Álvaro Arbeloa musi zdecydować nie tylko o personaliach, ale też o modelu gry, jaki Real Madryt pokaże w Monachium. Jak podkreśla MARCA, znaki zapytania dotyczą między innymi lewej obrony, gdzie w grze pozostają powrót Mendy'ego, utrzymanie Carrerasa, a nawet występ Frana Garcíi. Jeszcze istotniejsza dla funkcjonowania zespołu ma być jednak kwestia zastępstwa za Tchouaméniego.
Najbardziej naturalnym rozwiązaniem pozostaje ustawienie w tej roli Camavingi. Francuz od dawna powtarza, że właśnie tam czuje się najlepiej, a Arbeloa już wcześniej dawał do zrozumienia swoimi decyzjami, że to właśnie na niego chce stawiać. Inna opcja oznaczałaby konieczność sięgnięcia po Thiago Pitarcha i innego rozłożenia zadań w środku pola.
Dziennik MARCA zaznacza, że Arbeloa bronił Camavingi w kluczowym momencie sezonu, mimo że wokół pomocnika pojawia się coraz więcej spekulacji dotyczących jego przyszłości. Z tego powodu ewentualne posadzenie go na ławce byłoby sporą niespodzianką. W La Lidze trener okazywał mu zaufanie po powrocie po problemach z zębem. W czterech ostatnich meczach Camavinga tylko raz zaczynał jako rezerwowy, w derbach. W tym okresie Królewscy pokonali Elche, przegrali z Mallorcą i zremisowali z Gironą.
Inaczej wyglądała jego sytuacja w Lidze Mistrzów. Tam jego znaczenie stopniowo malało, aż ostatecznie kończył jako rezerwowy oba mecze z City i pierwsze spotkanie z Bayernem. Mimo to wszystko wskazuje na to, że to właśnie on pozostaje pierwszym wyborem do zastąpienia Tchouaméniego, nawet jeśli przy zmianie w piątkowym meczu na Santiago Bernabéu usłyszał część gwizdów z trybun.
W praktyce brak Camavingi w wyjściowym składzie wymuszałby szukanie innej formuły w drugiej linii. Valverde, Bellingham i Güler wydają się dziś zawodnikami, których miejsce trudno podważyć, dlatego najprostszą alternatywą byłoby przywrócenie do składu Thiago Pitarcha.
Stawka dla Camavingi jest jednak znacznie większa niż sam występ w rewanżu. Gdy trafiał do Realu Madryt, uchodził za jednego z najbardziej obiecujących pomocników w Europie, ale nawet po pięciu sezonach nie zdołał wywalczyć sobie statusu niepodważalnego zawodnika pierwszej jedenastki. Tak było wcześniej u Carlo Ancelottiego i Xabiego, podobnie wygląda to teraz u Arbeloi. Klub i trenerzy dawali mu zaufanie, lecz Francuz wciąż nie zrobił kroku, który pozwoliłby uznać go za piłkarza nietykalnego.
Odrobienie strat w Monachium byłoby dla Realu Madryt wydarzeniem wielkiego kalibru. Dla części piłkarzy oznaczałoby także odzyskanie zaufania i mocniejszą pozycję przed końcówką sezonu. W przypadku Camavingi stawka wydaje się szczególnie duża, bo to właśnie on należy dziś do grupy zawodników, którzy mają do udowodnienia najwięcej.
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się