Real Madryt po spektakularnym spotkaniu pokonał Murcię, która zaprezentowała się ze znakomitej strony, rozgrywając jeden ze swoich najlepszych meczów w tym sezonie. Wydawało się, że goście mają wszystko w swoich rękach, ale Mario Hezonja pokazał dzisiaj, do czego jest zdolny. 40 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst to wynik historyczny dla Chorwata. Nieco w cieniu został Lyles, który do 26 punktów dołożył 10 zbiórek, 2 przechwyty i 2 bloki. Szansę na odpoczynek otrzymali Campazzo i Deck.
Już od pierwszej kwarty było widać, że będzie to bardzo otwarte spotkanie. Królewscy w defensywie grali mniej agresywnie niż zwykle, bo też nie mieli interesu w tym, żeby angażować się na maksimum, mając w głowach wtorkowy mecz z Hapoelem. Murcia mogła dzięki temu rozwinąć skrzydła, a to jest bardzo mocna drużyna w tym sezonie. Zostawiając jej odrobinę swobody, trudno jest ją zatrzymać. Napędzali ją tacy zawodnicy jak DeJulius czy Martin i po 10 minutach to goście prowadzili (25:29).
W drugiej części było jeszcze gorzej. Murcia grała koncertowo, a Real Madryt bez Campazzo czy Tavaresa wiele tracił. Goście przeważali przy zbiórkach, ale przede wszystkim byli niezwykle skuteczni. Była to zasługa całej drużyny. Każdy zawodnik, który pojawił się na parkiecie, dawał coś od siebie. Kibice w Movistar Arenie mogli być mimo wszystko zaskoczeni przebiegiem tej rywalizacji, bo goście schodzili na przerwę z imponującym dorobkiem 63 punktów (50:63).
Po zmianie stron Real Madryt próbował wrócić do meczu. Krok w przód zrobił Mario Hezonja, który próbował poderwać drużynę do pościgu. Momentami się to udawało, ale Murcia nie pozostawała bezradna. Kiedy podstawowi zawodnicy byli trochę wyłączeni przez defensywę Królewskich, do akcji wkroczyli Forrest czy Hands i prowadzenie gości dalej utrzymywało się na dosyć wysokim poziomie (81:92).
Trudno w to uwierzyć, ale Murcia po niecałych czterech minutach czwartej kwarty miała na koncie 100 punktów. Dysponowała wtedy 12 oczkami przewagi i wiele wskazywało na to, że zanotuje pierwsze zwycięstwo w swojej historii w Movistar Arenie. W tak trudnej sytuacji wszystko w swoje ręce postanowił wziąć Mario Hezonja. Chorwat był spektakularny w końcowych minutach. Niezwykle skuteczny na linii rzutów na trzy punkty. W jednej akcji rywale tak desperacko do niego doskoczyli, że zostawili kompletnie niepilnowanego Garubę, co Królewscy wykorzystali. Hezonja na koniec zmarnował jeden rzut osobisty i do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka (114:114).
W dodatkowym czasie Mario utrzymywał swój wysoki poziom. Murcia próbowała odpowiedzieć poprzez Martina, ale brakowało mu wsparcia. Hezonja mógł liczyć na kolegów i to zrobiło różnicę, przechylając ostatecznie szalę zwycięstwa na korzyść Realu Madryt.
128 – Real Madryt (25+25+31+33+17): Abalde (14), Okeke (5), Hezonja (40), Maledon (10), Łeń (2), Lyles (26), Krämer (5), Procida (4), Almansa (0), Garuba (11), Llull (8), Feliz (6).
123 – UCAM Murcia (29+34+29+22+9): Raieste (0), DeJulius (27), Radebaugh (2), Cățe (9), Martin (22), Cacok (12), Forrest (21), Sant-Roos (7), Falk (0), Diagné (0), Hands (13), Nakić (10).
Poza kadrą znaleźli się:
Edy Tavares – uraz więzadła (przewidywany powrót – 3 tygodnie)
Facundo Campazzo – decyzja trenera
Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Okeke oraz Lyles)
Wynik dwumeczu: Real Madryt 222:203 UCAM Murcia
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się