REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa: Zawsze starałem się pomagać klubowi i tak będzie do ostatniego dnia

Álvaro Arbeloa pojawił się na konferencji prasowej po rewanżowym ćwierćfinale z Bayernem Monachium. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na Allianz Arenie.

REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa: Zawsze starałem się pomagać klubowi i tak będzie do ostatniego dnia
Álvaro Arbeloa w meczu z Bayernem Monachium. (fot. Getty Images)

[AS] Chcę zapytać cię o akcję Camavingi. Co ty o niej sądzisz i jak on się czuje?
Cóż, to jest sytuacja, której nikt nie rozumie, że można wyrzucić zawodnika z boiska za coś takiego w meczu takim jak ten. Jasne jest, że dwumecz zakończył się w tym momencie i jest to coś całkowicie niewytłumaczalnego, niesprawiedliwego... Cóż, jesteśmy bardzo, bardzo rozgoryczeni, bo ten dwumecz uciekł nam w sposób, którego nie możesz kontrolować... Oczywiście bardzo boli mnie to z powodu moich zawodników i wysiłku, jaki wykonali. Jestem się z nich bardzo, bardzo dumny. Również z powodu kibiców i ze wszystkich, którzy tu przyjechali oraz z tych, którzy są w domach. A także z powodu klubu, bo jeśli coś sprawia, że ta porażka mnie boli, to fakt, że w tym roku nie wygramy 16. Pucharu Europy. A najbardziej boli przez sposób, w jaki do tego doszło.

REKLAMA
REKLAMA

[Onda Cero] Czy kiedy przygotowywałeś mecz w tych dniach i wystawiłeś taki skład, jaki wystawiłeś, to myślałeś, że to wejdzie w taki tryb szaleństwa? Z wieloma okazjami dla jednej i drugiej strony? Powiedziałeś sobie: „Muszę odrabiać straty, muszę wystawić bardziej ofensywny zespół”? I czy w tym momencie drugiej połowy, kiedy przy stanie 2:3 mieliście kilka okazji, pomyślałeś sobie: „To nie dojdzie nawet do dogrywki”?
Nie... Cóż, moim zdaniem wystawiłem najlepszy zespół do wygrania. Musieliśmy tu przyjechać wygrać, nie mogliśmy przyjechać spekulować. Chciałem strzelać bramki. Chciałem, żeby przez naszą grę Bayern też martwił się obroną. Chciałem móc wychodzić z akcjami poprzez piłkarzy zdolnych do wychodzenia spod tego tak agresywnego i tak zorientowanego na każdy swego pressingu ze strony Bayernu Monachium. I cóż, myślę, że powtórzyłbym to kolejny raz i zrobiłbym to jeszcze raz, znów wystawiłbym ten zespół. Myślę, że wszyscy i każdy z nich wykonali ogromny wysiłek, że pokazali bardzo dużo osobowości na tym boisku przeciwko wielkiej drużynie... I prawdą jest, że w tej drugiej połowie wiedzieliśmy, że musimy wytrzymać, a przy tych okazjach po prostu zabrakło szczęścia, żeby je wykorzystać. Bo ostatecznie w piłce nożnej decyduje to, żeby być możliwie najbardziej dokładnym, kiedy jesteś sam przed bramkarzem.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Nacional] Kiedy mecz się skończył, złość na sędziego była ewidentna. Widać też było jakąś czerwoną kartkę [dla Ardy - dop. red.]. Chciałbym wiedzieć, jak teraz czuje się szatnia? Jaka jest sytuacja? I jak ty przeżyłeś te ostatnie chwile meczu?
To bardzo boli, bardzo boli, przede wszystkim przez sposób... Chcę też stąd pogratulować Bayernowi Monachium za świetny dwumecz, jaki rozegrali, ale chcielibyśmy, żeby pokonali nas w inny sposób niż ten, w jaki to się stało, z, jak już powiedziałem, z niewytłumaczalnym wyrzuceniem z boiska ze strony kogokolwiek i takiego, którego wciąż nikt nie rozumie. Myślę, że stąd wynika to poczucie niesprawiedliwości, złość i ból, jakie czują moi zawodnicy, bo widzą, jak praca, wysiłek, poświęcenie i wszystko, co zrobili na boisku, zostało zniszczone przez jedną sytuację, jak ta, którą miał sędzia.

[SER] Oglądając powtórki w telewizji, ma się wrażenie, że sędzia nie był świadomy, że to była druga kartka Camavingi. [Arbeloa kiwa twierdząco głową] Nie wiem, czy pan miał takie odczucie na boisku? Czy takie odczucie mają zawodnicy? Czy mogliście porozmawiać z sędzią albo powiedzieć mu coś o tej sytuacji?
Myślę, że pokazał mu [czerwoną] kartkę właśnie dlatego, że zawodnicy Bayernu musieli podejść i powiedzieć mu, że to była druga żółta. Ale mimo tego to nie zasługiwało nawet na żółtą kartkę w meczu takim, by wpływać w ten sposób na zawodnika przez coś takiego. Myślę, że sędziowie często... Nie wiem, albo nie grali w piłkę, albo nie rozumieją tego typu sytuacji i tego, jak lepiej nimi zarządzać. Cóż, poza tym, że nie wie, to myślę, że jeszcze gorsze jest to, że nie wie, iż pokazał pierwszą kartkę nie tak dawno temu, bo Camavinga wszedł w drugiej połowie. Myślę, że to podwójny błąd.

REKLAMA
REKLAMA

[El Mundo] To był ważny mecz dla projektu, dla sezonu, dla zawodników po trudnym sezonie. Co pozytywnego można z tego wyciągnąć?
Nie wiem... [śmiech] Nie wiem, czy w tej chwili można wyciągnąć z tego coś pozytywnego. Jak powiedziałem, myślę i zawsze to mówiłem, że odpowiedzialnym za porażki jestem ja. I cóż, zawsze wezmę na siebie konsekwencje porażki takiej jak ta, bo myślę, że kibice mają prawo być bardzo dumni ze swoich zawodników. Z tego, jak zostawili duszę, życie, z ich osobowości, jaką pokazali... I cóż, odkąd usiadłem na tym krześle, próbowałem zawsze pomagać klubowi. Nie wiem, czy w sposób, jaki umiem, a pewnie bardziej w sposób, w jaki mogę. A od teraz zostało nam jeszcze kilka meczów do rozegrania i jak zawsze będziemy bronić tej koszulki do końca, tak jak zrobili to dziś ci zawodnicy.

[OkDiario] Zawsze mówisz, że to ty jesteś winny porażek, ale też jesteś odpowiedzialny za to, że po tamtym dwumeczu z Manchesterem City dziś Real Madryt mógł rywalizować aż do momentu, gdy zostaliście w dziesiątkę. Jak się czujesz i czy czujesz się na siłach, żeby dalej pracować? Rozumiem, że tak, prawda?
Jak ci powiedziałem, odkąd usiadłem na tym krześle, byłem tu nie po to, żeby udowadniać swój poziom jako trener. Nigdy nie chciałem wygrywać meczów swoimi decyzjami, lecz pomagając zawodnikom na boisku. Mierzyliśmy się z wieloma zespołami: z Bayernem Monachium Kompany’ego, z City Guardioli, z Atlético Simeone... Cóż, myślę, że większość drużyn w Europie ma wyraźną pieczęć swoich trenerów. Nie wiem, ile z tej pieczęci ma ta moja drużyna, jaki jest tego procent... Zapewne dużo mniejszy niż w przykładach, które podawałem i niż miała w moim przypadku Castilla.... Jak powiedziałem, zawsze starałem się pomagać klubowi w sposób, w jaki mogłem i tak będzie aż do ostatniego dnia.

REKLAMA
REKLAMA

[El País] Czego teraz oczekujesz dla siebie? To znaczy, czy uważasz, że ten dwumecz oraz dwumecz z City to mogą być wystarczające argumenty, aby klub dał ci jeszcze jedną szansę?
W ogóle mnie to nie martwi i zrozumiem wszystkie decyzje, jakie może podjąć klub. Zrozumiem je doskonale i jak powiedziałem, jestem człowiekiem klubu, który zawsze... Bo jeśli dziś cierpię, to nie z powodu siebie, a z powodu Realu Madryt, bo w tym roku nie wygramy 16. Pucharu Europy. Jest mi przykro z powodu zawodników, z powodu klubu, z powodu kibiców, ale nie z mojego powodu. Nie, bo moja przyszłość martwi mnie w bardzo małym stopniu. Odkąd usiadłem na tym krześle, to w najmniejszym stopniu nie było moim zmartwieniem. I jak wcześniej powiedziałem, czuję, że zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby próbować pomagać moim zawodnikom wygrywać każdego dnia.

[ABC] Mówisz, że nie martwi cię przyszłość, ale przez te 4 miesiące madridismo bardzo skupiało się na zawodnikach. To oni byli krytykowani i choć brałeś winę na siebie, to ogólne odczucie jest takie, że madridismo jest bardzo zadowolony z twojej pracy w tych 4 miesiącach. Nie wiesz, czy będziesz na ławce w przyszłym sezonie, ale jeśli nie, to czy chciałbyś nadal być częścią klubu? Czy raczej chciałbyś przejść na inną ławkę?
[uśmiech] W tej chwili absolutnie o niczym takim nie myślę. I jak powtarzam, to decyzja klubu, a ja jestem człowiekiem klubu i jedyne, czego chcę, to żeby Real Madryt wygrywał niezależnie od tego, kto siedzi na ławce.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (49)

REKLAMA