Po porażkach z Bayernem Monachium i Mallorcą – to tylko chwilowy kryzys czy może początek końca Arbeloi w Realu, jeśli w środę drużyna odpadnie?
Antón Meana: To zła tendencja, naprawdę zła, i myślę, że środowy mecz będzie dla Arbeloi finałem. Jeśli odpadnie, będzie mu bardzo trudno utrzymać posadę w przyszłym sezonie. Jeśli jednak wyeliminuje Bayern – tak jak wcześniej wyeliminował Benficę Mourinho i City Guardioli – to bardzo wzmocni jego kandydaturę, jeśli chce dalej prowadzić ten klub od początku następnych rozgrywek.
Javier Herráez: To finał dla Realu i dla Arbeloi. W tym klubie nie zawsze trzeba wszystko wygrać – Real nie wygrywa przecież Ligi Mistrzów co roku – lecz musi ją przynajmniej godnie rywalizować. Jeśli pokonasz Bayern w Monachium, twoje szanse na pozostanie bardzo wzrosną. Jeśli nie, czas pokaże, lecz wtedy będzie znacznie trudniej.
Co teraz bardziej by bolało – odpadnięcie z Europy czy patrzenie, jak Barça wygrywa ligę w Klasyku?
Antón Meana: Odpadnięcie z Europy, zdecydowanie. Real żyje tymi rozgrywkami. Oczywiście strata ligi boli, lecz jeśli ją przegrywasz, to wszystko jedno, czy stanie się to w Klasyku, czy w następnym meczu z Oviedo na Bernabéu. Sam fakt utraty ligi boli, a nie miejsce, w którym do tego dojdzie. Dziś kibica Realu najbardziej napędza możliwość wygrania na stadionie Bayernu, choć wszyscy wiedzą, że to bardzo trudne. Ja naprawdę wierzę, że madridistas mają jeszcze odrobinę nadziei, że na Allianz zobaczą mocniejszą wersję zespołu – drużynę, która będzie walczyć, rywalizować, bić się o awans.
Javier Herráez: Bo przecież Real może zrobić rywalowi krzywdę – pokazał to przez pewien fragment drugiej połowy. Chodzi o to, żeby ta rywalizacja nadal żyła. Tego właśnie oczekuje madridismo i dlatego teraz Real nie ma w głowie niczego innego – tylko próbę wejścia do półfinału.
W tym tygodniu odezwał się Vinícius, który dawno nie mówił publicznie. Wspomniał o poprzednim etapie, za Xabiego Alonso. To, że Vini powiedział, iż nie miał z nim chemii – to bomba czy po prostu zbyt duża szczerość?
Antón Meana: Dobre pytanie. Moim zdaniem ani jedno, ani drugie. Nie nazwałbym tego bombą i uważam, że na konferencji po prostu odpowiadał na pytania, nie wchodząc za daleko. Sądzę, że to był główny pozaboiskowy problem Xabiego Alonso – jego relacja z Viníciusem. To sprawiło, że nie zdołał do końca wdrożyć swojego modelu, a Vinícius stracił zaufanie części stadionu, która obwiniała go za odejście trenera. Myślę, że Vinícius wypadł dobrze, lecz przy tym formacie konferencji nie ma możliwości dopytania i wejścia głębiej, żeby te wyjaśnienia były pełniejsze.
Javier Herráez: On miał to oczywiście przygotowane, co jest całkowicie logiczne. Musiał powiedzieć to, co powiedział. Nawet nie wymienił Xabiego Alonso z nazwiska, mówił tylko o poprzednim trenerze. To jasne, że między nimi nie było połączenia – przecież nie mógł powiedzieć nic innego. Co miał powiedzieć? Przecież żegnał się z Bernabéu w meczu z Barceloną, gestykulując i okazując brak szacunku wobec swojego trenera, a później opublikował przepraszający komunikat, w którym nawet go nie wspomniał. Później, już w szatni, zrobił to, o czym sam mówił. Przyznał, że popełnił błąd, przeprosił, a kiedy ktoś przeprasza, trzeba te przeprosiny przyjąć.
Kylian Mbappé przyznał, że broni mało. To zasłona dymna czy nie?
Javier Herráez: Żadna zasłona dymna, żadna. On musi bronić. Zresztą Arbeloa powiedział dziś coś, co bardzo mi się spodobało. Powiedział, że we współczesnym futbolu sama jakość już nie wystarcza. Nie wystarcza. Nie wystarczy, że po treningu w Valdebebas wracasz do domu, a potem grasz na konsoli albo idziesz z rodziną czy znajomymi coś zjeść. To już nie wystarcza. Trzeba robić coś więcej. Takie są realia. Musisz mieć po południu swoją rutynę. Musisz zrobić dodatkowy trening, wejść do basenu, pójść na pilates, cokolwiek – po prostu żyć futbolem. Jeśli nie, to będziesz wielkim piłkarzem i zapiszesz się w jakimś stopniu w historii, lecz nie będziesz wygrywał. Wystarczy popatrzeć na Bayern z ostatniego meczu, tam widać zawodników, którzy fizycznie są lepiej przygotowani niż gracze Realu. Tak po prostu jest. Są lepiej wypracowani. Wyobrażam sobie, że pracują w ośrodku Bayernu, a potem robią jeszcze coś dodatkowo na własną rękę – tak jak robił tu Cristiano Ronaldo, jak robił Benzema w najlepszym okresie kariery w Realu, jak robił Luka Modrić, który potrafił siedzieć w Valdebebas do piątej po południu. Tu nie ma żadnej tajemnicy – sama jakość cię nie uratuje. Trzeba dać od siebie więcej.
Antón Meana: Ronaldo przypisuje się zdanie, że płaci się pianiście za granie na pianinie, a nie za bieganie wokół niego. Myślę, że problem Mbappé nie polega na tym, że nie broni, tylko na tym, że nie strzela goli w wielkich meczach i że w tym momencie nie jest na swoim poziomie z czasów PSG. Gdyby Mbappé w tamtym meczu strzelił trzy gole, bo miał ku temu okazje, madridiście byłoby zupełnie obojętne, czy broni więcej, czy mniej. Sądzę też, że Arbeloa, kiedy tu przyszedł, mniej się przejmował tym, czy jego gwiazdy schodzą głęboko. Ja nie proszę ich, żeby biegali wszędzie. Problem nie polega na tym, że nie broni, tylko na tym, że nie trafia w najważniejszych meczach. Tak to widzę.
Javier Herráez: Jasne, tylko on nie strzela tych goli, bo nie jest w swoim prime. Nie jest w swojej najlepszej wersji, jak się teraz mówi. Jeśli jesteś poniżej tego poziomu… Benzema dochodził do wszystkiego. Dlaczego? Bo nie przestawał pracować. I nie mówię tego po to, żeby sugerować, że Mbappé nie pracuje, bo nie bywam ani u niego w domu, ani nie oglądam jego prywatnych treningów. Mówię o tym, co widzę i co wiem. Jasne, on jest bardzo dobry i na pewno pracuje bardzo dobrze w Valdebebas, lecz potrzeba jeszcze odrobiny więcej. Troszeczkę więcej. Naprawdę odrobiny więcej. Niezależnie od tego, czy nazywasz się Mbappé, czy jakkolwiek inaczej. Po prostu. On jest dobry, lecz nie jest dziś w swoim prime jako zawodnik wybrany do prowadzenia tego zespołu.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się