REKLAMA
REKLAMA

Vinícius nigdy się nie poddaje

Gdy Real Madryt przechodzi przez gorsze chwile, to Vinícius nigdy nie chowa się w cieniu. Brazylijczyk odegrał kluczową rolę przy okazji ostatniego zwycięstwa z Espanyolem i pod skrzydłami Álvaro Arbeloi niezmiennie imponuje konsekwencją i regularnością.

REKLAMA
REKLAMA
Vinícius nigdy się nie poddaje
Vinícius podczas meczu z Espanyolem. (fot. Getty Images)

Vinícius nigdy się nie poddaje. I w ostatni weekend w Barcelonie ponownie to udowodnił. Brazylijczyk był najlepszym piłkarzem Realu Madryt w meczu z Espanyolem – zdobył dwie bramki, był wszędzie i wywalczył niezwykle ważne zwycięstwo dla madridismo, wskazuje MARCA. Albowiem poza samą zdobyczą punktową odroczył w czasie mistrzowską fetę Barcelony i zapewnił Królewskim uniknięcie niekomfortowej debaty na temat tego, czy 10 maja na Camp Nou trzeba będzie ustawić piłkarzom Barçy szpaler.

REKLAMA
REKLAMA

Vini wykazał się tą niezbędną ambicją, aby pociągnąć drużynę w momencie, w którym najłatwiej byłoby się po prostu odciąć. Real Madryt bowiem nie walczy już praktycznie o nic, a na horyzoncie zaczyna się klarować zbliżający się wielkimi krokami mundial. Ale Vinícius nigdy nie rezygnuje. I liczby to potwierdzają.

Lista dla wybranych

Na przestrzeni ostatnich pięciu sezonów brazylijski atakujący rozegrał 254 mecze w koszulce Realu Madryt – średnia na poziomie około 50 występów na sezon. Dzięki tej regularności wpisał się on na jedną z najbardziej prestiżowych list w klubowej historii. I jedną z najtrudniejszych do wpisania się. Vinícius jest w tym momencie jednym z ośmiu zawodników w całej historii Realu Madryt, którzy byli w stanie zdobyć minimum 20 bramek (we wszystkich rozgrywkach) w pięciu sezonach z rzędu. Wcześniej dokonywali tego tylko Pahiño, Alfredo Di Stéfano, Ferenc Puskás, Hugo Sánchez, Raúl, Cristiano Ronaldo i Karim Benzema.

„Myślę, że na szczyt możesz zajść dzięki pracy. Przez te wszystkie lata pracowałem, aby osiągnąć te liczby”, tłumaczy sam Vini, który jest bez wątpienia wśród najlepszych strzelców Królewskich. We wskazanym wyżej okresie przegapił w sumie tylko 48 meczów z powodu różnego rodzaju problemów zdrowotnych czy zawieszeń (z czego 19 w samym sezonie 2023/24, w którym zmagał się z dwoma poważniejszymi kontuzjami mięśniowymi). W tym czasie zanotował 112 bramek i 82 asysty. Innymi słowy, jego średni aktywny udział przy bramce wyniósł 0,76 na mecz.

REKLAMA
REKLAMA

Debata niemożliwa do pominięcia

Na równie wysokim poziomie stoi jego dotychczasowa forma w 2026 roku. W całej Europie tylko Harry Kane zdobył od początku tego roku więcej bramek od niego – 24 do 16. Ponadto Brazylijczyk jest już w tym momencie 14. najlepszym strzelcem w historii klubu. Ze 126 bramkami na koncie jest tylko o jedno trafienie od wyniku Fernando Hierro. Pod względem zaangażowania i dyspozycyjności Viníciusowi nie można absolutnie niczego zarzucić. Zawsze jest gotowy do pomocy i był obecny we wszystkich najważniejszych momentach klubu – najlepiej świadczą o tym 10 bramek i 6 asyst w 11 wygranych dotychczas finałach, wśród których wyróżniają się gole w finałach Ligi Mistrzów z Liverpoolem i Borussią Dortmund.

Ponadto niedzielny mecz z Espanyolem wzbudził nową trudną do pominięcia debatę – bez Kyliana Mbappé na boisku impakt Viníciusa zdecydowanie rośnie. W ostatniej kolejce Brazylijczyk był zawodnikiem z największą liczbą oddanych strzałów (3), największą liczbą podań w ostatniej tercji boiska (20) i był najczęściej faulowany (8). „On jest nieustającym zagrożeniem dla rywala zawsze, gdy tylko ma piłkę. Jest bardzo odważny i nieustępliwy. Wykonał wielką pracę pomagając drużynie z tyłu – to coś, za co zawsze jestem mu wdzięczny. Powtarzam to od miesięcy – to fantastyczny piłkarz, urodzony lider, kolega, którego wszyscy kochają i wielki człowiek. Mam wielkie szczęście, że mogę go tutaj mieć”, chwalił swojego zawodnika Álvaro Arbeloa.

REKLAMA
REKLAMA

Inny feeling

Przejęcie drużyny właśnie przez Arbeloę miało kluczowe znaczenie dla przemiany Viníciusa. Brazylijczyk za czasów Xabiego Alonso zdobył 6 bramek w 27 meczach, a u nowego szkoleniowca zanotował jak do tej pory 15 trafień w 23 meczach. Przeszedł z jednego gola na 328 minut na jednego gola na 131 minut. Mając to wszystko na uwadze, nie dziwi fakt, że Vini stał się wielkim zwolennikiem Arbeloi, dla którego jest gotowy na każde poświęcenie. Odkąd Hiszpan jest trenerem pierwszego zespołu Królewskich, brazylijski atakujący zagrał we wszystkich meczach poza wynikającej z zawieszenia absencji na Mestalli. W pierwszym składzie wychodził w 19 meczach na 23, a pełne 90 minut rozegrał 19-krotnie, podsumowuje MARCA.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (37)

REKLAMA