REKLAMA
REKLAMA

Fran Soto: Wyznaczenie Alberoli na mecz Realu z Gironą było błędem

Szef Komitetu Technicznego Arbitrów był gościem programu Radioestadio Noche w Onda Cero. Przedstawiamy najważniejsze fragmenty bardzo długiej rozmowy z Franem Soto.

REKLAMA
REKLAMA
Fran Soto: Wyznaczenie Alberoli na mecz Realu z Gironą było błędem
Fran Soto. (fot. X)

– Poza tym, że jestem prezesem CTA, jestem też człowiekiem zakochanym w piłce. Bardzo lubię futbol i lubię chłonąć wszystko, co go otacza. Rzeczywiście to słyszę i dlatego musimy pracować jeszcze ciężej, żeby minimalizować błędy, bo one są. Będą nadal. Za narzędziem technologicznym stoi człowiek, który czasami się myli. My też monitorujemy błędy, dobre decyzje i tak dalej. Nasz procent skuteczności w VAR-ze wynosi 92 procent. Na dziś jest 8 procent błędów. Musimy zejść z tym jak najniżej, wiedząc, że dojście do zera procent jest utopią. Nad tym pracujemy. Faktem jest też, że gdy pojawia się błąd VAR-u, jego oddźwięk jest bardzo duży.

REKLAMA
REKLAMA

– Jestem prezesem, ale mam bardziej funkcje zarządcze. Wyznaczam strategiczny kierunek CTA, zarządzam operacyjnie, a także zajmuję się obsadami sędziowskimi meczów. Obsady wyznaczam razem z Komitetem Rozgrywek. Komitet Arbitrów, na czele z Davidem Fernándezem Borbalánem, zajmuje się ściśle techniczną częścią. Ja nie wchodzę w kryteria, nie ustalam, co jest rzutem karnym, a co nim nie jest, nie prowadzę szkoleń dla sędziów. To robi Komitet Techniczny. Fernández Borbalán jest jej szefem, za Primera División odpowiada Javier Turienzo, za Segunda División Fernando López Acera, a w futbolu zawodowym pomaga im Miquel Pérez Lasa. Asystentami zajmuje się Juan Carlos Yuste.

– Sędzia na Klasyk? Tę decyzję podejmujemy: Goyo, Manzano, Fernando Teixeira i ja. Zasadniczo ja przygotowuję pierwszą propozycję, a potem ją z nimi omawiam. Podejmuję decyzję na podstawie klasyfikacji. Co tydzień aktualizują mi klasyfikację ze wszystkimi raportami sędziowskimi. Wiem, którzy arbitrzy są w lepszej i gorszej sytuacji. Oglądam dużo piłki. Z 10 meczów Primera División i 11 meczów Segunda División oglądam średnio osiem spotkań pierwszej ligi i jedno albo dwa drugiej. Około 10 meczów w każdy weekend. I mimo że nie doszedłem do futbolu zawodowego, uważam, że mniej więcej znam się na sędziowaniu. Zrobiliśmy coś, czego nigdy wcześniej nie zrobiono. Przed rozpoczęciem sezonu opublikowaliśmy okólnik z kryteriami oceny sędziowskiej. Po moim wejściu, mimo bardzo małej ilości czasu, chcieliśmy nadać CTA jak największą transparentność. Wydaliśmy okólnik, choć teraz widzimy, że pewne rzeczy trzeba będzie dostosować. Ustaliliśmy procentowy udział raportów. Każdy mecz oznacza dla arbitra trzy raporty. Największą wagę ma raport delegata meczowego. Na przykład wczoraj na Vallecas Guzmán Mansilla miał trzy raporty: jeden od delegata meczowego, drugi od tak zwanego TV Observera, czyli delegata oglądającego mecz w telewizji, i trzeci od Komitetu Arbitrów. Trzy osoby oceniają mecz. Każda osoba dokonuje oceny, powstaje punktacja i przechodzi ona do klasyfikacji. Do tego dochodzą egzaminy techniczne i testy fizyczne. Z tego wychodzi klasyfikacja aktualizowana co tydzień.

REKLAMA
REKLAMA

– Mecz Betisu z Realem? Moim zdaniem to były bardziej kwestie interpretacyjne. Powtórzę: w konkretne sytuacje techniczne nie będę wchodził, bo to nie moja funkcja. Mógłbym dać opinię jako kibic.

(…)

Prezes CTA zawsze był byłym sędzią z wielką władzą. Sánchez Arminio, Velasco Carballo, Medina Cantalejo. I nagle pojawia się Fran Soto. W kontekście sprawy Negreiry mówisz: „Mianują mnie między innymi po to, żeby było transparentnie”. Często powtarzasz słowo transparentność. Bo jesteś nowym etapem w sędziowaniu, nie masz żadnych związków. Powiedziałeś: „Nie znałem Negreiry”. Ale sędziowie, którzy z tobą pracują, pracowali z Negreirą. Są kluby i jest plama, której nie wiem, czy da się pozbyć. Czy dopóki będą osoby związane z epoką Negreiry, ta podejrzliwość będzie istnieć?
Negreira był wiceprezesem komitetu przez wiele lat, do niedawna. Wszyscy arbitrzy albo byli arbitrzy, którzy mogli wejść do komisji technicznej w Hiszpanii, znali go i mieli z nim relację. Tego nie da się uniknąć. To rzeczywistość, bo przez wiele lat był wiceprezesem Komitetu Technicznego Arbitrów razem z Sánchezem Arminio. Co ja rozumiałem? Wiedząc, że to nieuniknione i że potrzebujemy komisji technicznej oraz techników, którzy będą tłumaczyć sędziom kryteria i rozwijać ten obszar, uznałem, że moja postać, całkowicie zewnętrzna wobec tego wszystkiego, obniży trochę napięcie. Widzę, że nie, bo w każdej sytuacji i każdym wywiadzie wraca sprawa Negreiry. Niewiele więcej mogę powiedzieć. Powtarzam czynem i słowem, że wyrządził arbitrażowi wielką szkodę. Niech zapadnie wyrok. Jako prawnik bardzo wierzę w państwo prawa i sprawiedliwość. Sprawa jest w sądzie, sędzia wyda wyrok, trzeba będzie go uszanować. Niech spadnie na niego cała siła prawa za to, co mógł zrobić.

REKLAMA
REKLAMA

Jest też aspekt sportowy. Zaufanie klubów do systemu. Gdy Real Madryt mówi, że trzeba zmienić całe CTA, co to znaczy? Pewnie osoby związane z epoką Negreiry. Co wtedy odpowiadasz?
Że to niemożliwe. Co mamy zrobić? Sprowadzić sędziów z Segunda Federación albo Primera Federación? Najwięcej, co można było zrobić, to moim zdaniem to, co zrobiła federacja: osobie z zewnątrz dać pełną władzę w CTA. Dziś to ja mam władzę mianowania Komitetu Arbitrów, odwołania Komitetu Arbitrów, awansowania sędziego i zdegradowania sędziego. Oczywiście opieram się na merytokracji i raportach, które otrzymuję. Chcę, żeby wszystko było jak najbardziej transparentne, dlatego kryteria oceny opublikowaliśmy przed sezonem. Analizujemy też, czy z poszanowaniem przepisów o ochronie danych możemy na koniec roku opublikować jakiś rodzaj klasyfikacji.

(…)

Kryteria. UEFA ma jedno kryterium. Widzimy mecze, ich wagę: półfinały, ćwierćfinały Ligi Mistrzów. Dla UEFA najlepszymi Hiszpanami są Gil Manzano i Sánchez Martínez. W ostatnich sezonach. Dla FIFA na przykład Hernández Hernández, bo wyznaczyła go jako hiszpańskiego sędziego na mundial. Dla ciebie teraz jest to Alberola Rojas, bo wyznaczyłeś go do finału Pucharu Króla.
Ufam wielu arbitrom.

REKLAMA
REKLAMA

Chciałeś, żeby sędzią na mundial był Sánchez Martínez? Albo rozumiałeś, że to będzie Sánchez Martínez?
Rozumiałem, że tak będzie, bo był najdłużej wstępnie wybrany i na pierwszy rzut oka wszystko na to wskazywało.

Zaskoczyło cię to?
Trochę tak, bo powtarzam, od początku preselekcji był José María Sánchez Martínez. Ale Alejandro jest…

Pocieszasz Sáncheza Martíneza? Kontaktujesz się z arbitrem, który spodziewa się udziału w mundialu i nagle dostaje taki cios?
Jedna rzecz to to, że nie rozmawiam z nimi o aspektach technicznych, w które nie wchodzę. Relacja osobista to co innego. Dzwonię do nich regularnie, praktycznie do wszystkich. Rozmawiam z nimi. Jeśli jestem w Vigo w weekend, a oni tam sędziują, idę z nimi na kawę. Jeśli jestem w Madrycie, też się z nimi spotykam.

Żeby ich zrugać, pogratulować, wszystko?
Trochę do wszystkiego, co trzeba, ale przede wszystkim po to, żeby ich wspierać i dawać im zaufanie. Myślę, że grupie ludzi trzeba dać maksymalne zaufanie, żeby wykonywali pracę jak najlepiej. Człowiek, który ma zaufanie, zwykle pracuje lepiej.

Dlaczego twoim zdaniem zawsze są różne kryteria? Dlaczego Medina Cantalejo nie lubił Mateo Lahoza, a FIFA i UEFA go uwielbiały? Dlaczego Gil Manzano, który wydawał się iść w stronę kolejnego mundialu od 2022 czy 2023 roku, stracił pozycję i nikt już nie stawiał go jako kandydata?
Trudno mi odpowiedzieć, bo nie mam odpowiedzi. Myślę, że często zależy to od osoby. Ktoś był arbitrem i ma określony sposób sędziowania. To normalne i ludzkie, że może lubić sędziego, który sędziuje podobnie do niego. Może to iść w tę stronę. Nie mam pojęcia. Jeśli Collina pozwalał grać, to może podobał mu się sędzia, który pozwala grać. Jeśli Medina był bardziej dyktatorski, mówię o sędziowaniu, to może wolał kogoś bardziej takiego. Sądzę, że może to zależeć od kryteriów.

REKLAMA
REKLAMA

Iturralde w Hiszpanii sędziował ponad 300 meczów w Primera División, a nigdy nie poprowadził nawet 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Może dlatego, że na to nie zasługiwał.

Powiedziałeś, że nie chcesz komentować konkretnych akcji.
Nie, bo to nie moja funkcja. Gdyby nią była, komentowałbym bez problemu. Jestem tu, żeby odpowiedzieć na wszystko.

Na przykład trener Realu Madryt Álvaro Arbeloa po meczu z Betisem mówił o sytuacji z faulem na Mendym. Nie zapytam konkretnie o ten faul, ale Arbeloa powiedział, że do tego trzeba trochę rozumieć futbol. Mamy problem, bo ci, którzy decydują, nie rozumieją.
Nie zgadzam się z tą opinią. Myślę, że sędziowie rozumieją futbol. Sędziowie chłoną futbol, oczywiście z innej perspektywy, z perspektywy sędziowskiej, przez wiele lat. Arbiter nie spada z nieba do Primera División. Musi walczyć i przepychać się przez wszystkie kategorie, żeby dojść do pierwszej ligi. Chłonie futbol od podstaw, dokładnie tak samo jak zawodnik, a może nawet bardziej. Piłkarz może przejść z juniorów do Primera División, a sędzia musi iść kategoria po kategorii. Arbiter nie może awansować o dwie kategorie naraz. Szanuję każdą opinię, ale jej nie podzielam. Uważam, że sędziowie znają futbol. Są rzeczy do poprawy. Na przykład w VAR-ze może nie trzeba być tak chirurgicznym w analizie akcji. Myślę, że musimy iść dalej, żeby wszystko było bardziej zrozumiałe. Musimy też być bardziej dydaktyczni. Mamy Tiempo de Revisión, otwieramy się, tłumaczymy akcje, tłumaczymy kryteria. Nigdy wcześniej w historii CTA nie przyznawało się do błędów.

REKLAMA
REKLAMA

Czy Tiempo de Revisión będzie kontynuowane w przyszłym sezonie?
Myślę, że tak. Wierzymy, że mimo ekspozycji, jaką to dla nas oznacza, jest to dobre. Dla nas wygodniej byłoby nic nie robić. A tu, gdy ustalamy kryterium, potem można je różnie rozumieć, bo nie ma dwóch identycznych akcji. Uważamy, że porównywanie akcji jest ryzykowne, bo nie ma dwóch takich samych. Bez Tiempo de Revisión bylibyśmy spokojniejsi, ale uważamy, że to coś dobrego.

Dla sędziego, gdy pokazuje się jego błąd w meczu, może pojawić się pytanie: „Dlaczego wybraliście mnie, a nie innego?”. Niektóre sytuacje w Tiempo de Revisión bywają też trochę dwuznaczne. Pamiętam Alberolę Rojasa w meczu Realu Madryt tuż przed finałem Pucharu Króla. To było trochę tak: „Mógł być karny, ale dobrze, że VAR nie wszedł”. Jakby próbowano płynąć między dwoma brzegami. Wczuwam się w arbitrów i myślę, że mogą mówić: „Pokazują mój błąd, ale to nie był jedyny błąd kolejki, a innych nie pokazali”.
Wyjaśnię to. Akcje wybiera zewnętrzny komitet, w tym przypadku złożony z Morientesa i Sandovala. To nie my wybieramy akcje. Arbiter może zapytać: „Dlaczego wybraliście moją akcję?”. Bo kryterium jest takie, że ten zewnętrzny komitet wybiera sytuacje. Czy sędziom się to podoba? Rozumiem, że nie. Rozumiem, że publiczne oglądanie błędu nie jest przyjemne, ale wierzymy, że to znak transparentności, który rozpoczęliśmy i będziemy kontynuować.

REKLAMA
REKLAMA

Czy błędem było wyznaczenie Alberoli na Real Madryt – Girona przed finałem Pucharu Króla, skoro już wiedziałeś, że będzie sędziował finał?
Nie chodzi o to, że miałem to w głowie. To było już zakomunikowane. 19 marca to ogłosiliśmy, wypuściliśmy też wideo. Patrząc na chłodno, uważam, że tak, to był błąd.

Błędem było wyznaczenie Alberoli na Bernabéu?
Myślę, że tak.

Zakładałeś, że w meczu Real Madryt – Girona nie wydarzy się nic poważnego?
Tak. Jestem wobec siebie bardzo krytyczny. Jeśli uważam, że coś można poprawić, będę próbował to poprawić. Myślę, że gdyby sytuacja się powtórzyła, nie wyznaczyłbym Alberoli na mecz Real Madryt – Girona.

Dałeś mu spokój po meczu? Rozmawiałeś z Alberolą po Real Madryt – Girona?
Nie. Rozmawiał Komitet Arbitrów.

Powiedzieli mu: „Nie martw się, utrzymujemy twoją nominację”?
Tym zajmuję się ja, bo nominacja na finał Pucharu Króla należy wyłącznie do mnie. Nie miałem wątpliwości, że utrzymamy tę obsadę.

Czyli sędziego Klasyku nie wyznaczycie wcześniej do meczów, w których może dojść do takich sytuacji?
Teraz może się to zdarzyć w każdym meczu, na górze i na dole tabeli. Ale faktycznie, przypadek Alberoli i Realu Madryt to coś, co w przyszłym roku mi się nie powtórzy. Sędzia finału Pucharu Króla nie będzie prowadził meczu w poprzedni weekend, albo jeśli będzie, to spotkanie bez drużyny o tak dużym oddźwięku medialnym.

REKLAMA
REKLAMA

Sandoval i Morientes wybierają akcje. W przyszłym sezonie dalej będą to Sandoval i Morientes, czy to zmienisz?
Myślę, że to zmienimy. Zastanawiamy się nad tym. To było coś nowego, pojawiło się w ten sposób i dokończymy sezon w takim formacie, ze wszystkimi ryzykami, a jest ich sporo. Ale uważam, że musimy to zmienić. Musimy wprowadzić innych ludzi i nadać temu ruch. Nie możemy uznać, że skoro zrobiliśmy coś, co uważamy za dobre, to zostajemy przy tym na stałe. Wracając do tej rzekomej dwuznaczności w Tiempo de Revisión, nie chodzi o dwuznaczność. Chcemy jasno pokazać kryterium, które mamy wbite do głowy: VAR, poza tym, co mogło wydarzyć się na Vallecas, ma wchodzić przy błędach jasnych, oczywistych i ewidentnych.Są sytuacje interpretacyjne. W Tiempo de Revisión mówimy wtedy coś, co uważamy za poprawne i spójne, a nie za sprzeczność: to może być karny na boisku. Są karne boiskowe. Jeśli sędzia go podyktuje, decyzja się broni, a jeśli go nie podyktuje, brak karnego też się broni. To sytuacje interpretacyjne, szare. W nich VAR nie powinien wchodzić. Możemy uważać, że to karny, ale jeśli arbiter go nie podyktował, nie jest to sytuacja do VAR-u.

Byłeś w tym sezonie na Bernabéu?
Tak, kilka razy.

REKLAMA
REKLAMA

I jak tam?
Dobrze, dobrze. Traktowano mnie uprzejmie, przede wszystkim Butragueño, z którym najczęściej się spotykałem.

Z Florentino?
Nie, z Florentino się nie spotkałem.

Z José Ángelem Sánchezem?
Tak, przy jakimś meczu.

I co ci mówi?
Nic, rozmawiamy, witamy się normalnie.

Pytam, bo publicznie wiadomo, że Real Madryt jest niezadowolony z CTA. Czy przekazują ci to w loży na Bernabéu?
Nie. Tam relacja jest bardzo aseptyczna. Rozmawiamy niewiele. Trochę więcej z Butragueño, z którym komentujemy pewne rzeczy.

Rozumiesz, że czują się skrzywdzeni?
Myślę, że wszystkie kluby w tak długim sezonie regularnym mają błędy na swoją korzyść i przeciwko sobie. Jestem zdania, że poza rzadkimi wyjątkami saldo zwykle dąży do zera.

Mówię bardziej o sprawie Negreiry. Są kluby, Sevilla, Athletic, które się wypowiadały. W rzeczywistości wszyscy są poszkodowani tym, że wiceprezes sędziów przez 17 lat otrzymywał miliony euro od jednego klubu. Być może szczególnie Real Madryt, bo zwykle rywalizuje z Barceloną o tytuły i La Ligę. Rozumiesz, że Real Madryt może czuć się bardziej poszkodowany w sprawie Negreiry?
Nie przeżyłem sprawy Negreiry, więc nie mam na ten temat wielkiej opinii.

Ale mówisz, że jesteś kibicem futbolu i byłeś częścią Komitetu Arbitrów. Znasz to tak jak my.
Nie byłem częścią struktury Negreiry. Uważam, że sędziowie są poza tym. W tym momencie żaden arbiter nie jest oskarżony w postępowaniu sądowym. Myślę, że arbitrzy nie mają z tym nic wspólnego, choć pośrednio oczywiście tak, bo chodzi o CTA. Uważam, że to indywidualne działanie tej osoby i nie wierzę, żeby wpływała na jakiegokolwiek sędziego.

REKLAMA
REKLAMA

Nie mówię już nawet o sędziach, tylko o wiceprezesie sędziów. Nie rozumiesz, że Real Madryt czuje się poszkodowany?
Rozumiem wszystko. Na tym etapie wiem już, że każdy ma swoją opinię. Niewiele z nich podzielam, ale wszystko rozumiem.

Bardzo galisyjska odpowiedź. A nagrania Real Madrid TV? Myślę, że nie ma wywiadu, w którym nie pytalibyśmy cię o materiały Real Madrid TV. Przed ubiegłorocznym finałem Pucharu Króla było sporo kontrowersji właśnie przez te materiały.
Mnie wtedy nie było, więc nie znam dokładnych szczegółów. Myślę jednak, że te wideo nie są już takie jak wcześniej. Wydaje mi się, że jest ich mniej albo ich nie ma. Nie wiem, bo nie oglądam Real Madrid TV. Nigdy nie oglądałem, ale z tego, co mi mówią…

Nie wysyłają ci tych nagrań?
Nie. Nikt. Żaden znajomy.

To ciekawe. Gdybym był twoim znajomym, wysyłałbym ci je.
Może problem w tym, że moi znajomi nie oglądają Real Madrid TV, dlatego mi ich nie wysyłają. Naprawdę ich nie dostaję. Może żyję w błędzie i myślę, że jest mniej materiałów, a jest tyle samo co wcześniej. Ostatnio jednak od dawna nikt mi niczego z Real Madrid TV nie wysłał.

Arbitrzy wyrażali jednak irytację z powodu tych materiałów.
Tak, ale to było w ubiegłym roku.

REKLAMA
REKLAMA

To są sędziowie, którzy dalej pracują w tym sezonie.
Tak, ale w ubiegłym roku było chyba dużo więcej tych wideo.

Czyli mówisz, że jest ich mniej. Relacja z Realem Madryt jest więc lepsza?
Nie wiem, czy lepsza, czy gorsza. Mam relację płynną, serdeczną. Lubię rozmawiać ze wszystkimi i nie mam z nikim problemu. Z José Ángelem Sánchezem rozmawiałem kilka razy, z Butragueño też. Relacja jest bardzo serdeczna, pełna szacunku, taka, jaka powinna być.

(…)

Dlaczego sędziowie boiskowi prawie nigdy nie odważają się sprzeciwić VAR-owi?
Odważają się. De Burgos Bengoetxea się odważył.

I trafił do zamrażarki.
Nie, nie dlatego. Są sytuacje, w których arbiter utrzymuje decyzję. W poprzedni weekend w Segunda División Saúl w Las Palmas utrzymał swoją decyzję. Munuera Montero w Vigo też, przy wejściu VAR w sprawie nadepnięcia. Są sędziowie, którzy utrzymują decyzję.

Spalony, te ludziki, na przyszły sezon. Jest interwencja człowieka, bo sędzia VAR wybiera dokładną klatkę, którą potem wysyła maszynie, żeby maszyna ustaliła, czy był spalony o milimetr czy o dziesięć centymetrów.
Tak.

Sekunda ma mniej więcej 24 klatki, prawda?
Myślę, że bliżej 50. A może 25 albo 30. W każdym razie wybiera się klatkę, w której piłka jest w ostatnim momencie kontaktu ze stopą. Jeśli w następnej klatce nie ma już kontaktu, wybiera się poprzednią.

REKLAMA
REKLAMA

Czy nadejdzie moment, gdy także klatkę wybierze maszyna, a nie człowiek?
Tak, możliwe, że w przyszłym roku w Primera División. Analizujemy system Kinexon, w którym piłka ma chip wykrywający ostatni kontakt. Technologia idzie w stronę pomocy przy takich rzeczach. La Liga jest bardzo zainteresowana.

Czyli automatycznie?
Nie całkowicie automatycznie, ale prawie. Znacznie bardziej automatycznie niż teraz.

Mam wątpliwość. Kiedy grałem w piłkę, trenowałem po to, żeby w niedzielę, w dniu meczu, spotkać się z sytuacjami, które już przećwiczyłem, i móc na nie odpowiedzieć. Mam wrażenie, że sędzia nigdy nie trenuje futbolu. To świetni atleci, biegają, robią czasy, sprinty, serie, ale przychodzi niedziela i to, co gwiżdżą, nie ma nic wspólnego z tym, jak trenują. Czy nie dałoby się kilka razy w sezonie po prostu kazać im zagrać między sobą, żeby poczuli, że kontakt przy jednej prędkości przewraca, a ten sam kontakt w sytuacji, gdy zawodnik stoi bardziej nieruchomo, nic nie robi? Żeby rozumieli niektóre karne, które po zatrzymaniu klatki wyglądają na kontakt, ale piłkarsko wydają się bardzo lekkie. Czy nie mogliby uczestniczyć w prawdziwym futbolu, żeby lepiej rozumieć ruchy piłkarzy?
Rozumiem, co mówisz, ale doświadczenie, które sędzia zdobywa przez lata prowadzenia meczów, jest ogromne. To nie jest to samo co gra, oczywiście, ale trudno powiedzieć, że po tylu latach sędzia nie wie, kiedy odepchnięcie ma intensywność, a kiedy jej nie ma. Arbitrzy nie spadają z nieba do Primera División. To lata kontaktu z futbolem, żeby potem podejmować decyzje. Poza tym w żadnym sporcie nie działa to w ten sposób. To tak, jakby powiedzieć sędziemu koszykówki, żeby grał w koszykówkę, albo sędziemu bokserskiemu, żeby zaczął się bić. Jedna rzecz to zawodnicy, druga to arbitrzy. Role są różne. Sędzia ma rolę sędziego i doskonale zna funkcjonowanie futbolu oraz sportu, żeby podejmować decyzje. To moja opinia. Rozumiem twoje spojrzenie. Gdyby grali częściej, może mieliby inną perspektywę.

REKLAMA
REKLAMA

Jako podsumowanie: jesteś krótko na stanowisku i mam wrażenie, że nie miałeś jeszcze ani jednej radości. Każda kolejka to awantura. Myślę o sędziach. Gdybym ja miała sędziować mecz La Ligi, wychodziłabym z hotelu przestraszona. Wczoraj Sergio Camello, napastnik Rayo, powiedział dosłownie: „To gówno”. I prawda jest taka, że nie da się tego wytrzymać. Od sprawy Negreiry, o której jakby kazano nam zapomnieć, przez VAR, który raz jest zły, raz nie. Wydaje się, że hiszpański futbol przestał być szczęśliwy. Wiele osób tak myśli. Zepsuliśmy sport, który był bardzo łatwy do zrozumienia. Nie wiem, czy da się to naprawić.
Proszę was o nadzieję. Żebyśmy wszyscy odzyskali radość i znowu byli szczęśliwi jak dzieci przy Trzech Królach. Jeśli chodzi o sędziowanie, nie wiem, co dzieje się w Europie. We Włoszech, Portugalii, Anglii, wszędzie jest zamieszanie i krytyka wobec świata sędziowskiego. Nie znam przyczyny, ale dziś to sytuacja powszechna w całej Europie. Nie wiem, jak na świecie, bo mniej śledzę inne ligi.

Bo w grze są pieniądze i emocje.
Tak, ale wcześniej też były. Teraz wydaje się, że jest trochę większe napięcie. A może teraźniejszość każe nam zapominać o przeszłości. Jestem jednak optymistą z definicji. Zobaczymy, czy wszyscy razem będziemy potrafili uczynić ten sport piękniejszym i sprawić, żebyśmy wszyscy się nim cieszyli. Dla sędziego jest wiele goryczy. My nie mamy kibiców. Zawsze mówię arbitrom, że wychodzimy na boisko, żeby zremisować, bo nigdy nie wygrywamy. Albo remisujemy, albo przegrywamy.

REKLAMA
REKLAMA

(…)

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA