Real Madryt – Girona: Przewidywane składy
Gdy na niebie będzie dobrze widoczny Syriusz, Irena musi wsypać do ogórkowej równo trzy szczypty soli, najlepiej święconej. Wtedy Donald Trump przez kolejnych 12 godzin nie może wypowiedzieć na głos słowa „Iran”. Jeśli natomiast to zrobi, natychmiast powinien splunąć przez lewe ramię. Kiedy warunki te zostaną spełnione, na koniec należy wypowiedzieć przed lustrem trzy razy hasło „Kapitan Planeta” i spuścić wodę w toalecie.
Wtedy mooooże się uda, ale wciąż nie musi. A, no i jeszcze jedno – w międzyczasie trzeba wygrać Klasyk w Barcelonie. Czy wszystkie te rzeczy mogą się wydarzyć? Mogą. Czy zaś się wydarzą? Nie wiemy, choć się domyślamy.
Mówienie o matematycznych szansach na mistrzostwo Realu Madryt nie jest może jeszcze aż tak nieuzasadnione, jak w przypadku zespołów strefy spadkowej polskiej ekstraklasy, które teoretycznie wciąż jeszcze mogą sięgnąć po tytuł. Tak czy inaczej, nie ma się co czarować – w naszym przypadku także musiałby się wydarzyć cud. Nawet jeśli mniejszej rangi niż w przypadku Bruk-Bet Termaliki Nieciecza, to jednak wciąż cud. Wiarę w niego należy natomiast pozostawić każdemu wedle uznania.
Trudno nie odnieść wrażenia, że gdyby nawet Real Madryt wygrał na Son Moix, to nasze obecne położenie po prostu nieco odwlekłoby się w czasie. W tym przypadku doskonale sprawdza się bowiem utarty frazes o tym, że mistrzostwo wygrywa się regularnością. Los Blancos w bieżącej kampanii są natomiast jej totalnym zaprzeczeniem. O losowości formy Królewskich pisaliśmy już przy kilku okazjach, więc nie będziemy się powtarzać. Każdy zresztą doskonale widzi, jak to wygląda. Problem w tym, że chyba nikt nie wie, jak to naprawić.
Być może jest to dość odważna i kontrowersyjna teza, ale czasami się zastanawiamy się, czy przypadkiem problem ten nie towarzyszy nam tak naprawdę od wielu lat, tylko w obecnej formie jest on bardziej widoczny. Raczej nie ma przecież przypadku w tym, że po raz ostatni dwa mistrzostwa z rzędu udało nam się zdobyć w 2008 roku. Tak samo jak może nie być przypadku w tym, że o wiele łatwiej wygrywało nam się w Lidze Mistrzów, gdzie w fazie pucharowej także przecież zdarzały nam się olbrzymie zaćmienia, ale niejednokrotnie dało się je zniwelować pojedynczymi wejściami na wyżyny. Dlatego też wcale nie przekreślalibyśmy Realu w rewanżu w Monachium, gdzie kiedyś drzewa miały już raz płonąć, ale to gracze Bayernu okazali się lasem.
Bez względu na to, gdzie należy szukać lekarstwa zarówno doraźnie, jak i na dłuższą metę, dziś z Gironą rozegramy mecz, którego z jednej strony nie nazwiemy już jednym z X finałów, z drugiej zaś jeszcze nie może być on określany mianem jednego z X sparingów pozostałych do końca. W zaistniałych okolicznościach pozostało nam tylko podgrzewać ligową rywalizację na tyle, na ile wciąż jest to możliwe. No bo co nam szkodzi?
A jeśli wkrótce okaże się, że do końca sezonu czeka nas już tylko nuda i odbijanie karty na zakładzie, to możemy się pocieszać chociaż tym, że za to latem będzie wyjątkowo ciekawie.
***
Mecz z Gironą rozpocznie się o 21:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale CANAL+ Sport 2 w serwisie CANAL+ Online.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się