[RMTV] Real Madryt mierzy się z Espanyolem, czyli zespołem, który bardzo potrzebuje punktów. Jakiego meczu się spodziewasz?
Tak jak mówisz, meczu dwóch drużyn, które muszą wygrać, choć oczywiście z różnych powodów, wynikających z sytuacji, w jakiej znajdują się oba zespoły. Jak zawsze, wyjazd do Barcelony na stadion Espanyolu to trudny teren. To stadion, na którym zawsze panuje świetna atmosfera, ze świetną publicznością, bardzo dobrym zespołem i fantastycznym trenerem. Na pewno wyniki nie są tak dobre, jak praca, którą wykonują od wielu tygodni. To, co widziałem u Espanyolu jako drużyny przez cały ten sezon, bardzo mi się podobało. Dlatego mamy ogromny szacunek do wielkiego zespołu oraz do wielkiego trenera i wiemy, jak trudne zadanie czeka nas jutro.
[Radio Nacional] W ostatnich dniach dużo mówi się o możliwej niesubordynacji Daniego Ceballosa i o złych relacjach z zawodnikiem. Wiem, że te konferencje prasowe są skomplikowane i że są to napięte sytuacje, ale musimy zapytać: jak wygląda ta sytuacja?
Słuchaj, ja nie wchodzę w publiczne debaty na temat sytuacji, jakie mam z moimi zawodnikami. Już ponad 20 lat temu wszedłem do szatni pierwszej drużyny Realu Madryt i pierwszą rzeczą, której nauczyłem się od weteranów, było to, że to, co dzieje się w szatni Realu Madryt, zostaje w szatni Realu Madryt. To jest coś, co noszę w sobie od ponad 20 lat i czego trzymam się do dziś.
[El Desmarque] Wiele razy mówiłeś, że nie martwisz się o swoją przyszłość i że to, co ma przyjść, przyjdzie. Chcę jednak zapytać, czy przeszkadza ci to, że kiedy ty pełnisz tę funkcję, nieustannie pojawiają się nazwiska przyszłych trenerów? Ostatni to Mourinho. Czy to ci przeszkadza?
Nie. Mnie martwi jutrzejszy mecz. To jest jedyna rzecz, na której jestem skupiony. Jak dobrze powiedziałeś, zawsze myślałem o Realu Madryt, o drużynie [uśmiech], a przyszłość dla mnie to jutro.
[SER] Ten szum wokół Mourinho… Czy chciałbyś, żeby w najbliższej przyszłości został trenerem Realu Madryt?
Rozumiem wszystkie pytania, jakie możecie mi zadawać i wszystkie kwestie, które macie w związku z tym tematem, ale moja jedyna odpowiedź będzie zawsze taka sama: przyszłość jest jutro. Martwi mnie mecz z Espanyolem i zdobycie tych trzech punktów, które są dla mnie ważne. Mówiłem przez te miesiące, że każdy mecz w Realu Madryt jest dla mnie życiem, bo tak to rozumiem. Uważam, że najważniejszą rzeczą dla mojego zespołu, dla moich zawodników i dla klubu jest jutrzejszy mecz.
[AS] Jedna z krytyk wobec drużyny, być może ze względu na jej młodość, dotyczy tego, że brakuje charakteru, brakuje przywództwa, że to szatnia z mniejszą liczbą postaci, które przejmują rolę liderów. Ty byłeś w szatniach z zawodnikami o ogromnym charakterze: jak Ramos, Cristiano, ty sam też byłeś zawodnikiem z charakterem. Nie wiem, czy dostrzegasz to, że tej szatni brakuje trochę osobowości w tym względzie?
Jesteśmy bardzo młodym zespołem i wystarczy spojrzeć na średni wiek tej kadry, to jest jasne. Ale też wiele razy mówiłem też o wielkich zawodnikach z dużą osobowością i ogromnym doświadczeniem, którzy wykonują świetną pracę. Oczywiście ostatnio na boisku zdarzały nam się sytuacje, które musimy umieć lepiej odczytywać i lepiej nimi zarządzać. Ale kiedy ma się młodą kadrę, mogą pojawić się również grzechy młodości [uśmiech]. Mimo to ogólnie uważam, że w tej drużynie też są wielcy liderzy i zawodnicy z dużą osobowością.
[COPE] To ciekawe, że kiedy Real Madryt dwa lata temu wygrał dublet, to przegrał tylko 2 mecze w tamtym sezonie, a w ostatnich dwóch sezonach, z trzema różnymi trenerami, zespół przegrał aż 27 meczów, w tym 11 w Lidze Mistrzów. W sumie na tej drodze nie wygrał jednej trzeciej spotkań. Chciałem zapytać, z czego twoim zdaniem może wynikać ten cały spadek poziomu? I czy jednym z powodów, twoim zdaniem, może być to, że zawodnicy oraz szatnia zyskali zbyt dużą władzę?
[śmiech] Posłuchaj, myślę, że to są bardziej oceny, które jeśli tego chcesz, to należą do was. Ja jak zawsze wam mówiłem, odkąd tu jestem, ja jestem po to, by mówić o tych miesiącach albo o czasie, który spędzam na tym krześle. To prawda, że nie udało nam się wygrać wielu meczów - przede wszystkim z rywalami, przeciwko którym punkty nie powinny nam uciekać. To są być może te mecze, które bolą najbardziej. Nasze najlepsze mecze były przeciwko rywalom o naszej własnej tożsamości, przeciwko wielkim przeciwnikom. Są jednak spotkania, w których Real Madryt nie może tracić punktów, jeśli chce walczyć o ligę. Jasne jest też, że są sytuacje trudne dla nas do kontrolowania, które przydarzają nam się zbyt często. Tak było w zeszłym tygodniu z Betisem, tak było w meczu z Gironą i w wielu innych spotkaniach... Ale nawet świadomość, że musimy walczyć z tego typu sytuacjami, nie zmienia faktu, że my sami również mamy dużo do poprawy.
[OKDiario] Chciałem zapytać cię o sytuację Gonzalo. Jak go oceniasz, mimo że dostaje mniej minut, niż można było oczekiwać? I czy ty, który dobrze go znasz, uważasz, że najlepsze dla niego byłoby odejście, by później wrócić do Realu jako bardziej ukształtowany zawodniki?
[uśmiech] Jak zawsze, gdy pytacie mnie o przyszłość piłkarzy - są to decyzje, które bardziej należą do samego zawodnika i do klubu. To oni między sobą będą musieli zdecydować, co jest najlepsze. Gonzalo oczywiście znam bardzo dobrze. Dla mnie to chłopak z wyjątkowymi, bardzo dużymi możliwościami. Na pewno gra mniej, niż zasługuje, biorąc pod uwagę swoją pracę, talent, który ma oraz to, co mógłby dać drużynie. Ale widzę, że pracuje bardzo dobrze. To bardzo młody chłopak, który ma przed sobą wielką przyszłość. Trzeba go zachęcać, żeby dalej tak pracował i żeby dalej walczył. Gra na pozycji, na której ma w Realu Madryt ogromną konkurencję [uśmiech]. Ale to nie zmienia faktu, że wykonuje świetną pracę i zawsze, gdy go potrzebowałem, pokazywał swój poziom.
[Radio Marca] Pan zawsze bronił wszystkich swoich zawodników z pełnym przekonaniem. Chciałem zapytać, czy w ostatnich tygodniach czuje się pan rozczarowany którymś z nich?
Nie, nie, oczywiście że nie. Jak słusznie powiedziałeś, broniłem ich publicznie i będę robić to dalej, ponieważ wiem, że ja również jestem w ich rękach - również ze względu na to, co pokazują mi każdego dnia, przez swoje zaangażowanie, przez to, że zawsze starają się dać z siebie to, co najlepsze oraz realizować to, nad czym próbowaliśmy pracować. Uważam też, że właśnie to powinien robić trener. Z większością z nich mieliśmy dość szczerą relację. Dużo rozmawialiśmy też prywatnie. Myślę, że wszystko, co musimy rozwiązać między sobą, powinno być rozwiązywane właśnie w taki sposób. A tutaj, dopóki siedzę na tym krześle, zawsze będę ich bronił.
[Marca] Już pytano cię o Gonzalo, ale patrząc na dobre doświadczenia, jakie mieli Nico Paz, Víctor Muñoz, w tym roku Endrick, który odszedł zimą, to chciałbym zapytać również o Mastantuono. Czy uważasz, że powinien odejść, żeby mieć minuty? Bo zawsze mówi się, że młodzi muszą grać i cieszyć się grą. Czy może uważasz, że jego pierwszy sezon w Realu też jest częścią tego proces i tego rozwoju, przez który musi przejść każdy młody zawodnik?
W przypadku Mastantuono odpowiem ci właściwie tak samo. Ale prawdą jest, że to chłopak, który pracuje bardzo, bardzo dobrze. Kiedy gra, na pewno ma w sobie to pragnienie, by pokazać wszystko, co nosi w środku. By pokazać kibicowi Realu Madryt, jakiego zawodnika klub sprowadził. To naprawdę młody chłopak. Mógłby grać w drużynie juniorskiej klubu, ale naprawdę widać talent, który posiada. Do tego ma ogromną dojrzałość. Nie wygląda na kogoś, kto ma 18 lat, przez to, jak mówi, jak się zachowuje i przez to, jak można z nim rozmawiać. Wydaje mi się chłopakiem z nadzwyczajną przyszłością. To gracz, na którego warto stawiać ze względu na talent, który ma, swoje możliwości, zaangażowanie i mentalność... Myślę, że w Realu Madryt argentyńscy zawodnicy zawsze dobrze się odnajdywali, bo ten temperament i ta zwycięska mentalność bardzo pasują do wartości Realu Madryt. Franco bardzo dobrze uosabia to, czym powinien być zawodnik Realu Madryt. Obyśmy mogli cieszyć się nim przez wiele lat.
[Onda Cero] Wiem, że przywiązujecie dużą wagę do tego, co działo się w ostatnich tygodniach w meczach na poziomie sędziowskim, ale powiedziałeś, że mówisz tylko o okresie, w którym ty tu jesteś. Chciałem, żebyś wyjaśnił, co mogło się wydarzyć po przerwie na reprezentacje? Weszliście w nią świetnie po meczach z Manchesterem City i Atlético Madryt, a potem w momencie, kiedy musiałeś ponownie wkomponować Kyliana i Jude’a, wygraliście tylko jeden mecz. Czy możesz powiedzieć, co twoim zdaniem tam się stało?
Wiele rzeczy [śmiech]. To wiele meczów i faktycznie wyniki są dalekie od tego, czym powinien być Real Madryt. I powtórzę się, że dotyczy to meczów przeciwko drużynom... Dzisiaj nie wygrasz z nikim już samym zejściem z autobusu, ale jasne jest, że różnica poziomu między zawodnikami Realu Madryt a drużynami, z którymi się mierzymy, istnieje na papierze. Musimy jednak bardzo poprawić się w aspekcie kolektywnym, co zawsze podkreślam. Moim zdaniem dzisiaj nawet przy talencie, jaki posiadamy, nie wystarczy nam po prostu położyć piłki na ziemi i grać w sposób indywidualny. Uważam, że musimy mieć wspólną ideę kolektywną, plan, strukturę, schematy, ruchy, wiedzieć, co zrobi kolega, czego chcemy, jak chcemy dezorganizować rywala... To wszystko oczywiście wymaga mentalności być może innej niż ta, którą mieliśmy i zapłaciliśmy za to punktami.
[TNT Sports México] Chciałem zapytać pana o najbliższy mecz i kolejny, o te dwa następne spotkania. Rozumiem, że zawsze chcecie zdobyć 3 punkty, ale czy znajduje pan dodatkową motywację w tym, żeby Barça nie wygrała ligi ani w ten weekend, żeby też uniknąć słynnej debaty o szpalerze, ani w następnym w bezpośrednim starciu?
Nie, to nie jest moja największa motywacja [śmiech]. Moją największą motywacją jest zdobycie trzech punktów, ponieważ tego potrzebuje zespół, ponieważ tego wymaga ten herb i ponieważ tego nam brakuje po wynikach, których - jak rozmawialiśmy w poprzednim pytaniu - nie udało nam się osiągnąć w ostatnich kolejkach. To jest moja największa motywacja. Nie znajduję większej motywacji niż jutrzejsze zwycięstwo z Espanyolem.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się