał pan, zobaczył gazety po tym, co wydarzyło się wczoraj… Był pan na okładkach, wszędzie był pan na okładkach.
Cóż, jestem trochę zaskoczony tą sytuacją, tą dysproporcją krytyki ze strony mediów, która nie odpowiada rzeczywistości ani pod względem ekonomicznym, ani sportowym.

Bardzo pana krytykowano. Mówię o wczorajszym wystąpieniu, o konferencji prasowej. Czytał pan komentarze?
Cóż, do mnie docierają tylko dobre rzeczy, wiadomości z gratulacjami.

Naprawdę?
Może więc źle wypadłem.

Czytał pan ABC?
Nie, ABC nie. Ostatni raz czytałem ABC wczoraj, tuż przed wejściem, kiedy miałem wejść na konferencję prasową transmitowaną w telewizji. Wysłali mi wiadomość od dziennikarza ABC, w której napisano w cudzysłowie, że Florentino przed wejściem powiedział wąskiej grupie bliskich osób, bliskich… Na szczęście podali imię i nazwisko, też to powiedziałem. Ten cytat „jestem zmęczony”, który publikował ABC

To pana zdenerwowało? Dlaczego? Bo nie chce pan przekazywać wizerunku człowieka zmęczonego?
Bo nie chcę przekazywać wizerunku człowieka zmęczonego. Zobaczmy, jeśli jestem zmęczony, to pracą. Oni chcą przekazać, że jestem wyczerpany, że coś mi jest, że mam choroby. Doszli do tego, że mówili, że mam raka. Oczywiście bardzo trudno żyć z mediami, które mówią takie rzeczy. Te plotki, które się rozchodzą… Zobaczmy, jeśli zachoruję i będę miał raka, będę musiał pójść do ośrodka onkologicznego. A jeśli tam wejdę, dowie się o tym cały świat. Jak ludzie mogą coś takiego przekazywać?

REKLAMA
REKLAMA

Co pana najbardziej boli?
Bolą mnie plotki, wszystkie plotki.

To jest plotka osobista, a potem są też sprawy dotyczące klubu.
Właśnie to. Klub ma ogromne zdrowie ekonomiczne, instytucjonalne, społeczne i sportowe. Real Madryt to jednak klub przyzwyczajony do wygrywania.

Mówił pan wczoraj: mam siedem Pucharów Europy, siedem mistrzostw Hiszpanii. Porozmawiamy o tych, których pan nie zdobył?
Tych, których nie zdobyłem, to mistrzostwa.

Mistrzostwa.
Mistrzostwa. Bo jeśli chodzi o Puchary Europy, nikt nie zdobył więcej.

Nikt?
No nikt.

Pan zdobył więcej Pucharów Europy niż Barça w całej swojej historii.
Oczywiście, w moich latach zdobyłem więcej Pucharów Europy. Wygraliśmy sześć Pucharów Europy w dziesięć lat. Wygląda jednak na to, że dla niektórych to niewystarczające. W jakim kraju my żyjemy, że możemy uznawać to za niewystarczające? W każdym razie to kampania, kampania zorganizowana.

Zorganizowana kampania?
Zorganizowana przez niektórych dziennikarzy.

Ma pan dowody? Dziennikarze… Jest pan prezesem od 26 lat. Nie przyzwyczaił się pan do krytyki? Jak to możliwe, że wczoraj wskazywał pan palcem dziennikarzy? Potrzebuje pan tego?
Tak, proszę spojrzeć, ja wszystko wytrzymuję. Prawdą jest jednak, że bardzo trudno żyć z właścicielami Realu Madryt, czyli socios, w takiej atmosferze wrogości. Powiedziałem więc: koniec, rozpiszemy wybory, ja wystartuję i tyle. Przed wejściem tam wszyscy myśleli, że przekazano informację, jakobym miał zrezygnować i odejść. Jak mam odejść?

REKLAMA
REKLAMA

Ma pan ochotę?
Żadnej.

Mówię o rezygnacji. Ma pan ochotę kontynuować?
Tak, wygrywać wiele Pucharów Europy.

Czuje się pan na siłach, by kontynuować?
Oczywiście, że mam siłę. Pan też uwierzy, że jestem chory, czy jak?

Nie, nie. Ja nawet, przyznaję, kiedyś pana o to pytałem, bo też to słyszałem. Powiedziałem: Florentino, wszystko dobrze? Pytałem pana, a pan mówił mi: to żart. To znaczy, że faktycznie dotarło to do wszystkich i rozumiem, że mogło pana to urazić. Tę część rozumiem. Wczoraj na konferencji prasowej…
Mówię panu, przed wejściem dziennikarz z ABC

Jak można coś takiego tolerować? Pana wybija z rytmu to, że kiedy ma się rozpocząć konferencja prasowa, czyta pan artykuł ze stwierdzeniem „jestem zmęczony”, dosłownie, że powiedział pan to swoim najbliższym. Ci najbliżsi to zarząd? I to pana wybiło z rytmu?
Nie, nie wybiło mnie z rytmu.

I zaczął pan trochę wskazywać palcem…
Bo to zorganizowana kampania. Znam dziennikarzy, którzy biorą udział w tej zorganizowanej kampanii.

Naprawdę uważa pan, że to zorganizowana kampania?
Absolutnie.

Dlaczego chcą pana wyrzucić? Dlaczego pan przeszkadza?
Bo ja nie udzielam wywiadów. Dziennikarze… Jest grupa dziennikarzy. Wszedłem do tego klubu w epoce, w której rządził pewien dziennikarz, którego nazwiska nie chcę podawać, a potem rządzili inni. Oni wierzą, że mogą wpływać na Real Madryt. Jedni chcą, żebym sprowadził jednego, inni… Tak już jest. Ja jednak nie.

REKLAMA
REKLAMA

Jasne, ale…
Zobaczmy, ja nie rozmawiam z dziennikarzami. Pan doskonale o tym wie. Po pierwsze dlatego, że jestem bardzo zajęty. Mam bardzo dużą firmę, z wieloma ludźmi, z dużymi przychodami, której muszę się poświęcać. Temu też się poświęcam. Nie udzielam jednak wywiadów. Między innymi dlatego, że uważam, iż nie jest dobrze udzielać wywiadów. Uważam natomiast, że trzeba mówić, kiedy sprawy idą źle.

Tak, kiedy sprawy idą źle. Na przykład mówię: tytuły, które pan zdobył, są faktem. Siedem Pucharów Europy za pana kadencji to rzecz niesamowita, wiemy o tym.
I mistrzostwa też są czymś niesamowitym.

Tak, oczywiście. Dlatego kiedy przez dwa lata…
Nie dwa lata.

Kiedy przez dwa lata nie zdobywa się ani mistrzostwa Hiszpanii, ani Ligi Mistrzów… Bo ostatecznie Superpuchar czy Puchar Interkontynentalny… Kiedy przez dwa lata nie zdobywa się tego, rozumie pan, że ludzie pytają, co dzieje się z Realem Madryt?
Doszliśmy do tego, że deprecjonujemy to, co mamy. W zeszłym roku zdobyliśmy dwa tytuły, Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwa Świata. Dlaczego to już nie ma wartości? Trzeba wygrać Ligę Mistrzów i La Ligę. W takim razie wszystkie drużyny w Europie muszą popełnić samobójstwo. Bayern Monachium, Paris Saint-Germain, wszyscy, Manchester United, City… Naprawdę, nie sprowadzajmy tego do absurdu. To część zorganizowanej kampanii kogoś, kto chce wpływać na Real Madryt. A ja wystartowałem 26 lat temu z jedynym celem, by socios byli właścicielami Realu Madryt. Bo to nie jest klub, który ma jednego właściciela. Ja nie jestem właścicielem. Właścicielami są socios Realu Madryt. W obliczu tego konfliktu, który stworzyli, zdecydowałem więc o rozpisaniu wyborów.

REKLAMA
REKLAMA

Zostały panu trzy lata.
Dwa lata z kawałkiem.

No właśnie, zostały panu dwa lata z kawałkiem, więc nie było też pilnej potrzeby, by rozpisać wybory. Dlaczego zdecydował się pan rozpisać wybory teraz?
Przez tę sytuację stałej i rosnącej niestabilności, tworzonej przez niektórych dziennikarzy. Muszę to powiedzieć. Nie chcę podawać nazwisk, ale wszyscy o tym wiedzą i cały Real Madryt. Ja nie mogę tak żyć.

Ale mówię, że niestabilność można tłumaczyć tym, że Real Madryt nie zdobywał tytułów.
Niech poczekają. Niech trochę poczekają. A potem pojawiają się plotki, że jest pewien pan, który rozmawia i nie wiem co jeszcze. Proszę pana, jeśli są ludzie, którzy chcą wystartować, daję im teraz możliwość, by wystartowali. Żeby pokazali, kim są, jakie życie prowadzili, jakie mają firmy i by ludzie mogli ich poznać.

Uczyni pan ich sławnymi.
Ja nie czynię nikogo sławnym.

Wczoraj wprowadził ich pan do wyścigu wyborczego, mówiąc o pewnym panu, który się tam pojawia.
Taka jest prawda. Wobec tej rzeczywistości medialnej i wobec kogoś, kto chce… Koniec. Tutaj rządzą socios. Ja nie mam tutaj żadnej akcji. Nigdy nie zarobiłem w Realu Madryt ani jednego euro. Poręczyłem ponad 140 milionów euro, kiedy wystartowałem, żeby mogli pobierać pensje Figo, Zinédine Zidane, Roberto Carlos i wszyscy, bo nikomu nie płacono. Od tamtej pory mieliśmy najlepsze lata ekonomiczne, sportowe i społeczne. Czego więcej chcą, żebym zrobił?

REKLAMA
REKLAMA

Od kiedy powiedział pan, że rozpisze wybory, wszystkie media mówią o Riquelme jako kandydacie.
Niech wystartuje, kto chce, proszę pana.

Ale pan coś zasugerował. Wczoraj coś pan powiedział. Nie zna pan tego pana?
Nie znam tego pana.

Napisał list, prosząc pana o dialog.
Do mnie żaden list nie dotarł.

Żeby przesunął pan wybory?
Po co mam je przesuwać?

Żeby dać więcej czasu na zdobycie poręczeń i tak dalej.
Kiedy rozpisano wybory w 2000 roku, nie prosiłem o więcej czasu. Wystartowałem i wygrałem.

Wybory zostaną ogłoszone jutro, prawda?
Wyobrażam sobie, że jutro zostanie rozpoczęty proces wyborczy.

Jest dziesięć dni na przedstawienie poręczeń?
Tak. A potem piętnaście dni kampanii.

Piętnaście dni kampanii i koniec?
I koniec. Od tego momentu socios znów poczują się właścicielami klubu. Nic więcej.

Martwiło pana, że Bernabéu może jutro pana wygwizdać albo że pojawią się przyśpiewki „Florentino, odejdź już” czy „dymisja”? Martwiła pana atmosfera na Bernabéu?
Zobaczmy, jak ma mnie to martwić, skoro jestem tutaj od ćwierć wieku? Josep, pan myśli, że na tym etapie, po tym wszystkim, co mi mówiono… Mówiono mi już wszystko. To nie pierwszy raz, kiedy mi się to zdarza. Ja muszę być wierny właścicielom, bo nie jestem właścicielem. Nie chcę takiej atmosfery. Chcę, żeby jeśli jest zła atmosfera, wystartowali kandydaci, którzy chcą wystartować, i nic więcej. Socios mówię jedno: naprawdę są właścicielami. Uważam za bardzo złe, kiedy gwiżdżą na piłkarzy, niezależnie od tego, czy zagrali lepiej, czy gorzej. I proszę pana, wszystko wymknęło się spod kontroli. Na końcu mówi się, że pobili się zawodnicy. Jestem tutaj od 2000 roku, od 26 lat, i co roku kilka razy bili się wszyscy zawodnicy.

REKLAMA
REKLAMA

Kiedy to wychodzi publicznie…
Bo ktoś chciał to też wyciągnąć.

Wie pan, kto to był?
Tak, wiemy albo przeczuwamy. To się nigdy wcześniej nie wydarzyło, też panu to mówię, Josep. Drużyny się kłócą, biją i mają swoje wewnętrzne zasady. Wyciąganie tego po to, by jeszcze bardziej niszczyć Real Madryt i mówić, że to już chaos… Bo potem już to jest chaos, to jest bałagan, to jest ruina. Sportowo drużyna nie osiągnęła sukcesów, których oczekiwano. Sportowo zajęcie drugiego miejsca… Proszę pana, zajęcie drugiego miejsca…

Rzeczywistość jest taka, że Real Madryt wygrał Ligę Mistrzów i La Ligę dwa lata temu. Jeszcze nie minęły dwa lata.
Dokładnie, dokładnie.

Nie minęły dwa lata. Liga Mistrzów i La Liga. Real Madryt w najlepszym momencie. To zbiegło się też z przyjściem Mbappé, wielkiej nadziei madridismo, prezesie. Nie będę tutaj robił żadnej analizy. To normalne, że kiedy przychodzi Mbappé, ludzie oczekiwali, że z Mbappé Real Madryt będzie jeszcze lepszy. I przez dwa lata z Mbappé tak się nie stało. Rozumie pan rozczarowanie madridismo w tej kwestii? Pan też jest rozczarowany?
W tym roku nie zrobiliśmy tego tak, jak chcieliśmy. Powiem jednak jedną rzecz: uważam, że początek tego wszystkiego leży w Klubowych Mistrzostwach Świata. Nie mieliśmy okresu przygotowawczego i doprowadziło nas to do 28 kontuzji. Kiedy zmieniliśmy trenera, znów tyle samo. Nie byliśmy w stanie odzyskać przygotowania fizycznego, bo grając w środy i niedziele, środy i niedziele, zawodnicy łapią kontuzje. Nie mieliśmy odpowiedniej formy fizycznej. Proszę pana, zajęcie drugiego miejsca… Co w takim razie ma zrobić biedne Atlético? Co mają zrobić inni? Co ma zrobić Manchester United w Premier League? Nie wywołujmy tej atmosfery, którą stworzyli tutaj niektórzy dziennikarze. Muszę to powiedzieć. Może któregoś dnia opowiem o wszystkich. Uważam, że nie możemy tego tolerować. A ponieważ ja nie chcę tworzyć takiej atmosfery w Realu Madryt, bo nie jestem właścicielem, mówię: wybory. Niech wypowiedzą się właściciele i niech wystartuje, kto chce.

REKLAMA
REKLAMA

Ale to jest szansa.
Tak, ale to, że za plecami, że z przodu, że jakaś firma energetyczna, że ktoś inny… Nie chcę tego. Dlaczego mamy tak funkcjonować? Ta destabilizacja… Niech wystartuje, kto chce. Niedługo będą mogli wystartować i zmierzymy się w kampanii wyborczej. Ja powiem swoje.

Rafa Nadal, swoją drogą, powiedział, że nie idzie z żadnym kandydatem. Rafa Nadal wyjaśnił, że nie idzie z żadnym kandydatem.
Nie rozmawiałem z Rafą Nadalem. Kiedy pojawiło się, że ten pan rozmawiał z Rafą Nadalem i że Rafa miał z nim iść, gdy zobaczyłem Rafę na Madrid Open, powiedział mi: „Zobaczmy, powiązali mnie z inną kandydaturą”. I wyszedł, żeby powiedzieć, że to nieprawda. Wokół Realu Madryt istnieje propaganda pełna kłamstw, która szkodzi socios, czyli właścicielom. A ja mam obowiązek ich bronić, bo wystartowałem w 2000 roku, by bronić socios. I bronię ich przez wszystkie te lata.

Dlatego na pana głosowali.
Dlatego na mnie głosowali. Kiedy jednak widzę, że to się destabilizuje, muszę znów wezwać właścicieli i powiedzieć im: proszę, rozpiszemy…

Wczoraj zobaczyliśmy innego Florentino.
Tak, innego Florentino. Być może Florentino, powiedzmy, rozgniewanego manipulacją niektórych mediów. Ja nie chcę żyć w takiej sytuacji.

REKLAMA
REKLAMA

Co więc się dzieje?
Dążyli do tego, żebym zrezygnował i żebym nie wystartował. Pomylili się tylko w tym, że zrezygnowałem po to, by przeciąć tę sytuację, ale wystartuję. Nic więcej.

Powiedział pan, że z taką samą nadzieją jak wtedy, gdy startował pan w 2000 roku. Proszę zobaczyć, 26 lat temu miał pan tę samą nadzieję. Pan był młodszy, ja też.
O 26 lat młodszy.

Dużo młodszy. Powiedział pan: wczoraj zobaczyli innego Florentino. Florentino, powiedzmy, zmęczonego tą destabilizacją. I podaję przykład tego dziennikarza, który tuż przed pańskim wejściem wysyła…
Nie był jedyny.

Nie był jedyny, który tak mówił. Ale czy żałuje pan…
Czy ja mam twarz chorego człowieka? Proszę powiedzieć prawdę. Poza tym, jeśli ktoś jest chory, może to powiedzieć, może to skomentować. Najgorsze jest to, kiedy mówi się tak, gdy ktoś nie jest chory i robi się to w złych intencjach.

Najgorsze jest wypuszczenie takiego przekazu po to, by zaszkodzić wizerunkowi kogoś, kto poza tym jest prezesem Realu Madryt i prezesem ACS.
Mam firmę, która zatrudnia 170 tysięcy pracowników, ma 50 miliardów euro przychodów, jest bardzo duża. Nie mogę żyć z takimi plotkami, że jestem chory, że jestem taki czy inny. I tak sporo robię, wykonując moje dwie prace.

REKLAMA
REKLAMA

Wizerunek, jaki wczoraj pokazał Florentino Pérez, nie jest tym, który chce pan pokazywać?
To wizerunek osoby, która ma już dość słuchania takich rzeczy. Przychodzę więc, rozpisuję wybory, mówię to i mówię to im, dziennikarzom.

Były też komentarze, które uznano za szowinistyczne. Jeden z nich to ten, kiedy powiedział pan: „ta dziewczynka, dziewczynka, która tam jest”…
Ta dziewczyna napisała do nas i powiedziała, że mnie zna.

To koleżanka, którą zna pan od lat.
Znam ją od lat i nigdy nie miała ze mną żadnego problemu. Wyjaśniła to w telewizjach i wszędzie. To kolejna sprawa, którą się wyciąga. Jestem tutaj tyle lat i wszyscy mnie znają.

Jasne, ale to są wyrażenia, które…
Biedna stała z podniesioną ręką, ręką, ręką, a ten, kto udzielał głosu, jej go nie dawał. Powiedziałem więc: czy chce pan dać głos tej dziewczynie?

„Ta dziewczynka” brzmi lekceważąco.
Jak to? Ona sama tego tak nie uważa.

Jasne, jasne.
Teraz wszystko wyolbrzymia się do granic absurdu. Ci źli, którzy nadal mnie atakują, nie odpuszczają. A ja chcę zakończyć tę sytuację. Chcę zakończyć to tak, żeby socios, czyli właściciele… Bo ja wystartowałem i poręczyłem całym swoim majątkiem, ale po to, żeby oni byli właścicielami klubu. Nie odbiorę im tej własności. Pięciu dziennikarzy też nie może im jej odebrać. Real Madryt jest bardzo wielki. Podziwiają nas na całym świecie. Co się tutaj dzieje? Teraz są socios, którzy…

REKLAMA
REKLAMA

Ale niech wypowiedzą się też socios.
Niech wypowiedzą się socios.

To najważniejsze.
Oczywiście.

I zrobią to. Minister do spraw równości też skrytykowała chyba pańskie słowa. Mówił pan: jest artykuł, który czytałem w ABC, pewnej pani, nie wiem, czy zna się na futbolu. To mówi pan o tej pani, że nie zna się na futbolu.
Myślałem, że ci, którzy piszą, to dziennikarze sportowi. A tej pani nie znam. Dziennikarzy sportowych znam po tylu latach. To, co chciałem powiedzieć, to nie to, że ona nie wie. Tylko że nie jest dziennikarką sportową. Teraz jednak wszystko, co mówią ci źli, bo jak zawsze w życiu są źli i dobrzy, którzy są przeciwko mnie… Niech będą przeciwko mnie, ale przed socios Realu Madryt i niech socios głosują.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (73)

REKLAMA