REKLAMA
REKLAMA

Nowoczesny futbol obnaża problemy Realu Madryt

Wtorkowy mecz pomiędzy PSG a Bayernem Monachium był wizytówką nowoczesnego futbolu. Real Madryt na razie tylko obserwuje, jak europejska czołówka zaczyna mu niebezpiecznie odjeżdżać.

REKLAMA
REKLAMA
Nowoczesny futbol obnaża problemy Realu Madryt
Jude Bellingham podczas meczu z Bayernem Monachium. (fot. Getty Images)

Plan był jasny. Real Madryt Xabiego Alonso miał nie czekać na innych i zacząć narzucać swoje zasady gry, wskazuje MARCA. Podgryzać z przodu, odzyskiwać piłkę blisko pola karnego rywala i wyciągać z tej agresywności okazje bramkowe. I w pierwszych kolejkach tego sezonu liczby tę ideę uwiarygadniały – więcej odbiorów na połowie rywala niż za czasów Carlo Ancelottiego i widoczny wzrost efektywności po odbiorze.

Królewscy byli w stanie osiągnąć średnią odbiorów w postaci 8,8 na mecz, co sytuowało ich wśród najbardziej intensywnych drużyn Europy, jeśli chodzi o wysoki pressing. Impuls ten jednak bardzo szybko wyhamował. Do zmiany tendencji doszło po Klasyku na Santiago Bernabéu. Liczby zaczęły się pogarszać aż do momentu, w którym całkowicie zniknęły z konkurencyjnej mapy drużyny. Dlatego porównania z aktualną piłkarską elitą są nieuniknione. Wtorkowe starcie pomiędzy PSG a Bayernem Monachium zostawiło po sobie jednoznaczne odczucia – futbol z najwyższego poziomu bazuje obecnie na zorganizowanym pressingu. A przynajmniej jest on niezbędny, aby móc błyszczeć i dominować nad rywalem.

Dwa modele

I tu nie chodzi o to, aby biegać więcej. Ale po prostu robić to lepiej. I PSG, i Bayern stworzyli z pressingu perfekcyjnie skoordynowany system gry. Nie czekają na błąd rywala, oni robią wszystko, aby go sprowokować. Każdy zawodnik wie, kiedy się aktywować, jak zamykać linie podań i gdzie się ustawiać, aby utrzymać właściwy blok. Efektem jest ciągły wysoki rytm, który nie uznaje żadnych przerw i który stawia rywala w niekomfortowej sytuacji już w momencie wyprowadzania piłki.

REKLAMA
REKLAMA

PSG Luisa Enrique opanowało ten styl do perfekcji. Jego drużyna łączy elastyczność w ataku z rygorem w grze bez piłki. Pozycje się zmieniają, ale struktura pozostaje zachowana. Pressing nie uznaje żadnych wyjątków, nawet wśród największych gwiazd. Bez zaangażowania wszystkich cały system się łamie. Tak właśnie było z Kylianem Mbappé. Luis Enrique od zawsze miał co do tego jasność i teraz w końcu może powiedzieć, że ma wszystko pod kontrolą. „Kylian, musisz kryć prawego stopera. Jeśli nie będziesz krył prawego stopera, to nie wygramy tego meczu. Potrzebuję, żebyś krył prawego stopera, abyśmy wszyscy mogli pressować. Nasza filozofia nie polega na tym, aby Mbappé robił to, co chce”, tłumaczył swego czasu hiszpański szkoleniowiec.

Liczby, które wyjaśniają różnicę

I właśnie na tym Real Madryt traci najwięcej. Jego pressing pozostaje selektywny, bardziej reaktywny niż proaktywny. Nie ma w nim ani regularności, ani wystarczającej synchronizacji, aby móc utrzymać go na dłuższe chwile. Drużyna miesza momenty intensywności z fazami oczekiwania, co ogranicza jej możliwości wysokiego odbioru piłki i tym samym naciskania rywala.

Statystyki w Lidze Mistrzów obrazują tę różnicę. Real Madryt zrealizował 98 wysokich pressów w 14 meczach, doprowadzając w ten sposób do 26 strzałów, po których zdobył tylko dwie bramki. Z drugiej strony PSG ma 144 pressy w 15 meczach, co przełożyło się na siedem bramek. Bayern z kolei 131 pressów i sześć bramek. Jednak różnica nie obejmuje samych liczb. Takie nastawienie po prostu wzbudza niepewność w szeregach rywala i pozwala przejąć kontrolę nad meczem. A pod tym względem ten Real Madryt jest zdecydowanie w tyle, podsumowuje MARCA.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (68)

REKLAMA