W Realu Madryt zdarzają się konflikty, które czasem nie wychodzą poza szatnię. Wewnętrzne spięcia między piłkarzami, między kolegami z drużyny, między departamentami… Coś, co dzieje się w każdym klubie czy firmie. „To normalne”, powtarzają w Valdebebas. Jednak w biurach ośrodka treningowego Królewskich toczyła się jedna z tych cichych wojen, które ostatecznie wybuchają: w tym przypadku wojna w sztabie medycznym, podaje madryckie El Mundo. Błąd w początkowej diagnozie urazu kolana Kyliana Mbappé w grudniu został symbolem tego konfliktu.
Aby zrozumieć tę wojnę, trzeba najpierw poznać jej głównych bohaterów. Najważniejszym nazwiskiem jest Niko Mihić, chorwacki lekarz, który trafił do Realu latem 2017 roku z bezpośredniej rekomendacji prezesa Florentino Péreza. Jego przybycie do Valdebebas zbiegło się z odejściem doktora Jesúsa Olmo, który zakończył współpracę z pierwszą drużyną po kilku nieporozumieniach z Sergio Ramosem i Cristiano Ronaldo, co przypomina, że relacje między piłkarzami, zwłaszcza gwiazdami, a lekarzami nie zawsze są idealne. Prawie dziesięć lat później, mimo innych bohaterów, rzeczywistość niewiele się zmieniła.
Mihić był szefem służb medycznych od 2017 do listopada 2023 roku, kiedy został odsunięty po kilku przypadkach, które wywołały poruszenie w ośrodku treningowym i osłabiły jego pozycję. Najpierw były to różnice zdań z Karimem Benzemą w czasie kilku miesięcy, gdy napastnik zmagał się z kolejnymi urazami mięśniowymi, a później przede wszystkim sposób leczenia kontuzji kolana Ardy Gülera, sprowadzonego latem, którego staw kolanowy sprawiał mu problemy na początku pobytu w Valdebebas, ale nie zajęto się w tym w odpowiedni sposób. Od 2021 roku u boku Mihicia pracował Felipe Segura, były szef sztabu medycznego Granady, który przejął najwyższą odpowiedzialność, gdy Mihić został odsunięty w 2023 roku.
W ciągu tych dwóch lat nieobecności Mihicia, choć nadal pełnił rolę klubowego doradcy, Real wciąż zmagał się z plagą kontuzji - zarówno mięśniowych, jak i stawowych - co tylko zwiększyło poziom nieufności między szatnią a lekarzami oraz także między różnymi osobami towarzyszącymi piłkarzom na co dzień: to znaczy ich lekarzami, trenerami przygotowania fizycznego, specjalistami od powrotów po kontuzjach, fizjoterapeutami, pracownikami Sanitasu czy osobistymi trenerami zawodników… Przy tylu urazach odpowiedzialność przerzucano z jednego gabinetu do drugiego i z jednej osoby na drugą
Piłkarze to osoby, które otaczają się wyłącznie ludźmi, do których mają pełne zaufanie. Oni też mają w klubie takich „swoich” pracowników. El Mundo podkreśla, że dzieje się to w każdym klubie i tworzy się wtedy sytuacja, która z czasem budzi zazdrość u tych, którzy nie osiągają takiej bliskości - chodzi tu między innymi o więź rodzącą się między zawodnikami a szczególnie fizjoterapeutami czy trenerami od przygotowania. Wtedy to napięcie prowadzi do rozbieżności w ocenie sytuacji. Trenerzy przygotowania fizycznego, często zaprzyjaźnieni z piłkarzami, oraz lekarze nie zawsze są zgodni co do obciążeń treningowych, terminów czy protokołów powrotu na boisko.
To wszystko doprowadza nas do Mbappé oraz grudnia. Błąd w diagnozie po pierwszym rezonansie, polegający na pomyleniu obrazu lewego kolana z prawym, wywołał spore poruszenie wewnątrz Valdebebas. Teraz napięcie nieco opadło po tym, jak sam piłkarz powiedział, że „to nieprawda”, chociaż klub tego nie zdementował.
Nie było fali zwolnień, ale powrót Mihicia na początku stycznia zbiegł się z odejściem przynajmniej jednego pracownika działu medycznego, twierdzi El Mundo. Powrót Chorwata nie został dobrze przyjęty w niektórych częściach sztabu medycznego. Felipe Segura, który zastąpił Mihicia w 2023 roku i był szefem medycznym, gdy popełniono błąd, nadal odpowiada za opiekę medyczną pierwszej drużyny, ale to Mihić działa teraz jako szef na najwyższym szczeblu.
To właśnie Mihić skontaktował się z francuskim lekarzem Bertrandem Sonnery-Cottetem, by zapytać, czy mógłby przyjąć Mbappé, ponieważ Francuz po niemal dwóch miesiącach gry z bólem był zdesperowany i rozgniewany po tym, jak wcześniej w grudniu rozegrał trzy mecze, nie wiedząc, jaki dokładnie ma uraz, oraz po tym, jak w styczniu forsował się na wyraźną prośbę klubu w samym środku kryzysu wyników, jaki przeżywał zespół po odejściu Xabiego Alonso. „Czułem frustrację”, przyznał w poniedziałek napastnik w wypowiedzi, która zbiegła się z informacją o błędzie w diagnozie.
Ta wiadomość o diagnozie nie tego kolana naruszyła wizerunek Segury, który był szefem do czasu powrotu Mihicia, a także samego Realu Madryt, ale klub zachowuje milczenie, czekając, aż burza przejdzie sama.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się