REKLAMA
REKLAMA

AS: PSG pytało o sytuację Valverde

PSG wykonało nieformalny ruch, by wybadać sytuację Fede Valverde po jego bójce z Aurélienem Tchouaménim. Urugwajczyk nie myśli o odejściu z Realu Madryt, ale w Paryżu chcieli zaznaczyć swoją obecność na wypadek, gdyby klub zmienił wobec niego stanowisko.

REKLAMA
REKLAMA
AS: PSG pytało o sytuację Valverde
Fede Valverde. (fot. Getty Images)

Jak informuje dziennik AS, Paris Saint-Germain skontaktowało się w ostatnich dniach z otoczeniem Fede Valverde. Na razie był to ruch nieformalny, wykonany przede wszystkim po to, by poznać kontekst wydarzeń po bójce z Aurélienem Tchouaménim. Wcześniej o sprawie informowało El Chiringuito, a teraz potwierdza ją madrycki dziennik.

REKLAMA
REKLAMA

W Paryżu chcieli dowiedzieć się, co dokładnie wydarzyło się w Valdebebas i jak wygląda obecna sytuacja pomocnika. Nie jest to jednak zainteresowanie, które pojawiło się nagle. PSG już wcześniej miało Valverde na swojej liście i w przeszłości dochodziło do kontaktów, choć sprawa nigdy nie wyszła poza wstępne rozeznanie, bo transfer Urugwajczyka uchodził za niemożliwy. Teraz Francuzi chcieli sprawdzić, czy obecne okoliczności mogą cokolwiek zmienić.

Według Asa w PSG zdają sobie sprawę, że Valverde nie myśli o odejściu z Realu Madryt. Bójka, która wstrząsnęła Valdebebas i samym klubem, nie zmieniła jego nastawienia. Fede leczy obecnie uraz i ćwiczy w domu, a zalecenia mówią o „od 10 do 14 dni odpoczynku”. W Paryżu uznano jednak, że po ostatnich wydarzeniach to dobry moment, by ustawić się w odpowiedniej pozycji na przyszłość.

Przekaz ze strony PSG był prosty i nieformalny: jeżeli odejście kiedykolwiek stanie się realną opcją, Paryż będzie gotowy. Na tym etapie nie rozmawiano o konkretnych kwotach, ale w klubie panuje przekonanie, że ewentualna operacja musiałaby przekroczyć granicę 100 milionów euro. Źródła cytowane przez AS wyceniają pomocnika na 100–120 milionów euro. Do poważniejszych rozmów jeszcze nie doszło, ale w razie zmiany sytuacji podstawy pod taki ruch zostały już położone.

REKLAMA
REKLAMA

Na razie Real Madryt zamknął sprawę wewnętrznie. Valverde i Tchouaméni zostali ukarani finansowo, a wysokość grzywny wyniosła 500 tysięcy euro. Klub nie zdecydował się na sankcję sportową. Sam Valverde myśli wyłącznie o powrocie do gry i dalszej karierze w Realu Madryt. To jego jasna wola.

Jeżeli jednak Królewscy podjęliby inną decyzję, ofert dla Urugwajczyka nie powinno zabraknąć. PSG nie jest jedynym klubem, który od dawna monitoruje jego sytuację. Jak ustalił AS, w przeszłości o Valverde pytał również Manchester City, ostatni raz latem ubiegłego roku. Ostatecznie na Etihad trafił wtedy Tijjani Reijnders.

W tamtym momencie wyciągnięcie Valverde z Realu Madryt było nierealne. Jeżeli jednak status zawodnika nietykalnego przestałby obowiązywać, temat City mógłby wrócić. Angielski klub pytał o niego już więcej niż raz.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (17)

REKLAMA