REKLAMA
REKLAMA

Brahim nie składa broni

Brahim Díaz znów przechodzi w Realu Madryt przez dobrze znany schemat: dostaje minuty, pokazuje jakość, a po powrotach innych piłkarzy jego rola maleje. Mimo to Marokańczyk nie zamierza się poddawać.

REKLAMA
REKLAMA
Brahim nie składa broni
Brahim Díaz. (fot. Getty Images)

Brahim Díaz ma za sobą sezon pełen kontrastów. W Realu Madryt mierzył się z nieregularnymi minutami, ogromną konkurencją i pojedynczymi momentami większej roli, które na nowo otwierały dyskusję o jego miejscu w kadrze. Choć zawodnik z numerem 21 doskonale zna ten przeklęty schemat, jasno daje do zrozumienia, że nie zamierza się poddawać.

REKLAMA
REKLAMA

Jak zwraca uwagę MARCA, punktem zwrotnym dla pomocnika był okres poza klubem, podczas Pucharu Narodów Afryki. Najpierw stał się jednym z najważniejszych piłkarzy turnieju, a później zakończył go w dramatycznych okolicznościach. Po powrocie do Realu scenariusz znów okazał się jednak podobny, mimo jego bardzo dobrych występów w reprezentacji, gdzie zdobył pięć bramek w siedmiu meczach. W Madrycie czekał na niego zespół z ograniczoną rotacją w ataku i bardzo dużą konkurencją w strefie, w której Brahim czuje się najlepiej.

Na początku sezonu jego udział w grze był niewielki. Zaledwie cztery występy w pierwszym składzie w pierwszych 26 meczach dobrze oddawały jego sytuację w kadrze. Dopiero seria kontuzji otworzyła mu drzwi do kilku kolejnych występów od pierwszej minuty, dzięki czemu ponownie złapał rytm meczowy. To stara historia: znajduje miejsce, gra od początku i znów zostawia po sobie wrażenie, że może być kimś więcej niż tylko doraźnym rozwiązaniem. Kiedy jednak zespół odzyskuje kolejnych zawodników, pole manewru ponownie się zawęża, a jego znaczenie spada.

Ciągły test

W tym kontekście Arbeloa zawsze doceniał jego pracę i nastawienie na co dzień. „Gra mniej, niż zasługuje… Bardzo dobrze trenuje i wszyscy znamy jego możliwości”. Brahim bez wątpienia ma jakość, ale w zespole pełnym gwiazd wciąż nie potrafi znaleźć regularności, która pozwoliłaby mu na stałe wejść na wyższy poziom hierarchii. Jego futbol jest jednak inny i sztab szkoleniowy doskonale o tym wie.

REKLAMA
REKLAMA

Umiejętność odwrócenia się z piłką, gry kombinacyjnej i pojedynków jeden na jednego pozwalała mu zachowywać znaczenie w różnych scenariuszach meczowych, zwłaszcza przeciwko głęboko ustawionym rywalom. A właśnie z takimi przeciwnikami Real Madryt w tym sezonie miał wyjątkowo dużo problemów.

„Dobrze rozumie, czego chcę od niego na tej pozycji mediapunty… albo fałszywej dziewiątki, jak kto woli. Bardzo pomaga nam przy wyprowadzaniu piłki, a kiedy rywale się zamykają, ma dużą swobodę, żeby poruszać się między liniami”, tłumaczył Arbeloa.

Teraz końcówka La Ligi ponownie stawia go w roli realnej opcji do gry od pierwszej minuty. Jak informuje MARCA, w ostatniej fazie sezonu kontuzje i zarządzanie siłami otwierają szanse dla kilku piłkarzy, zanim reprezentanci wyjadą na mistrzostwa świata. Dla Brahima będzie to pierwszy mundial w karierze, a pomocnik doczeka się go w dobrym dla siebie momencie.

Jego kontrakt obowiązuje do 2030 roku i pod względem statusu sytuacja nie uległa zmianie. Zmieniło się jednak jego znaczenie oraz zaufanie, jakim cieszy się w szatni. Brahim pozostaje piłkarzem przydatnym dzięki swojej wszechstronności, co pozwala mu utrzymywać miejsce w rotacji, choć nadal bez stałej roli i pewnej ciągłości w jedenastce. W tej sytuacji Brahim Díaz nie rezygnuje z celu, jakim jest ugruntowanie swojej pozycji w Realu Madryt, nawet jeśli przyszłość zapowiada jeszcze większą konkurencję po powrocie Nico Paza z Como.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA