Zacznijmy od piłki. Wygląda na to, że przyjeżdżasz na kadrę w najlepszym momencie, by zająć miejsce na prawej obronie, które wydawało się tu trochę nieobsadzone.
Ja nie uważałem, że było nieobsadzone. Czuję się bardzo dobrze, jestem w bardzo dobrym momencie zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Przyjazd na kadrę to przyjemność, a do tego dochodzi realizacja celów.
Jaki jest twój sekret, że jesteś w tak dobrej formie?
Nie ma w tym nic ukrytego. To po prostu dużo pracy i wszystkie rzeczy, które robię, a które wszyscy znają. To mi służy. Bardzo ważne jest też to, żeby być szczęśliwym poza futbolem, bo to pozwala być spokojnym i skupionym na swoich sprawach.
W niedzielę był karny po faulu Carvajala?
A ty jak uważasz?
Że tak.
Ja też tak uważam. Jesteś w polu karnym, nawet jeśli już oddałeś strzał, a ktoś wpada tak spóźniony i z taką agresją, to jest karny. Ostatecznie w środku pola, gdyby wydarzyło się coś takiego i zawodnik leżący na murawie cię staranował, byłby ewidentny faul i żółta kartka.
Podobno byłeś po tym trochę zamroczony.
Źle upadłem, uderzyłem głową o ziemię i to właśnie mnie zamroczyło.
Teraz przed wami dwa sparingi, z Serbią i Egiptem. Jak do nich podchodzisz?
Spotykamy się bardzo rzadko. Cztery razy w roku, więc trzeba to maksymalnie wykorzystać. To dziesięć dni ważnych meczów, żeby dalej się poprawiać i lepiej się poznawać.
A potem czeka was trudny dwumecz w Lidze Mistrzów z Barceloną, prawda?
Tak, będzie trudno. Do tego dochodzi też mecz ligowy. Trzy spotkania z wielkim rywalem, a sam dwumecz zapowiada się bardzo ciekawie. To ćwierćfinał Ligi Mistrzów, a po Pucharze Króla znamy się już całkiem dobrze.
Myślisz, że piłkarze Barcelony wyjdą z chęcią rewanżu?
Na pewno będą chcieli się zrewanżować, ale już w pucharowym dwumeczu byli bardzo wymagającym rywalem i wszystko rozstrzygnęło się minimalną różnicą. Obie drużyny bardzo utrudnią sobie życie.
Kluczowym zawodnikiem Barcelony, którego trzeba zatrzymać, jest Lamine Yamal?
Tak, to świetny piłkarz, spisuje się bardzo dobrze, ale obok niego są jeszcze Raphinha, Pedri… Barcelona ma znakomity zespół i nie można skupiać się tylko na Yamalu. Mają wielu piłkarzy, którzy robią różnicę, więc trzeba uważać na wszystkich.
Od czego będzie zależał ten dwumecz?
Od tego, żeby rozegrać bardzo dobry mecz najpierw u nich i sprawić, żeby przed rewanżem wszystko było otwarte. Na Metropolitano jesteśmy mocni. Trzeba zagrać dwa wielkie mecze, żeby awansować.
Do tego dochodzi jeszcze zamieszanie wokół Juliána Álvareza i tego, czy Barcelona go chce, czy nie. Jak radzicie sobie z tym szumem?
Świetnie. Ja nie jestem Juliánem, a to jest coś, co powstaje na zewnątrz. Nie sądzę, żeby wpływało to ani na mnie, ani na zespół.
Widzicie, że on jest skupiony?
Tak, widzimy, że jest szczęśliwy, że ma chęci. Kiedy strzela gole, widać, że chce robić wszystko dobrze. To temat, który powstał bardziej na zewnątrz niż w szatni, bo tam w ogóle tego nie czuję.
Mówiłeś, że jesteś szczęśliwy poza boiskiem. Nie męczy cię już, że ciągle pytamy o twoje rutyny?
Nie męczy, ale ludzie już to wiedzą. Nie chcę być nudny i w kółko powtarzać tego samego. Ludzie wiedzą, jaki styl życia prowadzę poza futbolem i nie sądzę, żeby trzeba było dalej się z tego tłumaczyć.
Czujesz się trochę jak ktoś nietypowy?
Nie, wręcz przeciwnie, dla mnie to inni są dziwni. Jestem normalnym gościem, robię rzeczy, które dziś nie są zbyt powszechne, ale same w sobie są bardzo normalne. Rozumiem, że we współczesnym społeczeństwie trudno jest prowadzić taki styl życia jak ja, ale to właśnie tak powinno wyglądać i tak żyliśmy przez wiele lat, zanim doszliśmy do tego, jak wygląda życie teraz.
Gdzie się tego nauczyłeś?
Od ludzi, którym naprawdę zależy na naszym zdrowiu i którzy badają rzeczy wykraczające poza to, czego uczy się dzisiaj. Nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli ktoś dobrze ci to wyjaśni, wszystko ma sens. Bardziej sensowne jest życie w sposób naturalny niż sztuczny, a właśnie w taki sztuczny sposób dziś żyjemy.
Podoba ci się, że jesteś dla innych pewnym wzorem?
Podoba mi się to, że mogę być kimś, kto pomoże niektórym ludziom, żeby nie wierzyli we wszystko bez zastanowienia i sami sprawdzali, co im służy. To, co robię, jest najbardziej naturalne na świecie. Jesteśmy naturalnymi istotami i żyjemy w naturalnym świecie. Dzisiejsze życie prowadzi nas w stronę sztuczności, a to nie jest ani właściwe, ani zdrowe.
Co dla ciebie jest sztuczne?
Na przykład to światło, którym mi tu świecicie w twarz (wskazuje reflektor – dop.).
Przeszkadza ci to?
Nie, zakładam okulary i po sprawie (ma żółte szkła – dop.). To jednak nie jest naturalne, nie jest dobre ani dla mnie, ani dla ciebie, nie jest zdrowe. Przez chwilę w ciągu dnia nic się nie stanie, ale żyć tak przez całe życie, no nie.
A okulary z czerwonymi szkłami?
Są na noc.
Co ci przeszkadza w nocy?
To, że światło ma bardzo wysoki pik i imituje środek dnia. Jeśli takie światło dociera do ciebie o północy, twoje ciało i mózg nie rozumieją zegarka ani twoich intencji, że zaraz idziesz spać. Nie, nie. Ciału jest wszystko jedno, ono rozumie tylko światło. Myśli, że jest południe, choć tak naprawdę powinieneś już iść spać.
Nie boisz się o skórę przy tak dużej ekspozycji na bezpośrednie promienie słoneczne?
Jeśli masz właściwą relację ze słońcem, to nie. Problem pojawia się wtedy, gdy przez cały rok nie widzisz słońca, a potem przyjeżdżasz w sierpniu i leżysz siedem godzin na plaży. Czy to wina słońca, które przez cały rok jest tam na górze? To tak, jakbyś nie trenował przez cały rok, a w sierpniu zrobił przysiady z dwustu kilogramami i rozwalił sobie kolana. Czy to wina ćwiczeń, czy twoja, bo przez cały rok nic nie robiłeś? Ze słońcem jest tak samo.
Jeśli chodzi o dietę, mówi się, że to dieta paleolityczna. Tak jest?
To etykietka, którą mi przypięto, ale wszystko jest dużo prostsze. Dieta nie jest najważniejszą częścią zdrowia, wcześniej jest wiele innych rzeczy. Oczywiście wszyscy wiemy, jak jeść. Jeśli jesz dziesięć pączków dziennie… Wszyscy wiemy, co to znaczy zbilansowany posiłek. Nie trzeba iść w moją skrajność, wystarczy odżywiać się rozsądnie, a przy innych fundamentalnych rzeczach dieta schodzi na dalszy plan.
Stosujesz post przerywany?
Robię nocny post.
Co to znaczy?
Nie jem w nocy. Ostatni posiłek jem przed zachodem słońca.
Nie jesteś głodny o północy?
Nie, jeśli masz to dobrze uregulowane. Jeśli żyjesz chaotycznie, to jasne, że o północy dopadnie cię głód.
To wszystko brzmi trochę jak paranoja…
Nigdy wcześniej nie mieliśmy takich świateł. Człowiek zawsze żył w rytmie światła słonecznego i ciemności. To my wydłużamy sobie dzień. To, co robię, jest normalne. Problem w tym, że poszliśmy w stronę świata, który nie jest naturalny. Skoro tak rozumiem biologię i człowieka, to właśnie tak żyję. Nie wydaje mi się normalne, że o północy ludzie wciąż są pobudzeni i aktywni.
A co z tym dymem z samolotów?
To już inna historia. Potrzebowalibyśmy pół godziny, żeby o tym porozmawiać.
Ale uważasz, że to wpływa na ekosystem?
Patrzyłeś dziś w niebo?
Nie, przyjechałem pociągiem.
Właśnie o to chodzi, że nawet tego nie zauważamy. Jeśli jesteś na zewnątrz i obserwujesz niebo, zrozumiesz. Zachęcam cię, żebyś się przyjrzał. Jeśli nie obserwujemy i nie zatrzymujemy się, żeby pomyśleć, to różne rzeczy po prostu nam się dzieją…
Może po prostu nie chcemy sobie komplikować życia…
Dokładnie. I doskonale to rozumiem. Najwygodniej jest iść przez życie i nad niczym się nie zastanawiać. Rozumiem to doskonale.
Dobrze, że pojawia się ktoś taki jak ty i próbuje nam to uświadomić.
Nie chodzi nawet o uświadamianie, tylko o to, żeby obserwować rzeczy i się zatrzymać, mieć własne zdanie, nie wierzyć bezrefleksyjnie w to, co ci mówią. Trzeba szukać, pytać i przede wszystkim obserwować. Kiedy obserwujesz, kiedy zwracasz uwagę, czy jakiś posiłek ci służył, sprawdzasz, jak działa na ciebie czerwone światło, jak wpływa na ciebie wcześniejsze jedzenie, siedzenie na słońcu na trawie…
Na koniec temat twojego kontraktu. Umowa z Atlético Madryt obowiązuje do 2027 roku. W jakiej jesteś sytuacji?
Jest dla mnie jasne, że chcę zostać w Atlético Madryt na dłużej. Jestem szczęśliwy w miejscu, w którym jestem doceniany i mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia, w którym wszyscy będziemy się doceniać i będę mógł przedłużyć kontrakt. Nigdy nie byłem kimś, kto gra pod trybuny, ale szczerze mówiąc, chciałbym zakończyć karierę w Atlético Madryt.
Czytałem, że chciałbyś zakończyć karierę młodo. To też prawda?
Na pewno, ale dobrze, a dla ciebie to znaczy młodo?
33–34 lata.
No cóż, nie sądzę, żebym grał po 35, roku życia.
Dlaczego?
Z wielu powodów. Zawsze mówię o bilansie. Ostatecznie przykładam go do każdej sytuacji w życiu i wydaje mi się, że w wieku 35 lat szala nie będzie już przechylała się na korzyść futbolu, tylko życia poza nim. Tak to dziś czuję i tak teraz myślę. Potem życie potrafi się różnie potoczyć, ale nie wydaje mi się, żebym wytrzymał w tym sporcie dłużej niż do 35. roku.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się