Szymon Marciniak wrócił do rewanżowego półfinału Ligi Mistrzów między Interem Mediolan a Barceloną. Do polskiego arbitra podszedł kibic katalońskiego klubu i po angielsku zapytał go o spotkanie, które w Hiszpanii do dziś budzi emocje.
Hej, będę szczery. Nadal nie wybaczyłem ci meczu Barcelona – Inter Mediolan, stary. Nadal ci tego nie wybaczyłem. Przepraszam, bracie.
Szczerze mówiąc, z mojej strony nie ma czego wybaczać. Nie ma też czego wybaczać.
To zrozumiałe.
Bo jeśli mamy być szczerzy, moje decyzje były na korzyść Barcelony, ponieważ nie dałem karnego. VAR mnie zawołał, pokazali mi na monitorze drugie ujęcie, podyktowałem rzut karny. VAR mnie poprawił, bo to było 4–5 centymetrów przed polem karnym. Więc jeśli mamy być uczciwi, podjąłem dwie decyzje na korzyść Barcelony, ale VAR mnie skorygował, takie życie.
Następnym razem, jeśli dam ci 100 funtów, podyktujesz nam rzut karny
Nie, nie, nie.
Barca Fan: “I still don’t forgive you for Barca Inter Game”
— Salle (@SalleIMFC) April 27, 2026
Referee: “My decisions were in Favour of Barcelona” + “I Give 2 Decisions in Favour of Barcelona “
Barca Fans say it was a robbery, when in reality Red WAS ON THEIR SIDE🤣🖤💙 pic.twitter.com/Dc0MbrqAXw
Hiszpańskie media szybko podchwyciły nagranie. AS opisuje, że kibic podszedł do Marciniaka w przyjazny sposób i wypomniał mu sędziowanie z poprzedniego sezonu. Dziennik zwraca uwagę na główną linię obrony arbitra: Marciniak nie przyznał, że skrzywdził Barcelonę, tylko podkreślił, że w dwóch kluczowych sytuacjach jego pierwsze decyzje były korzystne dla Blaugrany, a dopiero VAR doprowadził do ich zmiany.
Podobnie sprawę przedstawia COPE, które pisze o „serdecznej rozmowie” i wskazuje, że Marciniak odnosił się przede wszystkim do dwóch akcji: rzutu karnego dla Interu po starciu Pau Cubarsiego z Lautaro Martínezem oraz anulowanego rzutu karnego dla Barcelony po faulu Henricha Mychitariana na Laminie Yamalu.
W samym meczu chodziło przede wszystkim o dwie decyzje VAR-u. Pierwsza miała miejsce tuż przed przerwą. Marciniak początkowo nie podyktował rzutu karnego po wejściu Cubarsiego w Lautaro, ale po analizie przy monitorze wskazał na jedenasty metr. Hakan Çalhanoğlu wykorzystał rzut karny i Inter prowadził 2:0. U
Druga sytuacja dotyczyła Lamine’a Yamala. W drugiej połowie Marciniak najpierw wskazał na rzut karny dla Barcelony po faulu Mychitariana, ale po analizie VAR uznano, że przewinienie zaczęło się minimalnie przed polem karnym. Decyzję zmieniono więc na rzut wolny. To właśnie tę akcję Marciniak w rozmowie z kibicem opisał jako faul „4–5 centymetrów” poza polem karnym.
Po spotkaniu Barcelona miała jednak więcej pretensji. Hansi Flick mówił, że większość spornych decyzji szła w stronę Interu, a zawodnicy i ławka protestowali również po możliwym zagraniu ręką w polu karnym oraz po kontakcie z Gerardem Martínem przy akcji bramkowej Francesco Acerbiego na 3:3. Tamten gol doprowadził do dogrywki, w której Davide Frattesi strzelił na 4:3 i dał Interowi awans do finału po dwumeczu wygranym 7:6.
W Cadena SER były arbiter Iturralde González analizował po meczu sporne sytuacje i bronił najważniejszych decyzji Marciniaka. Jego zdaniem nie było rzutu karnego po domniemanej ręce, faul Cubarsiego na Lautaro kwalifikował się na jedenastkę, przewinienie Mychitariana na Yamalu zaczęło się przed polem karnym, a przy starciu z Gerardem Martínem przed golem Acerbiego nie było podstaw do odgwizdania faulu.
Najostrzej po meczu reagowała katalońska prasa. Mundo Deportivo pisało wtedy o „skandalicznym sędziowaniu”, a Sport oceniał, że Marciniak zakończył „marzenie bohaterskiej Barcelony”, choć jednocześnie przyznawał, że przy faulu Mychitariana na Yamalu nie było rzutu karnego, bo przewinienie nastąpiło przed polem karnym.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się