[RMTV] Jak czuje się zespół i jak podchodzicie do tego meczu z Gironą, która przystępuje do niego po zwycięstwie nad Villarrealem?
Bardzo chcemy znowu rywalizować, zagrać u siebie przed naszą publicznością, przed naszymi kibicami, wiedząc, że potrzebujemy nie tylko wygrać i zdobyć trzy punkty, ale też rozegrać wielki mecz jako drużyna. Mamy ogromne chęci.
[SER] Chcę zapytać cię o jedno twoje zdanie, które padło w sali prasowej po meczu z Bayernem: „To Mbappé, który chce być Mbappé każdego dnia”. Czy Mbappé nie jest Mbappé każdego dnia?
Tak... Nie, nie [uśmiech]. I uważam, że nie chodzi tylko o Mbappé. Chcę zawodników, którzy każdego dnia chcą być piłkarzami Realu Madryt. A kiedy to mówię, mam na myśli to, że ważne jest, by chcieć być najlepszą wersją samego siebie niezależnie od talentu, jaki się ma i od jakości, jaką mają moi zawodnicy. To jasne, że nie da się codziennie grać ćwierćfinału Ligi Mistrzów ani meczów, w których motywacja sama w sobie jest ogromna. I właśnie wtedy pojawiają się wysokie wymagania wobec siebie i chęć, by każdego dnia być swoją najlepszą wersją. A kiedy ktoś chce codziennie być swoją najlepszą wersją, to wykracza poza sam talent. To kwestia nastawienia, zaangażowania, wysiłku i chęci. Uważam, że właśnie tego potrzebujemy od zawodników Realu Madryt, żeby jutro, gdy zagrają z Gironą, czuli, że muszą błyszczeć, że muszą rozegrać wielki mecz niezależnie od tego, czy jest to jeden z 38 meczów ligowych, czy ćwierćfinał. Tego właśnie potrzebujemy od naszych zawodników i od naszego zespołu: żeby każdego dnia chcieli być sobą i żeby byli gotowi dawać z siebie wszystko. To oczywiste, że to nie jest łatwe, ale właśnie tego potrzebujemy od tej drużyny i od tych piłkarzy: żeby wychodzili na boisko, a ich największą motywacją było dawanie z siebie wszystkiego.
[RTVE] Zespół we wtorek wrócił na Bernabéu i znów było słychać gwizdy na Viníciusa po tym, jak miał udział w stratach prowadzących do dwóch goli Bayernu. To dla niego trudny rok. Inni trenerzy, na przykład Giráldez z Celty, mówili, że na Bernabéu czasem czuć napiętą atmosferę, gdy publiczność okazuje niezadowolenie. Chciałem zapytać, czy na tym etapie sezonu uważa pan te gwizdy wobec Viníciusa za niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę, o co gra drużyna?
Wiecie, co myślę o Viníciusie Júniorze [uśmiech]. Co znaczy dla mnie jako trenera i jako madridisty, jaki ma talent i jaki poziom pooazuje od kiedy usiadłem na tej ławce. Kto nie jest przyzwyczajony do Bernabéu… Cóż, dla mnie to byłoby szczęście i oby dane mi było rozgrywać na Bernabéu wszystkie mecze, każdy z nich. A gwizdy? Myślę, że to jest część wymagań tej publiczności. Uważam to za coś normalnego i naturalnego. Wyobrażam sobie, że inni trenerzy mogą odbierać to jako napiętą atmosferę, ale to jest Real Madryt: tutaj wymagania są maksymalne i wszyscy to wiemy. A jeśli coś czujemy i odczuwamy, to wsparcie naszych kibiców. Patrząc na atmosferę, jaką tworzą z nami w ostatnich meczach, nie możemy prosić ich o nic więcej. Jeśli zespół stanął na wysokości w drugiej połowie i miał tyle sytuacji, ile miał, jeśli napierał na Bayern Monachium tak, jak to zrobiliśmy, to właśnie dzięki temu, jak naciskało Bernabéu. Widzę to bardzo jasno. I jak mówię: oby dane mi było rozgrywać wszystkie mecze na Bernabéu. Myślę, że moi piłkarze czują to samo.
[La Sexta] Po wczorajszym meczu Barcelony z Atlético bardzo viralowa stała się statystyka dotycząca bilansu czerwonych kartek w La Lidze i w Lidze Mistrzów. Wy macie -2 w La Lidze, a Barcelona +65. W Lidze Mistrzów wy macie +13 na korzyść, a oni -12 przeciwko. Czy uważa pan, że w Hiszpanii i w Europie sędziuje się wam inaczej?
Myślę, że wszyscy znacie moją opinię na temat tego, co działo się przez tyle, tyle lat w hiszpańskim futbolu i co czasami dalej się dzieje. Ja nie zmienię opinii.
[Radio Nacional] W takich tygodniach z Ligą Mistrzów, kiedy grasz jeden mecz, a zaraz potem kolejny ligowy, trenerowi jest trudno, bo jeśli jutro oszczędzi pan wielu zawodników, to będzie wyglądać, jakby był pan skupiony już na następnym meczu, a jeśli tego nie robi, to potem piłkarze mogą być bardzo zmęczeni. Jak pan zarządza tą sytuacją w tygodniu, w którym są trzy mecze?
Niczym nie zarządzam. Jutro chcę wyjść i wygrać, tak jak ci powiedziałem. Tak samo jak uważam, pomimo wyniku, że wystawiłem najlepszy możliwy skład na Mallorcę. Odkąd tu usiadłem, nie myślę o rotacjach ani o następnym spotkaniu. Uważam, że najważniejszy mecz, jaki mam jako trener, to zawsze ten jutrzejszy i wystawię zespół na jego miarę.
[COPE] Powiedział pan, że wystawi najlepszy skład, ale jest bezdyskusyjne, że w głowach zawodników i wszystkich dookoła jest mecz z Bayernem. Nie wiem, czy jutrzejszy mecz, poza tym, że trzeba go wygrać, może być jakąś próbą pod to, co wydarzy się w rewanżu w Monachium?
Nie, nie [śmiech]. Nie jesteśmy na etapie żadnych prób. Jasne jest, że wszyscy bardzo chcemy, żeby nadszedł mecz w Monachium. Odkąd sędzia zagwizdał, to wszyscy już mamy to nastawienie, by dotrzeć na Allianz i sprawdzić, na co nas stać. Myślę, że Real Madryt budował swoją historię na pokonywaniu wielkich wyzwań, takich jak to, które będziemy mieli w środę. Ale najpierw musimy się skupić na jutrzejszym meczu. To jest coś, co mocno powtarzam zawodnikom: moim zdaniem mecz środowy zaczyna się jutro. Musimy zagrać wielki mecz, wykonać wielki wysiłek. Będziemy mieli wystarczająco dużo czasu, by się zregenerować, to będą cztery dni przed nami. Dlatego w głowach wszystkich powinno być tylko to, żeby jutro dać z siebie wszystko, przed naszymi ludźmi, przed naszą publicznością. To jest jedyny cel: wystawić wielki zespół i rozegrać wielki mecz.
[El Desmarque] Znów mówi pan o zaangażowaniu i chęciach. Bardzo często powtarza pan to na konferencjach przed meczem i po meczu. Czy to dlatego, że uważa pan, iż w którymś spotkaniu komuś zabrakło właśnie zaangażowania i chęci?
Nie, nie, nie, absolutnie nie. Po prostu to jest dla mnie bardzo ważne jako trenera. Rozumiem też, że nie jestem osobą, która lubi przychodzić tutaj i szczegółowo opowiadać, co chcę, żeby moi zawodnicy robili na boisku albo rozkładać taktycznie czy piłkarsko, jakich sytuacji szukamy. Uważam, że w życiu we wszystkich aspektach bardzo ważne jest wychodzić z wielkim nastawieniem, zaangażowaniem, wysiłkiem. Talent moich piłkarzy jest oczywisty, on jest wspaniały. Są wśród wielu z najlepszych piłkarzy świata. Ale żeby wygrywać mecze, sam talent nam nie wystarcza. Czasami może tak, ale jeśli chcemy być regularni w naszych występach, potrzebujemy czegoś więcej niż talent.
[Chiringuito] Chciałbym wiedzieć, czy pana zdaniem wczorajsze skargi Barcelony dotyczące tej kontrowersyjnej sytuacji są uzasadnione? Chodzi o tę sporną akcję z udziałem Pubilla.
Cóż... Nie chcę wchodzić w tego typu oceny. Widzieliśmy, co wydarzyło się w ostatni weekend i co dzieje się nadal w wielu tygodniach. Więc moja opinia jest wyrobiona, jest taka i pozostanie taka sama, bo właśnie to wciąż widzę tydzień po tygodniu.
[OkDiario] Przy sytuacji w lidze i przy tym, co czeka was w przyszłą środę w Niemczech, czy najtrudniejsze dla pana jest zmotywowanie zawodników na jutrzejszy mecz? Czy to pana największa obawa?
Czy to moje największe zmartwienie to zmotywowanie ich?
Czy najtrudniejsze jest zmotywowanie ich na ten mecz.
Nie, nie. [śmiech] Myślę, że oni sami pierwsi chcą jutro zagrać, bardziej niż ja. Bardzo tego chcą, bo każdy piłkarz Realu Madryt chce zagrać już następnego dnia, kiedy ma mecz, którego nie udało się wygrać mimo bardzo dobrego występu i wielu okazji, a wynik nie był tym, którego szukaliśmy. To coś naturalnego i oni właśnie tego chcą. Rozmawiałem z wieloma z nich i wszyscy są gotowi, dostępni i mają ogromną ochotę, żeby nadszedł jutrzejszy mecz, żeby rozegrać wielkie spotkanie dla kibiców i przede wszystkim dla nas samych.
[Onda Cero] Po porażce z Mallorcą i zwycięstwie Barcelony dystans w La Lidze się zwiększył. To prawda, że po drodze jest jeszcze Klasyk, ale czy macie poczucie, że kolejna wpadka przy tak małym marginesie błędu w lidze mogłaby już właściwie oznaczać pożegnanie z walką o tytuł?
Jesteśmy świadomi, że każdy mecz jest dla nas bardzo ważny. Jeśli wcześniej mieliśmy mały margines błędu, to teraz mamy go jeszcze mniej. To, czego szukamy, to wygrywanie każdego spotkania. Dopóki będą szanse, będziemy walczyć. A jeśli pewnego dnia tych szans już nie będzie, nadal będziemy walczyć tak samo. To się nie zmienia. Wiemy, co reprezentujemy, jaki herb nosimy na piersi i jakie wymagania się z tym wiążą. I jesteśmy gotowi temu sprostać.
[AS] Chciałbym zapytać o trzy konkretne nazwiska: Mendy, Militão i Bellinghama. Czy jutro dostaną minuty? Czy wyjdą w pierwszym składzie, biorąc pod uwagę, że potrzebują rytmu meczowego z myślą o środowym spotkaniu?
Militão i Jude zagrają od początku, a Ferland na pewno będzie mógł dostać minuty.
[MARCA] Chciałem zapytać o Camavingę. Jest jeszcze jeden mecz przed Monachium. Nie wiem, czy ma pan poczucie, że to jeden z tych zawodników, którym trudniej było wskoczyć do, powiedzmy, projektu Arbeloi? I czy jest opcją, skoro Tchouaméni nie zagra? Czy mecz z Gironą może być próbą pod spotkanie, na Allianz?
Uważam, że Camavinga u mnie grał całkiem dużo. Powiedziałbym nawet, że więcej niż w pierwszym etapie sezonu. Wyszedł w pierwszym składzie w poprzedni weekend, jutro też zagra od początku. Dla mnie to bardzo ważny zawodnik, nie tylko dla mnie, ale dla całego klubu, dla Realu Madryt. Eduardo jest tu od wielu lat i wiele razy pokazał już, jakiej klasy jest piłkarzem. Myślę, że ma zaufanie wszystkich w klubie i oczywiście swojego trenera.
[El País] Pozostanę przy Camavindze. On sam powiedział dwa miesiące temu, że może dawać więcej i że wie, iż ma więcej futbolu do zaoferowania drużynie. Co pan o tym sądzi?
Myślę, że to świetny piłkarz i to, że ma takie odczucie, jest dobre, bo to znaczy, że dużo od siebie wymaga. Jasne, że każdy trener wymaga od zawodników innych rzeczy. Eduardo to chłopak, który ma uprzywilejowane warunki fizyczne, do tego bardzo dobrze operuje piłką, pokrywa ogromną przestrzeń, ma wielkie predyspozycje do dzisiejszego futbolu. Jestem zadowolony z poziomu, jaki daje. Zawsze staramy się poprawiać pewne rzeczy, żeby lepiej rozumiał, czego od niego chcemy na boisku. Jak mówiłem wcześniej, jestem przekonany, że będzie ważny nie tylko w tej końcówce sezonu i w tych wszystkich meczach, które przed nami, ale również w przyszłości.
[Radio Marca] Chciałem wrócić do tematu sędziowania. José [z La Sexty] zapytał pana o ten bilans sędziowski, a pan powiedział: „Wszyscy znacie moją opinię, czasami to nadal się dzieje”. Później zapytano pana o sytuację z Pubillem i powiedział pan: „Już widzieliśmy, co stało się w poprzedni weekend”. To nawiązanie do meczu Atlético z Barceloną i wyobrażam sobie, że do rewizji wejścia Gerarda Martína. Chciałem zapytać: czy nie ufa pan systemowi sędziowskiemu w Hiszpanii lub sędziom?
Nie chodzi o brak zaufania czy zaufanie, a o to, co oglądamy. Nam też to się przytrafiło... Powiedziałem to też po wtorkowym meczu w sprawie wejścia w Kyliana Mbappé, gdzie trudno zrozumieć brak czerwonej kartki za takie wejście. Cóż, takie rzeczy dalej się dzieją. Dzieją się nawet teraz z VAR-em, gdy wydawało się, że on miał rozwiązać wiele problemów. Cóż... W przypadku hiszpańskiego futbolu wciąż czekamy na wyjaśnienie i moim zdaniem musimy to rozwiązać. Nie chodzi tylko o Real Madryt. Jest mnóstwo wątpliwości przy tego typu decyzjach. Widzimy przykłady, że w jednym tygodniu to czerwone kartki, że w jednym tygodniu VAR interweniuje, a w drugim nie wchodzi... Te sprawy istnieją, a ja staram się skupiać na swojej pracy jako trener, wyciągając najlepsze rzeczy z zawodników. Obecnie skupiam się na meczu z Gironą, a potem oczywiście na tym z Bayernem Monachium.
[La Razón] Powiedział pan, że Militão jutro zagra od początku. Chciałbym, żeby wyjaśnił pan, co wnosi i jak zmienia drużynę obecność Militão w defensywie?
Myślę, że mówiłem to już ostatnio: kiedy Militão jest w dobrej formie, to na pewno jest najlepszym środkowym obrońcą na świecie ze względu na warunki, jakie ma. Fizycznie to zawodnik bardzo, bardzo, bardzo dominujący w pojedynkach jeden na jednego. Potrafi bronić ogromnej przestrzeni i otwartego boiska, co w Realu Madryt jest bardzo ważne. Ma bardzo mocną grę w powietrzu, pomaga nam też przy stałych fragmentach. To chłopak ze świetnym wyprowadzeniem piłki. Jest bardzo kompletny. Do tego dochodzi jego mentalność, charakter, które przekazuje zespołowi, głos dowodzenia... To moim zdaniem piłkarz absolutnie poza jakąkolwiek wątpliwością, a jego znaczenie dla grupy i dla mnie sprawia, że to przywilej móc posiadać takiego zawodnika.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się