REKLAMA
REKLAMA

Euroliga czy NBA Europa? We wtorek spotkanie, które może wyznaczyć przyszłość koszykówki

NBA coraz mocniej naciska na stworzenie własnych rozgrywek w Europie, ale projekt budzi więcej pytań niż pewników. Euroliga ma kluby, miasta i kibiców, Amerykanie mają globalną markę i wielkie obietnice finansowe, a w samym środku tej rozgrywki znajduje się Real Madryt, który może przesądzić o przyszłości europejskiej koszykówki.

REKLAMA
REKLAMA
Euroliga czy NBA Europa? We wtorek spotkanie, które może wyznaczyć przyszłość koszykówki
Sergio Llull i Luka Dončić przybijają piątkę. (fot. Getty Images)

We wtorek w siedzibie FIBA w Genewie ma dojść do spotkania przedstawicieli Euroligi i NBA w sprawie przyszłości europejskiej koszykówki. Amerykańska liga planuje wejść na Stary Kontynent od sezonu 2027/28, ale jej projekt budzi coraz większe wątpliwości i grozi otwartym konfliktem z Euroligą. Jak opisuje MARCA, stawką jest uniknięcie kolejnego rozłamu, który mógłby przypominać koszykarską wersję Superligi.

REKLAMA
REKLAMA

Nowe rozgrywki oznaczałyby zupełnie nowy układ sił, ale też wiele znaków zapytania. NBA próbuje przyciągnąć do swojego projektu niektóre kluby, a równolegle zabiega o pieniądze funduszy inwestycyjnych. Według hiszpańskiego dziennika cały plan niesie jednak za sobą duże ryzyko i budzi poważne obawy: czy nie zaszkodzi europejskiej koszykówce, nie rozbije jej struktur i nie podzieli rynku.

Uniknąć koszykarskiej Superligi

Najpilniejszym zadaniem ma być uniknięcie chaosu podobnego do tego, który europejska koszykówka przeżyła w sezonie 2000/01, gdy równolegle funkcjonowały Euroliga oraz nowa Suproliga FIBA. Tamten eksperyment, na szczęście dla wszystkich stron, potrwał tylko rok. Teraz pojawia się obawa, że koszykówka mogłaby wejść na drogę podobną do niedawnej piłkarskiej Superligi, która wyrządziła wiele szkód wizerunkowych, doprowadziła do otwartej wojny między klubami i kibicami oraz ośmieszyła część jej uczestników.

Zdaniem dziennika MARCA to moment, w którym należy unikać starć i wojen, odsunąć na bok ambicje, budować mosty i poszukać możliwych punktów wspólnych. Z takim nastawieniem na spotkanie mają przybyć Chus Bueno, dyrektor generalny Euroligi, oraz George Aivazoglou, dyrektor generalny NBA na Europę i Bliski Wschód. Ten drugi ma działać z upoważnienia Adama Silvera, komisarza NBA.

REKLAMA
REKLAMA

Euroliga ma miasta, kluby i kibiców

Euroliga dysponuje tym, czego NBA w Europie na razie nie ma: klubami, koszykarskimi miastami, wieloletnimi tradycjami i setkami tysięcy wiernych kibiców. NBA z kolei obiecuje stworzenie wielkich rozgrywek i bardzo wysokich przychodów dla uczestników w dłuższej perspektywie. Sam Adam Silver już w styczniu w Berlinie przyznał jednak, że na krótką metę projekt będzie generował straty.

Według dziennika MARCA lista klubów, którymi dysponuje NBA, bez zamiaru ujmowania komukolwiek, składa się dziś głównie z zespołów drugiego europejskiego szeregu. Wyjątkiem jest Real Madryt, jedyny wielki klub Euroligi, który mógłby zaryzykować ponowne wejście w rolę podmiotu rozbijającego obecny ekosystem. Królewscy są jednym z założycieli Euroligi, a ewentualne przejście do projektu NBA zostałoby odebrane jako stworzenie koszykarskiej Superligi. Tym bardziej że fankluby Realu Madryt wydały już komunikat opowiadający się za pozostaniem w Eurolidze.

Strach przed europejską ligą rozwojową

Całej sprawie uważnie przyglądają się fundusze inwestycyjne. Te zwykle nie wykładają wielkich pieniędzy na produkt z drugiego szeregu, nawet jeśli stoi za nim tak silna marka jak NBA. Istnieje też obawa, że NBA Europa stałaby się w praktyce europejską ligą rozwojową, służącą przede wszystkim do produkowania zawodników dla klubów ze Stanów Zjednoczonych, bo najlepsi koszykarze i tak nadal graliby za oceanem.

REKLAMA
REKLAMA

Adam Silver miał już z bliska przekonać się, jak duże trudności stoją przed planowanym projektem NBA Europa. Być może właśnie dlatego otworzył drzwi do porozumienia z Euroligą.

„Dla dobra europejskiej koszykówki najlepsze byłoby połączenie sił z Euroligą”, powiedział 26 marca po posiedzeniu władz. „Musielibyśmy opracować wspólne podejście do rozwoju koszykówki w całej Europie. To oznacza uzupełnianie lig krajowych oraz współpracę z Euroligą i FIBA”.

Dylemat NBA: dołączyć czy wejść siłą

Pieniądze, zarządzanie i produkt na parkiecie. To trzy filary, na których NBA zbudowała swój wielomiliardowy biznes. Problem w tym, że najlepszy produkt sportowy w Europie ma dziś Euroliga. Adam Silver, którego MARCA określa jako inteligentnego menedżera, nie ukrywa już, że najlepszym rozwiązaniem byłoby poszukanie synergii z obecnymi rozgrywkami.

Próba wchłonięcia historycznych europejskich klubów i ich wiernych kibiców pod hasłem większego biznesu nie przekonałaby nikogo. Silver ma wiedzieć, że Europa odrzuciłaby projekt oparty na logice „inwazji”, podobny do nieudanej Superligi. Dwie podzielone ligi rozbiłyby rynek i zaszkodziłyby nie tylko europejskiej koszykówce, ale również samej NBA, jej logo i globalnej marce.

REKLAMA
REKLAMA

NBA próbowała przekonywać kluby Euroligi, a przede wszystkim piłkarskie marki, takie jak PSG czy Manchester City, oraz te, które mają już sekcje koszykarskie, jak Bayern i Barcelona. Według dziennika MARCA żaden z tych klubów nie wierzy jednak w przedstawiane wyliczenia NBA. Ich zdaniem punkt wyjścia amerykańskiej ligi był zbyt arogancki i dominujący, dlatego projekt ich nie interesuje.

Obietnice bez twardych danych

Kluby piłkarskie nie chcą ponownie doprowadzać do sytuacji podobnej do tej, która powstała przy Superlidze. Jeśli miałyby wejść do projektu, musiałoby się to odbyć w porozumieniu z Euroligą, a nie poprzez rozbijanie obecnego systemu i otwarty konflikt.

NBA próbuje też przekonywać fundusze inwestycyjne, zapewniając, że w nowych rozgrywkach wszystko będzie wyglądało znakomicie zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Problem w tym, że według hiszpańskiego dziennika nie przedstawiła żadnych danych, które zamieniłyby te deklaracje w wiarygodne pewniki.

Jedno to atrakcyjne obietnice, a drugie to twarda rzeczywistość. Ta, choć Adam Silver jest menedżerem najwyższego poziomu, nie wygląda dla projektu NBA Europa szczególnie optymistycznie.

Czy to byłoby lepsze od obecnej Euroligi?

Pod względem sportowym Euroliga zabezpieczyła już dużą część swoich fundamentów. Dziesięć z trzynastu klubów posiadających Licencję A odnowiło swoje umowy na dziesięć lat, a za ich zerwanie grozi kara w wysokości 10 milionów euro. Chodzi o takie kluby jak Anadolu Efes, Baskonia, Barcelona, Maccabi, Olimpia Mediolan, Olympiakos, Panathinaikos, Bayern Monachium, Žalgiris i CSKA, przy czym licencja rosyjskiego klubu pozostaje zawieszona.

REKLAMA
REKLAMA

Z pozostałych trzech klubów Fenerbahçe miało już ustnie zaakceptować plan i wkrótce podpisać dokumenty. Real Madryt nadal analizuje sytuację, natomiast ASVEL Villeurbanne, ze względu na budżet, halę i słabe wyniki sportowe, jest bliżej wyjścia z Euroligi niż pozostania w niej. Według dziennika MARCA francuski klub może po prostu nie prezentować obecnie poziomu wymagającego gry w tych rozgrywkach.

Zainteresowanie statusem franczyzowym w Eurolidze miały wyrazić Valencia Basket, Hapoel Tel Awiw, Dubaj Basketball i PAOK Saloniki. Podobne wnioski lub sygnały zainteresowania pojawiły się też ze strony takich klubów jak Crvena zvezda, Partizan, Beşiktaş, Hapoel Jerozolima, Paris Basketball, Virtus Bolonia, Bahçeşehir, Zenit czy Napoli. Podobne zamiary mieli przedstawić również inwestorzy z Rzymu i Londynu, niezwiązani jednak z London Lions.

NBA z planem B i oczekiwaniem na Real Madryt

NBA, czekając na decyzję Realu Madryt, najbardziej utytułowanego klubu kontynentu z jedenastoma triumfami w Eurolidze, miałaby opierać swój projekt przede wszystkim na zespołach z Basketball Champions League, czyli trzecich pod względem rangi europejskich rozgrywek. Na liście pojawiają się między innymi AEK Ateny, Unicaja, Rytas Wilno, London Lions, Alba Berlin, Galatasaray, Roma, Manchester oraz ASVEL Villeurbanne. Ten ostatni klub jest praktycznie poza Euroligą, a jego właściciel, była gwiazda NBA Tony Parker, chciałby widzieć go w projekcie amerykańskiej ligi.

REKLAMA
REKLAMA

Jeśli do tego dodać, że NBA Europa nadal byłaby w praktyce rozgrywkami niższego poziomu względem NBA w Stanach Zjednoczonych, a jednym z jej głównych celów byłoby tworzenie talentów dla amerykańskich klubów, trudno uznać ten produkt za wystarczająco mocny, by żądać za niego od 500 milionów do miliarda euro.

Tym bardziej w przypadku klubów piłkarskich, które same są większymi globalnymi markami niż wiele zespołów NBA. Nie chcą one pełnić funkcji dostawców talentów dla Nowego Jorku czy występować w czyjejś drugiej lidze. Własną pozycję traktują jako najwyższą półkę, a nie zaplecze kogokolwiek.

Czy liczby się zgadzają?

Pod względem ekonomicznym propozycja NBA również nie jest, jak pisze MARCA, złotem, które tylko czeka na odkrycie. Liga zatrudniła JP Morgan i Rain Bank do przeanalizowania modelu biznesowego oraz możliwości inwestycyjnych. Jej prawnicy pracują z kolei nad przystosowaniem do Europy systemu z limitami płac i podziałem przychodów.

NBA miała sygnalizować, że dysponuje inwestorami gotowymi wyłożyć od 500 milionów do 2 miliardów euro. Na dziś nie ujawniono jednak nazwy żadnego z nich. Wyłożenie takich pieniędzy bez pewności, które kluby w ogóle wezmą udział w rozgrywkach, wygląda co najmniej na biznes bardzo wysokiego ryzyka.

REKLAMA
REKLAMA

Według Bloomberga NBA liczy, że franczyzy jej nowej europejskiej ligi osiągną wycenę na poziomie miliarda dolarów. To dwa razy więcej niż 500 milionów dolarów opłaty wejściowej dla nowych franczyz. Jednocześnie NBA miałaby chcieć zatrzymywać 45 procent zysku generowanego w Europie, podczas gdy UEFA pobiera 2,5 procent. Silver porównał projekt NBA w Europie do WNBA, wskazując na początkowe trudności, ale też na późniejsze umocnienie ligi.

„Pomyślcie o WNBA. Nie sugeruję, że mamy tu pełną porównywalność. To, co mówimy zainteresowanym stronom, sprowadza się do tego, że muszą patrzeć długoterminowo”, stwierdził.

NBA Europa rentowna, ale dopiero po latach

Faktem pozostaje, że wszystkie ligi stworzone przez NBA poza głównymi rozgrywkami, czy to BAL, czyli Afrykańska Liga Koszykówki, czy WNBA, czy zamknięta już 2K League, traciły pieniądze. Silver nie ukrywa, że w krótkim terminie nie będzie zysków.

„To podobne do każdego startupu. To inwestorzy muszą zainwestować, a z czasem mamy nadzieję zobaczyć zwrot. Jeśli uda nam się wystartować z tą ligą, minie trochę czasu, zanim stanie się ona rentownym przedsięwzięciem komercyjnym. Wszyscy uczestnicy rozumieją, że to nie jest projekt dla tych, którzy patrzą krótkoterminowo. To coś, co będzie budowane przez dekady”.

REKLAMA
REKLAMA

Euroliga również przygotowuje się do nowego etapu. Rozgrywki zatrudniły JB Capital Markets, renomowany bank inwestycyjny założony przez Javiera Botína, który analizuje plan ekspansji. Szacuje się, że obecne licencje klubów są warte indywidualnie od 50 do ponad 200 milionów euro, przy czym Real Madryt znajduje się w górnej części tego przedziału. Wartość tych licencji ma wzrosnąć po przekształceniu ich we franczyzy lub licencje bezterminowe.

Wstępne szacunki zakładają, że cena nowych franczyz będzie wynosiła od 40 do 75 milionów euro. Franczyzy mają stać się faktem już w sezonie 2027/28. Kluby akcjonariusze ECA, które odnowiły dziesięcioletnie licencje, otrzymałyby dostęp do franczyzy bez dodatkowych kosztów. Następnie otworzyłaby się droga do sprzedaży kolejnych miejsc w stopniowym planie rozwoju rozgrywek. Euroliga mogłaby w ciągu trzech lat dojść nawet do 24 zespołów, z czego od 18 do 20 stanowiłyby franczyzy.

Wycena Euroligi ma wzrosnąć do 2,5 miliarda euro

Według oficjalnego komunikatu, potwierdzonego przez JB Capital, wartość Euroligi ma rosnąć bardzo szybko i w 2029 roku osiągnąć 2,5 miliarda euro. To właśnie ta perspektywa ma przyciągać do projektu coraz większą liczbę inwestorów z najwyższej półki.

REKLAMA
REKLAMA

Logo NBA przyciąga, ale sam produkt i skala oczekiwanej inwestycji już niekoniecznie. Ryzyko jest bardzo duże, zwłaszcza że mowa o podmiocie, który nigdy wcześniej nie prowadził rozgrywek w Europie. Dlatego, jak podsumowuje MARCA, najlepszym rozwiązaniem byłoby uniknięcie konfrontacji i stworzenie wspólnej ligi, która połączyłaby najmocniejsze strony obu światów.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA