Real Madryt ponownie zajmuje ważne miejsce przy najważniejszych stołach światowego futbolu. Jak wskazuje Ramón Fuentes, piszący dla El Debate i Mundo Deportivo, Królewscy odbudowali swoją pozycję zarówno w FIFA, jak i w UEFA, choć w przypadku europejskiej federacji droga do tego była znacznie bardziej wyboista.
Na poziomie światowym relacje klubu pozostają bardzo dobre. Gianni Infantino, prezes FIFA, od dawna utrzymuje świetne stosunki z Florentino Pérezem. Najlepszym przykładem był ubiegłoroczny Klubowy Mundial, czyli projekt, który od początku miał pełne poparcie szefa Królewskich. Turniej przyniósł klubowi 80 milionów euro, a ta kwota mogła wzrosnąć nawet do 100 milionów euro, gdyby Real Madryt nie odpadł z PSG w półfinale.
Znaczenie Królewskich w FIFA ma też wymiar historyczny. Real został 25 lat temu uznany za najlepszy klub XX wieku. Wtedy miał na koncie osiem Pucharów Europy, natomiast w pierwszym ćwierćwieczu XXI wieku dołożył kolejne sukcesy i dziś na Santiago Bernabéu prezentuje piętnaście triumfów w Lidze Mistrzów. Do tego dochodzi temat finału mundialu w 2030 roku. Stadion Realu Madryt jest postrzegany jako jedna z głównych opcji do organizacji tego meczu, a delegacja FIFA mogła już z bliska zobaczyć jego możliwości przy okazji spotkania z Manchesterem City w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Bardziej skomplikowane były w ostatnich latach relacje Realu Madryt z UEFA. Wszystko zmieniło się w 2021 roku, gdy klub przedstawił projekt Superligi. Początkowo zakładał on udział dwunastu klubów: Realu Madryt, Barcelony, Atlético Madryt, Manchesteru United, Chelsea, Arsenalu, Liverpoolu, Manchesteru City, Tottenhamu, Juventusu, AC Milanu i Interu. Projekt od początku był odbierany jako bezpośrednie zagrożenie dla Ligi Mistrzów, czyli najważniejszych klubowych rozgrywek w Europie.
Superliga nie wystartowała jednak w planowanym kształcie. Angielskie kluby wycofały się z niej już po kilkunastu godzinach, a od tego momentu Florentino Pérez i UEFA, kierowana przez Aleksandra Čeferina, znaleźli się po przeciwnych stronach sporu. Jednocześnie europejska federacja w kolejnych latach wprowadzała zmiany, które dotykały dwóch kluczowych punktów podnoszonych przez zwolenników Superligi: większych przychodów dla klubów oraz atrakcyjniejszego formatu rozgrywek.
Przełom nastąpił 11 lutego, gdy publicznie poinformowano o wznowieniu relacji. Chodziło nie tylko o kontakty z UEFA, ale również ze Stowarzyszeniem Klubów Europejskich, skupiającym najważniejsze kluby kontynentu. Na czele tej organizacji stoi Nasser Al-Khelaïfi, prezes PSG. W tym kontekście Fuentes podkreśla szczególną pozycję Realu Madryt jako klubu należącego do socios, który jest w stanie rywalizować z potęgami opartymi na ogromnym kapitale państwowym. Królewscy zostali niedawno ponownie wskazani jako klub z najwyższymi przychodami, które w 2025 roku wyniosły 1,161 miliarda euro.
Nowy etap relacji został symbolicznie potwierdzony w ubiegły czwartek, gdy Čeferin, Al-Khelaïfi i Florentino Pérez zjedli wspólnie obiad w jednej z restauracji na Santiago Bernabéu. Po latach napięć wszystkie strony uznały, że potrzebują siebie nawzajem do dalszego rozwoju europejskiego futbolu. Najbardziej utytułowany klub w historii europejskich rozgrywek nie mógł pozostawać poza rozmowami, które dotyczą przyszłości klubowej piłki.
Na krajowym podwórku sytuacja wygląda różnie. Relacje Realu Madryt z Hiszpańską Federacją Piłkarską, której prezesem jest Rafael Louzán, są poprawne. Przykładem była propozycja Santiago Bernabéu jako alternatywnego stadionu dla Finalissimy między Hiszpanią a Argentyną, choć spotkanie ostatecznie nie doszło do skutku. Niezamknięty pozostaje natomiast konflikt z La Ligą i Javierem Tebasem. To rana, której szybkie zagojenie wydaje się dziś bardzo mało prawdopodobne.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.