Real Madryt będzie potrzebował najlepszej wersji każdego ze swoich zawodników, aby dokonać czegoś, czego nigdy nie osiągnął w Pucharze Europy: odwrócić losy dwumeczu po porażce w pierwszym spotkaniu rozgrywanym u siebie. Ta sztuka udała się Królewskim tylko raz, ale w innych rozgrywkach i to ponad pół wieku temu. W 1971 roku, w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów, Los Blancos po golach Grande i Manolina Bueno odrobili stratę z pierwszego, przegranego 0:1 spotkania przeciwko Wackerowi Innsbruck, przypomina Miguel Ángel Lara z Marki.
Wśród wszystkich elementów tej układanki, które w środowy wieczór na Allianz Arena muszą idealnie do siebie pasować, znajduje się Jude Bellingham. W meczu z Gironą Anglik zagrał w pierwszym składzie po raz pierwszy od 1 lutego, kiedy doznał kontuzji w starciu z Rayo. „Widzieliśmy dziś Bellinghama z dobrymi odczuciami, dynamicznego, pewnego siebie. To normalne, że teraz jest dość zmęczony, co jest logiczne po tak długiej przerwie. Sądzę jednak, że bardzo mu to pomogło złapać rytm, odzyskać czucie gry, podtrzymać te odczucia, z jakimi skończył wtorkowy mecz. Myślę, że musimy być bardzo zadowoleni z jego występu, także z uwagi na to, ile daje drużynie”, mówił po piątkowym meczu z Katalończykami Álvaro Arbeloa. Spotkanie z Gironą było dla Bellinghama próbą generalną przed występem na Allianz, ponieważ – jak twierdzi MARCA – pewne jest, że 22-latek wyjdzie na Bayern w podstawowym składzie.
Die Roten to rywal, który nie przywołuje w pamięci Jude’a szczególnie dobrych wspomnień. Nie ma przeciwnika, z którym Bellingham grał częściej w profesjonalnej karierze. Środowe spotkanie będzie 12. konfrontacją Anglika z Bayernem, a bilans tych meczów jest wręcz druzgocący dla gracza Królewskich: 8 porażek, 2 remisy i tylko 1 zwycięstwo.
Pożegnanie z BVB
Bayern zostawił na Bellinghamie blizny wszelkiego rodzaju, ale chyba najbardziej bolesne jest jego ostatnie wspomnienie jako zawodnika Borussii Dortmund.
27 maja 2023 roku Bellingham był kontuzjowany. Problem z kolanem uniemożliwił mu występ w ostatniej kolejce Bundesligi, do której Borussia przystępowała jako lider tabeli i gdyby wygrała z Mainz, zostałaby mistrzem kraju. W przeciwnym wypadku musiała liczyć na to, że Bayern nie wygra na wyjeździe z Kolonią.
Na Signal Iduna Park wszystko było gotowe na wielkie święto. I to podwójne: mistrzostwo Niemiec i pożegnanie Bellinghama, ponieważ od dawna było wiadomo, że Anglik odchodzi do Realu. Popołudnie zakończyło dla klubu z Zagłębia Ruhry katastrofalnie. Borussia Dortmund zdołała jedynie zremisować 2:2, a Bayern, który jeszcze na 9 minut przed końcem przegrywał 0:1, ostatecznie wygrał dzięki bramce Jamala Musiali. Tytuł pojechał do Bawarii, a Bellingham zakończył swój etap w Niemczech w najgorszy możliwy sposób.
Dodatkowo Jude w barwach Borussii dwukrotnie przegrywał z Bayernem finał Superpucharu Niemiec. W 6 meczach Bundesligi jego największym osiągnięciem przeciwko FCB był remis 2:2 z października 2022 roku po bramce Modeste’a w doliczonym czasie gry.
Joselu na ratunek
Bellingham odniósł swoje jedyne jak dotąd zwycięstwo z Bayernem w barwach Realu Madryt. Miało to miejsce niecałe dwa lata temu, kiedy wszystko wskazywało, że klątwa spotkań Anglika z Bawarczykami wydłuży się o kolejne starcie. W 88. minucie rewanżowego półfinału Ligi Mistrzów Bayern wygrywał na Bernabéu 1:0 po trafieniu Alphonso Daviesa, co wówczas – po remisie w pierwszym spotkaniu 2:2 – dawało Niemcom awans do finału na Wembley. Jednak w ciągu dwóch minut Joselu dwukrotnie zdołał pokonać Manuela Neuera i odwrócił losy dwumeczu. Resztę tej historii doskonale znamy.
Pojutrze Bellingham ponownie wystąpi przeciwko Bayernowi w sytuacji krytycznej dla swojego zespołu. Real Madryt musi dokonać czegoś wyjątkowego, co wielokrotnie udawało mu się w jego magicznej relacji z Pucharem Europy. I potrzebuje najlepszej wersji Jude’a, kończy Miguel Ángel Lara z Marki.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się