REKLAMA
REKLAMA

The Objective: Martínez Bravo ponownie gotowy do walki o prezesurę w Realu Madryt

Eugenio Martínez Bravo, dyrektor generalny Kreab Iberia i założyciel Plataforma Blanca, jest zdecydowany powalczyć o prezesurę Realu Madryt. Jak informuje Adrián Ortega z The Objective, madrycki przedsiębiorca próbuje zbudować wspólną kandydaturę środowisk krytycznych wobec obecnych władz klubu.

REKLAMA
REKLAMA
The Objective: Martínez Bravo ponownie gotowy do walki o prezesurę w Realu Madryt
Eugenio Martínez Bravo. (fot. twitter.com)

Jak twierdzą źródła z jego otoczenia, na które powołuje się Adrián Ortega z The Objective, madrycki przedsiębiorca uznał, że obecna sytuacja otwiera wyjątkową okazję do zakończenia etapu Florentino Péreza na czele klubu. Martínez Bravo już raz próbował wejść do gry o fotel prezesa Królewskich. W 2009 roku chciał wystartować w wyborach, jednak nie zdołał zebrać wymaganych poręczeń finansowych. Teraz ma być przekonany, że okoliczności są inne, choć czasu na zbudowanie projektu pozostaje bardzo mało.

REKLAMA
REKLAMA

Według The Objective priorytetem Martínez Bravo jest stworzenie wspólnej kandydatury całego środowiska krytycznego wobec obecnego modelu zarządzania Realem Madryt. W tym kontekście pojawia się między innymi nazwisko Enrique Riquelme, właściciela grupy energetycznej Cox, a także Vicente Boludy, armatora i byłego prezesa Realu Madryt, który kierował klubem przez kilka miesięcy po dymisji Ramóna Calderóna i przed powrotem Florentino Péreza.

Sama polityczna układanka to jednak tylko jedna część problemu. Martínez Bravo musi również rozwiązać kwestię finansową, ponieważ statut Realu Madryt wymaga od kandydatów przedstawienia poręczenia bankowego odpowiadającego 15% rocznego budżetu wydatków klubu. Obecnie oznacza to około 178 milionów euro, które muszą być zabezpieczone prywatnym majątkiem członków potencjalnego zarządu. Właśnie na tym etapie przedsiębiorca poległ w 2009 roku, jednak według informacji Adriána Ortegi tym razem sytuacja ma wyglądać inaczej. W najbliższych godzinach Martínez Bravo ma spotkać się z różnymi instytucjami finansowymi, aby spróbować domknąć ten wymóg.

W otoczeniu krytyków Florentino panuje przekonanie, że to moment „teraz albo nigdy”. Z jednej strony zaskakujące ogłoszenie wyborów mocno ogranicza czas na przygotowanie spójnego projektu, zebranie wsparcia i dopięcie formalności. Z drugiej strony przeciwnicy obecnych władz uważają, że sportowy kryzys tego sezonu oraz ostatni publiczny wizerunek prezesa sprawiają, iż po raz pierwszy od lat może pojawić się realna przestrzeń do wyborczej rywalizacji.

REKLAMA
REKLAMA

Martínez Bravo stał się szerzej rozpoznawalny wśród madridistas na początku wieku, gdy założył Plataforma Blanca. Było to środowisko krytyczne wobec funkcjonowania klubu, które opowiadało się między innymi za większą rolą akademii, większą obecnością hiszpańskich zawodników w pierwszej drużynie, większą przejrzystością instytucjonalną i silniejszą pozycją socios w życiu Realu Madryt.

Socios Realu Madryt nie uczestniczyli w rzeczywistych wyborach prezesa od 2006 roku. Choć procedury wyborcze odbywały się później w latach 2009, 2013, 2017, 2021 i 2025, za każdym razem Florentino Pérez był jedynym kandydatem i automatycznie pozostawał na stanowisku bez głosowania.

Ostatnie realne wybory odbyły się w 2006 roku. Wtedy o prezesurę ubiegali się między innymi Ramón Calderón, Juan Palacios, Juan Miguel Villar Mir, Lorenzo Sanz i Arturo Baldasano. Wygrał Calderón, który zdobył 29,8% głosów. Od tamtej pory pojawienie się alternatywnych kandydatur było mocno ograniczone głównie przez zaostrzone wymogi ekonomiczne.

Kandydat na prezesa Realu Madryt musi być Hiszpanem, być pełnoletni, mieć pełną zdolność do czynności prawnych, być na bieżąco z obowiązkami wobec klubu i mieć co najmniej 20-letni nieprzerwany staż jako socio. Nie może być także pozbawiony prawa do sprawowania funkcji kierowniczych ani odgrywać aktywnej roli w innym klubie jako działacz, piłkarz, sędzia, trener czy członek sztabu technicznego. Do tego dochodzi właśnie obowiązek przedstawienia poręczenia bankowego na 15% rocznego budżetu wydatków Realu Madryt.

REKLAMA
REKLAMA

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli Martínez Bravo będzie gotowy politycznie, jego ewentualna kandydatura zależy przede wszystkim od dwóch czynników: porozumienia z innymi środowiskami opozycyjnymi oraz zdobycia finansowego zabezpieczenia na poziomie, który przez ostatnie lata skutecznie blokował pojawienie się realnych rywali Florentino Péreza.

Warto przypomnieć, że Martínez Bravo szerzej przedstawił swoje spojrzenie na funkcjonowanie Realu Madryt w listopadzie 2024 roku, gdy udzielił obszernego wywiadu dla Relevo. Już wtedy zwracał uwagę przede wszystkim na kwestie zarządzania klubem, rolę socios, brak rzeczywistej debaty wewnętrznej i problem sukcesji po Florentino Pérezie. „Uważam, że jednym z obszarów wymagających poprawy w Realu Madryt jest zarządzanie oraz systemy służące słuchaniu socios”, mówił.

W rozmowie przekonywał, że socios coraz częściej czują się odsunięci od życia klubu, a system wyboru prezesa jest „przestarzały, skomplikowany i mało demokratyczny”. Martínez Bravo podkreślał również, że Real Madryt powinien być wzorem nie tylko pod względem sportowym i finansowym, ale także w obszarach zarządzania, przejrzystości i dialogu z członkami klubu. „Powinniśmy dążyć do bycia najlepszym klubem również w kwestiach takich jak zarządzanie, demokracja, słuchanie socios oraz dialog i debata”, stwierdził.

REKLAMA
REKLAMA

Szczególnie mocno wybrzmiał wtedy temat sukcesji. Martínez Bravo przyznawał, że większość socios jest zadowolona z pracy Florentino, ale wskazywał, że wiek prezesa i brak jasnego planu na przyszłość stanowią element niepewności. „Czas jest jedynym, czego Florentino nie może kupić. Biologia dotyczy nas wszystkich, również jego”, mówił. Dodawał również, że „w każdej innej firmie temat ten byłby omawiany z większą otwartością”, a Real Madryt powinien z większą naturalnością rozmawiać o tym, co wydarzy się po odejściu obecnego prezesa.

Już wtedy Martínez Bravo zwracał także uwagę na bardzo wysoką barierę wejścia dla potencjalnych kandydatów. Wskazywał, że przy obecnym budżecie klubu poręczenie bankowe sięga około 150 milionów euro lub więcej, a jego uzyskanie wymaga nie tylko majątku, lecz także ogromnej płynności finansowej. To właśnie dlatego, jego zdaniem, obecny system mocno ogranicza realną konkurencję wyborczą i sprawia, że socios w praktyce od lat nie mają wyboru między różnymi projektami dla klubu.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA