– Taka porażka jest dosyć frustrująca. Od połowy drugiej kwarty prawie do końca znajdowaliśmy się na prowadzeniu po pokonaniu trudniejszego momentu. Skuteczność rzutów była prawie identyczna, ale lepiej zbieraliśmy, mieliśmy więcej odbiorów, mniej strat, więcej asyst, więcej bloków, 20 punktów więcej wskaźnika efektywności gry i przegraliśmy. Dlaczego? Ponieważ ostatnie posiadania w ofensywie i defensywie nie były dobrze rozegrane. Popełnialiśmy błędy, mając 7 punktów przewagi i posiadanie na dwie minuty przed końcem. Popełnialiśmy błędy, których dało się uniknąć. W końcówce nie pierwszy raz nam się przytrafia coś takiego i muszę się nad tym zastanowić. Musimy sprawdzić, co musimy poprawić. Może bardziej naciskać przy rzutach za trzy punkty, mimo że wydaje się, że nie są oddawane z całkiem wygodnych pozycji. Poza tym musimy sprawdzić, czy możemy poprawić skuteczność ostatnich ataków albo unikać faulowania praktycznie na sam koniec meczu, tracąc dwa punkty z linii rzutów osobistych i praktycznie nie mogąc na nie odpowiedzieć. Nie możemy sobie pozwalać na błędy w koncentracji.
– Powtórzę, mecz był dobrze prowadzony przez Baskonię. Nie chcę odbierać zasług ich wysiłkowi, skuteczności i całemu zespołowi, ale szczerze mówiąc, dziś jestem dość wkurzony tym, że mieliśmy +7 na półtorej minuty przed końcem i nie potrafiliśmy zamknąć spotkania. To mnie bardzo irytuje, ale trzeba podnieść głowę i patrzeć na kolejny mecz.
– Zasługa za to, że się nie poddaliśmy, jest bezdyskusyjna, ale nie uważam, żeby to było coś specyficznego akurat w meczu z Baskonia. To już zdarzyło nam się dwa albo trzy razy. Możesz przygotować się do meczu, możesz być w nim, możesz go kontrolować, możesz wejść w końcówkę z dobrze ułożonym wynikiem, ale trzeba jeszcze umieć go zamknąć. A w trzech czy czterech takich sytuacjach, nie mówię, że wygralibyśmy wszystkie, bylibyśmy teraz na samym szczycie tabeli. Nie potrafiliśmy tego zrobić, to nasza wina. Zobaczymy, czy następnym razem będziemy w stanie rozegrać końcówkę na wyższym poziomie koncentracji, uwagi, twardości i kontroli w obronie.
– Chcę widzieć drużynę, którą oglądam w każdym meczu, ale z lepszą umiejętnością rozgrywania końcówek. Forma i miejsce w tabeli są, jakość koszykówki też jest. Ale wciąż brakuje tej dbałości o detale, tej koncentracji na małych rzeczach, która powinna być na odpowiednim poziomie.
– Spodziewałem się, że mecz będzie toczony w szybkim tempie, ale pojawił się też problem z faulami. Widziałem, że tempo będzie bardzo, bardzo wysokie i ostatecznie oba zespoły dotarły do końcówki zbliżone wynikiem. Myślę, że Usman Garuba wykonał bardzo dobrą pracę, nasze najlepsze momenty w obronie były wtedy, gdy był na parkiecie, a w drugiej połowie lepiej radził sobie przy zmianach krycia. Meczów nie wygrywa się w drugiej ani trzeciej kwarcie, tylko na końcu i wtedy musisz mieć na boisku odpowiednich zawodników, nie mówię, że świeżych, ale przynajmniej nie przemęczonych i bez problemów z faulami. I my byliśmy w tym miejscu, w którym powinniśmy być, ale nie potrafiliśmy zrobić tego ostatniego sprintu.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się