REKLAMA
REKLAMA

Bartomeu: Dlaczego płaciliśmy Negreirze? Nie mam odpowiedzi

Josep Maria Bartomeu to były członek zarządu Barcelony w latach 2003-2005 (za rządów Joana Laporty), wiceprezes Barcelony w latach 2010-2014 (za Sandro Rosella) oraz prezes Barcelony w latach 2014-2020. Przedstawiamy jego wypowiedzi o sprawie opłacania przez Barcelonę wiceszefa hiszpańskich sędziów z wywiadu udzielonego katalońskiemu oddziałowi radia SER.

REKLAMA
REKLAMA
Bartomeu: Dlaczego płaciliśmy Negreirze? Nie mam odpowiedzi
Josep Maria Bartomeu. (fot. Getty Images)

Dlaczego przez tyle lat płaciliście wiceprezesowi sędziów?
Nie płaciliśmy wiceprezesowi sędziów, a płaciliśmy firmie, której zarządcą był Javier Enríquez, syn, oraz która przygotowywała raporty dla Barçy. Mogę wam wyjaśnić, że działo się tak od sezonu 2010/11 do 2018 roku, kiedy klub przestał korzystać z usług tej firmy. To trwało od wielu lat i dotyczyły raportów, które przygotowywał Javier Enríquez, będący świetnym profesjonalistą.

REKLAMA
REKLAMA

W aktach sprawy widnieje, że Javier Enríquez przygotowywał te raporty od 2013 roku, nie wcześniej.
Ja mogę mówić o czasie od momentu, w którym dowiedziałem się, że istnieją te raporty. To były raporty dla pierwszego zespołu i Barçy B, z nagraniami wideo, w których analizowano kontrowersyjne zagrania. One były przygotowywane. Kwota być może rzeczywiście była bardzo wysoka, ale drużyna sportowa i obszar techniczny je posiadały.

Trenerzy Luis Enrique i Ernesto Valverde powiedzieli, że nigdy ich nie otrzymali.
Inni powiedzieli, że je mieli, jak kierownik pierwszego zespołu. I inni, którzy jeszcze będą zeznawać, jak Gerard López. Być może Luis Enrique czy Valverde nie otrzymywali ich osobiście, ale ich asystenci już tak.

Oni odpowiedzieli to w kategoryczny sposób.
Musielibyśmy zapytać ich asystentów albo kierowników drużyn. Raporty zostały dołączone do akt sprawy, jest ich wiele. I są płyty DVD. W 2018 roku dyrektor generalny Òscar Grau i dyrektor sportowy Pep Segura powiedzieli mi, że będziemy robić to wewnętrznie i przestaniemy robić to z Javierem Enríquezem. To było w marcu 2018 roku, bo krąży wersja, że stało się to w związku z odejściem jego ojca z Komitetu Arbitrów. Tak, to wydarzyło się wcześniej, mam wiadomości dołączone do akt sprawy. Poinformowano go, że zakończymy korzystanie z jego usług.

REKLAMA
REKLAMA

Są faktury dla Negreiry po odejściu z Komitetu Arbitrów datowane maj i czerwiec 2018 roku.
Powiedzieliśmy mu, że zakończymy to po zakończeniu sezonu, czyli w czerwcu.

Negreirze płacono do lipca?
Javierowi Enríquezowi.

I ojcu, bo są płatności dla ojca i są płatności dla syna.
Enríquezowi przekazano wtedy, że to ostatni sezon. Odejście ojca z Federacji nie ma nic wspólnego z odejściem syna. I to zostało wykazane oraz dołączone do akt sprawy, są WhatsAppy i SMS-y.

Ojcu też to powiedziano?
Nie, ojcu niczego nie powiedziano. Powiedziano to tylko synowi.

A dlaczego on wysłał wam grożące burofaksy?
W związku z zakończeniem współpracy i z przekazaniem mu informacji, że nie będziemy już korzystać z jego usług…

Ale usług ojca czy syna?
Nie, ojciec nie świadczył żadnych usług dla klubu, nigdy nie miałem żadnej relacji z ojcem.

W takim razie dlaczego ojciec pobierał pieniądze przez 18 lat?
Powinniście zapytać jego… To jest firma.

Tutaj są dwie płatności. Do firm ojca oraz inne do syna za pośrednictwem José Contrerasa za raporty sędziowskie.
Barça płaciła dwóm firmom. Jednej firmie i drugiej za raporty. Czy Barça za tym stała, czy nie…

Ale dlaczego płacono dwóm firmom za raporty?
To powinien wyjaśnić klub. I już to wyjaśniał.

REKLAMA
REKLAMA

Klub nie może niczego wyjaśnić, a jego ludzie.
No to ludzie już chodzą zeznawać. My jako członkowie zarządu nie jesteśmy zaangażowani w codzienną pracę, to należy do obszaru sportowego. Raporty były przygotowywane i działo się to na przestrzeni historii.

Dlaczego płacono José Contrerasowi za prace Javiera Enríqueza?
To wyjaśnił Enríquez. Zatrudnił go pan Contreras. Powtarzam, to musi wyjaśnić klub. Prezes nie jest klubem, jest członkiem zarządu. Będą jeszcze zeznawać ludzie, nie będę wyprzedzać ich zeznań.

Kto zdecydował, żeby zrobić to w ten sposób?
Pewnie członkowie kierownictwa wykonawczego.

Albert Soler?
Nie było go w klubie.

Jaki sens mogło mieć to, że Enríquez pobierał pieniądze za pośrednictwem Contrerasa, a Contreras zatrzymywał wysoki procent z faktury?
Widziałem raporty i faktury teraz w siedzibie sądu i mniej więcej to, co płacono tej firmie, rzekomo należącej do pana Contrerasa, wynosiło 12 tysięcy euro, a on płacił Javierowi Enríquezowi 6 tysięcy euro.

50%. I on był członkiem klubu.
Nie, nie był członkiem klubu. Był członkiem komisji Barçy B i członkiem Katalońskiej Federacji Piłkarskiej.

I zaufaną osobą [prezesa Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej] Ángela Maríi Villara w Katalonii.
Dokładnie.

REKLAMA
REKLAMA

Czemu mogła służyć tak dziwna konstrukcja płatności?
Nie znam odpowiedzi.

Ale był pan prezesem.
Tak, ale prezes nie jest wszędzie. Taki sposób pracy funkcjonował przez długi czas i raporty zostały wykonane. Istnieje świadczenie wzajemne finansowe za raporty i DVD.

Nie jest jasne, dlaczego płacono ojcu.
To ciągnęło się od wielu lat i nie mam odpowiedzi.

Kiedy przesłuchiwał go urząd skarbowy, Negreira powiedział, że Barça szukała neutralnego traktowania przez sędziów. Czy zgadza się to z tym, co pan wiedział?
Z Negreirą nie mieliśmy żadnych kontaktów poza dwoma razami, gdy spotkaliśmy się w Federacji i w Barcelonie. Ja nawet nie zamierzałem z nim rozmawiać. Ja miałem kontakt z Javierem Enríquezem, który przygotowywał raporty. Nie mogę odpowiadać za to, co mówi pan Negreira, bo nie mieliśmy żadnego rodzaju relacji.

Uważa pan, że w Hiszpanii są inni „Negreirowie”?
Powiedział to Valverde w sądzie: w Athletiku istnieje usługa technicznych raportów sędziowskich. Wszystkie kluby powinny posiadać taką usługę.

[Po rozstaniu z Barceloną] Negreira wysłał panu burofaks, mówiąc, że mógłby wam pomóc przy systemie VAR.
Wysłał kilka burofaksów w związku z rozwiązaniem umowy z synem. Niektóre znajdują się w aktach sprawy i mają charakter gróźb. Poszedłem zapytać o to klub. Wysłał burofaks w lutym 2019 roku, mówiąc, że ujawni nieprawidłowości. W związku z tym burofaksem od razu zebrałem departament sportowy, żeby wyjaśnili mi, co się stało. „Co mielibyśmy ukrywać? Nie ma niczego”, powiedzieli mi. Nawet nie zamierzaliśmy odpowiadać na ten burofaks. Powiedzieli mi, żebym był spokojny, że nie ma nic do ukrycia.

REKLAMA
REKLAMA

Kiedy rozmawialiśmy z [byłym prezesem Barcelony] Joanem Gaspartem, powiedział, że moglibyśmy dyskutować o etyce, ale wszystko było legalne i że jeśli mówimy o etyce, to musimy mówić o sprawie Di Stéfano [jego transferu i ostatecznie wylądowania w Realu Madryt].
Cierpieliśmy przez sprawę Di Stéfano, mówię o Barcelonie. To prawda, że były sezony, w których sędziowie nam nie pomagali. Nie mówię, że robili to celowo, nieświadomie też nam pomagali. Ale zebrałem wszystkich ludzi z klubu i powiedzieli mi, że niczego nie było.

[Socio Barcelony występujący w katalońskich mediach] Tío Faja mówi, że Negreirze zapłacono późno i mało.
Niech socios Barçy będą spokojni - kiedy przestaliśmy płacić za tę usługę, dalej zdobywaliśmy tytuły. Dlatego ta usługa nie ma nic wspólnego z tym, czy mieliśmy lepsze, czy gorsze sędziowanie.

Uważa pan, że Negreira oszukał Barçę?
Raporty, które przygotowywał syn, były dobre, dobrze wykonane i przydatne. Natomiast nie wiem o tym, co jego ojciec mówi, że robił. Jeśli ten pan uważał, że coś robił, ja nigdy nigdy nie zauważyłem, żeby w czymkolwiek nam pomagał.

Powiedział pan, że zna pan tę umowę od 2010 roku. Syn zeznał w sądzie, że prace były wykonywane od 2013 roku. I faktycznie, przedstawione raporty pochodzą od 2013 roku. Co więc działo się w 2010 roku?
Postępowanie sądowe zaczyna się od 2013 roku. Pamiętam, że raporty były wcześniej. Być może Javier Enríquez przedstawił tylko raporty od 2013 roku, czyli od momentu, w którym zaczyna się śledztwo prowadzone przez Guardia Civil. Być może uwzględniono tylko ten okres, a nie wcześniejszy.

REKLAMA
REKLAMA

Widział pan raporty z 2010 roku?
Z 2010 roku może nie, ale z 2011, kiedy byłem bardziej wdrożony, chyba tak. Muszę jednak zadać te pytania kierownikowi albo dyrektorom sportowym. Pamiętam rozmowy z Pepem Guardiolą czy Tito Vilanovą, że raporty docierały. Nie wiem, czy je przeglądali. I to było w 2011 i 2012 roku. One istniały już wcześniej. Być może Javier Enríquez ogranicza się do lat, w których ma status podejrzanego.

Przypomnijmy, że sądowe śledztwo w sprawie Negreiry dotyczy zasadniczo płatności Barcelony dla wiceprezesa Komitetu Arbitrów José Maríi Enríqueza Negreiry i powiązanych z nim firm w latach 2001–2018. Niektórzy w Madrycie sugerują przy tym, że proceder rozpoczął się już na początku lat 90.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA