Enzo Fernández w tym tygodniu dwukrotnie w dwóch różnych wywiadach wypowiedział się o swojej chęci do zamieszkanie w Madrycie. Źródła z Anglii i jego ojczyzny podkreślają, że 25-latek marzy o transferze do Realu Madryt, chociaż na dzisiaj nie ma informacji, by Królewscy w ogóle rozważali taką operację. Do tych wypowiedzi doszła oficjalna informacja klubu, że w sezonie 2024/25 zaliczył stratę finansową w wysokości 262 milionów funtów, co otwiera spekulacje, że będzie potrzebować sporych wpływów z transferów, nawet jeśli działacze zapewniają, że wypełniają wymogi angielskiego Finansowego Fair Play.
Alex Crook z talkSPORT stwierdził, że Enzo może być piłkarzem, który jako pierwszy wyrazi chęć odejścia i stworzy efekt domina u innych zawodników z powodu niepewności co do projektu amerykańskich właścicieli klubu. Dziennikarz podkreślił, że Argentyńczyk ma odczuwać, że plany The Blues nie odpowiadają jego osobistym ambicjom i stąd mógł rozpocząć prace nad odejściem.
The Telegraph opublikował za to informacje, że Enzo, który w wielu ostatnich meczach pełnił rolę kapitana, nie staje na wysokości zadania jako lider drużyny, a przynajmniej takie negatywne zdanie mają o nim koledzy. Pomocnik miał próbować motywować kolegów po porażkach z PSG, Newcastle czy Evertonem, ale też publicznie krytykował ich w trakcie spotkań. Ani efektu nie przyniosły jego przemowy motywacyjne, ani nie zyskał przychylności drużyny przy swoich wybuchach złości. Do tego potrafił też skrytykować kolegę (bramkarza Filipa Jörgensena) za jego błąd w wywiadzie pomeczowym.
Z kolegi The Guardian potwierdza, że Enzo jest wyraźnie sfrustrowany rozwojem sytuacji w Chelsea, ale jej działacze zachowują spokój i odsyłają do jego umowy obowiązującej do 2032 roku. Ta gazeta podkreśla, że spekuluje się, iż w całej tej publicznej gierce być może chodzi raczej o nowy kontrakt z wyższą pensją podstawową, bo pomocnik może znajdować się w czołówce zarabiających w Premier League, ale tylko po spełnieniu szeregu zmiennych. Klub ma odpowiadać, że nie boi się potencjalnego odejścia Argentyńczyka, a jeśli do tego dojdzie, to za odpowiednie pieniądze, przy czym z Hiszpanii mają docierać głosy, że Real nie zapłaci za Fernándeza 100 milionów funtów. Z drugiej strony, z niewolnika nie ma pracownika, a tym bardziej takiego niezadowolonego ani z drużyny, ani z wizji przyszłości.
Daily Mail wskazuje, że Chelsea ma poczucie, że wiele razy chroniła Enzo, w tym po jego obraźliwych przyśpiewkach przeciwko Francji i Kylianowi Mbappé w 2024 roku, ale jego obecne zachowanie jest mocno rozczarowujące i po powrocie z kadry trener Liam Rosenior powinien zastanowić się, czy nie odebrać mu roli wicekapitana (za kontuzjowanym Reece'em Jamesem). Szkoleniowiec stanął w obronie pomocnika już dwa tygodnie temu, gdy ten stwierdził, że nie wie, gdzie zagra w kolejnym sezonie. Wtedy 25-latek tłumaczył szkoleniowcowi, że można było go źle zrozumieć, bo wypowiadał się po angielsku. Teraz słowa o Madrycie wypowiadał po hiszpańsku, więc z tego argumentu już nie skorzysta. Także to źródło potwierdza, że Enzo jest rozczarowany tym, co dzieje się w Chelsea, przy czym tu też podkreśla się, że niewykluczone, iż chodzi po prostu o nową umowę, bo od jego przyjścia wszyscy inni liderzy otrzymywali podwyżki, a on pozostaje ze swoim pierwotnym porozumieniem.
Podsumowanie tego przekazu jest takie, że to dopiero początek ruchów i należy spodziewać się kolejnych rozdziałów tej historii.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.