Joel del Rio z dziennika MARCA cytuje słowa Daniego Ceballosa: „Poprosiłem trenera, żeby się ze mną nie kontaktował”. Ceballos „pożegnał się” z Realem Madryt tydzień temu. Nadal trenuje, ale nie ma go w kadrze meczowej. Sytuacja ta będzie trwała do końca sezonu, chyba że klub zmieni swoją decyzję. Biorąc pod uwagę okoliczności, jest to wysoce mało prawdopodobne. „Sprawa Ceballosa” rozpoczęła się w zeszły piątek po tym, jak pomocnik nie znalazł się w kadrze na mecz z Betisem. Nie ma już odwrotu. Kolejnym krokiem będzie jego odejście z Realu Madryt.
Wszystko zaczęło się od rozmowy z Arbeloą. Ceballos przybył do Valdebebas w zeszły czwartek, wszedł do gabinetu trenera, wyszedł, a następnie, wracając do szatni z kolegami z drużyny, przyznał, że poprosił trenera o zerwanie z nim kontaktu. Zawodnik zasugerował, że Arbeloa ma z nim osobisty problem i uważa, że nie zostanie powołany na kolejne mecze. Uzasadnił swoją decyzję, mówiąc, że nie chce, aby miało to wpływ na drużynę, ponieważ darzy wszystkich swoich kolegów z drużyny ogromnym szacunkiem. Drużyna otrzymała nieoczekiwaną wiadomość, ale w tym sezonie wydarzyło się tak wiele, że nic już nikogo nie zaskakuje.
Arbeloa i Ceballos odbyli rozmowę w gabinecie szkoleniowca z inicjatywy zawodnika. Było to nieprzyjemne spotkanie twarzą w twarz, o którym poinformowano klub. Ostatnią rzeczą, jakiej Real Madryt chciał, było wywołanie kolejnego konfliktu, ale, jak dowiedział się dziennik MARCA, klub postanowił uszanować decyzję trenera, zgodnie ze swoim zwyczajem w takich sytuacjach.
MARCA zaznacza, że żadna ze stron nie próbowała ukryć ani „zatuszować” prawdy. Sam klub jasno dał do zrozumienia, że zawodnik został wykluczony z kadry z powodu decyzji trenera. Nie zastosowano żadnych filtrów, co tylko podsyciło kontrowersje wokół zespołu. Poza tym konkretnym incydentem klub uważa, że zawodnik celowo stworzył konflikt, aby usprawiedliwić brak minut i znaleźć wyjście z sytuacji. Dla zawodnika sytuacja była na tyle nie do zniesienia, że nie chciał w niej trwać do końca sezonu.
Incydent z zeszłego czwartku nie był pierwszym starciem Arbeloi z Ceballosem. Trener i zawodnik mieli nieporozumienia już wcześniej, a wszystko narastało aż do ostatecznej erupcji w zeszłym tygodniu, Ceballos nie zagrał ani minuty od powrotu po kontuzji na początku kwietnia i teraz też nie będzie grał. Ostatni raz pojawił się na murawie 21 lutego w meczu z Osasuną, w którym popełnił błąd, co doprowadziło Real do porażki 1:2. To prawdopodobnie były jego ostatnie minuty w koszulce Królewskich.
Sytuacja Ceballosa w Realu Madryt osiągnęła już punkt krytyczny, jak donosił dziennik MARCA 27 marca. Zawodnik zdecydował się odejść po kolejnym sezonie naznaczonym niestabilną formą i brakiem minut. Kończy się on kolejną kontuzją i konfliktem z trenerem. 29-latek z kontraktem ważnym do 2027 roku, przedłużonym w 2023 roku, był przekonany, że to jego ostatni rok w klubie.
Klub podziela ten pogląd i pozostaje jedynie osiągnięcie porozumienia. Odejście Ceballosa zwolni lukę w budżecie płacowym i umożliwi transfery nowych zawodników lub rozwój młodych talentów, które w tym sezonie błyszczą i pasują do planu klubu. Zeszłego lata zawodnik był bliski odejścia, ale negocjacje z Marsylią w ostatniej chwili upadły.
MARCA dodaje, że Betis pozostaje najatrakcyjniejszym kierunkiem dla pomocnika, zarówno pod względem emocjonalnym, jak i pod względem rozwoju jego kariery. Transfer nie będzie jednak prosty. Będzie on zależał od warunków finansowych i limitu płacowego. Nie można wykluczyć zainteresowania ze strony innych klubów, zarówno z La Ligi, jak i lig zagranicznych, które poszukują okazji na rynku. Obecna sytuacja sportowa i kontraktowa zawodnika sprawia, że jest on interesującą opcją.
Komentarze (92)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się