Abraham Romero podkreśla, że ostatni czas, w którym zespół stracił szanse na ostatnie tytuły, przyniósł wiele napięcia w szatni w ośrodku w Valdebebas. Dani Carvajal, obecnie kontuzjowany najprawdopoboniej aż do ostatniego tygodnia sezonu, Asencio, Ceballos czy Mbappé to obok Álvaro Arbeloi główni bohaterowie mnożących się sytuacji, które narastały w madryckiej szatni od dłuższego czasu.
Carvajalowi jako wychowankowi, osobie odpowiedzialnej za położenie pierwszego kamienia pod Valdebebas i zdobywcy 6 Pucharów Europy, być może został już tylko jeden mecz na Santiago Bernabéu. Ten w 38. kolejce przeciwko Athletic Club. Ma pęknięcie paliczka dalszego piątego palca prawej stopy. Jeśli nic się nie zmieni, Carvajal nie przedłuży kontraktu i pożegna się z całym swoim życiem spędzonym w Realu Madryt. Po drodze wiele tytułów - 27, o jeden mniej od rekordowych 28 trofeów Luki Modricia - wiele radości oraz trochę smutku i złości, jak ta nagromadzona w ostatnich sześciu miesiącach. Boczny obrońca zakończył ten okres skonfliktowany z Arbeloą, z którym zderzył się czołowo z powodu niewielu szans, jakie zdaniem piłkarza otrzymał w tej części sezonu, co ograniczało jego możliwości powołania na najbliższy mundial.
Carvajal jest, obok Asencio, Ceballosa, Huijsena, Carrerasa, Frana Garcíi i Gonzalo, członkiem grupy Hiszpanów z pierwszej drużyny. Grupy, która w poprzednich latach była kluczowa dla dobrego funkcjonowania szatni, a która w ostatnich dwóch sezonach po odejściach Nacho, Joselu i Lucasa Vázqueza straciła na znaczeniu oraz realne wpływy. I właśnie w tym kontekście źródła z tej grupy skarżą się, że Arbeloa nadawał priorytet pochwałom dla gwiazd, powtarzanym na kilku konferencjach prasowych, oraz dla wychowanków, zaniedbując krajową bazę kadry.
Trener w zamian był stanowczy wobec Asencio, którego odsunął od drużyny na kilka dni po tym, co Arbeloa uznał za niewłaściwą odpowiedź. To samo dotyczy Ceballosa, który od kilkunastu dni jest poza kadrą meczową po kolejnym starciu z trenerem. A także Carrerasa, kilkakrotnie odsuniętego od wyjściowych składów z powodu tego, co szkoleniowiec uważał za złe nastawienie.
Wszystkie te dyskusje z niektórymi piłkarzami zbiegły się z meczami, w których Arbeloa bardziej zaufał wychowankom, co również nie do końca spodobało się części hiszpańskiej grupy. To wszystko w połączeniu z porażkami i plotkami umieszczającymi niektórych zawodników na liście transferowej, sprawiło, że w Valdebebas były to tygodnie prawdziwego napięcia. W efekcie dochodziło do bezpośrednich starć między niektórymi gwiazdami zespołu w szatni, tarć wykraczających poza boisko oraz atmosfery bardzo odległej od „najzdrowszej szatni świata”, o której Ancelotti opowiadał podczas swojej drugiej kadencji na Santiago Bernabéu.
Sytuacje dotyczące Kyliana Mbappé również nie pomogły w utrzymaniu spokoju. Jeśli jego kontuzja kolana wywołała ostre dyskusje i zmiany w dziale medycznym w grudniu i styczniu, to jego nowy uraz mięśniowy oraz sposób, w jaki francuski napastnik zarządza swoją rekonwalescencją, też wzbudziły w szatni duże kontrowersje. Jako że mówimy o małym urazie, to wielu kolegów nie rozumie jego wyjazdów poza Hiszpanię.
Kiedy pojechał do Paryża w sprawie kolana, szatnia go wspierała, rozumiejąc, że podróżowało z nim dwóch fizjoterapeutów klubu i chodziło o poważny przypadek, ale teraz gdy Francuz zapewniał, że zrobi „wszystko, co możliwe”, aby wystąpić za tydzień w Klasyku przeciwko Barcelonie, to kilku zawodników uniosło brwi, obserwując jego działania w ostatnich dniach.
Oczywiście Arbeloa dał piłkarzom kilka dni wolnego bez meczu w środku tygodnia, a klub utrzymuje, że zawodnicy mają swobodę przemieszczania się w swoim czasie prywatnym, lecz gesty znaczą obecnie w Valdebebas bardzo wiele i nie wszyscy dobrze patrzą na podróże Francuza.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się