REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt znów wygrał Ligę Młodzieżową, ale co dalej?

Real Madryt po raz drugi wygrał UEFA Youth League, ale triumf drużyny Álvaro Lópeza od razu otworzył starą dyskusję o miejscu wychowanków w projekcie pierwszego zespołu. Z poprzedniej złotej generacji z 2020 roku nikt nie utrzymał się na Bernabéu, a tylko dwóch zawodników gra dziś w Primera División. Czy nowych mistrzów Europy czeka podobna droga?

REKLAMA
REKLAMA
Real Madryt znów wygrał Ligę Młodzieżową, ale co dalej?
Real Madryt U-19 cieszy się po wygranej w Lidze Młodzieżowej UEFA. (fot. Getty Images)

W ubiegłym tygodniu Real Madryt po raz drugi wygrał UEFA Youth League. Królewscy pokonali Club Brugge po rzutach karnych, po tym jak finał rozegrany na Stade de la Tuilière w Lozannie zakończył się remisem 1:1. Sukces drużyny młodzieżowej stał się w Madrycie nie tylko powodem do radości, ale też punktem wyjścia do szerszej dyskusji o tym, jaką realną drogę do pierwszego zespołu mają dziś piłkarze z La Fábriki.

REKLAMA
REKLAMA

Álvaro López, który przejął Juvenil A po tym, jak Julián López de Lerma w styczniu przeniósł się do Castilli, wystawił w finale następujący skład: Javi Navarro; Fortea, Joan Martínez, Diego Aguado, Lezcano; Cestero, Diego Martínez, Carlos Díez; Yáñez, Alexis Ciria i Jacobo. Po przerwie na boisku pojawili się Melvin, Lacosta, Liberto i Viega. Real Madryt objął prowadzenie w 23. minucie po efektownym trafieniu Jacobo, który wykończył akcję po dośrodkowaniu Fortei z prawej strony. Po zmianie stron Club Brugge doprowadziło jednak do remisu za sprawą Jensena, któremu piłkę wyłożył Koren.

Real miał w pierwszej połowie wyraźną przewagę, szczególnie po prawej stronie, gdzie bardzo aktywny był Yáñez. Właśnie tą flanką madrytczycy najczęściej tworzyli zagrożenie, a Jacobo po golu mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie. Brak skuteczności sprawił jednak, że spotkanie pozostało otwarte, a po wyrównaniu Brugge finał rozstrzygnęła dopiero seria rzutów karnych.

Jej bohaterem został Javi Navarro. Bramkarz Realu obronił dwa rzuty karne, podobnie jak kilka dni wcześniej w półfinale z Paris Saint-Germain, gdzie zatrzymał trzy próby rywali. Tym razem do siatki trafiali Liberto, Yáñez, Carlos Díez i Diego Aguado, który wykorzystał decydujący strzał i przypieczętował zwycięstwo Królewskich 4:2. Navarro po raz kolejny okazał się kluczową postacią drużyny w najważniejszym momencie.

REKLAMA
REKLAMA

Sam bramkarz po meczu nie ukrywał emocji. W rozmowie z Real Madrid TV przyznał: „To, co dziś zrobiliśmy, nie ma wytłumaczenia. Nadal w to nie wierzę, to było niesamowite”. Navarro dodał też, że najwyraźniej rzuty karne po prostu dobrze mu wychodzą, choć tłumaczył to bardziej intuicją i odczuciami niż konkretnym schematem. Diego Aguado, strzelec decydującego karnego, mówił z kolei, że cała generacja pracowała na ten moment przez długi czas.

Jednym z najbardziej wymownych obrazków finału była obecność Florentino Pérez na trybunach. Prezes Realu Madryt poleciał do Lozanny, wcześniej odwiedził drużynę w hotelu, a w czasie finału zasiadł obok Aleksandra Čeferina. Po powrocie do Madrytu Florentino przyjął zwycięzców Youth League na Bernabéu, gdzie drużyna zaprezentowała trofeum kibicom przed meczem z Deportivo Alavés.

W sezonie, w którym pierwszy zespół balansuje na granicy kolejnego roku bez dużego trofeum, sukces Juvenilu A może być dla klubu pewnym pocieszeniem. El Confidencial zwraca jednak uwagę, że triumf w Youth League niesie ze sobą także niewygodne pytanie: czy ta generacja rzeczywiście dostanie kiedyś szansę w pierwszej drużynie, czy podzieli los wielu poprzedników, którzy w Valdebebas wygrywali, rozwijali się i szybko musieli szukać miejsca gdzie indziej.

REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt powiększył dorobek w rozgrywkach, które rozegrano dotąd dwanaście razy. Królewscy mają teraz dwa tytuły, tyle samo co Chelsea, i tracą jeden do Barcelony. UEFA przypomina, że Real został dopiero trzecim klubem z więcej niż jednym triumfem w Youth League, po Barcelonie i Chelsea. Poprzedni raz madrytczycy wygrali te rozgrywki w 2020 roku, gdy zespół prowadzony przez Raúla González pokonał w finale Benficę 3:2.

To właśnie porównanie z drużyną Raúla jest dziś dla La Fábriki najbardziej problematyczne. Jak wylicza El Confidencial, z podstawowej jedenastki, która w 2020 roku wygrała Youth League, tylko dwóch piłkarzy gra obecnie w Primera División: Antonio Blanco w Deportivo Alavés i Víctor Chust w Elche. Trzech innych występuje w najwyższych ligach za granicą: Miguel Gutiérrez w Napoli, po wcześniejszym pobycie w Gironie, Pablo Rodríguez w Lechu Poznań i Óscar Aranda w Famalicão.

Pozostali trafili niżej. Luis López jest w Eibarze, choć nie ma tam miejsca w podstawowym składzie. Pablo Ramón gra w Racingu Santander, Marvin w UD Las Palmas, Sergio Arribas w Almeríi, a Morante w Burgos. Santos występuje w Primera Federación, w Nàsticu Tarragona. Wśród rezerwowych z tamtego finału Dotor jest dziś w Máladze, Peter González i Latasa w Realu Valladolid, Lucas Alcázar w Castellónie, Álvaro Carrillo i Jordi w Huesce, Sintes w Córdobie, Salazar w Eldense, Toni Fuidias w Nàsticu Tarragona, a Lucas Cañizares w portugalskiej Tondeli.

REKLAMA
REKLAMA

Połowa zadebiutowała w Realu, ale tylko symbolicznie

Spośród 16 zawodników, którzy sześć lat temu wygrali finał z Benficą, połowa doczekała się debiutu w pierwszym zespole Realu Madryt. Problem w tym, że prawie nikt nie potrafił się w nim utrzymać. Tylko Sergio Arribas, Miguel Gutiérrez i Antonio Blanco mieli jakikolwiek większy udział w seniorskiej drużynie. Arribas rozegrał 14 meczów, Miguel Gutiérrez 10, a Blanco 6. Reszta zaliczyła krótkie epizody, najczęściej w Pucharze Króla.

Javier Herráez w programie El Larguero przekonywał, że La Fábrica ma poziom, który powinien interesować pierwszy zespół, szczególnie po takim turnieju i po występach Javiego Navarro. „Szkółka nigdy cię nie zawodzi”, mówił dziennikarz, wskazując, że młodzi zawodnicy mogą być realnym rozwiązaniem, jeśli klub będzie chciał im zaufać, nawet jeśli nie są gotowymi gwiazdami z rynku transferowego. Jednocześnie zaznaczał, że ich przyszłość pozostaje niejasna, bo nie wiadomo, kto w dłuższej perspektywie będzie prowadził pierwszy zespół po Arbeloi i jaką rolę przewidzi dla wychowanków.

Cadena SER pokazała też drugą stronę medalu. W programie El Bar de Sique Santi Ovalle chłodził euforię wokół Youth League, przypominając, że zwycięstwo w tych rozgrywkach nie jest prostą przepustką do elity. Według jego wyliczeń w pierwszych zespołach Realu Madryt i Barcelony nie ma dziś ani jednego piłkarza z podstawowych jedenastek, które w ostatnich latach wygrywały Youth League. W przypadku Realu z 2020 roku za nazwisko z największym dorobkiem uznał Miguela Gutiérreza, a resztę zawodników rozrzuconych po klubach takich jak Eibar, Nàstic, Racing, Elche, Alavés, Las Palmas, Almería, Burgos, Málaga czy Lech Poznań.

REKLAMA
REKLAMA

W tej samej analizie padło zdanie mocne, ale dobrze oddające skalę problemu: w tym wieku najlepsi bardzo często są już gdzie indziej, nie w Youth League, lecz w seniorskiej Lidze Mistrzów. To oczywiście skrót myślowy, bo rozgrywki młodzieżowe nadal mają ogromną wartość szkoleniową i prestiżową, jednak nie zmieniają podstawowego wniosku: sukces w kategorii juvenil nie gwarantuje miejsca w pierwszej drużynie Realu Madryt.

W tej sytuacji pytanie o przyszłość nowych mistrzów Europy jest nieuniknione. Javi Navarro, Joan Martínez, Diego Aguado, Daniel Yáñez, Jacobo Ortega, Carlos Díez czy Alexis Ciria mogą mieć przed sobą ciekawe kariery w profesjonalnej piłce, natomiast czym innym jest wejście do futbolu zawodowego, a czym innym przebicie się w Realu Madryt. Nawet w tak szczególnej generacji droga z Valdebebas na Bernabéu pozostaje wyjątkowo wąska.

„Transfery? Jeśli czegoś będzie trzeba, mamy świetną szkółkę”, mówił w styczniu Álvaro Arbeloa. El Confidencial przypomina jednak, że jego początkowa odwaga wobec zawodników Castilli i La Fábriki szybko zderzyła się z realiami pierwszego zespołu, w którym na ławce siedzieli piłkarze kosztujący ogromne pieniądze. To właśnie ten rozdźwięk najlepiej opisuje dzisiejszy problem szkółki Realu: klub potrafi produkować talent, potrafi zdobywać trofea w Europie i potrafi sprzedawać lub wypożyczać wychowanków, ale rzadko potrafi zrobić dla nich trwałe miejsce w pierwszej drużynie.

REKLAMA
REKLAMA

Choć prezes świętował drugą Youth League, ośrodek treningowy noszący jego imię bardziej służy dziś zarabianiu na wychowankach niż ich realnemu wprowadzaniu do pierwszej drużyny. Właśnie dlatego tak trudno zobaczyć zawodników z La Fábriki na stałe zadomowionych w pierwszym zespole.

Czy najnowsi mistrzowie Europy będą kiedyś realnym wsparciem dla pierwszego zespołu, czy raczej kolejną generacją, która potwierdzi, że Valdebebas częściej służy dziś zarabianiu na wychowankach niż wprowadzaniu ich na stałe do drużyny seniorów? Właśnie na tym polega paradoks La Fábriki: produkuje piłkarzy, których chce wiele klubów, ale w Realu Madryt miejsca dla nich prawie nigdy nie ma.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (14)

REKLAMA