REKLAMA
REKLAMA

Mijatović: Gdybym był dyrektorem, nie miałbym żadnych wątpliwości i sprowadziłbym Mourinho

Predrag Mijatović, były piłkarz i dyrektor sportowy Realu Madryt, był gościem nocnej audycji programu El Larguero na antenie Cadena SER, w którym skomentował ostatnie wydarzenia w klubie. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi Czarnogórca z tej rozmowy.

REKLAMA
REKLAMA
Mijatović: Gdybym był dyrektorem, nie miałbym żadnych wątpliwości i sprowadziłbym Mourinho
Predrag Mijatović. (fot. Getty Images)

– Czego potrzebuje Real? Wiesz, że zawsze mówię bardzo wprost i zawsze mówię to, co myślę. W tej chwili, przy tych wszystkich trenerach, uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłby Mourinho. To moja opinia. Dlaczego? Bo to człowiek z wielkim charakterem i ogromną osobowością. Zespół od dwóch lat niczego nie wygrał i potrzebuje twardej ręki. Potrzebuje trenera, który przynajmniej potrafi wzbudzić w piłkarzach maksymalny szacunek. A kiedy pojawia się taki szacunek, być może powstrzymujesz się przed bójką z kolegą z drużyny, o jakiej słyszałem w ostatnich dniach.

REKLAMA
REKLAMA

– Nie mam nic przeciwko Arbeloi. My jednak wiemy, bo dzieliliśmy szatnię w tak ważnym klubie, najważniejszym na świecie, że nawet jeśli przychodzi ci do głowy zrobić coś głupiego, to masz świadomość, że jest tam trener pokroju Fabio Capello, Mourinho, Zidane’a, gdy był trenerem, Ancelottiego albo ktoś podobny, jeden z takich starych wyjadaczy, którzy wzbudzają ogromny szacunek. I wtedy trochę hamujesz.

– Być może Arbeloa, który jeszcze kilka lat temu właściwie był ich kolegą, w tym momencie nie jest trenerem, który wzbudza w tobie taki szacunek, by cię powstrzymać. Naprawdę uważam, że Mourinho byłby bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie mówię tego dlatego, że jest moim przyjacielem, tylko dlatego, że naprawdę jest trenerem, który przynajmniej wie, czego chce. Do tego nie boi się podejmować trudnych decyzji, a latem trzeba będzie podjąć wiele decyzji i bardzo dużo z nich będzie niezwykle skomplikowanych. Dlatego potrzebujesz trenera z osobowością i charakterem, a Mourinho to ma.

– Uważam, że to byłoby rozwiązanie, a później decyzję muszą już podjąć Florentino i zarząd. Dodatkowo wiem i wiele osób też wie, że Florentino zawsze miał bardzo dobrą opinię o Mourinho, więc być może w tym przypadku to działa na jego korzyść. Jako ktoś, kto grał w Realu Madryt, a później pełnił funkcję dyrektora sportowego, gdybym teraz publicznie miał się wypowiedzieć i gdybym w tej chwili był dyrektorem generalnym do spraw sportowych, nie miałbym żadnych wątpliwości. Sprowadziłbym Mourinho.

REKLAMA
REKLAMA

– Bójka piłkarzy i kret w szatni? Przede wszystkim ja dowiedziałem się o wszystkim z prasy, oczywiście. Później zaczynasz trochę drążyć i docierają do ciebie kolejne informacje, ale prawda jest taka, że w dzisiejszym futbolu rzeczy, które za moich czasów nie miały prawa wydostać się z szatni, teraz muszą wychodzić na zewnątrz. Uważam, że piłka nożna ewoluowała i się zmieniła. Moim zdaniem każdy kibic, najpierw dziennikarz, a później każdy fan każdego zespołu, musi wiedzieć, co dzieje się w jego domu. Futbol jest teraz czymś innym niż 20 lat temu. Dlatego nie ma co przejmować się tym, czy coś wypływa, czy nie. Wszystko wyjdzie i powinno wychodzić, bo takie mamy czasy. Ludzie chcą wiedzieć, ludzie chcą być poinformowani, a przy dzisiejszych mediach, internecie, telefonach i wszystkim, co istnieje, bardzo trudno coś ukryć. Zwłaszcza coś takiego, bójkę między dwoma piłkarzami, z których każdy jest ważny w swojej części boiska.

– Uważam, że to pytanie o to, czy szatnia jest święta i czy nic nie powinno z niej wychodzić, być może należy do moich czasów. Teraz jednak takie rzeczy powinny wychodzić dla dobra wszystkich. Po pierwsze. Po drugie, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. To jest oczywiste. Możesz pokłócić się z kolegą, możesz powiedzieć mu kilka rzeczy, ale dojście do bójki i zadawania sobie ciosów, mówiąc kolokwialnie, nie jest dobre dla nikogo. Najpierw dla tej dwójki, później dla atmosfery w drużynie i dla wielu innych spraw.

REKLAMA
REKLAMA

– Potem klub musi zareagować. Czy będzie to kara 500 tysięcy euro, 100 tysięcy czy jakakolwiek inna, nie o to chodzi. Uważam, że dla piłkarza najgorszą karą jest brak gry. Nie wystawienie go do składu, żeby poczuł, że zrobił coś, czego nie powinien był zrobić. Dlaczego tak mówię? Bo wszystko zależy od kontraktu, jaki ma każdy z nich. To są milionowe umowy i taka kara może wydawać się ogromna, ale wyobraź sobie, że jeden z nich zarabia 20 milionów euro. Wtedy w takim porównaniu to już nie jest aż tak dużo. Z kolei, jeśli ktoś zarabia milion, to 50 procent pensji jest ogromnymi pieniędzmi. Można patrzeć na ten temat z różnych punktów widzenia, ale szczerze mówiąc, to nie powinno się zdarzyć. Nie ma prawa się zdarzyć.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA