REKLAMA
REKLAMA

Gnabry: Atmosfera na Bernabéu to szaleństwo, ale nie boimy się

Serge Gnabry udzielił wywiadu dla dziennika AS przed jutrzejszym meczem z Realem Madryt. Poniżej przedstawiamy zapis tej rozmowy z niemieckim atakującym Bayernu Monachium.

REKLAMA
REKLAMA
Gnabry: Atmosfera na Bernabéu to szaleństwo, ale nie boimy się
Serge Gnabry. (fot. as.com)

Jakie odczucia wzbudza w tobie jutrzejszy mecz z Realem Madryt?
To jasne, że niesamowite. Myślę, że to oczywiste, że to jest temat do rozmów w całym piłkarskim świecie. Wszyscy moi przyjaciele i rodzina nie przestają mówić o tym meczu, dlatego jestem tym mocno podekscytowany. I tak – nie mogę się już doczekać rozegrania dwóch meczów z Realem Madryt.

REKLAMA
REKLAMA

To prawdziwy klasyk europejskiego futbolu?
Są inne wielkie kluby, ale myślę, że w tym momencie można powiedzieć, że tak. Znajdujemy się w wielkiej formie. Oni również. Real Madryt pokonał Manchester City w zdecydowany sposób, a tego akurat nie do końca się spodziewałem. Graliśmy z nimi dwa sezony temu. Ostatecznie było to dla nas bardzo rozczarowujące. Myślę, że mieliśmy wówczas szansę na awans, ale odwrócili wynik meczu w ostatnich minutach. Chcemy wrócić i tym razem wygrać…

Real Madryt ma na Bernabéu tę szczególną mistykę…
Myślę, że już wiele razy to pokazywali. To nie jest przypadek, że są tak silni u siebie, na Bernabéu. Grałem tam i atmosfera jest niesamowita… Gra tam to prawdziwa przyjemność. Nawet wtedy, gdy jesteś w przeciwnej drużynie, ponieważ atmosfera to szaleństwo. Jest niesamowita. Na pewno musimy stanąć na wysokości mitu czy legendy, jakie stworzyli na tym stadionie i po prostu rozegrać nasz mecz. Spodziewam się najlepszego.

A ich zawodnicy? Mbappé i Vinícius są tam najmocniejsi?
Tak, bez wątpienia. Niewiele tu mogę więcej powiedzieć. Mają niesamowitych zawodników o wielkim talencie. Zwłaszcza w ataku, ale oczywiście również w defensywie. Na pewno wyróżnia się ich atak z Viníciusem i Mbappé. Ponadto Brahim Díaz grał ostatnio bardzo dobrze. Musimy uważać na to, aby nie pozwolić im robić swojego. Pokazać im, na co nas stać. I jako drużyna zespołowo zarządzić tym, co mają. Ale myślę też, że ważną częścią będzie to, aby po prostu rozegrać nasz mecz. Mamy swoje mocne strony. Teraz po prostu musimy je dalej pokazywać.

REKLAMA
REKLAMA

Podoba ci się Vinícius?
To wielki piłkarz. Może niektórzy go krytykują, ale spotykałem się już z nim kilka razy. To bardzo miły gość. Już wielokrotnie pokazywał, jak dobry jest. Dlatego mam do niego wielki szacunek.

To również wielki odnośnik do walki z rasizmem w Europie, zwłaszcza po tym, co wydarzyło się w Lizbonie w meczu z Benficą.
Nie było mnie tam, nie widziałem tego. Oczywiście mogę tu powiedzieć tyle, że gdy atakują cię na tle rasistowskim, to zawsze boli. I nie ma tutaj znaczenia, co wydarzyło się wcześniej. Dlatego mam nadzieję, że któregoś dnia to się skończy.

Jak wygląda twoje życie poza boiskiem, Serge? Co lubisz robić?
Lubię spędzać swój wolny czas z przyjaciółmi i rodziną. Robić to, co lubię. Czasami mam takie momenty, w których uczę się nowych rzeczy, jak gry na jakimś instrumencie. Na przykład na pianinie. Lub uczę się języków. To coś, co jest dla mnie interesujące. Lubię również modę. Lubię chodzić na zakupy. Z drugiej strony oczywiście wykonuję również dużo dodatkowej pracy fizycznej, z moim ciałem.

Lubisz Hiszpanię? Ponieważ wielu Niemców przyjeżdża tutaj na wakacje.
Nawet za bardzo lubię Hiszpanię. Jestem dobrym przyjacielem Davida Alaby i gdy przyjechałem do niego gdzieś w październiku i widziałem to słońce, to powiedziałem mu: „Przyjacielu, dokonałeś dobrego wyboru przyjeżdżając tutaj. Trafiłeś. Świeci słońce, leżysz bez koszulki w swoim ogrodzie". Więc tak, lubię Hiszpanię.

REKLAMA
REKLAMA

Jakie masz wspomnienia z meczów z Realem Madryt z przeszłości?
To zawsze bardzo ważny mecz. Pamiętam lata 2017 i 2018, gdy rozgrywali półfinały i inne. Myślę, że to były wielkie mecze. Niestety Real Madryt bardzo często przechodził dalej. Dwa sezony temu też mieliśmy swoje szanse do ostatniej minuty. To bardzo ważny mecz. A jako piłkarz marzysz o tym, aby w nim zagrać. Atmosfera jest wyjątkowa. Bardzo bym chciał odwrócić ostatnią tendencję, żeby Bayern mógł wygrać.

Jakieś szczególne wspomnienia konkretnych zawodników lub momentów rywalizacji z Realem Madryt?
Szczerze mówiąc, niewiele. Było dużo kontrowersji z sytuacji z Arjenem Robbenem, Arturo Vidalem, wokół czerwonych kartek… Ale jak już mówiłem, to zawsze są ważne mecze. Myślę, że również z pewnego powodu – że grają ze sobą dwa wielkie kluby, które mają wielkie historie.

A ty? Znajdujesz się obecnie w dobrym momencie.
Tak, można powiedzieć, że jestem w dobrej formie. Czuję się dobrze. Ostatnio dużo grałem. Ponadto w nieco innej roli, co teraz dobrze mi robi. Jestem zadowolony ze swoich występów, mam większą swobodę na boisku i mam nadzieję to utrzymać. Zwłaszcza na przestrzeni dwóch najbliższych miesięcy, które będą kluczowe dla końcówki sezonu.

REKLAMA
REKLAMA

Macie wielki atak z tobą, Luisem Díazem, Olise i Kane'em.
Tak, bez wątpienia. Myślę, że wszyscy mamy świetne liczby w ataku. Uważam, że nie są one daleko od tych najlepszych. Ogólnie Bayern zawsze jest postrzegany bardziej przez pryzmat zespołu niż swoich indywidualności. Jeśli mierzylibyśmy Kane'a tylko poprzez jego liczby, Olise i Luis Díaz również powinni być traktowani jak wielkie gwiazdy. Ale ponownie powiem, że w Bayernie najważniejsza jest drużyna. Jeśli na boisku damy z siebie wszystko, to nasz atak jest równie niebezpieczny jak ten Realu Madryt. Możliwe, że w tym momencie nawet jeden z najlepszych na świecie. Dlatego nie boimy się. Jedziemy tam z pewnością siebie i chcemy coś udowodnić.

Historycznie mentalność Bayernu jest jak skała – Oliver Kahn, Effenberg, Ballack… Bardzo konkurencyjni zawodnicy.
Tak. Myślę, że ten czynnik jest tutaj bardzo ważny. Mentalność klubu, hasło „mia san mia", to, że zawsze chcemy wygrywać te najważniejsze mecze. Teraz mamy Kimmicha, mamy Neuera, mamy Kane'a. Zawodnicy z taką wielką mentalnością są dla nas tym dodatkowym impulsem. To przyjemność znajdować się w tej atmosferze i nikogo się nie obawiamy. Jak do tej pory rozgrywamy bardzo dobry sezon, a to również dodaje nam pewności siebie.

REKLAMA
REKLAMA

Zaczynałeś w Stuttgarcie, później musiałeś wyjechać do Anglii… Jak to wszystko wyglądało?
Byłem dosyć młody. Miałem 16 lat, gdy wyjechałem do Anglii, do Arsenalu. Czułem wtedy, że prawdopodobnie miałbym więcej szans właśnie w klubie angielskim niż niemieckim. Na przestrzeni lat to się jednak zmieniło. Spójrz na Lenny'ego Karla, który w wieku 17 lat gra w Bayernie… Ale dla mnie to było wówczas wielkie doświadczenie. Opuszczając dom, szybciej dojrzałem. Było mi świetnie w Arsenalu. To był wielki rozwój przy wielkim trenerze.

Arsène Wenger.
Tak, Wenger. To było wielkie doświadczenie. Niestety z powodu kontuzji miałem mały dołek. To był cenny etap i było mi tam dobrze.

Wróciłeś do Bundesligi, do Bremy, a już rok później byłeś w Bayernie. Szczyt dla niemieckiego piłkarza?
Tak, myślę, że wszyscy w Niemczech dobrze to wiedzą. Bayern zawsze był tym największym klubem dla każdego dziecka. Również na poziomie międzynarodowym. Myślę, że czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak się nas obawiają w Europie lub jak się o nas mówi. To prawdopodobnie coś typowego dla Niemców – jesteśmy bardzo spokojni. Ale to bez wątpienia wielki klub z wielką historią w Europie.

Spotkałeś się z Hansim Flickiem, który jest teraz ważnym trenerem dla Barcelony. Tak samo jak był nim w Bayernie.
On pomógł nam wtedy w tym, aby rozegrać jeden z najlepszych sezonów w historii futbolu. To był naprawdę genialny czas, zwłaszcza przy tych wszystkich okolicznościach wokół koronawirusa. Przy wszystkim tym, co działo się poza boiskiem, osiągnęliśmy sukcesy. To była również swojego rodzaju nowa era dla futbolu, dla Bayernu. Teraz wykonuje wielką pracę w Barcelonie. Wygląda na szczęśliwego. Ma dużo słońca, co zawsze jest dobre. Życzę mu wszystkiego, co najlepsze.

REKLAMA
REKLAMA

Twój obecny trener, Kompany, jest dużym zaskoczeniem?
Wykonuje wielką pracę. Gdy byłem w Arsenalu, to kilka razy grałem przeciwko niemu. To bardzo młody trener. Przyszedł z Burnley i myślę, że w tamtym momencie niewiele osób rozpatrywałoby go pod kątem trenowania Bayernu. Ale pokazał, na co go stać. Pokazał jakość swojego stylu piłkarskiego i stylu trenowania. Przejął naszą drużynę w bardzo pozytywny sposób, wdrażając swój styl, swój sposób trenowania, swoją osobowość… My, zawodnicy dużo z tego czerpiemy. Wielu lepiej wykorzystuje swój potencjał pod jego skrzydłami. Jest bardzo wymagający. To dobre dla całego klubu.

A Harry Kane? On jest niczym dziesiątka grająca jako dziewiątka…
Jest niesamowitym goleadorem, ale jednocześnie może grać dosłownie na każdej pozycji w pomocy. Jak na typową dziewiątkę ma duże umiejętności techniczne i wielkie rozumienie gry. Może wykonać to kluczowe podanie, które może zrobić różnicę i popchnąć drużynę do przodu. Może zanotować asystę. W tym sezonie wykonał kolejny krok naprzód. Rozgrywa niesamowity rok.

Po zakończeniu sezonu przychodzi czas na mundial. Jakie masz odczucia? Ponieważ Niemcy to zawsze Niemcy…
W ostatnich turniejach nie zachodziliśmy daleko, dlatego musimy iść krok po kroku. W ostatnich sześciu czy siedmiu miesiącach mocno się poprawiliśmy jako reprezentacja. Jesteśmy stabilniejsi. A nasze ostatnie mecze również były dobre. Do mundialu możemy podchodzić z pozytywną mentalnością. Nie powiedziałbym, że jesteśmy faworytami. Oczywiście historia pokazuje, że na turniejach Niemcy to zawsze Niemcy, ale jesteśmy na dobrej drodze.

REKLAMA
REKLAMA

W grupie macie Wybrzeże Kości Słoniowej. To będzie dla ciebie szczególny mecz, ponieważ tam urodził się twój ojciec.
Tak, to prawda. Będzie szczególny. Mamy również Jonathana Taha, który pół na pół jest właśnie stamtąd. Coś jak ja. Dlatego dla nas to będzie coś szczególnego. Wszyscy w rodzinie są tym podekscytowani. Dla mnie gra z krajem, w którym urodził się mój ojciec, jest czymś szczególnym i nie mogę się już doczekać tego meczu. Ponadto to będzie dla mnie pierwszy raz, gdy z nimi zagram i liczę na dobry mecz.

Co sądzisz o reprezentacji Hiszpanii?
Bez wątpienia jeden z faworytów. Po ostatnim EURO, ze względu na to, jak graja, ponieważ mają obecnie sześć, siedem czy osiem lat prezentowania dobrego stylu i dobrego systemu. Są przyzwyczajeni do wspólnej gry, prezentując swój własny styl i oczywiście mają przy tym niesamowitych zawodników. Dlatego bez wątpienia patrzyłbym na nich jak na jednych z faworytów razem z Francją, Anglią i Argentyną.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA