Wielki Tydzień – świetny czas na turnieje dla najmmniejszych jak Santa Ponça Cup, którego byłeś ambasadorem.
Byłem ambasadorem rok temu, a teraz udział w nim bierze mój syn. Przychodzi mi przeżywać to z dużo bliższej odległości. Dzieciaki cieszą się tym jak nikt inny, ponieważ to dla nich wyjątkowe doświadczenie. Ja przeżywałem to aż do momentu, w którym wyjechałem do Barcelony w wieku 14 czy 15 lat. To wyjątkowe doświadczenie, którym cieszą się i dzieci, i rodzice. Coś bardzo fajnego.
Ty z kolei jesteś w trakcie „Białego Tygodnia".
Miejmy nadzieję, że nie będzie on biały, ale czerwono-czarny. To szczególny i piękny mecz. Jeden z tych, na które wszyscy czekają, również prasa. I podchodzimy do niego ze świadomością, że przed nami niewiele meczów, w których wszystko się rozstrzygnie. Przed nami nie ma już konkretnych rywali czy herbów. Tylko finały, które musimy rozegrać. Ten pierwszy w sobotę.
Czy to właśnie czas po przerwie na reprezentacje to najlepszy moment na podjęcie rywalizacji z Realem Madryt?
Nie ma znaczenia, ponieważ to zawodnicy, którzy i tak cały czas grają co trzy dni… Wracają i czują się dobrze, ponieważ są do tego przyzwyczajeni. Ale trzeba też być realistami, a rzeczywistość mówi ci, że te drużyny zazwyczaj tracą więcej punktów po przerwach na reprezentacje, pomiędzy meczami Ligi Mistrzów. My mierzymy się z nimi akurat pośrodku tego wszystkiego, ale to nie jest też jakiś mocny argument za tym, aby mówić, że jesteśmy faworytami. Nic z tych rzeczy. Ale tak, dzięki temu wszystkiemu rośnie szansa na to, aby zadać im cios.
W pierwszej rundzie potrafiliście nawiązać rywalizację.
To prawda. To był mecz, w którym zasługiwaliśmy nawet na więcej. Pamiętam jak Carreras wybił z linii bramkowej strzał Samu, Huijsen również. Było kilka okazji na wyrównanie, ale jasnym też jest, że z drugiej strony Real Madryt równie dobrze mógłby powiedzieć, że miał ich siedem. Ale to normalne – oni w trakcie meczu stwarzają sobie po siedem, dziesięć czy piętnaście okazji. Musimy po prostu liczyć na to, że nie będą mieć tego szczęścia pod bramką, a my przy każdy okazji musimy wykazywać się skutecznością.
Postać Mbappé w Realu Madryt.
Ja ściągnąłbym z boiska pozostałych dziesięciu zawodników, aby tylko wpuścić Mbappé. Ale bazując na tym, nigdy ci nie powiem, że Real Madryt gra z Kylianem lepiej lub gorzej. Dla mnie on zawsze powinien być w jedenastce. To wokół niego wszystko bym budował. Ale ogólnie wszyscy tam mają niesamowitą jakość. Rozmawiamy o jednych z najlepszych na świecie na każdej pozycji. Ale jeśli zaczniemy się skupiać nad tym, jak dobrzy są, to zaraz nie będzie sensu wychodzić na boisko, ponieważ od razu poczujemy się pokonani.
Czasami wydaje się, że Real Madryt gra lepiej bez Kyliana.
Trzeba odpowiednio połączyć wszystkie elementy, ponieważ czasami to nie ogranicza się do tego, aby zdjąć jednego i wpuścić drugiego. Zawsze się mówiło, że dobry trener Realu Madryt to dobry zarządca. I można to powiedzieć prawie o wszystkich drużynach i wszystkich kategoriach, ponieważ zarządzanie szatnią jest bardzo ważne. Zwłaszcza na takim poziomie. Dlatego myślę, że postać Arbeloi dobrze się w to wszystko wpasowała – on sprawia, że zawodnicy czują się szczęśliwi, swobodnie i po prostu jest im dobrze. Dlatego tak się poprawili na poziomie defensywnym.
Przyjście Demichelisa odstawiło cię nieco na ławkę.
Chyba już od dziesięciu lat nie miałem sytuacji, w której trzy mecze z rzędu siadałem na ławce. Gdyby doszło do tego jeszcze kilka lat temu, to pewnie miałbym teraz w głowie to, aby stąd odejść, ponieważ nie wytrzymywałbym bez gry. Ale teraz jesteśmy w tak ważnej drużynowej sytuacji, myśląc przede wszystkim o utrzymaniu, że ego każdego zawodnika schodzi na drugi plan. W pierwszym tygodniu trener był nieco zdystansowany, ponieważ miał wiele rzeczy do zrobienia, ale od tamtej pory jest już dużo bliżej nas. Nie mogę narzekać. On ostatecznie podejmuje decyzje dla dobra Mallorki i jeśli jego zdaniem teraz jestem po to, aby pomagać pod innym kątem lub jako zawodnik wchodzący na ostatnie minuty, to pozostaje mi to zaakceptować. Nie jest to ani łatwe, ani miłe, ale teraz Mallorca potrzebuje tego, abyśmy byli zjednoczeni.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się