Nagłe ogłoszenie wyborów na prezesa Realu Madryt przez Florentino Péreza zmusiło Enrique Riquelme do przyspieszenia wszystkich ruchów. Jak informuje Agustín Marco z El Confidencial, przedsiębiorca z Alicante postanowił wrócić z Ameryki Łacińskiej i zorganizować spotkanie z osobami, które mogłyby towarzyszyć mu w ewentualnej kandydaturze. Riquelme w środę wieczorem wystosował list do Florentino Péreza, prosząc go o bardziej przejrzysty proces wyborczy i wystarczająco dużo czasu, aby socios mogli swobodnie zdecydować o przyszłości klubu. Teraz ma sprawdzić, czy jego potencjalni partnerzy nadal są gotowi udzielić mu wsparcia.
Czasu jest bardzo mało. Według źródeł cytowanych przez El Confidencial, Riquelme i jego ludzie mają zaledwie około dziesięciu dni na zebranie poręczenia finansowego w wysokości 187 milionów euro. Bez spełnienia tego warunku przedsiębiorca nie będzie mógł wystartować w wyborach.
Informacja o niespodziewanym ruchu Florentino Péreza miała zastać Riquelme w Panamie, gdzie jego firma Cox Energy prowadzi interesy. Tak naprawdę przedsiębiorca dowiedział się o wszystkim na lotnisku w stolicy tego kraju, tuż przed wylotem do Meksyku. Tam niedawno kupił filię Iberdroli za 4,2 miliarda dolarów, czyli około 3,6 miliarda euro. Od tamtego momentu ruszyła seria telefonów i wiadomości między osobami, z którymi od miesięcy przygotowywał możliwy start w wyborach na prezesa Realu Madryt.
Według innych źródeł znających kulisy sprawy Riquelme poinformował swoje otoczenie, że już w czwartek przyspieszy powrót do Madrytu, po udziale w konferencjach w Meksyku. Chce spotkać się ze wszystkimi i sprawdzić, czy rozmowy prowadzone przez ostatnie miesiące rzeczywiście przełożą się na konkretny udział w kandydaturze. 37-letni przedsiębiorca na razie nie chce ujawniać nazwisk osób, które mogłyby wejść do jego zespołu. Powodem są zarówno prywatne zobowiązania tych ludzi, jak i respekt, który wciąż budzi Florentino Pérez.
El Confidencial wskazuje jednak na kilka osób obecnych na ostatnich urodzinach Riquelme, które odbyły się w styczniu w jednej z madryckich restauracji. Na wydarzeniu pojawili się Iker Casillas, Sergio Ramos, Miguel Torres i Fernando Sanz, czyli byli piłkarze Realu Madryt, którzy sfotografowali się z Riquelme. Na zdjęciu byli również Ángel Martín, właściciel klinik Menorca, Rosauro Varo, inwestor działający na rynku nieruchomości i gastronomii oraz akcjonariusz Cabify i Telefóniki, a także Kabir Sukhwani, znany przedsiębiorca z branży nieruchomości.
Z Riquelme łączono także Rafę Nadala, z którym przedsiębiorca utrzymuje bliskie relacje. Obaj są sąsiadami w Madrycie, w modnej części dzielnicy Justicia, a ich partnerki mają pozostawać w bardzo dobrych relacjach. Tenisista, zadeklarowany madridista i osoba bliska Florentino Pérez, w środę zaprzeczył jednak w mediach społecznościowych jakimkolwiek związkom z kandydaturami na prezesa Realu Madryt. Nadal prezentuje dziś swoje muzeum i chce uniknąć pytań o relacje z przedsiębiorcą z Alicante.
Na ten moment wiele kwestii pozostaje otwartych ze względu na nagłe przyspieszenie wydarzeń. Sytuacja powinna jednak wyjaśnić się w trakcie weekendu. Riquelme musi sformalizować poręczenie finansowe i ewentualnie rozpocząć kampanię wyborczą. Termin na przedstawienie poręczenia wynosi dziesięć dni od oficjalnego ogłoszenia wyborów, a później przewidziano jeszcze piętnaście dni na głosowanie.
Według El Confidencial Riquelme przekazał swojemu otoczeniu, że sam pokryje 90% wymaganej kwoty. Mowa o około 170 milionach euro z blisko 187 milionów euro. Pozostałe 10% mieliby wziąć na siebie jego partnerzy z kandydatury.
W liście wysłanym do Florentino Péreza Riquelme podkreślił, że ma „zdolność ekonomiczną i doświadczenie finansowe, których wymaga Real Madryt, co pokazała niedawna udana emisja obligacji Cox na rynku o wartości 2 miliardów dolarów, spółki, której jestem prezesem wykonawczym i posiadam 75% udziałów”. W tym samym piśmie poprosił o „czas i spokój, aby spokojnie debatować o przyszłości Realu Madryt, rozmawiać o tym, jak zachować wartości, które uczyniły ten klub wiecznym: przykładność, instytucjonalną elegancję, szacunek do rywala, doskonałość, jedność i ambicję pozostawania światowym punktem odniesienia w sporcie”.
Kandydat na trenera
Riquelme od pewnego czasu przygotowywał jednak swoją alternatywę. Przedsiębiorca działający w sektorze energii odnawialnej i wody ma już lokal na siedzibę wyborczą, położony tuż obok Santiago Bernabéu. Najważniejsze jest jednak to, że wykonał już pierwsze ruchy w sprawie trenera z dużym nazwiskiem, który mógłby odmienić sytuację drużyny, w ostatnim czasie wyraźnie przyćmionej przez Barcelonę.
Według źródeł cytowanych przez Agustína Marco Riquelme w ostatnich miesiącach kontaktował się z otoczeniem Jürgena Kloppa. Niemiec ma być jego głównym kandydatem. W otoczeniu przedsiębiorcy uznają go za trenera zwycięskiego, charyzmatycznego i przystępnego, czyli profil całkowicie odmienny od José Mourinho, który według ostatnich doniesień miałby być wyborem Florentino Péreza.
Klopp obecnie pracuje jako globalny dyrektor do spraw futbolu w Red Bullu. Nie odpowiedział na razie na zainteresowanie Riquelme, ponieważ formalnie nie było jeszcze żadnej kandydatury, a sam proces wyborczy nie był znany. Od odejścia z Liverpoolu w 2024 roku, z którym wygrał Premier League i Ligę Mistrzów, jego nazwisko łączono z kilkoma klubami, a nawet z reprezentacją Niemiec.
Hiszpański przedsiębiorca już w ubiegłym roku nawiązał kontakt z otoczeniem Kloppa, aby budować relacje i zdobywać zaufanie. Teraz wszystko zależy od tego, czy Riquelme zdoła w ekspresowym tempie zebrać poręczenie finansowe, skompletować wiarygodny zespół i oficjalnie rzucić wyzwanie Florentino Pérezowi.
Komentarze (84)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się