REKLAMA
REKLAMA

Skandal sędziowski we Włoszech – szef arbitrów podejrzany o oszustwo sportowe

Gianluca Rocchi, szef obsady sędziowskiej Serie A i Serie B, znalazł się pod lupą prokuratury w Mediolanie. Według ustaleń Corriere della Sera i agencji AGI śledczy badają między innymi, czy przy niektórych meczach Interu wybierano „arbitrów mile widzianych” przez mediolański klub. Sprawa, którą wcześniej umorzyły włoski wymiar sprawiedliwości, wraca teraz na poziomie postępowania karnego.

REKLAMA
REKLAMA
Skandal sędziowski we Włoszech – szef arbitrów podejrzany o oszustwo sportowe
Gianluca Rocchi pokazuje czerwoną kartkę Álvaro Arbeloi w meczu z Manchesterem City w 2012 roku. (fot. Getty Images)

Gianluca Rocchi, szef obsady sędziowskiej Serie A i Serie B, jest objęty śledztwem prokuratury w Mediolanie w sprawie „współudziału w oszustwie sportowym”. Informacje jako pierwsza podała agencja AGI, a szeroko opisał je między innymi dziennik Corriere della Sera. Włoskie media podkreślają, że hipoteza przestępstwa jest taka sama jak ta, wokół której dwie dekady temu rozwinęła się Calciopoli, zakończona między innymi degradacją Juventusu do Serie B. Na razie trzeba jednak zachować ostrożność: mowa o postępowaniu i hipotezach śledczych, a nie o wyroku czy przesądzonej odpowiedzialności.

REKLAMA
REKLAMA

Rocchi w sobotę wieczorem ogłosił, że zawiesza się w pełnieniu funkcji. W śledztwie pojawia się również nazwisko Andrei Gervasoniego, supervisora VAR. Jak informuje ANSA, Włoskie Stowarzyszenie Arbitrów ma pilnie zwołać posiedzenie krajowego komitetu, aby zdecydować, kto przejmie obowiązki Rocchiego w końcówce sezonu.

Według prokuratorów Rocchi miał w niektórych sytuacjach wybierać arbitrów „mile widzianych” przez Inter. Sprawa od razu wywołała reakcję ministra sportu Andrei Abodiego. „Spodziewam się, że jak najszybciej otrzymam formalnie od CONI informacje w tej sprawie. Jeśli odpowiedzialność zostanie potwierdzona, konsekwencje będą nieuniknione”, napisał minister. „Najpoważniejszym aspektem, jaki się wyłania, jest sposób, w jaki samo zgłoszenie zostało potraktowane wewnątrz systemu piłkarskiego. Do tej pory nie było żadnej publicznej odpowiedzi, tak samo jak nie wiemy, kto otrzymał zgłoszenie i jaki organ został zaangażowany w celu zweryfikowania jego zasadności”, dodał Abodi. Równocześnie Ugo Taucer, szef Prokuratury Generalnej Sportu, poprosił Giuseppe Chinè, szef prokuratury Włoskiej Federacji Piłkarskiej, o raport w tej sprawie. Na poziomie sportowym wątek został wcześniej umorzony.

REKLAMA
REKLAMA

W zawiadomieniu pojawiają się trzy główne punkty. Pierwszy dotyczy meczu Bologna – Inter z 20 kwietnia 2025 roku. Według dokumentu Rocchi, „jako osoba odpowiedzialna za obsadę sędziowską, działając wspólnie z kilkoma osobami na stadionie San Siro, podczas meczu Pucharu Włoch, »ustawił« wyznaczenie arbitra na ligowy mecz Serie A Bologna – Inter z 20 kwietnia 2025 roku, wskazując Andreę Colombo, ponieważ był to »arbiter« mile widziany przez drużynę gości, Inter, zaangażowaną w walkę o mistrzostwo w końcowej fazie sezonu”.

Drugi punkt rozszerza sprawę na obsadę Daniele Doveriego. Według prokuratora Rocchi, „jako osoba odpowiedzialna za obsadę, działając wspólnie z kilkoma osobami na stadionie San Siro, podczas pierwszego meczu Pucharu Włoch z 2 kwietnia 2025 roku, »ustawił« lub »osłonił« wyznaczenie sędziego Daniele Doveriego, powierzając mu prowadzenie półfinału turnieju z 23 kwietnia 2025 roku, aby następnie zapewnić Interowi innych arbitrów niż »niemile widziany« Doveri w ewentualnym późniejszym finale Pucharu Włoch i w pozostałych meczach Serie A”, które miały być dla mediolańskiej drużyny „szczególnie istotne”.

Trzeci punkt dotyczy meczu Udinese– Parma z 1 marca 2025 roku. W tym przypadku śledczy opisują sytuację z centrum VAR w Lissone. Według dokumentu osoba pełniąca funkcję supervisora VAR miała „wspólnie z innymi osobami, w trakcie meczu, wpłynąć na arbitra VAR Daniele Paternę, nakłaniając go do wezwania sędziego głównego Fabio Mareski do On Field Review w celu przyznania rzutu karnego na korzyść drużyny z Friuli, mimo że Paterna był innego zdania”.

REKLAMA
REKLAMA

To właśnie spotkanie Udinese – Parma wydaje się jednym z kluczowych elementów całej sprawy. W centrum VAR w Lissone trzech sędziów analizowało możliwe zagranie ręką. „Nie wydaje mi się, żeby była poza obrysem ciała, spójrz na pozycję ręki, wydaje mi się, że jest przy ciele”, mówił Daniele Paterna, który według rekonstrukcji był raczej skłonny nie przyznawać rzutu karnego. W pewnym momencie miał jednak gwałtownie odwrócić się do tyłu, spojrzeć za siebie, a z ruchu jego ust miało wynikać, że mówi: „To karny”. Chwilę później przekazał arbitrowi głównemu: „Chwileczkę, Fabio, sprawdzam APP, czyli Attacking Possession Phase, fazę akcji monitorowaną przez VAR. Możliwy rzut karny, Fabio, zalecam ci On Field Review z powodu możliwego rzutu karnego”. Ostatecznie jedenastka została podyktowana.

Kluczowe pytanie brzmi: w czyją stronę odwrócił się Paterna? Według zawiadomienia złożonego przez Domenico Roccę, później umorzonego przez organy sprawiedliwości sportowej, Rocchi miał „szybko wstać ze stanowiska, by kilkakrotnie zapukać w szybę pokoju Paterny VAR i Sozzy AVAR, aby przyciągnąć ich uwagę, a ci z kolei wezwali sędziego do On Field Review”. La Gazzetta dello Sport podkreśla, że po tym zgłoszeniu Włoskie Stowarzyszenie Arbitrów zmieniło zasady obecności w Lissone i zaczęto wymagać szczegółowych raportów od osób pojawiających się w centrum VAR podczas meczów.

REKLAMA
REKLAMA

Śledztwo obejmuje też wątek meczu Inter – Verona z 8 stycznia 2024 roku. Chodzi o łokieć Alessandro Bastoniego w starciu z Dudą. Dialog między Michaelem Fabbrim, arbitrem głównym, a Luigim Nascą, sędzią VAR, został później ujawniony podczas spotkania w Coverciano. „Ktoś leży na ziemi. Nie, poczekaj. Gwiżdż, gwiżdż, no gwiżdż, na litość boską. Chcę zobaczyć, co się stało. Wszystko zaczyna się tutaj, może widać zawodnika, który upada, zostawię tę kamerę”, mówił Nasca. Fabbri odpowiedział: „Powiedziałem, że on, Duda, wstał, spojrzał na mnie i znowu się położył. Wstaje, patrzy na mnie i znowu się kładzie, to jest cwaniactwo!”.

Gdy Fabbri był otoczony przez zawodników Verony, Nasca oglądał kontakt Bastoniego z Dudą i zdecydował się uznać decydującego gola Frattesiego. „Pokaż mi to jeszcze raz w całości. Chorągiewki, coś? Nie, żadnej chorągiewki, żadnego potencjalnego spalonego. Dalej, dalej, dalej, dalej. Teraz pokaż mi jeszcze raz. Tutaj wszystko jest w porządku. Pokaż mi strzał. Dobre, dalej, szybko. Prawidłowo. Pokaż mi jeszcze tylko przez chwilę. Michael, tu Gigi: gol prawidłowy, gol prawidłowy”, brzmiał fragment rozmowy. Według śledczych badany jest wątek braku wezwania arbitra do On Field Review przy faulu Bastoniego popełnionym daleko od piłki, po którym natychmiast padła bramka decydująca o wyniku.

REKLAMA
REKLAMA

Daniele Paterna był w ostatnich miesiącach przesłuchiwany przez prokuratora jako świadek. Jego zeznania przerwano, gdy śledczy, również na podstawie nagrania wideo, uznał, że Paterna nie mówi prawdy. Wtedy przekazano mu, że jego sytuacja zmienia się i zostaje objęty postępowaniem w sprawie fałszywych zeznań. Włoskie media przypominają przy tym zasadę, że drzwi do pomieszczenia VAR powinny być zamknięte, nikt nie może wejść do środka ani wpływać na osoby podejmujące decyzje, choć pomieszczenie ma przeszkloną ścianę, przez którą widać operatorów i sędziów znajdujących się w środku.

Po zgłoszeniu Domenico Rocci oraz reakcji Antonio Zappiego, ówczesnego prezesa Włoskiego Stowarzyszenia Arbitrów, sprawa zaczęła wywoływać napięcia wewnątrz włoskiego systemu sędziowskiego. Zappi miał przekazać sprawę do prokuratury Włoskiej Federacji Piłkarskiej i przygotować zmianę regulaminu, która nakazywała każdej osobie udającej się do Lissone, w tym Rocchiemu, sporządzanie szczegółowego raportu z opisem wykonywanych czynności. Od tego momentu nikt z zespołu Rocchiego nie miał już jeździć do Lissone. Włoskiej Federacji Piłkarskiej zaczęła natomiast wysyłać inspektorów prokuratury federalnej na kontrole. Relacje między Zappim, Rocchim i władzami federacji miały się pogorszyć, a we Włoszech zaczęto rozważać wyłączenie CAN Serie A, czyli krajowej komisji sędziowskiej dla Serie A, spod kontroli Włoskiego Stowarzyszenie Arbitrów.

REKLAMA
REKLAMA

Rocchi stanowczo odpiera zarzuty. „Dziś rano otrzymałem zawiadomienie. Jestem pewien, że zawsze działałem prawidłowo i mam pełne zaufanie do wymiaru sprawiedliwości”, przekazał ANSIE. Później ogłosił zawieszenie swojej działalności. „W odniesieniu do dzisiejszej sprawy, w porozumieniu z Włoskim Stowarzyszeniem Arbitrów i dla dobra grupy CAN, która musi móc pracować w pełnym spokoju, zdecydowałem się zawiesić, ze skutkiem natychmiastowym, w pełnieniu funkcji szefa CAN. Ta bolesna, trudna decyzja, podjęta wspólnie z moją rodziną, ma pozwolić na prawidłowy przebieg postępowania, z którego, jestem tego pewien, wyjdę oczyszczony i silniejszy niż wcześniej. Wielka miłość do mojego stowarzyszenia i poczucie odpowiedzialności za pełnioną funkcję sprawiają, że przede wszystkim chcę chronić tak ważną grupę arbitrów, której nie chcę w żaden sposób obciążać moją sytuacją, czekając na nowe informacje, które, mam nadzieję, jak najszybciej wyjaśnią moje położenie”, dodał.

Głos zabrał również jego adwokat Antonio D’Avirro z Florencji. „Znam pana Rocchiego od lat, to osoba poważna i uczciwa”, powiedział. „Na razie nie mogę składać oświadczeń, bo muszę zapoznać się z aktami. Mogę jednak powiedzieć, że mój klient, z którym rozmawiałem, kwestionuje to, co zarzuca mu się w wezwaniu do stawienia się”, dodał prawnik.

REKLAMA
REKLAMA

Sprawę opisały nie tylko Corriere della Sera i AGI. Informowały o niej także ANSA, Sky Sport, La Gazzetta dello Sport, Eurosport, Rai News i hiszpański AS. Włoskie media podkreślają, że Inter nie wydał oficjalnego komunikatu, a według doniesień z otoczenia klubu w Mediolanie miały dominować zdziwienie i irytacja samym wciągnięciem nazwy klubu do śledztwa. Na tym etapie nie ma informacji, by jakikolwiek przedstawiciel Interu był objęty postępowaniem.


Dla kibiców Realu Madryt nazwisko Rocchiego nie jest anonimowe. Jako arbiter prowadził pięć spotkań Królewskich. Po raz pierwszy był sędzią meczu Real Madryt – APOEL 5:2 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów 2011/12. W sezonie 2012/13 prowadził spotkanie Manchester City – Real Madryt 1:1 w fazie grupowej. W sezonie 2015/16 sędziował pierwszy ćwierćfinał Ligi Mistrzów Wolfsburg – Real Madryt 2:0. Następnie był arbitrem Superpucharu Europy 2017, w którym Real pokonał Manchester United 2:1 w Skopje, a w lutym 2018 roku poprowadził mecz Real Madryt – PSG 3:1 w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bilans Los Blancos z Rocchim jako arbitrem to trzy zwycięstwa, jeden remis i jedna porażka.

W tle włoskiej sprawy naturalnie pojawia się hiszpańskie skojarzenie ze sprawą Negreiry, choć oba przypadki nie są tożsame. We Włoszech śledczy badają konkretne obsady sędziowskie, ewentualne wpływanie na pracę VAR i sposób, w jaki federacyjne organy potraktowały wcześniejsze zgłoszenie. W Hiszpanii sprawa dotyczy wieloletnich płatności Barcelony na rzecz José Maríi Enríqueza Negreiry, byłego wiceprezesa Komitetu Technicznego Arbitrów, a jednym z najważniejszych pytań pozostaje to, czy pieniądze mogły służyć uzyskaniu wpływu na środowisko sędziowskie. Hiszpańskie postępowanie wciąż trwa, a w marcu 2026 roku sąd przedłużył śledztwo o kolejne sześć miesięcy, co oznacza, że sprawa ma pozostać otwarta co najmniej do września.

REKLAMA
REKLAMA

Najmocniejsza analogia nie polega więc na identyczności faktów, lecz na tym, co oba przypadki robią z zaufaniem do systemu. Zarówno we Włoszech, jak i w Hiszpanii kluczowe staje się pytanie nie tylko o to, czy konkretne decyzje sędziowskie zostały wypaczone, lecz także o to, czy federacje potrafią szybko, przejrzyście i publicznie wyjaśniać sprawy uderzające w wiarygodność rozgrywek. To właśnie w tym punkcie spotykają się włoska afera Rocchiego i hiszpańska sprawa Negreiry: nawet zanim zapadną prawomocne rozstrzygnięcia, cień podejrzeń wystarcza, by kibice zaczęli kwestionować nie pojedynczy gwizdek, lecz cały mechanizm kontroli nad sędziowaniem.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA